Na początku nazwijmy rzecz bardzo precyzyjnie: mówimy nie o ogólnej modlitwie, ale o konkretnej posłudze, o modlitwie uwolnienia. Jaką drogę ksiądz musiał przejść, żeby móc ją prowadzić?
Aby prowadzić modlitwę o uwolnienie, trzeba najpierw wejść w drogę, która zaczyna się nie od działania, ale od uczenia się słuchania; prowadziła ona przez Dom Miłosierdzia, gdzie modlitwa nie jest wydarzeniem, lecz procesem wymagającym formacji, rozeznania i odpowiedzialności; wybór padł na Kraków i jezuitów, a potem przyszła konkretna droga: najpierw obecność przy tej modlitwie jako wstawiennik, potem osobiste przejście przez nią, a dopiero na końcu próba jej poprowadzenia pod okiem doświadczonego prowadzącego; to droga, którą udało się przejść, choć wymagała czasu, dyspozycyjności i zgody na proces, którego nie da się przyspieszyć.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dla wielu osób modlitwa o uwolnienie może brzmieć bardzo prosto: przychodzi człowiek, ksiądz się modli i wszystko. Po co więc metoda pięciu kluczy?
Reklama
Bo człowiek nie jest prosty. I jego historia też nie jest prosta. Ta modlitwa jest przede wszystkim dla osób, które zmagają się z powtarzającymi się grzechami, które czują, że w jakiejś dziedzinie życia duchowego wciąż wracają w to samo miejsce i nie potrafią się z tego wydostać. Jest dla tych, którzy proszą o uwolnienie od rozmaitych uzależnień, ale nie tylko. To jest również modlitwa dla osób zranionych, które doświadczyły w przeszłości krzywd, które nie pozwalają im żyć pełnią życia. Ktoś nosi w sobie urazę, żal, pragnienie zemsty, nie potrafi przebaczyć. Ktoś ciągle rozpamiętuje to, co go zraniło. Są też osoby, które przez całe życie niosą w sobie kłamliwe przekonania o sobie typu: do niczego się nie nadajesz, nigdy nie pójdę do nieba, i zaczęli według tego żyć. Takie kłamstwo potrafi człowieka związać bardzo mocno, odebrać mu wolność dziecka Bożego. Modlitwa o uwolnienie jest także dla osób, które miały kontakt z bałwochwalstwem, okultyzmem, wróżbiarstwem, magią. W życiu duchowym takie doświadczenia mogą zostawić otwarte drzwi dla działania złego ducha. Zły potrafi wykorzystać te obszary, żeby człowieka trzymać w zniewoleniu, lęku, uzależnieniu, albo kłamstwie o sobie.
Trzeba tu bardzo jasno powiedzieć: ksiądz nie jest egzorcystą. Jaka jest różnica między zniewoleniem, a opętaniem? Z opętaniem idzie się do egzorcysty, a ze zniewoleniem można przyjść na modlitwę o uwolnienie?
Tak. Warto od razu zaznaczyć, że modlitwę o uwolnienie może prowadzić także osoba świecka. To nie jest posługa zarezerwowana wyłącznie dla księży. Sam widziałem świeckich, którzy pięknie prowadzili tę modlitwę. Fundamentem jest sakrament chrztu świętego, oczywiście przy odpowiedniej formacji, predyspozycjach i rozeznaniu. Różnica względem egzorcyzmów jest zasadnicza. Egzorcyzm to modlitwa konfrontacyjna ze złym duchem. Może ją prowadzić tylko kapłan upoważniony przez biskupa.
Modlitwa o uwolnienie nie jest modlitwą konfrontacyjną. To modlitwa, w której prosimy o uwolnienie od wpływu złego ducha, od jego działania, na podstawie łaski chrztu, bo jesteśmy dziećmi Bożymi. Dlatego właśnie ta modlitwa może być prowadzona także przez świeckich.
A co w sytuacji, kiedy podczas modlitwy o uwolnienie pojawiłaby się manifestacja, czyli okazałoby się, że sprawa jest poważniejsza?
Wtedy modlitwa musi zostać przerwana. Osoba prowadząca, czy to ksiądz, czy świecki, nie idzie dalej. Taka osoba zostaje skierowana do egzorcysty. Każdy robi to, co do niego należy. Modlitwa o uwolnienie ma swoje granice, a egzorcyzm ma swój własny porządek i swoje rozeznanie.
Reklama
Dziś egzorcyzmy są bardzo medialnym tematem. W ich przypadku mówi się także o konieczności współpracy z psychiatrą. Czy przy modlitwie o uwolnienie również bierze się pod uwagę psychologię, psychiatrię, leczenie?
Tak. Kiedy ktoś zgłasza się na modlitwę o uwolnienie, trzeba najpierw rozeznać, czy ta osoba korzysta z pomocy psychologa, albo psychiatry. Jeśli aktualnie jest pod opieką lekarza, musi uzyskać jego zgodę na taką modlitwę, ponieważ to specjalista wie najlepiej, czy jego podopieczny jest w stanie wejść w dogłębną autorefleksję bez emocjonalnego rozchwiania. Jeśli ktoś korzysta z posługi egzorcysty, również musi mieć zgodę egzorcysty na modlitwę o uwolnienie. To są zasady, które mają chronić człowieka. Ta modlitwa nie jest ucieczką od rzeczywistości psychicznej, czy medycznej. Przeciwnie: ona wymaga odpowiedzialności.
Podczas takiej modlitwy człowiek mówi o rzeczach bardzo intymnych: grzechach, zranieniach, nałogach. Spowiedź kojarzy się z tajemnicą sakramentalną. Jak tutaj wygląda kwestia dyskrecji?
Reklama
Pierwszą rzeczą, którą słyszy osoba przychodząca na modlitwę, jest zapewnienie o pełnej dyskrecji. To bardzo ważne, bo podczas tej modlitwy poruszane są sprawy głębokie, bolesne, często związane z grzechem, zniewoleniem, nałogami. Wszystko, co zostaje wypowiedziane, pozostaje w tej przestrzeni. Notatki, które powstają podczas modlitwy, są niszczone przy osobie, która tę modlitwę odbywa. Informacje przesłane wcześniej, na przykład mailowo, są używane wyłącznie na potrzeby tej modlitwy, a następnie usuwane. Nie tworzy się żadnego archiwum takich historii. To ma być przestrzeń bezpieczeństwa. Człowiek musi wiedzieć, że nie przychodzi do miejsca, w którym jego rana zostanie wykorzystana przeciwko niemu.
Kiedy nie można przyjść? Pytam też dlatego, że my, katolicy, czasem sami potrafimy potraktować modlitwę jak magię: pójdę, ktoś się nade mną pomodli i moje życie natychmiast stanie się inne.
To bardzo ważne pytanie, bo modlitwa o uwolnienie nie jest magią. Jej oczekiwanym owocem jest wolność, ale ta modlitwa zakłada też dogłębne spojrzenie na swoje życie i wzięcie odpowiedzialności za siebie. Można powiedzieć, że ta modlitwa rozświetla pewne obszary życia. Pokazuje miejsca, przez które człowiek został zniewolony. Pomaga zamknąć drzwi, które zostały otwarte. Kiedy człowiek już to widzi, musi podjąć odpowiedzialność. Jeżeli ktoś zostaje uwolniony od jakiegoś nałogu, a potem świadomie wraca do tego, co było jego zniewoleniem, to marnuje dar wolności. Za tą modlitwą idzie potężna łaska Boża, ale to nie znaczy, że Pan Bóg robi wszystko za nas i prowadzi nas za rękę bez naszego udziału. On rozświetla to, co było mroczne, ukryte, chore. Pokazuje punkty wejścia złego ducha. To trochę tak, jakby człowiek odkrył, że jest w zamku, którego ma strzec. Modlitwa o uwolnienie jest takim przeglądem tego zamku. Pokazuje słabe punkty, gdzie odpowiedzialnością człowieka jest ich pilnować.
Skoro mówimy o tych słabych punktach, o furtkach, przez które zło może wejść, to gdzie one dziś najczęściej są? Zdaje się, że współczesny świat często neguje samo istnienie szatana.
Reklama
Nawet jeśli trudno komuś uwierzyć w złego ducha, można go rozpoznać po jego działaniu. Jeśli każda forma zniewolenia pochodzi z jakiegoś grzechu, zranienia, albo otwarcia na zło, to widać, gdzie człowiek traci wolność. Przy pierwszym kluczu, kiedy analizujemy historię życia danej osoby, rozpoznajemy się punkty wejścia. Pytam o różne obszary, przez które zły duch mógł wejść w życie człowieka.
Są rzeczy oczywiste: niewyznany grzech, lub taki który ciągle się powtarza, trudne doświadczenie, bezsilność, która pchnęła człowieka w rozwiązania, które miały pomóc, a stały się zniewoleniem. Jednak są też rzeczy mniej oczywiste, często wyśmiewane, albo bagatelizowane przez dzisiejszy świat: wróżbiarstwo, magia, horoskopy, przekleństwa, także rzucane na samego siebie; ćwiczenia oddechowe oparte na duchowości wschodniej, przekazywanie, lub przyjmowanie energii, określone rodzaje słuchanej muzyki, czy czytanej literatury, kamienie, talizmany, wszystko, co ma rzekomo przynieść szczęście, albo ochronę. Dla wielu to zabawa. A duchowo mogą to być realne punkty wejścia.
Przejdźmy przez pięć kluczy bardzo konkretnie. Co dzieje się po kolei?
Pierwszy klucz to wyznanie wiary. Człowiek uznaje Boga za swojego Ojca wszechmogącego, za Tego, który uwalnia. To jest uznanie Boga za Pana swojego życia.
Po tym wyznaniu zaczyna się rozmowa, takie skanowanie życia. Pada pytanie: od czego chcesz, aby Pan Jezus cię uwolnił?
To długa rozmowa?
To zależy od historii życia danej osoby. Cała modlitwa o uwolnienie może trwać około dwóch godzin. Jeśli po którymś etapie widać, że modlitwa się przedłuża, można zrobić przerwę. To jest bardzo indywidualna rozmowa z osobą, która przychodzi.
Reklama
Pierwszy klucz obejmuje więc wyznanie wiary i rozeznanie historii życia, punktów wejścia: grzechu, nałogów, kontaktu z okultyzmem, niewłaściwych relacji i innych spraw, które mogły człowieka związać.
Co dzieje się dalej?
Drugi klucz to przebaczenie. Na podstawie tego pierwszego etapu wymienia się osoby, którym trzeba przebaczyć. Te, które zraniły, skrzywdziły, zostawiły ślad. Przebaczenie jest warunkiem uwolnienia.
I często najtrudniej przebaczyć samemu sobie?
Tak, czasem to jest najtrudniejsze. Wymienia się różne osoby, ale również samego siebie. Człowiek mówi: „w imię Jezusa Chrystusa przebaczam … to, że …”. To jest bardzo konkretny moment.
Trzeci klucz?
Trzeci klucz to wyrzekanie się. Na podstawie wcześniejszej rozmowy wymienia się wszelkie formy uzależnienia, związania, wszystkie duchy, których trzeba się wyrzec. Może to być duch lęku, pychy, braku ufności, nieprzebaczenia, urazy, zawiści, buntu. Tych obszarów może być wiele i one wychodzą w trakcie modlitwy. Ale człowiek wyrzeka się nie tylko tych wpływów złego ducha. Wyrzeka się także kłamstw, które przyjął o sobie, na przykład: nie ma dla mnie ratunku, moje życie jest przeklęte, wszystko musze zrobić sam, Bóg chce mnie ukarać. To są fałszywe przekonania, które mogły wejść przez czyjeś słowa, doświadczenia albo przez to, co człowiek sam sobie powtarzał.
Czwarty klucz to już sama modlitwa prowadzącego?
Reklama
Tak. To krótka modlitwa prowadzącego, wypowiadana w imię Jezusa Chrystusa, który łamie moc wszelkich przekleństw, wpływu złego ducha, kłamstw, grzesznych, albo uzależniających relacji, których dana osoba się już wyrzekła, i rozkazuje im by odeszły na zawsze. Prowadzący wypowiada tę modlitwę w autorytecie Pana Jezusa i na podstawie własnego chrztu. Jeśli jest kapłanem, może również odwołać się do władzy święceń. Ale znów: to nie jest konfrontacja ze złym duchem. To jest nakaz w imię Pana Jezusa, żeby odeszło to, czego człowiek sam wcześniej już się wyrzekł.
To jest moment uwolnienia?
Tak, że to jest właśnie ten moment, w którym przychodzi uwolnienie. A po nim następuje piąty klucz: błogosławieństwo Ojca.
Dlaczego ten piąty klucz jest tak ważny?
Bo nie wystarczy wyrzucić z życia tego, co złe. Trzeba to miejsce wypełnić Bożą łaską i obecnością. W Ewangelii Pan Jezus mówi o duchu nieczystym, który opuszczając człowieka, błąka się po miejscach pustynnych, a potem wraca i widzi miejsce wymiecione, uporządkowane, ale puste. Przyprowadza ze sobą innych, jeszcze gorszych. Dlatego po wyrzeczeniu, po złamaniu mocy tego, co człowieka zniewalało, modlimy się o Boże błogosławieństwo, o wylanie łaski, aby to miejsce zostało wypełnione Bożym błogosławieństwem. Ja to rozumiem trochę jak opatrunek na ranę. Modlitwa o uwolnienie przecina coś chorego, oczyszcza to, a potem trzeba założyć opatrunek. Tym opatrunkiem jest Boże błogosławieństwo. To jest modlitwa charyzmatyczna. Prowadzący i wstawiennik modlą się nad osobą. Może przyjść obraz, słowo, natchnienie, myśl, aby przekazać tej osobie jako drogowskaz na dalszą drogę.
Co dzieje się po zakończeniu modlitwy?
Reklama
Po piątym kluczu niszczone są wszystkie notatki ze spotkania. Osobie przekazuje się także wskazówki, co robić dalej. Nie zostawia się jej z komunikatem: „już wszystko, proszę iść”. Trzeba powiedzieć, jak tę wolność utrzymać, jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie, co robić, żeby dar wolności nie został zmarnowany. Bo można go zmarnować.
Na koniec zapytam jeszcze o człowieka, od którego ta metoda wyszła. Kim jest Neal Lozano?
Neal Lozano to amerykański katolik, świecki ewangelizator, który od 50 lat prowadzi modlitwy wstawiennicze ukierunkowane na uwolnienie. Na podstawie swoich doświadczeń, a także wykształcenia w tej dziedzinie, opracował model pięciu kluczy. Po angielsku brzmi to The Unbound Model. Słowo unbound oznacza „uwolniony”, „nieskrępowany” lub „wolny od więzów”. Lozano tłumaczy, że wielu chrześcijan jest jak Ewangeliczny Łazarz – otrzymali nowe życie w Chrystusie (chrzest, nawrócenie), ale wciąż są „powiązani” starymi nawykami, lękami, zranieniami, lub wpływem złego ducha. Modlitwa uwolnienia ma być właśnie tym „rozwiązywaniem więzów”, by osoba mogła w pełni korzystać z wolności. Oto właśnie chodzi w modlitwie o uwolnienie. Nie o duchowy spektakl. Nie o magię. Nie o szybkie rozwiązanie wszystkich problemów. Tylko o to, żeby człowiek, który już słyszy głos Jezusa, mógł naprawdę wyjść z grobu i zacząć żyć w wolności.
