Dar darmo dany Do dawania
Małe słowa wiele znaczą! Pewnie zastanawiacie się, co może oznaczać to niepozorne słówko „do”. W życiu Helenki słowo „do” pojawiało się bardzo często. Używała go, gdy chciała iść DO kościoła. Gdy wybierała się DO szkoły i DO przyjaciół. Pojechała DO Zambii i Boliwii, by tam pomagać dzieciom. Ważnego przyimka DO Helenka używała zawsze wtedy, gdy podejmowała jakieś świadome działanie z myślą o drugim człowieku bądź o Bogu.
DO ludzi
Helenka uwielbiała ludzi, a ludzie bardzo ją szanowali. Pierwsza do nich wychodziła z uśmiechem, dobrym słowem, z pocieszeniem, z propozycją pomocy. To nie były wielkie rzeczy – wychodziła DO ludzi z tym, co miała. Potrafiła być też jednak bardzo wymagająca i konsekwentna. Przestrzegała zasad i starała się zawsze je egzekwować od innych. Nie robiła tego jednak, by kogokolwiek upokorzyć czy zasmucić, ale zawsze z myślą o jego dobru. Pewnego razu młodzież z duszpasterstwa została poproszona przez księdza, by zakończyła zabawę andrzejkową przed północą. Młodzież, jak to młodzież, chciała się nieco zbuntować. Helenka jednak zdecydowanie, ale bez złości poprosiła przyjaciół, by uszanowali zasady wyznaczone przez gospodarza parafii.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
DO Boga
Reklama
Sztuką jest nie tyle przyciągać ludzi do siebie, ile pociągać ich za sobą DO Boga. Helenka to potrafiła. Nigdy nie wstydziła się swojej wiary, bo była ona dla niej czymś oczywistym. Uczestniczyła w akcjach ewangelizacyjnych, podczas których opowiadała ludziom o Panu Jezusie. Jeździła do różnych parafii, by podczas niedzielnych mszy przybliżać wiernym tematykę misji i zachęcać ludzi do zaangażowania się w to wielkie dzieło Kościoła. Nawet po śmierci przyciąga tłumy do Boga – na msze w jej intencji przychodzili ludzie, którzy od dawna byli daleko od Kościoła, a w samym pogrzebie uczestniczyło niemal 2000 osób. Było ich tak wiele, że przed świątynią trzeba było zainstalować telebim.
DO nieba
Helenka czuła się bardzo dobrze blisko nieba – może także dlatego podjęła pracę jako stewardesa? W 2016 roku ze względu na swój dyżur na pokładzie samolotu nie mogła już uczestniczyć w całej pielgrzymce do Częstochowy. Po jednym dniu marszu musiała się przebrać w strój stewardesy i udać się do pracy na lotnisko w Pyrzowicach. Inni uczestnicy pielgrzymki uznali, że pomachają jej na pożegnanie, a ona pozdrowi ich „z nieba”. I tak też uczyniła… Wtedy jeszcze nie wiedziała, że Pan Bóg tak szybko powoła ją do siebie. Wcale nie miała takich planów. Kochała życie i czerpała z niego pełnymi garściami. Po powrocie z misji w Boliwii pragnęła założyć rodzinę. Miała wiele marzeń, ale Bóg już wtedy zaplanował, że Helenka pójdzie do nieba szybciej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Trudno to zrozumieć, podobnie jak tę przedstawianą na początku przypowieść o „niesprawiedliwym” bogaczu. Czy Pan Bóg naprawdę jest tak niesprawiedliwy, że odbiera życie komuś, kto tak bardzo pragnie żyć?
Reklama
Wśród wielu możliwych wyjaśnień jedno wydaje się szczególnie prawdopodobne. Gorące pragnienie życia przecież wcale nie musi się ograniczać tylko do życia tu na ziemi. Może Pan Bóg w swej sprawiedliwości po prostu docenił starania Helenki i przed innymi zaprosił ją do życia najpiękniejszego i najwspanialszego? A może miał w tym swój wielki plan? Dzięki jej zbyt wczesnemu – po ludzku sądząc – odejściu tak wielu ludzi mogło poznać sprawdzony przez Helenkę wzór na świętość. I tak jak Helenka naprawdę pokochać swoje życie, dostrzegając w nim ogromną wartość – wartość tym większą, im więcej dajemy z siebie innym.
Helenka Kmieć staje się idealnym wzorem dla współczesnych dzieci, także tych przyjmujących po raz pierwszy Komunię Świętą. To idealna okazja do zainspirowania młodych życiem w pełni oddanym Bogu i drugiemu człowiekowi.
Zobacz więcej w prezentowej książce dla dzieci: „Wzór na świętość według Helenki Kmieć”, pod patronatem Fundacji im. Heleny Kmieć: boskieksiazki.pl.

