Reklama

Pomoc ludziom w kryzysie

2016-04-21 11:41

Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 17/2016, str. 4

Archiwum fundacji
Seminarium w ministerstwie rozwoju (pierwsza z lewej Regina Bisikiewicz)

Działają już 5 lat. Pomagają osobom przeżywającym kryzys psychiczny i ich rodzinom. Fundacja Polski Instytut Otwartego Dialogu, którą założyły wrocławskie rodziny, działa skutecznie pomagając nie tylko konkretnym osobom, ale także zmieniając system zdrowia w Polsce

Naszym celem jest, aby każda osoba doświadczająca trudności w zakresie zdrowia psychicznego miała szansę na wyzdrowienie. Aby to było możliwe, dotychczasowy system opieki zdrowotnej, ukierunkowany na proces chorowania, oparty na hospitalizacji, izolacji, stygmatyzacji, traumie i lęku przed przyszłością, powinien być zastąpiony nowym podejściem, ukierunkowanym na proces zdrowienia. W oparciu o współpracę z wieloma ośrodkami europejskimi i amerykańskimi, pragniemy stworzyć we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku środowisko, w którym ludzie z zaburzeniami psychicznymi będą mogli podejmować efektywne leczenie z udziałem rodziny i sieci społecznej we własnym domu – mówi Regina Bisikiewicz, prezes Fundacji.

Z Wrocławia na całą Polskę

Fundację w 2011 r. założyły wrocławskie rodziny osób z problemami psychicznymi. – Jako że nie dostaliśmy właściwej pomocy od państwa, zaczęliśmy sami szukać rozwiązań, oddziaływać na ten system, by dokonywał dobrych zmian – podkreśla pani Regina. – Byliśmy bardzo zdeterminowani, zorganizowaliśmy we Wrocławiu I Forum Psychiatrii Środowiskowej „Obudźmy nadzieję”, które zapoczątkowało współpracę profesjonalistów, osób z doświadczeniem choroby i ich rodzin. Na konferencji dowiedzieliśmy się, że w Europie trwa rewolucja w psychiatrii, z wielkim powodzeniem działa system Otwartego Dialogu i zapragnęliśmy ten system przenieść na nasz grunt. Nie chodziło nam już tylko o naszych najbliższych, ale o zmianę polskiego systemu, by także innym można było pomóc. Zaczęliśmy organizować konferencje, szkolić się, uczestniczyć w grantach, zainteresowaliśmy Otwartym Dialogiem polskich lekarzy, profesjonalistów. Pierwszym miejscem takiej praktyki jest we Wrocławiu Szpital Wojewódzki, Oddział psychiatrii dla dzieci i młodzieży przy ul. Koszarowej. Fundacja prowadzi terapie w rodzinach, kursy, projekty. Działa także stała infolinia, gdzie można uzyskać pomoc. Tym sposobem Otwarty Dialog rozwinął się z Wrocławia na całą Polskę – opowiada pani Regina.

Rodzina najważniejsza

System Otwartego Dialogu skoncentrowany jest na rodzinie, zakłada szybką interwencję we wczesnej fazie kryzysu, dostosowanie leczenia do indywidualnych potrzeb pacjenta i jego rodziny oraz postrzeganie leczenia jako procesu wykorzystującego różne metody terapeutyczne. Jak pokazują badania, efektem takiego sposobu leczenia jest znacznie szybszy powrót do zdrowia – Pierwsze rodziny są z nami już trzy lata. Widzimy efekty: ludzie uwierzyli w swoje możliwości, podjęli pracę, wyszli na zewnątrz. Są bardziej pewni siebie, wierzą, że nie mają tej stygmatyzacji, za to duży potencjał do rozwoju, możliwości, które inni dostrzegą. Włączając leczenie poprzez pracę, poprzez zajęcia w czasie wolnym, działania terapeutyczne, zmniejszana jest liczba przyjmowanych leków, maleje obciążenie farmakologiczne – podkreśla prezes Fundacji.

Reklama

W dochodzeniu do zdrowia kluczowa jest pomoc rodziny – Rodzina może nie dopuścić do rozwoju choroby, szybko zareagować, zadzwonić, umówić się na spotkanie, kiedy jeszcze osoba chora nie zamyka się w sobie. Pamiętam młodą studentkę medycyny, która przerwała studia po pierwszym roku ze względu na problemy psychiczne. Rodzice, dowiedziawszy się o Otwartym Dialogu, jeździli na różne konferencje, szukali rozwiązania i zdecydowali się całą rodziną podjąć terapię. Przyjeżdżają z daleka do Wrocławia na spotkania. Dzięki temu dziewczyna podjęła na nowo studia, odzyskała radość życia i wiarę w siebie – opowiada pani Regina.

Jak podkreśla, ważne, by budowała się świadomość, że choroby psychiczne są uleczalne: – Nie można czekać do ostatniej chwili z szukaniem pomocy, nie warto swoich problemów psychicznych ukrywać. Bardzo ważne jest także wsparcie rodziny. Potrzebny jest proces zmiany społecznej, proces zmiany podejścia do choroby i do konkretnego chorego. Cieszymy się, że nasza Fundacja ma wsparcie abp. Józefa Kupnego, że Metropolita Wrocławski widzi potrzebę wsparcia i pomocy chorym ludziom – dodaje.

* * *

INFOLINIA WSPARCIA: tel. 515 265 955

Zaproś terapeutę na sesję Otwartego Dialogu w Twoim środowisku, jeśli szukasz pomocy w sprawach:
– problematycznej komunikacji z jednym z członków rodziny
– pierwszych niepokojących objawów problemów psychicznych wśród rodziny czy przyjaciół
– potrzeby pomocy w powrocie do równowagi po hospitalizacji na oddziale psychiatrycznym

Po bliższe kontakty do terapeutów można się kierować do: Joanna Hautz-Sołtysiak, tel. 504 693 154, w godz. 9-15 w dni robocze

Przekaż 1% podatku KRS: 0000251022
Zmiany w polskim systemie Ochrony Zdrowia postępują bardzo wolno.

Wspierając działania naszej fundacji, możesz już dzisiaj pomóc wielu osobom. Pobierz bezpłatny program do rozliczania PIT 2015 na www.pity.otwartydialog.pl

Tagi:
fundacja

Gdzie biją solidarne serca

2019-11-26 12:50

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 48/2019, str. 1, 4

Ich misją jest rozumieć i mądrze pomagać, tak jak ich patron – biskup św. Mikołaj. Fundacja św. Mikołaja już od 21 lat pomaga dzieciom w potrzebie

Archiwum Fundacji św. Mikołaja

Jedną z najbardziej znanych akcji Fundacji jest program „Stypendia św. Mikołaja”, w ramach którego wspierane są uzdolnione dzieci i młodzież z całej Polski. Program powstał po to, aby w Polsce nie było dzieci, którym brak środków finansowych nie pozwala na rozwój ich pasji i talentów, a także, by budować więź między uczniami, szkołami i absolwentami. Absolwenci i społeczność lokalna, fundując stypendium w wybranej szkole, dają ich obecnym uczniom niezwykle ważną szansę na dalszą edukację i spełnienie marzeń. – W ten sposób realizujemy te marzenia już od 9 lat, przyznając stypendia osobom, które mają osiągnięcia w nauce, potrafią angażować się społecznie i dzielić się swoimi talentami z innymi, a pochodzą z rodzin niezamożnych – mówi Antonina Grządkowska, koordynator programów Stypendia św. Mikołaja i Akademia Liderów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: archeologiczne odkrycia w kryptach kościoła franciszkanów

2019-12-06 14:47

md / Kraków (KAI)

Ok. 100 nieznanych dotąd pochówków odkryli archeolodzy badający krypty klasztoru ojców franciszkanów w Krakowie. Znaleźli także XVII i XVIII-wieczne dewocjonalia i męskie stroje. Badania rozpoczęły się w 2017 r. Poszukiwania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła.

franciszkanska.pl

Za pomocą georadaru zlokalizowano 18 krypt, z których dokładnie przebadano 9. Dodatkowe 4 znajdują się pod krużgankami klasztoru. W tych miejscach odkryto niemal 100 pochówków, pochodzących z XVII i XVIII wieku.

Oprócz zakonników spoczywają w nich krakowianie: szlachta i bogaci mieszczanie. - Pod kaplicą bł. Salomei natrafiliśmy na trumny ze szczątkami rodziny szlacheckiej: rodziców i szóstki dzieci, a pod kaplicą Męki Pańskiej pochowani zostali członkowie Arcybractwa Dobrej Śmierci, co było dla nas ciekawym odkryciem - mówiła w rozmowie z KAI kierująca badaniami u franciszkanów prof. Anna Drążkowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Część ciał była zmumifikowana. Większość z nich zachowała się jednak w bardzo złym stanie. Szczątki w trumnach były ułożone z rękami złożonymi na piersiach. Trumny były malowane, a najczęściej obijane tkaninami - wełną lub jedwabiem.

Przy zmarłych badacze znaleźli rośliny, które umieszczane były w poduszkach lub materacach: chaber, wrotycz, rumianek, żmijowiec, lawenda. Służyły do balsamowania zwłok, miały odstraszać owady i zapobiegać nieprzyjemnym zapachom. Jednym z niezwykłych odkryć było znalezienie szkieletu, w ustach którego połyskiwała złota blaszka. Okazało się, że była to proteza górnego podniebienia.

Zachowały się jedwabne stroje zmarłych. - Wśród męskich strojów narodowych są egzemplarze, których nie ma żadne polskie muzeum, np. ferezja – podkreślała prof. Drążkowska. Ferezja to męskie nakrycie wierzchnie pochodzenia wschodniego. Ma ono formę obszernego, długiego płaszcza z szerokimi ramionami, który narzucany był przez szlachciców na ramiona.

Jak dodała, badania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła. W pracach uczestniczyło 4 badaczy. Oprócz prof. Drążkowskiej uczestniczyli w nich Marcin Nowak, Monika Łyczak i Michał Mleczko, wspierani przez architektów, historyków sztuki, chemików i inżynierów włókiennictwa.

Krypty zostały zinwentaryzowane przy użyciu techniki skanowania 3D. Skatalogowano wszystkie elementy wyposażenia grobowego i odzieży zmarłych, a szczątki poddane zostały badaniom antropologicznym. Do badań mikrobiologicznych specjaliści pobrali próbki, a architekci opisali wygląd pomieszczeń i ich zmiany w ciągu kolejnych stuleci.

Prace archeologiczne już zakończono. Obecnie trwa konserwacja znalezionych obiektów. Jednym z efektów projektu ma być wydanie książki.

Projekt „Krypty grobowe kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu w Krakowie w świetle badań interdyscyplinarnych” został sfinansowany przez Narodowe Centrum Nauki. Uzyskał niemal 1,2 mln zł wsparcia w ramach konkursu Opus 12.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem