Mdr 2,1a.12-22 <- KLIKNIJ
Reklama
Księga Mądrości powstała po grecku. Powstała w kręgu Żydów żyjących pośród kultury hellenistycznej. Najczęściej wiąże się ją z Aleksandrią. Autor podejmuje spór z myśleniem, które widzi życie jako krótkie i kończące się pustką. Z takiej wizji rodzi się pośpiech w używaniu dóbr i twardość wobec słabszych. Dlatego autor wkłada w usta „bezbożnych” ich własne słowa. „Sprawiedliwy” (gr. dikaios) drażni ich samą obecnością. Wypomina przekroczenia Prawa. Nazywa grzech. Pokazuje inną drogę. Mówią, że jest znawcą Boga. Słyszą, że nazywa siebie dzieckiem Pana oraz synem Boga. Ten tytuł przeciwnicy uznają za prowokację. Układają plan. Plan ma formę „próby” (gr. dokimazō), słowa używanego przy badaniu metalu. Pojawia się zniewaga, udręczenie i wyrok na śmierć haniebną. Chodzi o karę publiczną. Ma złamać człowieka i zniszczyć jego dobre imię. Przeciwnicy chcą sprawdzić, czy Bóg otoczy go opieką i ocali. Ostatnie zdanie fragmentu nazywa ich ślepotę: nie znają „tajemnic Boga” (mystēria Theou). Tekst opisuje proces, w którym zło odbiera zdolność widzenia dobra. Tak rodzi się nienawiść do prawdy, nawet bez osobistej krzywdy. Św. Hilary z Poitiers w Homiliach do Psalmu 41 przytacza Mdr 2 w szeregu proroctw o zniewagach wobec Pana i łączy je z opisami męki. Św. Cyryl Aleksandryjski, w Komentarzu do Ewangelii Jana, zestawia „zwiążmy sprawiedliwego” z pojmaniem Jezusa. Tłumaczy, że Chrystus wydawał się „bezużyteczny” tym, którzy wybierali grzech, bo przynosił prawość przewyższającą literę Prawa.
J 7,1-2.10.25-30 <- KLIKNIJ
Jan przenosi scenę w okolice Święta Namiotów (hebr. sukkot). To jesienne święto pielgrzymie. Wspólnota wspomina wędrówkę przez pustynię i dziękuje za zbiory. W Jerozolimie święto miało bogatą oprawę. Rozświetlano dziedzińce i śpiewano psalmy. W dalszej części rozdziału pojawi się też motyw wody. Jezus pozostaje w Galilei. W Judei rośnie zamiar zabójstwa. Idzie na święto nie w orszaku, lecz „jakby w ukryciu” (en kryptō). To pokazuje, że wydarzenia nie toczą się według nacisku tłumu. Toczą się według czasu wyznaczonego przez Ojca.
Mieszkańcy Jerozolimy widzą Go nauczającego w świątyni. Dziwią się bezczynności tych, którzy chcą Go zgładzić. Pojawia się pytanie o wiedzę przywódców. Pojawia się też pytanie o pochodzenie Mesjasza. Słuchacze mówią: „tego znamy, skąd jest”. O Mesjaszu krąży opinia o pochodzeniu ukrytym. Augustyn tłumaczy, że te dwie intuicje spotykają się w Jezusie. Według ciała znają Jego rodzinę i miejscowość. Według Boskiego pochodzenia nie potrafią Go uchwycić. Łączy to z proroctwem o niewypowiedzianym „rodowodzie”. Jezus „zawołał” w świątyni (ekraxen). Potwierdza, że znają Jego ziemskie pochodzenie. Odsłania głębszy wymiar. Nie przyszedł sam z siebie. Mówi o Tym, który Go posłał, jako o „Prawdziwym” (alēthinos). To słowo nie oznacza jedynie poprawności wypowiedzi. Opisuje Boga rzeczywistego i niezawodnego. Jezus stawia tu granicę między wiedzą o Jezusie a poznaniem Ojca, które prowadzi do posłuszeństwa. Chryzostom wyjaśnia, że Jezus mówi o innym rodzaju poznania. Człowiek bywa obeznany z faktami, a jednocześnie nie zna Boga przez czyny, jak w biblijnym zdaniu o synach Helego, którzy „nie znali Pana”. Próba pojmania kończy się bezczynnością, bo „godzina” jeszcze nie nadeszła. U Jana słowo „godzina” (hōra) wraca od Kany aż po opis męki. Oznacza czas, w którym Jezus sam oddaje życie i zostaje otoczony chwałą. Augustyn podkreśla, że ta „godzina” oznacza wolę Chrystusa, a nie los. On sam wybiera moment oddania życia. Chryzostom widzi w tym niewidzialne powstrzymanie rąk przeciwników. Dodaje, że Ewangelista mówi o tym językiem prostym, aby ukazać prawdziwe człowieczeństwo Jezusa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
