Reklama

Szansa dla bezdomnych

2016-04-07 10:00

AS
Edycja wrocławska 15/2016, str. 4

Archiwum WSS
Osoby zatrudnione w spółdzielni świadczą usługi remontowe

14 kwietnia w Polsce obchodzony jest Dzień Ludzi Bezdomnych. We Wrocławiu dba o nich m.in. Towarzystwo im. św. Brata Alberta. Jednym z projektów mających na celu poprawę sytuacji osób bezdomnych jest Wrocławska Spółdzielnia Socjalna

Wrocławska Spółdzielnia Socjalna (WSS) to inkubator, który działa po to, by aktywizować osoby bezdomne społecznie i zawodowo. Chcemy, by wracały na rynek pracy – mówi Krzysztof Pawłuszko z WSS. – Za nasz największy sukces uważamy to, że przekonaliśmy się, że ludziom bezdomnym można naprawdę trwale pomóc wyjść z ich trudnej sytuacji, mamy takie doświadczenia. Dzięki funduszom unijnym udało nam się zorganizować kursy i staże zawodowe, mogliśmy wspierać bezdomnych od strony doradztwa zawodowego. Każdy z nich miał przydzielonego akompaniatora, czyli takiego anioła stróża, który towarzyszył mu przez 12 miesięcy trwania projektu. Dzięki takiemu wsparciu uzyskaliśmy efektywność zatrudnienia na poziomie 40%, co przy tak ryzykownej grupie (uzależnienia, długotrwały okres bycia bezrobotnym) jest bardzo dobrym wynikiem!

Nie tylko praca

Spółdzielnia działa głównie na terenie Wrocławia, póki co zatrudnia 10 osób, które świadczą usługi remontowe, a także związane z pracami porządkowymi i pielęgnacją terenów zielonych. – Z naszych usług korzystają jednostki miejskie, oprócz tego działamy też komercyjnie. Zysk inwestujemy w dalszy rozwój spółdzielni, a także w edukację i organizowanie szkoleń – wyjaśnia Krzysztof Pawłuszko. WSS to jednak nie tylko praca. Radosław Szal, brygadzista w Spółdzielni, przekonuje, że zatrudnione w niej osoby naprawdę zmieniają swoje życie. – Przyglądają się sobie, swoim możliwościom, rośnie w nich poczucie bezpieczeństwa, wzrasta samoocena i chęć pomocy innym. Krzysztof Pawłuszko dodaje, że koordynatorzy WSS starają się tak wspierać bezdomnych, by mogli być coraz bardziej samodzielni. – Chcemy, by wychodzili z biernej postawy oczekiwania pomocy od innych osób na rzecz własnej aktywności. Wiele z tych osób ma ograniczenia prawne wynikające z zadłużenia, zapewniamy im więc pomoc prawnika. Dbamy też o to, by naprawiali często skomplikowane relacje rodzinne.

Reklama

Potrzeba zleceń!

WSS otwarta jest na nowe zlecenia, bo chętnych do pracy nie brakuje. W środowisku bezdomnych wiele osób to naprawdę dobrzy fachowcy, którzy ze względu na trudne sytuacje życiowe, w jakich się znaleźli, nie mogli w pełni rozwinąć i wykorzystać swojego potencjału. – Nasza praca jest solidna, może troszkę wolniejsza, ale dokładna. Staramy się zostawić po sobie dobry ślad. Zwracamy uwagę także na relacje: to ważne, by umieć naszym pracownikom podziękować, docenić ich, dzięki temu czują się potrzebni. Sami też okazują wiele wrażliwości i empatii. Bezdomność to często samotność – puentuje Radosław Szal.

Kontakt do WSS dostępny jest na stronie: wss.org.pl

Tagi:
bezdomni projekt

Reklama

Czy w parafii można kisić ogórki?

2019-10-22 13:00

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 43/2019, str. 5

Miało to być centrum spotkań sąsiedzkich, miejsce wyróżniające się na osiedlu, pozwalające spotkać się oraz poznać bardziej swoich sąsiadów i parafię

Archiwum parafii
Wśród wielu parafialnych inicjatyw są zajęcia dla najmłodszych

Pierwsze skojarzenia z parafią? Msza św. Nabożeństwa. Droga Krzyżowa w Wielkim Poście. Różaniec. W maju Komunie św. Latem zazwyczaj śluby. Koniec skojarzeń. Dla większości – parafia jako miejsce życia religijnego skupiona na celebrowaniu czynności sakralnych. A czy w parafii można kisić ogórki, sadzić truskawki albo robić bombki? Otóż można. Parafia św. Stanisława Kostki w Zielonej Górze tętni życiem sakralnym i jednocześnie prowadzi działania dedykowane rodzinom z dziećmi, młodzieży oraz seniorom w ramach projektów obywatelskich finansowanych ze środków publicznych. Wkrótce zaczyna się kolejna edycja i odsłona unijnych działań na terenie osiedlowym. Zajęcia są otwarte dla wszystkich.

Projekty

Projekty rodzą się na bazie spotkań i rozmów z uczestnikami, powstają w odpowiedzi na ich potrzeby. Spiritus movens inicjowanych projektów są dwie parafianki: Iwona Szablewska i Agnieszka Sułtanowska. – Chciałyśmy stworzyć tutaj centrum spotkań sąsiedzkich, żeby parafia żyła, była miejscem wyróżniającym się na osiedlu i żeby pozwałała różnym osobom spotkać się oraz poznać bardziej swoich sąsiadów. Zazwyczaj ten kontakt jest ograniczony. Póki co bardzo fajnie się to udaje. Zawiązują się bliższe znajomości – mówi p. Agnieszka. – A jednocześnie możemy zrobić coś pożytecznego. Zawsze staramy się robić takie rzeczy, które uczestnicy zajęć zabierają ze sobą do domu – dodaje Iwona Szablewska. – Było już kiszenie ogórków czy wykonywanie prac plastycznych. Za nami realizacja dużego projektu postawienia altanki z grillem i ogródkiem, w którym dzieci sadziły drzewka, truskawki, pomidory.

A jaka jest propozycja dla młodzieży w parafii? Czy bez komórki da się spędzić czas? Owszem, popularnością wśród młodzieży cieszył się Klub Filmowy, Wieczór Planszówkowy oraz Akademia Młodzieżowego Lidera prowadzona w ramach projektu „#obywatel_lokalnie” współfinansowanego ze środków przekazanych przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego. – To, co chcemy zaszczepić, to żeby chciało się chcieć i żeby chcieć się angażować – mówi p. Iwona. – Zapraszamy więc młodzież do wymyślania tematów i do prowadzenia zajęć z młodszymi dzieciakami.

Też dla seniorów

Projekty mają na celu aktywizować również seniorów. Starsi parafianie w ramach projektu „Aktywne osiedle Obywatelska 1” również współfinansowanego z tego samego źródła zwiedzali Park Mużakowski oraz Szlak Kościołów Drewnianych Regionu Kozła. Oprócz zwiedzania naszego regionu seniorzy w ramach projektu wybrali się do teatru na komedię Moliera „Chory z urojenia” oraz do kina Newa na seans „Tajemnica Ojca Pio”. – Cieszy mnie to, że panie bardzo celebrują te spotkania, pojawiają się w umówionym miejscu godzinę wcześniej, aby się nie spóźnić, a niektóre z nich od bardzo, bardzo długiego czasu w takich miejscach nie były. Dzięki tym spotkaniom nawiązują się przyjaźnie.

Co dalej?

Przed nami czas jesienno-zimowy. Tym razem kolejne ciekawe inicjatywy pojawią się w parafii i na osiedlu w ramach projektu dedykowanego tematyce ekoligicznej. Inspiracją jest encyklika papieża Franciszka „Laudato si’ ” poświęcona trosce o środowisko naturalne człowieka. – Będziemy zmieniać mentaność i swoją postawę wobec naszej ziemi – zapowiada p. Iwona. – Sztandarowy pomysł to torby z recyklingu i woreczki do ważenia warzyw, w które wkrótce będzie się można w parafii zaopatrzyć. Będziemy też wychodzić z tą inicjatywą na osiedle, na zewnątrz do naszych lokalnych sklepików.

* * *

Dzięki koordynowaniu projektów przez panie Iwonę oraz Agnieszkę parafianie mają możliwość uczestniczenia w ciekawych inicjatywach. – Cieszymy się, że jako parafia możemy być dobrą praktyką. Widzimy, że to mocno integruje społeczność. W środowisku lokalnym parafia jest już inaczej postrzegana. Nie tylko przez sferę sakrum, która jest oczywiście podstawą jej życia. Czasem łatwiej najpierw przyjść na zajęcia z dziećmi w altance pod kościołem i zobaczyć, że tutaj dzieją się różne fajne rzeczy, aby później zechcieć wejść do kościoła – zauważa p. Iwona.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najświętsza Maryja Panna z Guadalupe

2019-12-11 20:58

O. Gabriel Garcia

Aztecy zaczęli się tam osiedlać w roku 1325. Tenochtitlan (obecnie miasto Mexico) było wyspą na jeziorze Texcoco. W listopadzie 1519 r. wraz ze swoim wojskiem zdobył je Hiszpan Hernan Cortes.

Graziako/Niedziela

Musiał jednak toczyć boje aż do 13 sierpnia 1521 r., nim zwyciężył ostatniego króla Azteków - Guatemoca. Azteccy mieszkańcy byli przerażeni tą klęską i zachłannością Hiszpanów. Między tymi dwoma narodami istniały olbrzymie różnice w kulturze, mowie, religii i zwyczajach. Trudno było znaleźć wspólny język. Zwycięzcy siłą zmuszali Azteków do przyjęcia wiary katolickiej. Byli jednak również i tacy misjonarze, którzy próbowali wprowadzić nową religię w sposób pokojowy i przy pomocy dialogu. 10 lat po hiszpańskim podboju miały miejsce objawienia Matki Bożej w Guadelupe. Przytaczamy tekst tubylca Nicana Mopohuna, przypisany Antoniemu Valeriane, jako najbardziej wiarygodny i dokładny oraz posiadający historyczną wartość.

Objawienie

9 grudnia 1531 r., w sobotni poranek, Dziewica ukazała się Juanowi Diego, tubylcowi z Cuauhtitlan, świeżemu konwertycie, ochrzczonemu krótko przed tym zdarzeniem. Juan Diego był w drodze na lekcję religii i gdy znajdował się w pobliżu wzgórza Tepeyac, doszedł go przepiękny śpiew ptaków. Nagle ptaki przestały śpiewać, a on usłyszał ze wzgórza głos wołający go po imieniu: „Juanito, Juan Diegnite”. Ujrzałem Panią o ponadnaturalnej piękności. Jej suknia błyszczała jak słońce. Głaz, na którym stały jej stopy, wyglądał jak z kamieni szlachetnych, a ziemia błyszczała jak tęcza. W tym pierwszym objawieniu Dziewica wyraziła Juanowi swe życzenie wybudowania kościoła na wzgórzu Tepeyaca. Juan Diego udał się natychmiast do biskupa - franciszkanina Juana de Zumarraga, by mu przekazać to, co się zdarzyło, lecz tenże nie uwierzył mu. Tubylec powrócił do domu smutny i zniechęcony. Tego samego dnia Juan Diego jeszcze raz wstąpił na wzgórze i spotkał tam Panią Nieba, która na niego czekała. Poprosiła go, by ponownie dotarł w następnym dniu do biskupa, by można było mu dokładnie przekazać życzenie. Wreszcie w następnym dniu, po długim oczekiwaniu, biskup przyjął go. Aby się przekonać, czy rzeczywiście mówi prawdę, skierował do niego wiele pytań i zażądał od niego przyniesienia znaku.

Juan Diego przekazał odpowiedź biskupa Pani, która prosiła go o przyjście ponowne w następnym dniu, by mogła przekazać mu znak. Jednakże Juan Diego nie stawił się w oznaczonym terminie na rozmowę z Panią Nieba, ponieważ poważnie zachorował jego wujek, musiał więc sprowadzić lekarza.

12 grudnia, we wtorek, Juan Diego udał się w drogę do Tlatelolco, aby sprowadzić kapłana, gdyż wujek chciał się wyspowiadać. Aby zdążyć do miasta, wybrał inna drogę, gdyż nie chciał zostać zatrzymanym przez Panią. Ona jednak spotkała go i Juan Diego opowiedział, co stało się z wujkiem. W odpowiedzi usłyszał, że nie ma się martwić stanem swego wujka, gdyż on wyzdrowieje. Uspokojony tymi słowami Juan Diego wypełnił życzenie Dziewicy i wspiął się na wzgórze, aby przynieść świeże róże. Dziewica uporządkowała kwiaty własnymi rękoma i złożyła w zagłębienie jego peleryny. On sam udał się ponownie do biskupa i na kolanach przekazał mu prośbę Dziewicy, rozpościerając swą pelerynę, pozwalając wypaść z niej różom. Nagle na pelerynie ukazał się obraz Dziewicy Matki Bożej. Biskup wraz z obecnymi osobami ujrzeli ten piękny i cudowny obraz. Dla Indian była to ogromna radość, jakby wybawienie. Objawienia, które miał Indianin, oraz obraz na pelerynie były znakami, że tubylcy zostali mocno włączeni do nowej wiary. W ciągu następnych 10 lat dokonało się około 8 milionów nawróceń.

Peleryna zrobiona jest z grubego lnu i z włókien maguey, na których utrzymują się silne, błyszczące kolory. Jej pierwsze naukowe badania zostały przeprowadzone w roku 1936. Niemiecki chemik, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, Ryszard Kühn stwierdził, że farby te nie pochodzą ani z mineralnych, ani roślinnych, ani ze zwierzęcych materiałów.

W roku 1951 rysownik Carlos Salinas odkrył, że w oczach Dziewicy widać postać mężczyzny z brodą. Od tego czasu badało obraz wielu optyków i specjalistów. W roku 1956 doktor Javier Torroella, optyk i chirurg, wydał lekarskie orzeczenie, w którym potwierdził, że w oczach Dziewicy widać ludzką postać. Do dziś do dziewicy z Guadelupe pielgrzymowało ponad 20 milionów ludzi i w ten sposób Guadelupe stała się najczęściej odwiedzanym sanktuarium świata. Wszyscy: biedni i bogaci, intelektualiści i robotnicy, rolnicy i studenci, mężczyźni i matki zdążają tam z wielka miłością i wiarą, aby odwiedzić naszą Matkę Nieba w bazylice Guadelupe i powiedzieć jej głośno lub cicho: „Bądź pozdrowiona, Maryjo, pełna łaski...”.

Z niem. tł. B. Gniotowa

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: dwaj uprowadzeni księża odzyskali wolność

2019-12-12 14:34

kg (KAI/FIDES) / Abudża

Dwaj nigeryjscy księża katoliccy: Joseph Nweke i Felix Efobi, uprowadzeni 6 grudnia w południowo-zachodniej części kraju, odzyskali wolność wieczorem 10 bm. Chociaż porywacze żądali początkowo 100 mln naira (nieco ponad 1 mln zł) za ich zwolnienie, ostatecznie wypuścili ich bez otrzymania jakiegokolwiek okupu.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Obaj księża, pracujący w diecezji Awka na południu Nigerii, zostali uprowadzeni 6 grudnia, gdy udawali się na ślub swych parafian ze stanu Anambra do Akure – stolicy stanu Ondo. Duchownych, jadących autostradą Benin-Owo w orszaku weselnym, zatrzymali w pewnej chwili nieznani uzbrojeni mężczyźni koło miejscowości Ajagbale, wyciągnęli ich z samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku.

Według świadków napastnicy nie interesowali się innymi samochodami i ich kierowcami, a nawet nie zabrali nikomu ich telefonów komórkowych i - jak powiedział jeden z uczestników zajścia - "porwali tylko księży i pozostawili resztę". Po pewnym czasie porywacze odezwali się, żądając 100 mln naira okupu w zamian za zwolnienie obu kapłanów, ale po kilku dniach uwolnili ich, nie otrzymawszy żadnych pieniędzy.

Watykańska agencja misyjna Fides podała, powołując się na miejscowe źródła, że księża odzyskali wolność wieczorem 10 grudnia na szosie. Wyjechał po nich jeden z kapłanów z Owo.

Porwania księży i zakonników na południu Nigerii są od wielu lat wielką plagą. W samym tylko stanie Enugu uprowadzono w tym roku 9 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem