Fragment książki "Idź i czyń dobro", Krzysztof Tadej , kard. Konrad Krajewski. Do kupienia w naszej księgarni! ksiegarnia.niedziela.pl.

ON JEST ŹRÓDŁEM ŻYCIA
Jako ceremoniarz papieski, a potem jałmużnik kilka razy widziałem wojskowe samochody, które wywoziły setki trumien. Najpierw w L’Aquili po trzęsieniu ziemi. Na jednym z boisk było ponad dwieście trumien. W Wielki Piątek odprawialiśmy tam Mszę Świętą. W ten dzień, w który od wieków nie sprawuje się Mszy Świętej. Potem Lampedusa. Trzysta pięćdziesiąt trumien naraz. To tam, gdzie utopiły się kobiety, dzieci, mężczyźni. Miejscowy biskup nie dał rady, musiał wyjść. Albo w Amatrice – podobna sytuacja. Dużo trumien. Po katastrofie smoleńskiej podobnie. Pytam się Ciebie, Jezu: dlaczego im się to przydarzyło, a nie mnie? Czego Ty ode mnie chcesz? Dlaczego ja żyję, jestem, poruszam się…
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Na te pytania szukam odpowiedzi w Piśmie Świętym. Ono mówi do mnie. Kiedy czytam Pismo Święte, to Ewangelia czyta moje życie. I zaczynam być olśniony tym, czego chce ode mnie Bóg. Co dzisiaj mówi Ewangelia, która jest czytana i w Hiszpanii, gdzie sobie nie radzą, w północnych Włoszech, w Nowym Jorku, w Wilnie, w Łodzi, w Radomiu… Jezus mówi tak: „Nie uwierzyliście temu, który Mnie posłał. Nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Chodzicie po opłotkach”.
Reklama
Jezus mówi do nas, że On jest źródłem życia. Dlaczego nie pijemy ze źródła, tylko z konewki czy z kałuży? Mówi dalej w Ewangelii: „Nie macie w sobie miłości Boga. Obdarzacie się własną chwałą”.
Panie Jezu, dlaczego to się im przydarzyło, a nie mnie? Może trzeba wyciągnąć dziś Pismo Święte z biblioteczki, położyć w szczególnym miejscu w domu i zapalić świecę. Zacznijmy czytać słowo Boga. A Bóg zacznie czytać moje życie. Tam znajdę odpowiedź, dlaczego jeszcze jestem.
Można być pasjonatem spraw religijnych. Odmawiać wszystkie koronki, celebrować wszystkie nabożeństwa, a nie być blisko Boga. Jeśli zbłądziliśmy, trzeba wrócić. On jest miłośnikiem życia. Bóg nie chce twojej czy mojej śmierci. On chce, żebyś żył na wieki.
Przyjdź królestwo Twoje, a nie moje. Bądź wola Twoja, a nie moja. Niech się święci imię Twoje, Panie, a nie moje. To przecież modlitwa „Ojcze nasz”.
CZY MASZ ODWAGĘ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE?
Jeden z naszych lekarzy wolontariuszy pracujących w ambulatorium na placu Świętego Piotra w Watykanie to profesor ortopeda. Powiedział mi kiedyś: „Do tej pory znałem tylko słowo »następny«. Za każde wejście, za przyjęcie pacjenta dostawałem dwieście pięćdziesiąt euro. Jak miałem dziesięciu pacjentów w ciągu dnia, to miałem dwa i pół tysiąca euro!”.
Reklama
Mówił, że przyszedł do nas odpokutować to, że żył wiele lat, czerpiąc korzyści z ludzkiej tragedii. Dzisiaj nadal pracuje w klinice, a jeden dzień u nas. Twierdzi, że wreszcie ma czas na porozmawianie z chorymi, bo nikt mu nie płaci za wizytę. „Zawsze zapytam, jak ktoś ma na imię, czy ma ładną żonę, co słychać u rodziny” – mówił. Jak porozmawia z nimi, to przy okazji dokładnie ich zbada. Dla niego to pokuta, ale czyniona z największą radością.
Czy masz odwagę zmienić swoje życie? Czy masz odwagę bezinteresownie czynić dobro dla innych?
KIERUNEK
Wychowałem się na pielgrzymkach. Z mojego miasta Łodzi chodziłem pieszo na Jasną Górę. Może z trzydzieści razy.
Pielgrzymowanie jest dla mnie oddychaniem. Na uczyłem się tego, czym jest Kościół, podczas tego pielgrzymowania. Tam się dowiedziałem, że wszyscy jesteśmy równi, bo wszystkim robią się odciski, musimy sobie wzajemnie pomagać, nie ma różnicy między księdzem a kimkolwiek innym, bo tak samo trzeba te kilometry przejść. Zrozumiałem, że wszyscy idziemy w dobrym kierunku. Nawet jak ktoś nie widzi tego kierunku, to patrząc na innych, idzie za nimi. A kierunek do Boga zawsze jest właściwy.
