Oz 6, 1-6 <- KLIKNIJ
Reklama
Oz 6 brzmi jak modlitwa odmawiana pośród klęski północnego królestwa. Wołanie „Chodźcie, wróćmy do Pana” używa czasownika (šûb), który w Biblii oznacza zawrócenie z obranej drogi. Tekst nie pudruje rzeczywistości: Bóg „rozszarpał” i „uderzył”, a jednak ten sam Bóg „uleczy” i „opatrzy”. Wers o „dwóch dniach” i „dniu trzecim” ma w języku semickim odcień krótkiego czasu, po którym przychodzi odnowa. Hieronim czyta tu także zapowiedź trzeciego dnia zmartwychwstania Chrystusa i podniesienia człowieka do życia (Commentaria in Osee 6,1-2). Następny werset rozwija temat „poznania” Boga (daʿat ʾĕlōhîm). Chodzi o poznanie przez posłuszeństwo i wierność. Obraz „zorzy” oraz „deszczu wczesnego i późnego” (yoreh, malqôš) odwołuje się do rolniczej pamięci Palestyny. Pierwsze deszcze otwierają zasiew, późne doprowadzają kłos do dojrzałości. Kontrast pada w słowach o „miłości” (ḥesed) podobnej do porannej chmury i rosy, która szybko znika. Prorok odsłania nawrócenie krótkie, emocjonalne, bez trwałej zmiany. Wers 5 mówi o słowie prorockim, które tnie jak narzędzie chirurga. Hieronim porównuje je do opatrunków i zabiegów, które bolą, a ratują. Punkt kulminacyjny brzmi: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. Hebrajskie nazwy (zebaḥ) i (ʿōlāh) wskazują odpowiednio ofiarę krwawą i całopalenie spalone w całości. Ozeasz ustawia je niżej niż miłosierdzie i prawdę życia. Hieronim dopowiada, że Bóg nie szuka mnożenia zwierząt na ołtarzu, lecz ocalenia wierzących i przemiany grzesznika (Commentaria in Osee 6,6). Ten werset stanie się dla Jezusa kluczem w sporach o pobożność bez miłosierdzia (Mt 9,13; 12,7).
Łk 18,9-14 <- KLIKNIJ
Łukasz umieszcza tę przypowieść w drodze Jezusa do Jerozolimy, wśród pouczeń o modlitwie. Adresatami są ludzie przekonani o własnej prawości i patrzący z góry na innych. Dwaj mężczyźni wchodzą do świątyni. Ten sam dziedziniec ujawnia dwa sposoby stania przed Bogiem. Faryzeusz modli się „u siebie”. Grecki zwrot (pros heauton) podkreśla zamknięcie modlitwy w kręgu własnej oceny. „Poszczę dwa razy w tygodniu” odpowiada pobożności wykraczającej poza Torę, która nakazuje post w Dniu Przebłagania (Kpł 16). „Daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam” pokazuje skrupulatność, która łatwo przechodzi w samouwielbienie. Augustyn zauważa, że w tej modlitwie nie pada żadna prośba; człowiek idzie modlić się, a zajmuje się wychwalaniem siebie i poniżaniem drugiego (Sermo 115).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Celnik stoi z daleka. W realiach epoki był kojarzony z systemem podatkowym Rzymu i z nadużyciami, więc nosił piętno „grzesznika”. Nie podnosi oczu i bije się w piersi, jak człowiek świadomy winy. Jego zdanie ma prostą treść: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. W grece stoi czasownik (hilastheti), należący do słownictwa przebłagania. Ten sam rdzeń tworzy rzeczownik (hilastērion), używany w greckiej Biblii na określenie wieka arki, związanego z obrzędem oczyszczenia win. Prośba celnika ma więc brzmienie: „Uczyń mnie oczyszczonym z winy”. Jezus mówi, że to on wraca do domu „usprawiedliwiony” (dikaiōmenos), a więc uznany za sprawiedliwego przez Boga.
Beda rozkłada pychę na cztery odmiany. Są nimi: przypisywanie dobra sobie, uznanie daru za nagrodę za zasługi, chwalenie się tym, czego brak, oraz pogarda dla innych połączona z pragnieniem wyjątkowości (In Lucae Evang. Expositio V,18). Chryzostom porównuje faryzeusza do okrętu, który rozbija się u wejścia do portu. Post i dziesięcina nie ocalają, a język staje się narzędziem pogardy. Końcowe zdanie Jezusa o wywyższeniu i uniżeniu opisuje działanie Boga w człowieku. W tej scenie pokora ma postać prawdy o sobie i prostego wołania o miłosierdzie.
