Maryja jest naszą Królową
Przewodniczący KEP przypomniał, że tegoroczne święto Matki Bożej Królowej Polski przeżywamy wyjątkowo dzień wcześniej, aby nie kolidowało z V Niedzielą Wielkanocną. Przyznał, że dla ludzi wierzących dzisiejsza uroczystość ma szczególne znaczenie.
Jest czymś więcej niż tylko wspomnieniem liturgicznym. Ono buduje przede wszystkim naszą tożsamość i przypomina prawdę, która od wieków bije w sercu naszego narodu: że Maryja jest naszą Królową. To królowanie Maryi jest głęboko wpisane w dzieje naszego narodu – w jego radości i cierpienia, w jego upadki i nadzieje. Ona jest żywą obecnością w historii i codzienności naszego życia
– wskazał.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Abp Wojda przyznał, że każda pielgrzymka do cudownego wizerunku Maryi Jasnogórskiej jest wyznaniem wiary.
To znak, że chcemy być blisko Niej, że chcemy iść przez życie razem z Nią. Takiego świadectwa dziś bardzo potrzebujemy i o to świadectwo Was proszę
– zaznaczył.
Hierarcha zwrócił uwagę, że szczególnym umocnieniem tej więzi były śluby króla Jana Kazimierza, który w 1656 roku, w katedrze lwowskiej, oddał Polskę pod opiekę Maryi, ogłaszając Ją Królową swojego królestwa.
Nie był to tylko akt polityczny. To było głębokie wyznanie wiary – uznanie, że los narodu zależy nie tyle od siły oręża, od polityki, ile od wierności Bogu i zawierzenia Jej, jako naszej Matce
– przyznał. Przypomniał, że „od tamtego momentu, ilekroć naród doświadczał trudnych chwil – podczas rozbiorów, wojen czy okupacji – wracał do swojej Królowej”.
I właśnie tu u Niej odnajdywał siłę, by przetrwać i nie utracić nadziei
– podkreślił.
70 lat Jasnogórskich Ślubów Narodu
Przewodniczący Episkopatu wyjaśnił, że wyjątkowym potwierdzeniem tej więzi były Jasnogórskie Śluby Narodu, które zostały złożone 70 lat temu.
Napisane przez uwięzionego prymasa, kard. Stefana Wyszyńskiego, w Komańczy, zostały uroczyście odczytane 26 sierpnia 1956 roku, tu, na Jasnej Górze, przez bp. Michała Klepacza. Tego dnia, na tym placu, zgromadziło się milion ludzi – bez prymasa, bez wolności politycznej, ale z niezwykłą siłą ducha. To nie było zwykłe zgromadzenie. To było wielkie duchowe zobowiązanie. Naród nie przyszedł tylko słuchać – przyszedł przyrzekać i zobowiązać się
– przypomniał. Wskazał, że Naród zobowiązał się do moralnego nawrócenia, do życia w łasce uświecającej, do walki z grzechem, do obrony życia, do dochowania wierności małżeńskiej, do życia w uczciwości i wierności Bogu.
Reklama
Kaznodzieja wyjaśnił, że Jasnogórskie Śluby stały się swego rodzaju duchową konstytucją narodu – fundamentem odnowy moralnej i początkiem wielkiego programu duchowego, jakim była Wielka Nowenna przed tysiącleciem Chrztu Polski.
Umacniały tożsamość katolicką, wiarę, jedność i maryjny charakter polskiego chrześcijaństwa. To świadome oddanie się w macierzyńską niewolę miłości Maryi było decyzją, by iść przez życie z Nią, uczyć się od Niej pokory, wierności i zawierzenia. W ten sposób, w czasach, gdy próbowano wyrwać Boga z ludzkich serc, Polacy jeszcze mocniej przylgnęli do swojej Matki
– mówił.
Abp Wojda przyznał, że z perspektywy czasu widać, iż Jasnogórskie Śluby Narodu były nie tylko narzędziem odnowy duchowej Narodu, lecz także wydarzeniem o ogromnym znaczeniu społecznym.
W świecie podziałów, lęku i kontroli państwa, milion ludzi stanął razem – nie przeciw komuś, ale za czymś: za Bogiem, za wiarą, za prawdą, za godnością człowieka. To była jedność serc, której nie da się narzucić siłą, lecz która rodzi się tylko z wiary i wartości. Zjednoczony naród pod wodzą Maryi, swojej Królowej, bez żadnej przemocy, ale z niezwykłą mocą ducha, wyraził zdecydowany sprzeciw wobec ateizacji i zniewolenia. Powiedział, że nie pozwoli odebrać sobie wolności wewnętrznej i prawa do wyznawania wiary
– mówił. Podkreślił, że była to i nadal pozostaje dla kolejnych pokoleń Polaków ważna lekcja, ucząca, że prawdziwa wolność zaczyna się w sercu.
Co pozostało z tamtego „przyrzekamy”?
Następnie hierarcha pytał, co dziś pozostało z tamtego „przyrzekamy”.
Nie wolno nam zapominać, że tamto Ślubowanie to nie tylko historia – to zobowiązanie, które trwa
– podkreślił.
Trzeba się zapytać, czy potrafimy jeszcze powiedzieć: +przyrzekamy+ – i rzeczywiście według tego żyć? Czy bronimy życia? Czy troszczymy się o świętość naszych rodzin? Czy żyjemy uczciwie i w prawdzie? Czy podejmujemy walkę z własnymi słabościami i wadami?
– pytał.
„W naszej Ojczyźnie dzieje się wiele dobra” – przyznał abp Wojda. „Doświadczamy rozwoju gospodarczego, który otwiera przed nami nowe perspektywy i możliwości rozwoju osobistego, rodzinnego, społecznego, narodowego. W Polsce żyje się dziś dobrze. Widać to nawet i w tym, że coraz więcej obcokrajowców chętnie przybywa do nas, aby tu realizować swoje plany” – mówił. „Musimy mieć też świadomość” – dodał zarazem – „że rozwój materialny niesie ze sobą także zagrożenia i postawy kulturowe, społeczne, filozoficzne czy moralne – nierzadko oderwane od Boga i od wiary”.
Coraz wyraźniej widzimy, że wraz ze wzrostem dobrobytu słabnie życie duchowe. Wielu ludzi nie odczuwa już potrzeby praktykowania wiary. Dla innych staje się ona sprawą czysto prywatną
– mówił.
Przewodniczący KEP przyznał, że kiedy wiara słabnie i traci fundament w Chrystusie, człowiek łatwo ulega złudzeniom.
Daje się porwać ideologiom, obietnicom łatwego szczęścia, życia bez wymagań i zasad, zwłaszcza moralnych. Przyjmuje wizje szczęścia podsuwane przez media czy przez jakieś kultury, może atrakcyjne i proste do przyjęcia, ale w rzeczywistości niedające prawdziwego szczęścia
– ocenił.
To bolesna rzeczywistość, z którą nieustannie mierzymy się, gdy widzimy, jak łatwo wielu naszych rodaków lekceważy wiarę, obraża uczucia religijne innych, dokonuje profanacji symboli religijnych, wyśmiewa to, co święte. Jeszcze bardziej boli, gdy widzimy z jaką łatwością wielu ulega ideologiom i godzi się na rzeczy kiedyś nie do pomyślenia: na odbieranie życia nienarodzonym, na eutanazję, na manipulację genetyczną” – mówił kaznodzieja. Dodał, że „jeszcze boleśniejsze jest, gdy dochodzi do sytuacji, w której stawanie w obronie życia poczętego może spotkać się z karą, a tym bardziej z karą więzienia.
Przy tej okazji abp Wojda podziękował matce, „która w sumieniu nie pozwoliła, by ktoś nazywał jej dziecko +problemem+ i sugerował jego unicestwienie”.
Dziękuję, że wolała iść do więzienia, ale nie sprzeciwić się woli Bożej. To wielkie i piękne świadectwo, które nas wszystkich uczy, że miłość do dziecka powinna zawsze zwyciężać, że powinno się rodzić dzieci i żyć w zaufaniu do Boga, a wówczas wszystko będzie dobrze
– przyznał.
Reklama
Abp Wojda wskazał, że w ten nurt zeświecczonej kultury wpisują się takie decyzje jak wprowadzenie przedmiotu Edukacja zdrowotna, który zastąpił przedmiot Wychowanie do życia w rodzinie.
Przedmiot Edukacja zdrowotna, wprowadzony bez zgody rodziców, jako nieobowiązkowy cieszył się zaledwie 30-procentową frekwencją. Ale to nie przeszkodziło, aby został wprowadzony jako obowiązkowy” – podkreślił. Przypomniał również, że zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (art. 48) to rodzice mają pierwotne i niezbywalne prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
Mając na uwadze prawdziwe dobro uczniów, apelujemy do instytucji państwowych o podjęcie w sprawie Edukacji zdrowotnej szerokiego i merytorycznego dialogu pomiędzy podstawowymi podmiotami wychowania, czyli szkołą, rodziną, Kościołem katolickim oraz innymi Kościołami i związkami wyznaniowymi
– mówił Przewodniczący Episkopatu.
Wierność Bogu, krzyżowi, Ewangelii i wartościom
Wskazał, że „dziś Maryja wzywa nas do powrotu do tej właśnie wiary: głęboko zakorzenionej w naszej historii, tradycji i tożsamości”. Dodał, że takiej postawy potrzeba dziś naszej Ojczyźnie – „wierności Bogu, krzyżowi, Ewangelii i wartościom, które przez wieki były fundamentem naszej tożsamości”.
Polska była wierna Chrystusowi – i pragniemy, aby taka pozostała. Aby serca Polek i Polaków nie oddalały się od Boga, ale w Nim odnajdywały sens, siłę i nadzieję
– mówił.
Tu na Jasnej Górze najlepiej rozumiemy, że Polska będzie naprawdę wielka nie wtedy, gdy będzie silna jedynie ekonomicznie czy politycznie, ale wtedy, gdy pozostanie wierna Bogu. Gdy będzie służyć prawdzie, życiu, rodzinie i drugiemu człowiekowi. Dlatego trzeba nam wrócić do źródeł naszej siły – do wiary przeżywanej w codzienności. Do domów, w których rodzice uczą dzieci modlitwy. Do rodzin, które razem klękają przed Bogiem i razem uczestniczą w Eucharystii. Do wspólnot, w których buduje się relację z Bogiem i między sobą
– wyjaśnił Przewodniczący Episkopatu.
Dodał, że z wierności Chrystusowi i Maryi rodzi się jedność, której nam dziś tak bardzo brakuje.
Jakże często stajemy przeciw sobie – w rodzinach, w społeczeństwie, w debacie publicznej. Zamiast dialogu pojawia się osąd, zamiast zrozumienia – gniew. Maryja przychodzi, aby nas tego oduczyć. Ona jest Matką wszystkich – nie jednej grupy, nie jednej opcji. Pod Jej płaszczem jest miejsce dla każdego. To sanktuarium przypomina nam o tej prawdzie: że jesteśmy jedną, wielką, Bożą rodziną. Gdy naród gromadził się tutaj, znikały podziały. Stawaliśmy razem jako dzieci jednej Matki. I dziś Maryja uczy nas, że zanim staniemy +po którejś stronie+, jesteśmy braćmi i siostrami
– zaznaczył abp Wojda.
Podczas liturgii został ponowiony Milenijny Akt Oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Miłości, którego dokonał Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przy udziale przedstawicieli Episkopatu.
