Poniżej fragment książki Fragment książki "Na drugim planie. Czego uczą mało znane postaci z Pisma Świętego?", wyd. WAM. Do kupienia w naszej księgarni!: ksiegarnia.niedziela.pl.

Wynika z tego, że najważniejszą część Ewangelii charakteryzuje obecność postaci kobiecych, nie wspominając o tym, że bardzo często ewangeliści opisują życie duchowe, podpierając się przykładami bezwarunkowej wiary, które pochodzą właśnie od kobiet.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kobiety są postaciami drugoplanowymi w kulturze społecznej sprzed dwóch tysięcy lat, ale ich marginalna rola, jaka została im powierzona, obca jest logice Boga.
Trzy kobiety, których przykłady omówimy w tym rozdziale, nie mówią zbyt wiele, jedna z nich jest niema, lecz mimo woli znajduje się wcentrum uwagi. Chodzi o cud, kiedy Jezus uzdrawia zgarbioną kobietę:
Nauczał raz w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”. Położył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. (Łk 13, 10–13).
Oto część wstępna, którą charakteryzuje radość z cudu; potem rozpoczynają się dyskusje.
Reklama
Rzeczywiście każdy cud dokonany przez Jezusa za każdym razem wyzwala lawinę sporów. Uzdrawia kobietę w szabat, czyli w dniu absolutnego i świętego odpoczynku, podczas którego Żydom nie wolno wykonywać żadnych prac. Jezus jednak trafia na cierpiącą osobę właśnie w tym świętym dniu. Kobieta cierpi na dziwną przypadłość, która dręczy ją od osiemnastu lat. Jest zgarbiona, skulona, może spoglądać jedynie na ziemię.
Liczby obecne w narracji mają znaczenie teologiczne: człowiek został stworzony szóstego dnia, ale cyfrą doskonałości jest siedem. Człowiek więc jest naznaczony niedoskonałością szóstego dnia, a jego największym powołaniem jest otwarcie się na siódmy dzień. Jeśli człowiek nie przechodzi od szóstego do siódmego dnia, to znaczy, jeśli nie spotyka dnia, który napełnia go znaczeniem, który go zbawia, ratuje, wówczas pozostaje skupiony na poprzednich dniach, dniach stworzenia. Wten sposób skupiasię wyłącznie na swym stworzeniu, swej naturze, swoich sprawach. Dopiero wtedy, gdy człowiek wkracza w siódmy dzień, zostaje odkupiony na ziemi, nie jest już jedynie prochem, nie określają go jedynie potrzeby biologiczne, naturalne, fizyczne, psychologiczne itd. Człowiek stajesię wten sposób większy od pozostałych stworzeń.
Reklama
Zgarbiona kobieta cierpi od osiemnastu lat – trzykrotność liczby sześć, liczby bestii. Dlatego ta deformacja ma związek z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością ludzkiej niedoskonałości. W powyższym fragmencie Ewangelii zostało opisane prawdziwe i całkowite zniewolenie. Jednakże poza interpretacją teologiczną istnieje też interpretacja egzystencjalna. Taka postawa czasem definiuje i utrudnia również nasze życie duchowe. Innymi słowy, kobieta ta popada w paranoję, bo wciąż skupia się na tym samym punkcie. Zgarbiona kobieta spogląda na własne stopy i nie jest w stanie podnieść wzroku, ma tylko jedną perspektywę, jest uwięziona w swej paranoi. Czasami mamy uzasadnione powody, by popaść w paranoję, a wydarzenia, które miały miejsce w naszym życiu, zablokowały nas, uniemożliwiając dostrzeżenie czegokolwiek innego. Wciąż jedno i to samo wydarzenie, wszystko staje się ciągłą i powtarzającą się narracją strony, której nie jesteśmy w stanie przewrócić.
Zdrowe życie duchowe otwiera nam oczy na nasze paranoje, a zadaniem wiary jest właśnie wyrwanie nas ze stanu hipnozy. Wiara pomaga nam podnieść wzrok i zrozumieć, że życie to coś o wiele więcej niż to, na co patrzymy przez zbyt długi czas. Spotkanie Chrystusa oznacza poznanie kogoś, kto uzdrawia nas z paranoi, kto sprawia, że przechodzimy od zamknięcia do otwartości, jednak pod warunkiem, że nie wciągamy Go w nasze obsesje. Trudno uświadomić sobie, że popadamy w paranoję i mimowolnie odcinamy się od wszystkiego.
Istnieje zabawne powiedzenie, które warto przywołać w tym kontekście: „Wieża w Pizie jest przekonana, że cały świat jest krzywy”. Zdanie to wywołuje uśmiech, ale osoby pogrążone w paranoi naprawdę są przekonane, że cały świat jest skrzywiony i nie dostrzegają, że owo skrzywienie dotyczy również ich. Dlatego tak ważne jest, by zrozumieć, że zniecierpliwienie, które czasami odczuwamy w stosunku do otaczających nas rzeczy, jest dla nas ważnym przesłaniem. Prawdopodobnie wskazuje ono na wewnętrzne doświadczenie, które trzyma nas w niewoli, które nie pozwala nam iść naprzód, które nie pozwala nam dostrzec nic innego.
Czasami nie doceniamy niczego w naszym życiu, ponieważ marnujemy czas, patrząc na własne stopy, skupiając się wyłącznie na nas samych, na naszym „ja”. Tymczasem Jezus zmienia tę perspektywę, otwiera przed nami nowe horyzonty, nowy widok. Jezus uzdrawia cię z paranoi ego, ponieważ w pewnym momencie pozwala ci odkryć, że istnieje coś ważniejszego, jak spotkanie z innym człowiekiem. Nastolatki na przykład często cierpią na paranoję i, również ze względu na młody wiek, często koncentrują się na sobie samych. Najczęściej tym, co pomaga nastolatkowi wyjść z zamknięcia, jest pierwsze zakochanie. Dzieje się tak dlatego, że kiedy się zakochamy, przestajemy skupiać się na sobie i zdajemy sobie sprawę, że istnieje ktoś bardziej interesujący od nas samych, druga osoba. Mimo że miłość jest potężnym egzorcyzmem przeciwko paranoi, nie znaczy to, że można ją przekształcić w desperackie zabieganie o uwagę. Wszyscy muszą skupiać się na mnie – mama, partner, rodzina, Bóg… Wszyscy muszą na mnie patrzeć, poświęcać mi uwagę. Osoby tego typu wciąż potrzebują zapewnień. Często cytuję mojego przyjaciela, który mawia: „Osoby, które za bardzo skupiają się na sobie, zazwyczaj kiedy cię spotykają, pytają: Cześć, jak się mam?”...
