Kiedy klękamy przed tym obrazem, widzimy twarz Maryi przepełnioną cichym bólem. To „Smętna” Matka, która patrzy na mękę swojego Syna i na cierpienia każdego z nas. Jednak Jej smutek nie jest beznadziejny – to smutek, który rodzi współczucie. Wierni od wieków nazywają Ją „Dobrodziejką”, ponieważ w tym miejscu nikt nie odchodzi bez pociechy. Historia obrazu, sięgająca XV wieku, utkana jest z tysięcy podziękowań za uzdrowienia, nawrócenia i ocalone życie. Maryja u krakowskich franciszkanów to Matka, która bierze na siebie nasze ciężary, zamieniając łzy w perły łaski.
Bazylika Franciszkańska to miejsce, gdzie historia Polski spotyka się z duchowością Biedaczyny. To tutaj modlił się młody Karol Wojtyła, a prochy bł. Salomei i wielu książąt przypominają o wielkości tej świątyni. Jednak to obecność Smętnej Dobrodziejki sprawia, że to miejsce nie jest tylko muzeum, ale żywym domem. Ojcowie Franciszkanie od pokoleń uczą nas tutaj, że droga do Boga prowadzi przez Maryję, która – choć sama cierpiąca – nigdy nie przestaje być hojną w rozdawaniu Bożych darów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kończąc naszą dzisiejszą drogę w roku 800-lecia śmierci św. Franciszka, stajemy przed Smętną Dobrodziejką z sercami pełnymi wdzięczności. Święty Franciszek, który pod koniec życia nosił na swoim ciele stygmaty – znaki męki Pańskiej – doskonale rozumiał ból Maryi pod Krzyżem.
Prośmy Ją dzisiaj, by nauczyła nas tej franciszkańskiej wrażliwości: byśmy nie bali się współcierpieć z potrzebującymi i zawsze byli gotowi nieść dobro tam, gdzie panuje smutek. Niech błogosławieństwo Niepokalanej, wyproszone na tym pielgrzymim szlaku, towarzyszy nam każdego dnia, prowadząc nas do wiecznej radości z Jej Synem.
