Reklama

Do Gidel na pięćsetne urodziny

2016-04-20 08:33

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 17/2016, str. 28-29

Bożena Sztajner/Niedziela

500 lat temu w miejscowości Gidle rolnik przygotowujący pole pod zasiew wyorał maleńką, 9-centymetrową, figurkę Matki Bożej z Dzieciątkiem. Jego nazwisko – Jan Czeczek – przeszło dzięki temu do historii. Woda, w której figurka została obmyta z ziemi, w cudowny sposób przywróciła wzrok jemu i jego rodzinie

To był początek charyzmatu tego miejsca. Do Matki Bożej Gidelskiej, która zyskała tytuł Uzdrowienie Chorych, od pięciu wieków przyjeżdżają pielgrzymi z Polski i ze świata. Są wśród nich osoby głęboko wierzące i takie, którym do tej pory niekoniecznie było po drodze do kościoła. W gidelskich kronikach zanotowano tysiące świadectw o uzdrowieniach duchowych i cielesnych, tysiące wyproszonych tutaj łask. Świadczą o nich także wota pozostawione na ścianach świątyni.

Kąpiółka i uzdrowienia

Na pamiątkę wyorania figurki Matki Bożej co roku w pierwszą niedzielę maja w sanktuarium odprawiana jest odpustowa Msza św. W jej trakcie odbywa się tradycyjna Kąpiółka, czyli zanurzenie figurki w winie, które następnie jest przelewane do ampułek. Przez cały kolejny rok ampułki rozdawane są pielgrzymom razem z „receptą”, że dla wysłuchania intencji potrzebna jest kropla wina i wiadro wiary.

Nie wiadomo, kiedy narodziła się tradycja Kąpiółki. Najstarsza wzmianka o niej pochodzi z 1618 r. Nieco wcześniej, w roku 1615, właścicielka Gidel sprowadziła tutaj z Krakowa ojców dominikanów, aby opiekowali się przybywającymi tu coraz liczniej pielgrzymami. Ojcowie zaczęli wznosić kościół, ale trudne czasy, m.in. przetaczający się przez polskie ziemie potop szwedzki, sprawiły, że jego konsekracja była możliwa dopiero w 1656 r. Świątynia w stylu barokowym, z trzema nawami i dwiema wysokimi wieżami, przetrwała w niezmienionym kształcie do dziś.

Reklama

Historia i piękno tego miejsca

Obraz w ołtarzu głównym przedstawia Wniebowzięcie Matki Bożej. Cudowna figurka Maryi jest umieszczona w bocznej kaplicy w specjalnie zaprojektowanym ołtarzu. Po bokach umieszczone są figury św. Anny i św. Joachima. Po przeciwnej stronie nawy głównej znajduje się kaplica św. Jacka – pierwszego polskiego dominikanina, a zarazem jedynego polskiego świętego, którego figura znajduje się na szczycie kolumnady na Placu św. Piotra w Watykanie.

Gdy przyjeżdża się z pielgrzymką do Gidel, warto pamiętać, że sanktuarium, oprócz swojego niezwykłego charyzmatu, jest też skarbnicą wielu cennych zabytków: obrazów, rzeźb i pamiątek historycznych, którym warto poświęcić uwagę. Znajdują się one w kościele i w pobliskim muzeum zorganizowanym w przylegającym do świątyni klasztorze.

Trzeba też przypomnieć, że klasztor gidelski, tak jak wiele innych polskich klasztorów, w ramach represji po powstaniu styczniowym został w 1864 r. przeznaczony do kasacji. Pełnił rolę placówki, do której przenoszono dominikanów z innych likwidowanych klasztorów, nowych kandydatów nie wolno było przyjmować. Klasztor szczęśliwie przetrwał i odrodził się po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. 19 sierpnia 1923 r. odbyła się koronacja cudownej figurki. W historycznej uroczystości wzięło udział 100 księży i ponad 300 tys. wiernych. Od tego dnia jest to najmniejsza na świecie figurka Matki Bożej ozdobiona papieskimi koronami.

W tradycję sanktuarium wpisana była również własna kapela, która istniała tutaj przez ponad 300 lat. Pozostał po niej obszerny zbiór nut, który w drugiej połowie XX wieku został naukowo opracowany.

To już 500 lat

Tegoroczne uroczystości, które odbędą się w niedzielę 1 maja, z okazji jubileuszu będą miały szczególny charakter. – Rocznica wyorania figurki Matki Bożej jest dla tego miejsca jakąś formą urodzin, dlatego przyjdźmy do Niej tak, jak się przychodzi do mamy na urodziny; z radością i wdzięcznością – mówi o. Andrzej Konopka, przeor klasztoru Ojców Dominikanów w Gidlach. – Radość, bo na 1050 lat, które upłynęły od Chrztu Polski, Matka Boża Gidelska jest z nami niemal przez połowę tego czasu. Została nam dana, abyśmy za Jej pośrednictwem wypraszali na tym miejscu potrzebne łaski i umacniali naszą wiarę. Stąd wielka wdzięczność, przede wszystkim za życie, które Matka daje i chroni. To jest także szczególna uroczystość dziękczynna osób chorych i cierpiących, które przybywają tu od 500 lat i z pokorą, i ufnością powierzają się Matce Bożej. Papież Franciszek powiedział w wywiadzie, że współczesny Kościół jest jak szpital polowy, gdzie opatruje się ciężko rannych. To porównanie jest trafne także w odniesieniu do naszego sanktuarium. Tocząca się współcześnie wojna jest faktem, chociaż nie widać walczących wojsk, to ona trwa. Matka Boża Gidelska Uzdrowienie Chorych opatruje nasze rany. Określenie „polowy” pojmujemy też w sensie dosłownym. Figurka Matki Bożej została znaleziona w polu, do dzisiaj Gidle są terenem rolniczym, tuż za ogrodzeniem sanktuarium roztaczają się pola, a o tej porze roku widać na nich skiby i wschodzącą zieleń, zapewne tak samo, jak było pięć wieków temu.

* * *

Uroczystość 500-lecia wyorania figurki Maryi w sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej Uzdrowienie Chorych w Gidlach

Gidle, 1 maja 2016

Program
10.00 – Nabożeństwo różańcowe ze świadectwami uzdrowień
11.00 – Procesjonalne przeniesienie figurki Matki Bożej Gidelskiej Uzdrowienie Chorych z kaplicy do ołtarza polowego; obrzęd Kąpiółki, czyli zanurzenia figurki w winie; Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Gądeckiego – przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski
13.00 – Koncert pieśni maryjnych

Tagi:
Gidle

Reklama

Gidle. Współpracownicy Boga

2019-05-19 21:51

Beata Pieczykura

Gidelski rolnik orał swoje pole. Było to w miejscu, gdzie dziś wznosi się klasztorny kościół. Nagle woły zatrzymały się. Zdziwiony mężczyzna zauważył w ziemi figurkę. Jak później okazało się cudowną figurkę Maryi.

Beata Pieczykura

Ta stara opowieść sprawiła, że każdego roku w 3. niedzielę maja do sanktuarium Matki Bożej w Gidlach przybywają rolnicy z archidiecezji częstochowskiej, ponieważ jest Ona Patronką rolników i górników.

Zobacz zdjęcia: Rolnicy w Gidlach

19 maja koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył ks. prał. Jarosław Sroka, kierownik Referatu Duszpasterstwa Grup Zawodowych i Środowiskowych Kurii Metropolitalnej, oraz wygłosił homilię. Rolników nazwał współpracownikami Boga, podziękował im za trud pracy i zachęcił, aby bronili wiary, ponieważ Bóg jest najważniejszy, a także tradycji i polskości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zatrzymana rewolucja

2019-12-04 07:07

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 26-27

Wprowadzenie stanu wojennego nie tylko przerwało pozorowany dialog władzy ze społeczeństwem oraz legalny okres działalności Solidarności, ale było także brutalną próbą powstrzymania rewolucji moralnej, która rozpoczęła się w Polsce w drugiej połowie lat 70. XX wieku

Joseph P.Czarnecki /East News

Kiedy tzw. druga Polska Gierka zaczęła w połowie dekady objawiać swoją brzydką stronę – wyzierające zewsząd kłamstwo, upodlenie z powodu braków na rynku i narastających kolejek, odczuwany wszędzie odór alkoholu, który zalewał kraj i niszczył miliony polskich rodzin, niewyobrażalny bałagan i marnotrawstwo, bezkarność i nieuzasadnione przywileje komunistycznej elity, upowszechniający się oportunizm i życie na niby w niby-Polsce – zaczęła narastać fala krytycznej refleksji. Nie mógł tej frustracji rozładować śmiech przez łzy, towarzyszący oglądaniu filmów Stanisława Barei. W zmęczonych sercach rodziła się głębsza tęsknota ludzi za normalnością, którą rozumiano wtedy jako powrót do prawdy i godnego życia. Najgłębszy fundament pod tę przemianę kładł Kościół w Polsce, zwłaszcza w okresie przygotowań do milenium chrztu, w postaci programu moralnej odnowy i później w nauczaniu prymasa Wyszyńskiego, we wspieranej przez kard. Wojtyłę inicjatywie ruchu oazowego, w rozwoju ruchu pielgrzymkowego i tworzeniu duszpasterstw akademickich. Kościół w ten sposób nie pozwalał usnąć polskim sumieniom, wyrywał z duchowego letargu, któremu zdaje się, że ulegała część społeczeństwa – uwiedziona nadzieją na socjalistyczny raj.

Bo moc to Duch

Jednym z pierwszych zwiastunów rodzącej się nowej energii duchowej było kino moralnego niepokoju, którego autorzy krytycznie opisywali rzeczywistość i stawiali widzom pytania o najbardziej fundamentalne wartości. Równolegle przyszły narodziny zorganizowanej opozycji, która choć do 1980 r. mało liczna, przełamywała strach i pokazywała, że można walczyć z reżimem, że można marzyć o lepszej Polsce. I wtedy niebo pochyliło się nad nami, wybrano na papieża Polaka. Jego pierwsza pielgrzymka do kraju w 1979 r. przeorała nasze myślenie i sumienia. Była zasiewem, który wydał owoce już latem 1980 r. – powstał masowy ruch społeczny Solidarność. Tak rozpoczął się proces odbudowywania podmiotowych praw społeczeństwa, poszerzania marginesu wolności, przywracania godności ludziom pracy i należnego miejsca ludziom wierzącym. Stawialiśmy pierwsze kroki na drodze do prawdziwej Polski, zgodnie z powtarzanym wówczas często hasłem: „Żeby Polska była Polską”. Wydawało się, że tak jak przed 1918 r. wielkie nadzieje Polaków są bliskie zmaterializowania.

Cios w serce

Walkę o powstrzymanie tego duchowego tsunami, które zmieniało Polaków, rozpoczął reżim gen. Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 r., mając całkowite poparcie ZSRR. Skończyły się pozory dialogu ze społeczeństwem. Odtąd wojsko, ZOMO i SB miały rozstrzygać wszelkie problemy władzy. Z dnia na dzień brutalnie wróciło kłamstwo, a wszelkie granice przyzwoitości przekraczano w „Dzienniku Telewizyjnym”, podobnie jak czynił to „Goebbels stanu wojennego” – tak prof. Ryszard Bender określił znienawidzonego powszechnie rzecznika rządu Jerzego Urbana.

Zaczęły się masowe aresztowania, brutalnie pacyfikowano wszelkie przejawy oporu, izolowano elitę opozycji, zakneblowano społeczeństwo, zaczęto szczuć ludzi na siebie, łamać sumienia, wreszcie „czyścić” wiele sektorów życia publicznego z osób związanych z Solidarnością. Władza wykorzystała fakt rzucenia społeczeństwa na kolana, by narzucić mu drakońskie podwyżki cen wielu artykułów pierwszej potrzeby, co spowodowało, że codzienne życie stało się koszmarem. Ale co najgorsze – zabrano milionom Polaków nadzieję, zmarnowano gigantyczną energię społeczną. W nastrojach społecznych zaczęły dominować strach i bezsilność oraz marzenia o emigracji.

Światło w mroku

Światło rozpraszające mroki nocy tliło się jedynie w Watykanie, na zachodzie Europy i w polskim Kościele, zwłaszcza na warszawskim Żoliborzu. Jan Paweł II upomniał się w Nowy Rok 1982 o owoce zatrzymanej brutalnie rewolucji moralnej: „W sposób szczególny wypowiadam błogosławieństwo (...) z myślą o mojej ojczyźnie: (...) «Niech cię Pan obdarzy pokojem». (...) Aby nie zostało zmarnowane dziedzictwo tych ostatnich trudnych miesięcy i lat. (...) Ludzie pracy mają prawo do tworzenia samodzielnych związków, których zadaniem jest strzec ich społecznych, rodzinnych oraz indywidualnych praw. (...) Solidarność należy do współczesnego dziedzictwa ludzi pracy w mojej ojczyźnie”. Przywołał Matkę Bożą Częstochowską i powiedział, że składa to dziedzictwo w Jej Sercu na Jasnej Górze, gdy bowiem „wszystkie światła zgasły, to wtedy jeszcze była Święta z Częstochowy, która promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła. Dlaczego na 600-lecie zgotowano Ci – razem z nami wszystkimi – sytuację stanu wojennego? W kraju, który ma pełne prawo, aby być ojczyzną suwerennego narodu?”.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko mówił podczas słynnych Mszy św. za Ojczyznę o wartościach zmiażdżonych gąsienicami czołgów: „Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie prawdzie świadectwa na zewnątrz, to przyznanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu.

Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. (...) Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku (...). Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: «Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą» (por. Łk 12, 4)”.

Niedokończona rewolucja

Destrukcyjne skutki stanu wojennego w sferze moralnej dały o sobie znać pod koniec lat 80. XX wieku, kiedy to doszło do politycznego kontraktu części dawnej opozycji z komunistami przy Okrągłym Stole. Jego ustalenia, choć otworzyły drogę do zmian, to jednak rozpoczęły „reglamentowaną rewolucję”, czyli proces transformacji kontrolowany przez dawne komunistyczne elity. Miały one już mało wspólnego z rewolucją moralną rozpoczętą dekadę wcześniej, tym bardziej że wola społeczeństwa wyrażona w wyborach kontraktowych w 1989 r. została przez strony kontraktu zignorowana. W rezultacie Okrągły Stół zakonserwował wiele elementów starego systemu albo zmienił je pozornie, przez co postawił poważne przeszkody w dokończeniu rewolucji rozpoczętej w drugiej połowie lat 70. Stało się tak dlatego, że scenariusz dokończenia tej rewolucji przedstawiony przez Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do ojczyzny w 1991 r. zakładał budowanie nowej Polski na Dekalogu, podczas gdy elity III RP budowały ją na zupełnie innym fundamencie. Testament Papieża Polaka z 1991 r. jest nadal aktualny i to od niego zależy nasza przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: więźniowie pomogli w budowie gigantycznej szopki w Bradze

2019-12-13 19:19

mz (KAI/AE) / Braga

Więźniowie z zakładu karnego w Bradze w północno-zachodniej Portugalii pomogli przygotować jedną z największych w tym kraju żywych szopek w miejscowości Priscos. Na powierzchni ponad 30 tys. m kw. powstała tam scenografia z czasów narodzin Jezusa. Do 12 stycznia kilkuset statystów będzie przedstawiało sceny biblijne. Współodpowiedzialny za budowę szopki ks. João Torres powiedział, że w pracach przy budowie 90 scen uczestniczyło łącznie ponad 40 więźniów.

Ks. Jerzy Uchman

Priscos jest jednym z etapów szlaku bożonarodzeniowych żłóbków, do których odwiedzenia co roku zachęca archidiecezja Bragi. Na trasie zwiedzający mogą zobaczyć m.in. szopkę w tamtejszej katedrze, w muzeum Piusa XII, a także w kilkunastu parafiach miasta i okolicznych miejscowości.

Oryginalny projekt w Priscos ruszył po raz pierwszy jako owoc wystosowanego w 2006 r. przez portugalskich biskupów apelu, aby w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia bardziej eksponować postać Dzieciątka Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem