Reklama

Duchowość

Grzech – namierzyć, nazwać i wyznać

Spowiedź. Choć bywa trudna, pozwala nam spotkać Chrystusa i doświadczyć Jego miłosierdzia. Wielki Post to okazja do tego, by dobrze się do niej przygotować i na nowo odkryć. O wstydzie i stresie przed spowiedzią, a także o tym, jak zrobić rachunek sumienia z dwoma wrocławskimi kapłanami rozmawia Adrianna Sierocińska

Niedziela wrocławska 7/2016, str. 6-7

[ TEMATY ]

spowiedź

javy/Fotolia.com

Ks. dr Maciej Małyga – ojciec duchowny Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – Po co nam spowiedź?

KS. DR MACIEJ MAŁYGA: – Żeby zacząć na nowo żyć. Grzech bowiem na różne sposoby zadaje śmierć nam i naszym relacjom z Bogiem i ludźmi.

– W Katechizmie Kościoła Katolickiego określona została jako sakrament pokuty, nawrócenia, spowiedzi, przebaczenia oraz pojednania. Każde z nich jest ważne?

– Wszystkie te określenia są prawdziwe i lepiej ich nie porównywać. Ten sakrament to kolejna tajemnica chrześcijańskiej wiary; tajemnica, której nie możemy zamknąć tylko w jednym pojęciu. W zależności od tego, jak przebiega nasze życie, dostrzegamy różne wymiary spowiedzi – jednym razem bardziej przeżywamy ją jako nawrócenie, drugim razem bardziej jako przebaczenie, kolejnym razem jeszcze inaczej.

– Są osoby, dla których spowiedź stanowi problem ze względu na obecność kapłana. Czują wstyd związany z wyznaniem grzechów lub niechęć wypowiedzenia ich przed kimś, kto również je popełnia. Jak poradzić sobie z tym oporem?

– Ten opór to znak tego, w jakiej kondycji jest w ogóle nasza wiara. Gdy przychodzę do konfesjonału, w którym siedzi człowiek, spotykam się z „ulubioną” metodą, którą Pan Bóg stosuje wobec ludzi: przychodzi do nas poprzez człowieka. Tak działo się przez całą historię zbawienia, przede wszystkim w wydarzeniu Wcielenia. Gdy w wierze zdamy sobie sprawę z tej metody Pana Boga, będziemy mogli pokonać różne ludzkie odruchy, jak wstyd czy strach.

– Jest także inny problem: jedni wolą spowiadać się u księży, których znają, inni odwrotnie.

– Ten problem to nie kwestia tego, czy znam danego księdza, czy go nie znam. Ważne jest to, kim ów ksiądz jest jako człowiek i jako kapłan, i to, jaka jest moja relacja do niego. Znajomym będzie przecież i święty ksiądz-zaufany przyjaciel, ale także niekoniecznie święty ksiądz-kumpel. Nie jest to więc kwestia samej tylko znajomości.

– Jakie cechy powinien mieć dobry spowiednik?

– Po pierwsze, sam musi dobrze się spowiadać, w sposób regularny i wypełniając rzetelnie pięć warunków spowiedzi. Dalej, dobry spowiednik to człowiek wiary; wierzy, że to, co dzieje się w konfesjonale, jest rzeczywistością, że za słowami rozgrzeszenia stoi krzyż Pana Jezusa i przelana za nas krew. Dobrym spowiednikiem jest ten, kto potrafi zafascynować świętością i nawróceniem; ten, kto pomoże spowiadającemu się poznać siebie, kto w delikatny sposób potrafi przypatrzeć się temu, co dla człowieka jest szczególnie trudne. Dobry spowiednik z całego serca próbuje być odbiciem Boga: miłosiernego i sprawiedliwego.

– Czas na rachunek sumienia. Jak go dobrze zrobić?

– Rachunek sumienia to zdanie sobie sprawy i z dobra, i ze zła, jakie uczyniłem. Nie powinien opierać się na naszych starych przyzwyczajeniach. Często wpadamy bowiem w jeden schemat, który powtarza się przez lata. Rachunek sumienia możemy oprzeć na Dekalogu, na Ośmiu Błogosławieństwach albo innych tekstach z Kazania na Górze (Mt 5-7), na siedmiu grzechach głównych, Pawłowym hymnie o miłości (1 Kor 13), uczynkach miłosierdzia co do ciała i duszy, na nowotestamentowych katalogach występków (Rz 1,21nn; 13,13; 1 Kor 5,10n; 6,9n; 2 Kor 12,20; Ga 5,16-21; 2 Tm 3,2-5) lub cnót cnót (Ga 5,22; 1 Tm 6,11; 2 P 1,5nn). Nie pogardzajmy książeczkami, które otrzymujemy podczas Komunii św. Penitent, któremu wydaje się, że nie ma grzechów, bo nikogo nie okradł i nie zabił, gdy przeczyta propozycję rachunku sumienia zawartego w takiej książeczce, będzie zdumiony tym, jak bardzo jego życie potrzebuje odmiany.

– Spowiadanie się przez kilka lat z tego samego grzechu może być wynikiem źle przeprowadzonego rachunku sumienia, ale często jest też tak, że borykamy się przez długi czas z jakąś słabością i tracimy wiarę w sens spowiedzi, wstydzimy się, czujemy głupio. Co zrobić, by wyjść z takiego stanu?

– Pierwszą sprawą jest zaufanie miłosierdziu Pana Boga, który nigdy się nie zmęczy wyzwalaniem człowieka. My ze swojej strony musimy widzieć swoje życie w całości, nie przez pryzmat jednego tylko grzechu. W końcu konieczna jest pewna strategia nawrócenia; rozeznanie korzeni grzechu, poznanie jego ścieżek, jego początków. W takim przypadku nieoceniony jest stały spowiednik.

– Podsumowując naszą rozmowę: o czym powinniśmy pamiętać, jeśli chcemy dobrze przygotować się i przeżyć spowiedź?

– Najważniejsza jest świadomość, że gdy przystępuję do tego sakramentu, spotykam Pana Boga, który nie czyni mi wyrzutów, ale robi wszystko, bym mógł zacząć od nowa. Miłosierny jest lekarzem. A wizyta u lekarza nie zawsze jest przyjemna, czasem boli, ale dzięki temu może przyjść uleczenie.

O. Mariusz Simonicz, redemptorysta, duszpasterz akademicki

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – Księża podczas kazań opowiadają historie o tym, jak 60-letni mężczyzna spowiada się z nieodmawiania paciorka czy niesłuchania rodziców. To tylko kapłańskie legendy czy jest w nich ziarno prawdy?

O. MARIUSZ SIMONICZ CSSR: – Niestety są prawdziwe. To wynik braku formacji wewnętrznej. Nie można się zatrzymać na poziomie szkoły podstawowej i mówić: kłóciłem się z mamusią, byłem niegrzeczny. To zdarza się rzadko, ale bywają i takie spowiedzi. Takiego człowieka trzeba pobudzić, żeby dobrze zrobił rachunek sumienia.

– Jesteśmy przyzwyczajeni do formułek i schematów, które poznajemy przed pierwszą Komunią św. Czy powinniśmy je odrzucić? Jak się spowiadać?

– Formułki są potrzebne, dzięki nim wiemy, jak ma wyglądać spowiedź. Nie chodzi o to, by z nich rezygnować, ale warto zastanowić się, czy nie wchodzimy w jakąś rutynę. Przypomina się pewna sytuacja. Człowiek wyznał grzechy i na końcu na jednym oddechu powiedział: „więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie żałuję i obiecuję poprawę!”. Powiedziałem mu wtedy, że dobrze, że się nie udusił! (śmiech) Zadaniem spowiednika jest delikatne zwrócenie uwagi, by dana osoba przyjrzała się temu, jak się spowiada, czy rzeczywiście ma relację z Bogiem.

– Czy konfesjonał to dobre miejsce na rozmowę?

– Moim zdaniem nie, zwłaszcza gdy na spowiedź w kolejce czeka kilka osób. Kiedy mam dyżur w konfesjonale i wiem, że niedługo inny z ojców mnie w nim zastąpi, a ktoś ma poważne problemy, trzeba poświęcić mu więcej czasu lub umówić się na rozmowę. Warto jednak wiedzieć jedno: spowiedź nie jest terapią. Ale jeśli ktoś chce porozmawiać, został dobrze przez księdza potraktowany, może poprosić o spotkanie. W konfesjonale trudno rozmawiać, jest się także pod presją ludzi. Ci, którzy stoją w kolejce, niecierpliwią się, zastanawiają „co to za grzesznik, że tak długo się spowiada?”, patrzą na zegarek.

– Jednak duchowość i psychika są ze sobą związane i czasem trudno rozeznać, gdzie mamy do czynienia z grzechem, a w którym momencie potrzebna jest terapia.

– Musimy szukać źródła grzechu. Nieczystość niekoniecznie jest tylko wynikiem pożądliwości, nie oznacza, że człowiek jest wielkim grzesznikiem. Często jest wypracowaną reakcją na przygnębienie, zmęczenie czy stres, ktoś w taki sposób rozładowuje napięcie, tak po prostu się nauczył. Wtedy zalecam namierzanie grzechu, obserwację, kiedy najczęściej pojawiają się pokusy. Kiedy ktoś dostrzega, że źródłem grzechu nie jest nieczystość i że sam nie prowokuje tych sytuacji, ale problem tkwi w jego psychice, próbujemy rozmawiać i jakoś temu zaradzić. Czasem jednak konieczne jest odesłanie do specjalisty. Nie chodzi o to, by pozbywać się ludzi, ale by jak najlepiej im pomóc.

– 4 marca w naszej archidiecezji na prośbę papieża Franciszka po raz kolejny odbędzie się inicjatywa 24h dla Pana. Czy takie wydarzenia mobilizują do spowiedzi, przyciągają osoby, które nie spowiadały się przez dłuższy czas?

– Z doświadczenia Nocy Konfesjonałów mogę powiedzieć, że zainteresowanie jest duże. Ludzie nie mają czasu na spowiedź w ciągu dnia. Noc sprzyja też wyznaniom, panuje wtedy inny klimat i komfort spowiedzi. Nikt się nie spieszy, można spokojnie zrobić rachunek sumienia, jest też czas na rozmowę z księdzem. Jako spowiednik lubię wieczorne czy nocne spowiedzi, wiem, że mam kilka godzin i mogę poświęcić ludziom więcej czasu.

– Na co zwróciłby Ojciec szczególną uwagę osobom spowiadającym się?

– Pamiętam osobę, która gdy początkowo się u mnie spowiadała, wyznawała grzechy przez kilkanaście minut. Później zajmowało jej to już tylko kilka minut. Chodzi o to, by nazwać grzechy i je powiedzieć, nie owijać w bawełnę, nie opowiadać o okolicznościach. Z drugiej strony musimy pamiętać, by nie mówić zbyt ogólnie. Powiedzenie „zgrzeszyłem pychą”, właściwie nic nie mówi, trzeba powiedzieć, w czym się ona przejawiała. Podsumowując: nie należy mówić zbyt szczegółowo, ale i zbyt ogólnie.

* * *

Stała posługa spowiedników w wybranych konfesjonałach we Wrocławiu

Katedra wrocławska, pl. Katedralny 18
pn-pt godz. 6.30-13 i 15-19
sb godz. 6.30-13 i 18-19

Kościół pw. św. Wojciecha – Ojcowie Dominikanie, pl. Dominikański 2
pn-sb godz. 10-13 i 15-20

Reklama

Kościół pw. św. Antoniego – Ojcowie Paulini, ul. św. Antoniego 30
pn-pt godz. 9-12 i 15-18

2016-02-11 10:08

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg przemawia do mnie w ciszy - rozmowa z reżyserem filmu "Usłyszeć Boga" [premiera 07.04 w TVP2]

[ TEMATY ]

O. Pio

spowiedź

Medjugorie

Archiwum Jacka Tarasiuka.

Z Jackiem Tarasiukiem, reżyserem i producentem filmowym o Medjugorje, św. o. Pio i tym, jak Bóg może działać przez Facebooka rozmawia Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka: Już we wtorek w TVP2 premiera Twojego najnowszego filmu pt. „Usłyszeć Boga”, który opowiada o niezwykłej mocy sakramentu spowiedzi. Skąd pomysł na film?

Jacek Tarasiuk: W 2018 r. wybrałem się z rodziną do San Giovanni Rotondo. Gdy stanąłem przed konfesjonałem o. Pio poczułem, że zrobię ten film. Po prostu wiedziałem. To był także czas, kiedy modliłem się o kierownika duchowego. I nagle dowiedziałem się, że kiedy będę przed grobem o. Pio, mogę go poprosić o to, żeby nim został. Poprosiłem.

Więc to św. o. Pio Cię zainspirował?

Tak, wiedziałem, że on "duchowo" będzie grał główną rolę w tym filmie.

Jak wyglądały przygotowania?

Trwały pół roku. Na początku, mając cały czas przed oczami konfesjonał o. Pio, w którym działy się niesamowite cuda myślałem o filmie, o wartości spowiedzi świętej. Dzisiaj wielu ludzi pomija ten sakrament. Co chwilę słyszę: jeśli Bóg jest, to On mnie przecież kocha i nie dopuści do mojej zguby... A przecież to my często sami skazujemy się na zgubę. On cały czas na nas czeka, tak jak ojciec czekał na syna marnotrawnego. Pozwolił mu iść przez życie swoją drogą, ale czekał na jego powrót. Wiem, że Bóg nas bardzo kocha. Pozwala na wiele rzeczy - dobrych i złych, jakie czynimy na świecie - bo dał nam nieograniczoną wolność, ale nadal jeszcze cierpliwie czeka...

Czyli na początku była wizja….

Tak – od tego się zaczęło. Właściwie poprzez o. Pio powierzyłem prace nad całym filmem Duchowi Świętemu. Niejeden z branży, słysząc to, oburzyłby się, że niby co - nie miałem planu? A ja zwyczajnie – po prostu zacząłem słuchać.

Czego doświadczyłeś, pracując nad filmem?

Dawno temu pewien mądry kapłan powiedział mi, że są trzy rodzaje myśli: nasze, te „z góry" i te fałszywe, zdradzieckie, których powinniśmy się wystrzegać. One pochodzą od złego ducha. Na każdym etapie naszego życia, by nie dopuszczać do swego umysłu ostatniego rodzaju myśli, należy pamiętać o sakramentach: spowiedzi świętej i Eucharystii. Ważne jest, by uczyć się rozpoznawać rodzaje myśli, które w sobie mamy. Dalszy etap to kontrola tych myśli. To jest trochę tak, jak na przejściu granicznym, chroniącym kraj przed zarazą. Pewnych myśli się nie dopuszcza. Dalej, gdy wołasz do Niego - w sercu zaczynasz słyszeć. Ja cały czas pytałem i czekałem na odpowiedź. Co mam robić? Kto ma wystąpić w filmie? Gdzie mam pojechać? Odpowiedzi zawsze przychodziły. Jestem przekonany, że od Ducha Świętego.

W filmie zobaczymy m.in. klasztor kapucynów w małopolskim Tenczynie, sanktuarium w Medjugorje i miejsce szczególnie związane ze św. o. Pio – San Giovanni Rotondo. Przypadkowe zestawienie?

Ja nie wybrałem o. Pio, to on wybrał mnie. W końcu to mój kierownik duchowy. Trudno sobie to wyobrazić, ale tak jest. O. Pio wybrał Tenczyn, dokładnie wskazał kapucyna, który ma wystąpić w tym filmie - o . Romana Ruska. Przyznam, że są nawet podobni do siebie. O. Pio wybrał też siostrę Bartłomieję. Pomimo moich wątpliwości, czy wątki poruszane przez bohaterów będą się dobrze uzupełniały, o. Pio wskazał mi właśnie ją.

W jaki sposób?

Gdy kontaktowałem się z s. Bartłomieją przez Facebooka, zobaczyłem na jej profilu zdjęcie o. Pio, wstawione niecałą godzinę wcześniej. To była godzina mojej niewiary, mojego zastanawiania się. Zatem kiedy o niej pomyślałem, ona jakimś dziwnym trafem wstawiała właśnie zdjęcie o. Pio. Takich widzialnych wskazówek dostałem wiele.

A dlaczego Medjugorie?

To kolejna zagadka dla mnie. Zastanawiałem się, czemu mam tam jechać. Wiedziałem, że powinienem, ale nie wiedziałem, co mam w tamtym miejscu nagrać. Bóg miał swój scenariusz. Po kilku miesiącach pracy nad nakręconym materiałem okazało się, że On zaplanował z tego dwa filmy. Prace nad drugim właśnie zamykam. Niebawem będziemy go mogli zobaczyć także na antenie TVP. Film "Grzech", bo o nim mowa, doskonale uzupełnia ten pierwszy film "Usłyszeć Boga".

W jaki sposób człowiek może usłyszeć w sobie to, co mówi do niego Bóg?

W filmie siostra Bartłomieja mówi: "Każdy z nas ma w swoim sercu miejsce, w którym mieszka Bóg". Pytanie: co ty z tym zrobisz – pokochasz Go, czy zaczniesz z Nim walczyć? Możesz próbować Go zagłuszyć. Albo pokładać w Nim nadzieję. Wtedy On wypróbuje twoją miłość. Masz wiele możliwości. Ale pamiętaj - jesteś jego najukochańszym dzieckiem i cokolwiek by ci świat nie mówił, On mieszka w twoim sercu. A gdy Go wyprosisz... zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: kim jesteś. On ci zada to samo pytanie przed twoją śmiercią.

Wielu powie, że w dzisiejszym świecie trudno usłyszeć Boga.

Myślę, że do niedawna było to wręcz niemożliwe. By usłyszeć Boga, musimy wyjść na pustynię. Kiedyś miałem możliwość przebywać na pustyni Wadi Rum w Jordanii, miejscu, które jest uznane za jedno z najcichszych miejsc na świecie. Cisza rzeczywiście przenikała cały umysł i ciało. Po jakimś czasie człowiek czuł się nieswojo.

Żyjemy w czasach, gdzie smakowanie prawdziwej ciszy graniczy z cudem…

To prawda. Gdy tylko zatrzymamy się, świat zewnętrzny natychmiast się o nas upomina. Radio w samochodzie, tłumy na ulicach, telewizor w domu, internet w komórce. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na rozmowę z Bogiem? Ale tak było do niedawna. Teraz przez pandemię świat nagle się zatrzymał i wszyscy doświadczamy tej ciszy. Co z nią zrobimy? Jak ją wykorzystamy? To od nas zależy, czy usłyszymy w niej Boga.

Premiera filmu dokumentalny „Usłyszeć Boga” we wtorek 7.04.2020 r. w TVP2 o godz. 22:55.

Prezentujemy zwiastun filmu:

CZYTAJ DALEJ

Grota z Lourdes – miejsce modlitwy w Ogrodach Watykańskich

2020-05-29 20:38

[ TEMATY ]

Watykan

papież Franciszek

Grota z Lourdes

źródło: vaticannews.va

Grota z Lourdes w Ogrodach Watykańskich

Franciszek postanowił zakończyć maryjny miesiąc maj modlitwą różańcową w Ogrodach Watykańskiech, w Grocie z Lourdes - będzie ona transmitowana na cały świat począwszy od godz. 17.30. Modlitwie towarzyszy hasło zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich:„Gorliwi i jednomyślni na modlitwie, razem z Maryją” (Dz 1, 14).

W sercu Ogrodów Watykańskich znajduje się replika Groty Massabielle, miejsca, w którym Matka Boża ukazała się św. Bernadetcie Soubirus w 1858 r.

Historia tego miejsca związana jest z papieżem Leonem XIII, który bardzo lubił Ogrody Watykańskie i spędzał w nich wiele czasu. Kazał nawet urządzić sobie apartament na szczycie Wzgórza Watykańskiego, w starej wieży obronnej, która dziś nosi jego imię. Bp Schoepfer, biskup diecezji Tarbes, do której należała miejscowość Lourdes, postanowił podarować papieżowi replikę Groty – Leon XIII pobłogosławił reprodukcję na początku prac, 1 czerwca 1902 r. Grotę wzniesiono opartą o średniowieczny mur obronny z czasów Leona IV (IX w.). 28 marca 1905 r. watykańska Grota Masabielle została uroczyście zainaugurowana przez następnego papieża, Piusa X (papież ten kazał zmienić nazwę diecezji Tarbes na Tarbes-Lourdes).

W następnych latach na Grocie wzniesiono kopię bazyliki a po jej bokach półkoliste schody prowadzące z tarasu na plac przed Grotą. Neogotycka wieża nie pasowała do barokowego otoczenia i kontrastowała z kopułą Michała Anioła, dlatego w 1933 r., gdy wieża zaczęła pękać, Pius XI kazał ją rozebrać.

Dziś zachowała się najważniejsza część monumentalnego komplesu, czyli Grota objawiewień z figurą Madonny.

Wnętrze Groty i sąsiadujący z nią mur pokrywa dywan zielonego bluszczu, a nad nią znajdują się dwa mozaikowe medaliony przedstawiające Leona XIII i biskupa Schoepfera. Gdy w setna rocznicę objawień (1958 r.), sankturarium w Lourdes zostało przebudowane, ówczesny biskup, Théas, postanowił podarować papieżowi stary ołtarz – został on umieszczony w centrum Groty w 1960 r.

Wszyscy papieże modlili się i odprawiali ceremonie religijne w Grocie z Lourdes. Szczególnie lubił to miejsce Jan Paweł II, który zaczął tu odprawiać nabożeństwa majowe oraz Msze św. dla pielgrzymów z Polski, którzy w ten sposób mieli również okazję zwiedzać Ogrody Watykańskie.

CZYTAJ DALEJ

Maj z Maryją #31

2020-05-31 07:05

aspekty.niedziela.pl

Litania do Matki Bożej Rokitniańskiej

Kyrie elejson.

Chryste elejson, Kyrie elejson.

Chryste, usłysz nas.

Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże

Duchu Święty, Boże

Święta Trójco, jedyny Boże

Święta Maryjo, módl się za nami

Święta Boża Rodzicielko Matko Chrystusowa

Matko Cierpliwie Słuchająca

Matko do Boga wiodąca

Matko do opamiętania wzywająca

Matko przed karą chroniąca

Matko nad dziećmi płacząca

Matko świętej wytrwałości

Matko pięknej miłości

Matko czuwająca

Matko ludzi ciężkiej pracy

Matko ludzkiej solidarności

Matko prześladowanych za wiarę

Matko poszukujących drogi życia

Matko sierot i rozbitych rodzin

Matko zagubionych

Matko o trzeźwość zatroskana

Nadziejo i umocnienie Matek

Patronko diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

Chwało Wzgórza Rokitniańskiego

Ratunku dla biologicznie zagrożonej ziemi naszej

Ostojo wiary polskiego ludu

Wzorze poświęcenia dla rodziny

Wytrwanie sprawiedliwych i pragnących pokoju

Rozdawczyni darów niebieskich

Uśmiechu Boga samego

Wzorze świętości i pobożności

Pielgrzymie heroicznej wiary

Gwiazdo przewodnia do domu Ojca

Dziewico posłuszna Słowu Bożemu

Oblubienico Ducha Świętego

Mistrzyni życia duchowego

Wychowawczyni powołań kapłańskich

Natchniona przewodniczko młodych

Opiekunko samotnych

Pociecho płaczących

Nauczycielko mądrości i roztropności

Najczystszy obrazie Kościoła

Pani łaskawa

Pani nasza

Przewodniczko pielgrzymów

Pośredniczko łask wszelkich

Służebnico miłosierdzia Bożego

Królowo Orła Białego

Królowo pokoju

Królowo Aniołów

Królowo Wszystkich Świętych

Królowo Wniebowzięta

Królowo nieba i ziemi

Królowo Polski

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się.

Niepokalana Dziewico, Maryjo, Pani Rokitniańska, która z całą otwartością serca przyjęłaś Słowo Odwieczne, przypominaj i nam Twoje wezwanie: „uczyńcie wszystko, co mój Syn wam powie”. Prowadź nas do Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, a z Nim do każdego człowieka, zwłaszcza cierpiącego. Przez Chrystusa, Pana naszego.

W: Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję