Reklama

Zysk nie jest najważniejszy

2016-03-29 14:04

Rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 14/2016, str. 30-31

Artur Stelmasiak

Z ks. Romanem Szpakowskim SDB – prezesem Stowarzyszenia Wydawców Katolickich – rozmawia Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: – Targi Wydawców Katolickich to jedna z największych imprez tego typu w Polsce. Ale zadam przewrotne pytanie: czy one są naprawdę potrzebne? Po co organizuje Ksiądz targi?

KS. ROMAN SZPAKOWSKI SDB: – Tego typu wydarzenia mają dwa wymiary. Z jednej strony pokazują ludziom bogatą ofertę katolickich wydawnictw, a z drugiej – jest to forum wymiany doświadczeń między wydawcami. Najważniejszym celem jest jednak promocja wartościowej książki, która pozwala wzrastać człowiekowi w każdym jego wymiarze. Jeśli mamy najcenniejsze skarby, to nie możemy trzymać ich pod przysłowiowym kloszem i czekać, aż ktoś je odkryje. Targi są okazją, aby zobaczyć całościowy dorobek wydawnictw katolickich. W jednym miejscu prezentowane jest bogactwo całej Polski, a także gości z zagranicy.

– Jakie jest zainteresowanie ze strony wydawców?

– Niestety, Arkady są dla nas za małe i nie dla wszystkich starczyło miejsca. Musieliśmy odmówić kilku wydawnictwom, a pozostałym ograniczyć przestrzeń.

– Obserwuje Ksiądz rynek wydawniczy od 30 lat. Jakie są obecnie największe problemy książki katolickiej?

– W drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku naszym głównym problemem nie byli klienci, ale papier i cenzura. Pamiętam nasze starania, aby w 1987 r. pokazać się pierwszy raz na międzynarodowych targach książki w Pałacu Kultury i Nauki. To były czasy licznych ograniczeń dla podmiotów katolickich. Teraz nie ma problemu z papierem i cenzurą, ale największym wyzwaniem jest promocja, aby przebić się z naszą ofertą.

– Ostatnio ukazał się zatrważający raport czytelnictwa wśród Polaków. Czy ten problem masowego nieczytania uderza także w rynek książki katolickiej?

– Nie jesteśmy samotną wyspą. Jeśli ludzie w ogóle nie czytają, to nie sięgają także po nasze książki. Trudno powiedzieć, czy ten problem dotyka nas w takim samym stopniu jak świeckie wydawnictwa, ale na pewno kryzys jest odczuwalny.

– A jak jest z jakością pozycji wydawniczych? Czy są jakieś tendencje, które Ksiądz dostrzega na rynku?

– Coraz więcej drukuje się książek lekkich, których bohaterami są tzw. celebryci, a coraz mniej jest pozycji naukowych i formacyjnych, np. z dziedziny duchowości. Obecnie problemem jest wydanie kilkuset egzemplarzy książki naukowej, a jednocześnie w bardzo dużych nakładach pojawiają się np. pozycje kulinarne. Nie mam nic przeciwko przepisom na nalewki według receptury zakonnej, ale, moim zdaniem, zarobione w ten sposób pieniądze powinny wspierać dzieła bardziej ambitne.

– Jeśli dobrze Księdza rozumiem, to rynek katolicki także poddaje się modzie na tabloidyzację?

– W pewnym sensie tak. Dlatego też przypominam, że dyrektor wydawnictwa katolickiego powinien być jak dobry proboszcz, który do jednej kieszeni zbiera pieniądze od wiernych, aby wyjąć je z drugiej i przeznaczyć na dzieła np. ewangelizacji młodzieży czy pomocy potrzebującym. Wydawnictwa katolickie także muszą mieć poczucie misji i wydawać pozycje, które z biznesowego punktu widzenia są nieopłacalne, ale są po prostu ważne. Staram się przypominać, że w naszej branży zysk jest ważny, ale nie najważniejszy.

– Czego brakuje na rynku?

– Moim zdaniem, brakuje książek naukowych, pedagogicznych, filozoficznych, a nawet pogłębionej duchowości i np. dobrych rachunków sumienia. Wiem, że takie publikacje nie będą bestsellerami, ale one powinny być na rynku, bo są bardzo ważne dla formacji chrześcijańskiej. Trzonem naszej działalności powinno być przekazywanie wiedzy, nauki i wiary, a nie zawsze tak jest... Niektórym wydawnictwom brakuje misyjności.

– Pamiętam targi w 2010 r., w których trakcie doszło do katastrofy smoleńskiej. Od tamtego czasu kolejne rocznice katastrofy często pokrywają się z terminem targów. Jak to wpływa na frekwencję?

– Myślę, że pozytywnie. Ludzie, którzy chcą czcić ważne rocznice w historii Polski, często są też czytelnikami książek religijnych i historycznych, a ich u nas nie brakuje.

– W ostatnich latach sporo tematów nie mogło się ukazywać na łamach największych tytułów prasowych ani w telewizji. Jednak wiele publikacji patriotycznych udało się wydać dzięki Białemu Krukowi czy też wydawnictwu Rafael. Znam kilka przykładów filmów i książek, które pewnie nie ukazałyby się w ogóle, gdyby nie te wydawnictwa. Czy również taka jest rola wydawnictw katolickich?

– My jesteśmy po to, by wydawać przede wszystkim dobre pozycje. Na targach katolickich zawsze dominowały publikacje religijne, ale także historyczne i patriotyczne. Ta oferta nie stoi ze sobą w sprzeczności, ale dopełnia się. Taka jest przecież natura polskiego Kościoła, który zawsze bronił wartości chrześcijańskich, prawdy historycznej oraz pielęgnował patriotyzm. Nic więc dziwnego, że takie właśnie wartości widoczne są również na katolickich targach. Od samego początku istnienia naszej imprezy były pozycje poświęcone Armii Krajowej, Żołnierzom Wyklętym czy tematyce zbrodni katyńskiej. Dobre książki mają przecież wychowywać zarówno religijnie, jak i patriotycznie następne pokolenia Polaków.

– Oprócz historii sporo miejsca poświęcono także ideologii gender. Tego tematu nie chciały ruszać „świeckie” wydawnictwa, a katolickie szły pod prąd importowanej z Zachodu ideologii.

– Ma pan rację. Rolą Kościoła jest upominanie ludzi, gdy błądzą. Bardzo dobrze, że tematem zajęły się również wydawnictwa katolickie. Dzięki temu Polacy mogli zdobyć wiedzę, zanim byłoby za późno. Wartościowe pozycje to te, które są dobre i prawdziwe.

– A jaką książkę w tym roku Ksiądz może polecić?

– Nie chciałbym niczego pominąć... Na pewno warto sięgnąć po książkę „Bóg albo nic” kard. Roberta Saraha, którą wydały Siostry Loretanki. Ważną pozycją jest też wznowiona „Dogmatyka katolicka” kard. Gerharda Ludwiga Müllera, ale także niezwykłe świadectwo ks. Jana Kaczkowskiego pt. „Życie na pełnej petardzie” oraz publikacja „Kochają mnie do szaleństwa” Brygidy Grysiak. Bardzo ważnymi książkami są również II tom „Historii Polski” prof. Andrzeja Nowaka oraz „966. Chrzest Polski” prof. Krzysztofa Ożóga.

– Ile nowości wydawanych jest rocznie przez oficyny katolickie?

– Nie ma szczegółowych statystyk, ale myślę, że ok. 1000 tytułów. Sporą część zajmują uaktualnione wznowienia, a ok. 500 to zupełne nowości.

– A ile procent rynku wydawniczego w Polsce to książki o tematyce religijnej?

– Takich statystyk również nie ma, ale my w stowarzyszeniu szacujemy, że szeroko rozumiana książka religijna stanowi ok. 18-20 proc. całego rynku.

– To bardzo dużo. Gdyby cały rynek czytelniczy nie kurczył się, to moglibyśmy być optymistami.

– Tak, ale w tym optymizmie sporo jeszcze brakuje do pełni sukcesu. Ten rynek mógłby być większy, gdybyśmy mieli większe wsparcie od ludzi Kościoła, czyli proboszczów, księży rektorów i katechetów. Mamy duży potencjał, ale brakuje najważniejszej promocji, która jest w zasięgu ręki.

– Chodzi o dystrybucję. Czy w każdej większej parafii powinna być chociaż mała księgarnia?

– Nie tylko o tym myślę, bo same sklepiki parafialne nie rozwiążą wszystkiego. Chodzi o postawę kapłanów. Wystarczy, że ksiądz powie, iż warto sięgnąć po książkę lub prasę katolicką, a sprzedaż od razu szybuje w górę. Cel duszpasterstwa parafialnego i wydawnictw katolickich jest wspólny i powinniśmy się nawzajem wspierać.

Tagi:
wywiad rozmowa

Reklama

Spotkanie i modlitwa

2019-11-26 12:50

Rozmawia Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2019, str. 5

– To modlitewne spotkanie, które młodzieży naszej diecezji ma dać impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia – mówi o Adwentowych Wieczorach Młodych diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec

Karolina Krasowska
Tegoroczne AWM odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – Rokitnie i Grodowcu

KAMIL KRASOWSKI: – Wraz z nastaniem grudnia rozpoczęliśmy w Kościele katolickim Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na narodziny Pana. Jak jako wierzący młodzi ludzie powinniśmy przeżywać ten czas?

KS. ŁUKASZ MALEC: – Najlepiej tak jak podpowiada nam Kościół. Słowem, które jest kluczowe w dobrym przeżyciu Adwentu, jest tęsknota. Kiedy kogoś się kocha i przez jakiś czas tej osoby się nie widzi, to naturalnie pojawia się w człowieku tęsknota za nią.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah: jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana!

2019-03-18 16:41

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie – uważa kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zabrał głos na temat trwającego obecnie kryzysu Kościoła.

Bożena Sztajner/Niedziela

Postrzega go z perspektywy zwyczajnych wiernych i ogromnej rzeszy porządnych księży. Kolejne odsłony słabości Kościoła zachwiały wiarą katolików i rzuciły cień podejrzenia na wszystkich kapłanów. Kard. Sarah chce im przywrócić ufność i pokój. Nie wątpcie, trwajcie przy nauczaniu Kościoła, bądźcie wytrwali w modlitwie, w Kościele zawsze będzie dość światła dla każdego, kto szuka Boga – pisze afrykański purpurat.

Nie lekceważy on jednak aktualnego kryzysu. „Kościół – zauważa - miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności”. To co się w nim dzieje, postrzega w bardzo radykalnych kategoriach, zapożyczonych od papieża Franciszka. Ujawniane dziś skandale widzi przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Twierdzi, że od dawna żyjemy tajemnicą Judasza. Zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. Niektórzy kapłani kwestionują znaczenie celibatu, roszczą sobie prawo do życia prywatnego, co jest sprzeczne z misją kapłana. Inni posuwają się tak daleko, że chcą mieć prawo do zachowań homoseksualnych – wylicza kard. Sarah.

Podkreśla on, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej. „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana” – pisze prefekt watykańskiej kongregacji, podkreślając, że to właśnie modlitwa musi być pierwszą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Tego kryzysu nie da się przezwyciężyć ludzkimi siłami. Kard. Sarah przestrzega też przed podziałami, tworzeniem frakcji w Kościele. Przyznaje, że biskupi i kapłani są niedoskonali, mają swoje słabości. Prosi jednak wiernych, by nimi nie gardzili, choć jak podkreśla, powinni od nich wymagać katolickiej wiary i sakramentów życia Bożego.

Kard. Sarah pisze o tym we wstępie do swego nowego książkowego wywiadu „Le soir approche et déjà le jour baisse” (Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił), który w środę 20 marca trafi do francuskich księgarń. Poprzednie dwa („Bóg albo nic” oraz „Moc milczenia”) okazały się światowymi bestsellerami. Tym razem prefekt watykańskiej kongregacji skupia się na duchowym kryzysie współczesnego świata. Wyznaje, że książka ta jest „krzykiem jego duszy”. „Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia – pisze afrykański purpurat. – Już niebawem stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem? My biskupi powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu” – dodaje kard. Sarah.

We wstępie do nowej książki wskazuje on również na szczególną rolę miłości do Następcy Piotra. Nie przypadkiem dedykuje tę pozycję dwóm papieżom: „Benedyktowi XVI, niezrównanemu w staraniach o odbudowę Kościoła, i Franciszkowi, wiernemu synowi św. Ignacego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem