Reklama

Grzech – namierzyć, nazwać i wyznać

2016-02-11 10:08

Adrianna Sierocińska
Edycja wrocławska 7/2016, str. 6-7

javy/Fotolia.com

Spowiedź. Choć bywa trudna, pozwala nam spotkać Chrystusa i doświadczyć Jego miłosierdzia. Wielki Post to okazja do tego, by dobrze się do niej przygotować i na nowo odkryć. O wstydzie i stresie przed spowiedzią, a także o tym, jak zrobić rachunek sumienia z dwoma wrocławskimi kapłanami rozmawia Adrianna Sierocińska

Ks. dr Maciej Małyga – ojciec duchowny Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – Po co nam spowiedź?

KS. DR MACIEJ MAŁYGA: – Żeby zacząć na nowo żyć. Grzech bowiem na różne sposoby zadaje śmierć nam i naszym relacjom z Bogiem i ludźmi.

– W Katechizmie Kościoła Katolickiego określona została jako sakrament pokuty, nawrócenia, spowiedzi, przebaczenia oraz pojednania. Każde z nich jest ważne?

– Wszystkie te określenia są prawdziwe i lepiej ich nie porównywać. Ten sakrament to kolejna tajemnica chrześcijańskiej wiary; tajemnica, której nie możemy zamknąć tylko w jednym pojęciu. W zależności od tego, jak przebiega nasze życie, dostrzegamy różne wymiary spowiedzi – jednym razem bardziej przeżywamy ją jako nawrócenie, drugim razem bardziej jako przebaczenie, kolejnym razem jeszcze inaczej.

– Są osoby, dla których spowiedź stanowi problem ze względu na obecność kapłana. Czują wstyd związany z wyznaniem grzechów lub niechęć wypowiedzenia ich przed kimś, kto również je popełnia. Jak poradzić sobie z tym oporem?

– Ten opór to znak tego, w jakiej kondycji jest w ogóle nasza wiara. Gdy przychodzę do konfesjonału, w którym siedzi człowiek, spotykam się z „ulubioną” metodą, którą Pan Bóg stosuje wobec ludzi: przychodzi do nas poprzez człowieka. Tak działo się przez całą historię zbawienia, przede wszystkim w wydarzeniu Wcielenia. Gdy w wierze zdamy sobie sprawę z tej metody Pana Boga, będziemy mogli pokonać różne ludzkie odruchy, jak wstyd czy strach.

– Jest także inny problem: jedni wolą spowiadać się u księży, których znają, inni odwrotnie.

– Ten problem to nie kwestia tego, czy znam danego księdza, czy go nie znam. Ważne jest to, kim ów ksiądz jest jako człowiek i jako kapłan, i to, jaka jest moja relacja do niego. Znajomym będzie przecież i święty ksiądz-zaufany przyjaciel, ale także niekoniecznie święty ksiądz-kumpel. Nie jest to więc kwestia samej tylko znajomości.

– Jakie cechy powinien mieć dobry spowiednik?

– Po pierwsze, sam musi dobrze się spowiadać, w sposób regularny i wypełniając rzetelnie pięć warunków spowiedzi. Dalej, dobry spowiednik to człowiek wiary; wierzy, że to, co dzieje się w konfesjonale, jest rzeczywistością, że za słowami rozgrzeszenia stoi krzyż Pana Jezusa i przelana za nas krew. Dobrym spowiednikiem jest ten, kto potrafi zafascynować świętością i nawróceniem; ten, kto pomoże spowiadającemu się poznać siebie, kto w delikatny sposób potrafi przypatrzeć się temu, co dla człowieka jest szczególnie trudne. Dobry spowiednik z całego serca próbuje być odbiciem Boga: miłosiernego i sprawiedliwego.

– Czas na rachunek sumienia. Jak go dobrze zrobić?

– Rachunek sumienia to zdanie sobie sprawy i z dobra, i ze zła, jakie uczyniłem. Nie powinien opierać się na naszych starych przyzwyczajeniach. Często wpadamy bowiem w jeden schemat, który powtarza się przez lata. Rachunek sumienia możemy oprzeć na Dekalogu, na Ośmiu Błogosławieństwach albo innych tekstach z Kazania na Górze (Mt 5-7), na siedmiu grzechach głównych, Pawłowym hymnie o miłości (1 Kor 13), uczynkach miłosierdzia co do ciała i duszy, na nowotestamentowych katalogach występków (Rz 1,21nn; 13,13; 1 Kor 5,10n; 6,9n; 2 Kor 12,20; Ga 5,16-21; 2 Tm 3,2-5) lub cnót cnót (Ga 5,22; 1 Tm 6,11; 2 P 1,5nn). Nie pogardzajmy książeczkami, które otrzymujemy podczas Komunii św. Penitent, któremu wydaje się, że nie ma grzechów, bo nikogo nie okradł i nie zabił, gdy przeczyta propozycję rachunku sumienia zawartego w takiej książeczce, będzie zdumiony tym, jak bardzo jego życie potrzebuje odmiany.

– Spowiadanie się przez kilka lat z tego samego grzechu może być wynikiem źle przeprowadzonego rachunku sumienia, ale często jest też tak, że borykamy się przez długi czas z jakąś słabością i tracimy wiarę w sens spowiedzi, wstydzimy się, czujemy głupio. Co zrobić, by wyjść z takiego stanu?

– Pierwszą sprawą jest zaufanie miłosierdziu Pana Boga, który nigdy się nie zmęczy wyzwalaniem człowieka. My ze swojej strony musimy widzieć swoje życie w całości, nie przez pryzmat jednego tylko grzechu. W końcu konieczna jest pewna strategia nawrócenia; rozeznanie korzeni grzechu, poznanie jego ścieżek, jego początków. W takim przypadku nieoceniony jest stały spowiednik.

– Podsumowując naszą rozmowę: o czym powinniśmy pamiętać, jeśli chcemy dobrze przygotować się i przeżyć spowiedź?

– Najważniejsza jest świadomość, że gdy przystępuję do tego sakramentu, spotykam Pana Boga, który nie czyni mi wyrzutów, ale robi wszystko, bym mógł zacząć od nowa. Miłosierny jest lekarzem. A wizyta u lekarza nie zawsze jest przyjemna, czasem boli, ale dzięki temu może przyjść uleczenie.

O. Mariusz Simonicz, redemptorysta, duszpasterz akademicki

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – Księża podczas kazań opowiadają historie o tym, jak 60-letni mężczyzna spowiada się z nieodmawiania paciorka czy niesłuchania rodziców. To tylko kapłańskie legendy czy jest w nich ziarno prawdy?

O. MARIUSZ SIMONICZ CSSR: – Niestety są prawdziwe. To wynik braku formacji wewnętrznej. Nie można się zatrzymać na poziomie szkoły podstawowej i mówić: kłóciłem się z mamusią, byłem niegrzeczny. To zdarza się rzadko, ale bywają i takie spowiedzi. Takiego człowieka trzeba pobudzić, żeby dobrze zrobił rachunek sumienia.

– Jesteśmy przyzwyczajeni do formułek i schematów, które poznajemy przed pierwszą Komunią św. Czy powinniśmy je odrzucić? Jak się spowiadać?

– Formułki są potrzebne, dzięki nim wiemy, jak ma wyglądać spowiedź. Nie chodzi o to, by z nich rezygnować, ale warto zastanowić się, czy nie wchodzimy w jakąś rutynę. Przypomina się pewna sytuacja. Człowiek wyznał grzechy i na końcu na jednym oddechu powiedział: „więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie żałuję i obiecuję poprawę!”. Powiedziałem mu wtedy, że dobrze, że się nie udusił! (śmiech) Zadaniem spowiednika jest delikatne zwrócenie uwagi, by dana osoba przyjrzała się temu, jak się spowiada, czy rzeczywiście ma relację z Bogiem.

– Czy konfesjonał to dobre miejsce na rozmowę?

– Moim zdaniem nie, zwłaszcza gdy na spowiedź w kolejce czeka kilka osób. Kiedy mam dyżur w konfesjonale i wiem, że niedługo inny z ojców mnie w nim zastąpi, a ktoś ma poważne problemy, trzeba poświęcić mu więcej czasu lub umówić się na rozmowę. Warto jednak wiedzieć jedno: spowiedź nie jest terapią. Ale jeśli ktoś chce porozmawiać, został dobrze przez księdza potraktowany, może poprosić o spotkanie. W konfesjonale trudno rozmawiać, jest się także pod presją ludzi. Ci, którzy stoją w kolejce, niecierpliwią się, zastanawiają „co to za grzesznik, że tak długo się spowiada?”, patrzą na zegarek.

– Jednak duchowość i psychika są ze sobą związane i czasem trudno rozeznać, gdzie mamy do czynienia z grzechem, a w którym momencie potrzebna jest terapia.

– Musimy szukać źródła grzechu. Nieczystość niekoniecznie jest tylko wynikiem pożądliwości, nie oznacza, że człowiek jest wielkim grzesznikiem. Często jest wypracowaną reakcją na przygnębienie, zmęczenie czy stres, ktoś w taki sposób rozładowuje napięcie, tak po prostu się nauczył. Wtedy zalecam namierzanie grzechu, obserwację, kiedy najczęściej pojawiają się pokusy. Kiedy ktoś dostrzega, że źródłem grzechu nie jest nieczystość i że sam nie prowokuje tych sytuacji, ale problem tkwi w jego psychice, próbujemy rozmawiać i jakoś temu zaradzić. Czasem jednak konieczne jest odesłanie do specjalisty. Nie chodzi o to, by pozbywać się ludzi, ale by jak najlepiej im pomóc.

– 4 marca w naszej archidiecezji na prośbę papieża Franciszka po raz kolejny odbędzie się inicjatywa 24h dla Pana. Czy takie wydarzenia mobilizują do spowiedzi, przyciągają osoby, które nie spowiadały się przez dłuższy czas?

– Z doświadczenia Nocy Konfesjonałów mogę powiedzieć, że zainteresowanie jest duże. Ludzie nie mają czasu na spowiedź w ciągu dnia. Noc sprzyja też wyznaniom, panuje wtedy inny klimat i komfort spowiedzi. Nikt się nie spieszy, można spokojnie zrobić rachunek sumienia, jest też czas na rozmowę z księdzem. Jako spowiednik lubię wieczorne czy nocne spowiedzi, wiem, że mam kilka godzin i mogę poświęcić ludziom więcej czasu.

– Na co zwróciłby Ojciec szczególną uwagę osobom spowiadającym się?

– Pamiętam osobę, która gdy początkowo się u mnie spowiadała, wyznawała grzechy przez kilkanaście minut. Później zajmowało jej to już tylko kilka minut. Chodzi o to, by nazwać grzechy i je powiedzieć, nie owijać w bawełnę, nie opowiadać o okolicznościach. Z drugiej strony musimy pamiętać, by nie mówić zbyt ogólnie. Powiedzenie „zgrzeszyłem pychą”, właściwie nic nie mówi, trzeba powiedzieć, w czym się ona przejawiała. Podsumowując: nie należy mówić zbyt szczegółowo, ale i zbyt ogólnie.

* * *

Stała posługa spowiedników w wybranych konfesjonałach we Wrocławiu

Katedra wrocławska, pl. Katedralny 18
pn-pt godz. 6.30-13 i 15-19
sb godz. 6.30-13 i 18-19

Kościół pw. św. Wojciecha – Ojcowie Dominikanie, pl. Dominikański 2
pn-sb godz. 10-13 i 15-20

Reklama

Kościół pw. św. Antoniego – Ojcowie Paulini, ul. św. Antoniego 30
pn-pt godz. 9-12 i 15-18

Tagi:
spowiedź

Kard. Nichols: ksiądz raczej umrze, niż zdradzi tajemnicę spowiedzi

2019-11-08 19:25

pb (KAI/telegraph.co.uk) / Londyn

Ksiądz raczej umrze, niż zdradzi tajemnicę spowiedzi - powiedział kard. Vincent Nichols podczas składania zeznań 7 listopada przed niezależną brytyjską komisją śledczą badającą nadużycia seksualne wobec dzieci (IICSA).

Magdalena Pijewska

Przewodniczący Konferencji Katolickich Biskupów Anglii i Walii przypomniał, że w ciągu historii kapłani oddawali życie, aby nie ujawnić tego, co usłyszeli od penitentów i mogłoby do tego dojść gdyby znów miała być zakwestionowana. - Tajemnica spowiedzi jest świętej natury i stanowi serce posługi kapłańskiej wykonywanej w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego - wyjaśnił 74-letni hierarcha.

- Uważam, że tajemnica spowiedzi jest istotną częścią posługi kapłańskiej jako ogniwo między moim grzesznym człowieczeństwem i miłosierdziem Boga. Będę bezwzględnie bronił tajemnicy spowiedzi - oświadczył metropolita Westminsteru.

W 2018 r., w związku z falą skandali nadużyć seksualnych wobec dzieci w Australii, niektóre tamtejsze parlamenty stanowe przyjęły ustawy domagające się łamania przez księży tajemnicy spowiedzi, by ujawnić przestępcze działania pedofilów. Kard. Nichols przestrzegł członków IICSA przed podobnym zaleceniem.

Na pytanie jednego z nich, czy gdyby taka rekomendacja jednak padła, to konferencja biskupia by ją przyjęła, przewodniczący episkopatu zdecydowanie odparł, że by ją odrzuciła. Przyznał zarazem, że w swej praktyce spowiedniczej nigdy nie spotkał się z wyznaniem grzechu pedofilii, gdyż - jak sądzi - takie osoby uważają, że nie robią nic złego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah: módlcie się i pokutujcie za waszych pasterzy

2019-11-12 17:30

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Mediolan (KAI)

„Dzięki nieustannej modlitwie w swym klasztorze Benedykt XVI dodaje nam sił. Ta modlitwa jest najpiękniejszą encykliką, jaką mógł przekazać dziś Kościołowi, który musi nauczyć się modlić” – uważa kard. Robert Sarah. Jego zdaniem to właśnie modlitwa jest głównym remedium na kryzys współczesnego Kościoła. „Jeśli myślicie, że wasi kapłani i biskupi nie są święci, to bądźcie święci dla nich! Pokutujcie i pośćcie za ich wady” – mówił prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego podczas spotkania z katolikami w Mediolanie.

Magdalena Miła

Afrykański purpurat przypomniał, że to modlitwa, a nie zniesienie celibatu jest również podstawową odpowiedzią na brak powołań. Jezus przewidział taką sytuację i nie powiedział: musicie się jakoś przeorganizować, ale powiedział „módlcie się!”. Zdaniem kard. Saraha zniesienie celibatu wyrządziłoby w Kościele wielkie szkody.

Zachęcając wiernych do modlitwy, kard. Sarah zapewnił, że w ten sposób zdołają się obronić przed zagrożeniami, które niesie współczesny świat. Przeżywany przez niego kryzys ma różne przejawy, ale jego podstawową przyczyną jest odrzucenie Boga, zamknięcie Go w swoistym areszcie domowym. Tam gdzie Bogu odmawia się centralnego miejsca, tam i człowiek traci przynależną mu pozycję. Na tym opierały się totalitaryzmy XX w. i z tego wypływa też współczesny totalitaryzm relatywizmu. Jednym z tego przejawów jest ideologia gender, która jest lucyferiańską odmową przyjęcia od Boga swej natury. Dociera to również do Kościoła. Kard. Sarah ujawnił, że on sam musiał zająć się sprawą kobiety, która po zmianie płci została przyjęta do seminarium. „Musiałem interweniować, aby zatrzymać święcenia diakonatu” – powiedział prefekt watykańskiej kongregacji.

Afrykański kardynał zaznaczył, że mówiąc o współczesnym świecie musimy pamiętać, że to my doprowadziliśmy do jego dechrystianizacji. „Boli mnie, kiedy widzę, jak wielu biskupów zaprzedaje nauczanie Kościoła i tworzy podziały wśród wierzących” – mówił w Mediolanie kard. Sarah.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w S. Giovanni Rotondo

2019-11-14 11:15

Jasna Góra

W poniedziałek 11 listopada rozpoczęła się peregrynacja kopii Jasnogórskiej Ikony we włoskim Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo.

youtube.com

Na lotnisku Matka Boża została uroczyście powitana nie tylko przez gospodarzy Sanktuarium, ale także przez władze miejskie, o czym dowiadujemy się z relacji Beaty Grzyb, Polki pracującej w Sektorze Biura Pielgrzyma przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

„Dzisiaj mamy trzeci dzień obecności Matki Bożej w San Giovanni Rotondo – opowiada Beata Grzyb - Kiedy 11 listopada na naszym lotnisku wylądował helikopter byliśmy z delegacją: burmistrz miasta, bracia kapucyni, prowincjał, nasz ojciec rektor i inna znacząca grupa braci. Czekaliśmy wzruszeni, ja z bukietem biało-czerwonych róż, z kokarda i polską flagą”.

Obecnie jak przyznaje pani Beata trwają modlitewne spotkania mieszkańców miejscowości i pielgrzymów z wizerunkiem 'Madonna Nera' - jak nazywają Ją Włosi. I choć znają Ją przede wszystkim dzięki postaci papieża Polaka - św. Jana Pawła II, relacje Włochów z Częstochowską Madonną mają charakter bardzo indywidualny i intymny.

„Spoglądałam na włoskich ludzi, byli wzruszeni, płakali. Spojrzałam na matkę z dzieckiem, która tam bardzo długo siedziała jeszcze po różańcu. Obraz był już zasłonięty, wszyscy mieli wychodzić a ona pozostała, by kontynuować modlitwę” – mówi Beata Grzyb.

Obraz Matki Bożej do S. Giovanni Rotondo dotarł dzięki kapucynowi o. Romanowi Ruskowi. W czwartek 7 listopada Moderator Grup Modlitwy św. Ojca Pio w Polsce zabrał go z Jasnej Góry, by przewieźć na włoską ziemię. Peregrynacja zakończy się 25 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem