Reklama

Niedziela Kielecka

Na wysokim wzgórzu

W Wysocicach znajduje się kościół pw. św. Mikołaja. Święty, którego zapewne znają wszyscy, został patronem tej świątyni siedemset lat temu. Biskup z Myry został patronem kościoła prawdopodobnie dlatego, że jeden z jego fundatorów również nosił imię Mikołaj. Patron kościoła w Wysocicach nosi przydomek „wyznawca”. W ten sposób oznacza się świętych, którzy byli znanymi wyznawcami wiary, zmarli śmiercią naturalną i nie byli męczennikami

Niedziela kielecka 18/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

parafia

patron

TER

Św. Mikołaj, patron kościoła

Według tradycji św. Mikołaj urodził się w małym miasteczku Patara, starożytnym mieście portowym w Licji, na terenach dzisiejszej Turcji. Miał bogatych rodziców, którzy byli chrześcijanami. Od najmłodszych lat Mikołaj był znany z pobożności i czynienia dobrych uczynków. Gdy zmarli mu rodzice, rozdał potrzebującym cały swój majątek. Zawsze stawał w obronie pokrzywdzonych i wspomagał biednych. Kiedy wybierano nowego biskupa w Myrze, ustalono, że powołany na ten urząd zostanie ten mężczyzna, który rankiem jako pierwszy wejdzie do miejscowego kościoła, aby się pomodlić. Jako pierwszy tego dnia do świątyni wszedł Mikołaj. Był dobrym biskupem, krzewił naukę o Trójcy Świętej, a przeciwstawiał się zwolennikom Ariusza, zwalczał też pogaństwo. Św. Mikołaj jest znany z tego, że przynosi prezenty. Zanim został biskupem, podarował posagi córkom sąsiada, który popadł w biedę i miał zamiar z braku odpowiedniego posagu sprzedać je do domu publicznego. Archimandryta Michał, który spisał życiorys świętego w IX wieku, przekazuje, że 6 grudnia obchodzono w Konstantynopolu święto Mikołaja, które traktowane było jako przygotowanie do Bożego Narodzenia. Dzisiaj jest nie inaczej.

Prastary kościół

Pierwszy raz kościół w Wysocicach trafia na karty historii w 1327 r. Według krótkiej wzmianki świątynia powstała z fundacji bp. Iwo Odrowąża na początku XIII wieku. Kościół wznieśli sprowadzeni przez biskupa spod Wiednia budowniczowie. Po śmierci bp. Odrowąża budowę dokończył Mikołaj Ostojczyk, właściciel sąsiedniej osady – tak twierdzą niektórzy historycy, wskazując, że świadczy o tym wezwanie świątyni i umieszczony na węgarze portalu znak rodowy Ostoja. Kościół został wykonany z ciosów kamiennych z jednonawowym prezbiterium zamkniętym absydą oraz z dobudowaną w wiekach późniejszych zakrystią, małą kruchtą i sygnaturką. Kościół jest orientowany, od strony zachodniej została usytuowana wysoka wieża z biforiami, zwieńczona dużo później barokowym hełmem. Na drugiej kondygnacji wieży znajduje się nietypowa empora z niewielkimi okienkami. Romański styl, w jakim została wzniesiona świątynia, najpełniej oddaje unikatowy kamienny portal znajdujący się od strony południowej. Bogato zdobiony portal przedstawia zmartwychwstałego Chrystusa bez brody, który depcze potwory, z prawej strony scena narodzenia Jezusa, z lewej klęczące postaci – być może św. Norberta i św. Mikołaja. We wnętrzu kościoła wyróżniają się oryginalne sklepienie oraz kilka zabytkowych elementów wystroju, m.in. gotycka ambona z końca XV wieku oraz XVII-wieczny chór muzyczny. W prezbiterium, w głównym stiukowym ołtarzu z XVII wieku, znajduje się bardzo czczony obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Ołtarz boczny po prawej stronie reprezentuje szkołę krakowską, ten późnorenesansowy ołtarz jest ozdobiony tryptykiem z obrazem św. Anny Samotrzeć. Po lewej stronie prezbiterium ołtarz z obrazem Jezusa Miłosiernego.

Reklama

Św. Mikołaj

Wizerunek patrona kościoła znajduje się na południowej ścianie świątyni. Obraz przedstawia świętego w stroju biskupa, prawą ręką św. Mikołaj błogosławi trzy dziewczyny znajdujące się u jego stóp, a w lewej trzyma trzy kule złota i pastorał. Świętemu u góry po prawej stronie towarzyszą trzy aniołki, a po lewej artysta umieścił symbol Opatrzności Bożej. Za biskupem widać zarysy miasta i jakiegoś jeźdźca na koniu. – Mamy jeszcze jeden wizerunek św. Mikołaja – mówi proboszcz ks. Mariusz Rarak. Idziemy do pomieszczenia, w którym w przeszłości był ulokowany skarbczyk, i tam Ksiądz Proboszcz pokazuje chorągiew, na której znajduje się wyobrażenie patrona kościoła. Św. Mikołaj w stroju biskupim lewą ręką daje jednej z trzech panien grudki złota. Kobiety, podobnie jak na obrazie w kościele, zażywają właśnie kąpieli w wannie – beczce na brzegu morza. Patron kościoła w Wysocicach jest czczony, najbardziej uroczyście jest obchodzony odpust 6 grudnia. – Na św. Mikołaja w grudniu zawsze w naszej parafii odbywają się rekolekcje adwentowe, które wiążemy z odpustem i z przygotowaniem się do świąt Bożego Narodzenia – mówi Ksiądz Proboszcz, jednocześnie dodając, że większym kultem cieszy się obraz Maryi z głównego ołtarza. Jest to ciekawa i niespotykana kopia obrazu Maryi z Jasnej Góry. – Obraz ten pochodzi z XVI wieku i przez wieki był czczony, do niego pielgrzymowało wiele osób nie tylko z pobliskich miejscowości – mówi ks. Rarak. Ksiądz Proboszcz twierdzi, że wiele osób, modląc się do Maryi, upraszało przed tym obrazem wiele łask. – Znane mi są co najmniej trzy uzdrowienia, które należy traktować jako cudowne i niewytłumaczalne. Mam spisane świadectwo, bardzo wiarygodne, według którego po żarliwej modlitwie do Maryi sparaliżowane dziecko odzyskało prawie w pełni zdrowie. Lekarze nie byli w stanie wytłumaczyć tego faktu – mówi. Odpust ku czci Maryi z głównego ołtarza jest obchodzony w pierwszą niedzielę października. Do kościoła w tym dniu, jak mówi kapłan, przychodzą tłumy wiernych.

Odkryć własne skarby

Kościół w przeszłości znajdował się przez jakiś czas w rękach protestantów. Ok. 1565 r. okoliczne dobra zakupił Jan Płaza ze Mstyczowa, który oddał świątynię właśnie im. Ci pozbawili ją wszelkich ozdób, ołtarzy i obrazów. Dopiero po 1613 r., kiedy właścicielką Wysocic została Elżbieta Wołłowiczowa, odremontowany kościół wrócił do katolików. Obecnie kościół jest pod stałym nadzorem wojewódzkiego konserwatora. Praktycznie przez cały czas są prowadzone w nim prace renowacyjne. Wymienione zostały okna, pięknie odnowiono chór, a obecnie jest badane wnętrze kościoła na obecność polichromii. Jak się okazało, pod warstwą tynku znajdują się malowidła, czekające na odsłonięcie. Nie wiadomo, kiedy kościół odzyska pierwotny blask, potrzeba na to wiele samozaparcia i wysiłku. To dokładnie tak samo jak z odkrywaniem naszej wiary. Będąc w okolicach Wysocic, warto wstąpić do kościoła pw. św. Mikołaja nie tylko po to, aby zachwycić się jego wyglądem, jak to od lat czynią miłośnicy architektury, lecz także po to, by zastanowić się nad swoją wiarą – darem, który otrzymaliśmy za darmo, a który mamy wciąż pomnażać. Pamiętajmy, że św. Mikołaj też kiedyś wczesnym rankiem wszedł do świątyni, aby się pomodlić – i ten jeden moment zmienił całe jego życie.

2016-04-28 10:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Libera: kościół parafialny świadczy o naszej tożsamości

2020-08-02 18:35

[ TEMATY ]

parafia

bp Piotr Libera

KEP

„Nasz kościół parafialny świadczy o naszych korzeniach, o naszej tożsamości” – powiedział bp Piotr Libera w Lipowcu Kościelnym w diecezji płockiej. W ponad 200-letnim kościele parafii pw. św. Mikołaja przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za dzieło jego renowacji.

W homilii bp Libera zaznaczył, że pośród ciężkiego trudu żniwnego, pośród zabiegania, pracy i trudu nigdy nie wolno zapomnieć, że to Ojciec niebieski jest źródłem wszystkiego i dawcą wszystkiego.

„Tam, gdzie ludzie mają dużo, ale nie mają Jezusa w sercu, zawsze im czegoś brakuje, zawsze jest za mało, nawet wśród największych bogactw. Tam natomiast, gdzie jest Jezus pośród nas, nawet to mało, co człowiek ma, wystarcza. Wystarcza, żeby się cieszyć, po Bożemu żyć, podzielić się z innymi, darować” - głosił biskup płocki.

Dlatego tak ważne jest, żeby Jezus był pośród swego ludu: żeby mógł być i błogosławić, żeby z Nim rozpoczynać i kończyć każdy dzień, żeby był przyjmowany, żeby nie czekał samotny w świątyni na tych, którzy uważają się za Jego uczniów i żeby świątynia parafialna była godnym Jego mieszkaniem.

„Kościół z ołtarzem, z obrazami, konfesjonałem, ławkami i całym swoim historycznym wyposażeniem świadczą o naszych korzeniach, o naszej tożsamości, o tym, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy. Jak ciężko chory jest człowiek, który nie wie, skąd przyszedł, dokąd zmierza i jakie jest jego imię! My, ludzie wiary, wiemy, skąd wychodzimy i dokąd zmierzamy, a widok świątyni i dźwięk dzwonów co dzień nam o tym przypomina” – podkreślił biskup płocki.

Bp Libera przypomniał, że w kościele parafialnym udzielany jest chrzest i inne sakramenty, które zakorzeniają człowieka w Bogu, w nim naprawdę świętuje się niedzielę, przychodząc na Mszę Świętą, a potem godnie odpoczywając. W kościele przy konfesjonale odpuszczane są grzechy. Z kościoła na życie wieczne odprowadza się na cmentarz bliskich, którzy ukończyli bieg ziemskiego życia.

Biskup poprosił, aby mimo ciężkiej pracy, mimo pandemii, kościół parafialny nie był tylko „pięknym miejscem”, „miejscem dla wybranych”, ale dla wszystkich, gromadzących się jako żywa wspólnota na niedzielnej Mszy; żeby Lipowiec był naprawdę godny swej nazwy – „Lipowiec Kościelny”.

***

Parafia w Lipowcu Kościelnym powstała na przełomie XIII-XIV wieku. Pierwsza wzmianka źródłowa o jej istnieniu pochodzi z 1449 r. W 1598 r. istniał drewniany kościół, który posiadał murowaną zakrystię. Obecna świątynia została wybudowana w 1805 r., staraniem ks. A. Folksdorfa. Konsekrował ją bp Onufry Szembek.

W latach 1899-1901 przeprowadzono gruntowny remont kościoła. Wówczas świątynię wyposażono w organy, ławki, chrzcielnicę i konfesjonały. Spośród zabytków sztuki sakralnej warto zobaczyć: obraz Matki Bożej z XVIII w., naczynie do udzielania komunii świętej z 1772 r., kielichy z 1888 i 1900 r., ambonę, monstrancję oraz chrzcielnicę.

Staraniem proboszcza parafii ks. kan. Krzysztofa Szwejkowskiego ponad 200-letnia świątynia przeszła gruntowną renowację (pomalowanie ścian, odnowienie obrazów na suficie, namalowanie nowego obrazu w prezbiterium, odnowienie stacji Drogi Krzyżowej, pozłocenie ołtarzy, ambony i tabernakulum).

CZYTAJ DALEJ

Zjednoczenie z Jezusem pierwszym etapem uzdrowienia

2020-08-04 08:05

[ TEMATY ]

uzdrowienie

Archiwum Kazimierza Ożoga

Zanim powiemy o konkretnych, fizycznych, psychicznych i duchowych uzdrowieniach, zanim zastanowimy się, jak ustępują choroby, musimy dobrze uzmysłowić sobie, czym jest fundament uzdrowienia.

Chodzi o tę podstawową prawdę, że Jezus przez swój sposób przeżywania cierpienia nie tylko niweczy jego przyczynę, czyli grzech, nie tylko daje nam wzór do naśladowania, lecz także czyni z cierpienia szczególną przestrzeń, w której możemy Go odnaleźć i wejść z Nim w szczególną, zażyłą bliskość – zawiązać z Nim więź.

Chodzi więc o zjednoczenie. Ponieważ Jezus już przez sam fakt wcielenia bierze na siebie naszą dolę, nasz umęczony ludzki los, a w swej męce w szczególny sposób otwiera się na nasze cierpienie, w bardzo konkretny, duchowy sposób nasza męka jest w Nim, a Jego męka w nas. Realizuje się to w każdym indywidualnym cierpieniu poszczególnego człowieka, który przyjmując cierpienie i jednocząc się w swym sposobie jego przeżywania z Chrystusem, otwiera się na tę tajemnicę pasyjnego zjednoczenia – na przemieniające go i upodabniające do udręczonego Syna Bożego współcierpienie z Nim.

Mogę więc przeżywać mój ból i chorobę ze świadomością, że Jezus obarczył się moim cierpieniem i że to nie jest zamierzchła przeszłość, ale coś stale aktualnego, co od strony Boga uobecnia się dziś na wiele sposobów (najbardziej radykalnie w każdej Eucharystii), a od mojej strony w każdym moim udręczeniu.

To niezwykłe. Mogę żyć ze świadomością, że w tym, co przeżył Jezus i co wciąż aktualizuje się w Kościele przez moc Ducha Świętego, są ślady mojego cierpienia że moje rany mają swe konkretne duchowe odniesienie do obrażeń zadanych Jego ciału, do przemocy dotykającej Jego psychiki, do krzywdy raniącej Jego duszę. Jezus to wszystko przeżył w sobie, nadając temu wciąż aktualne konsekwencje. Moje rany mają w sobie coś z Jego męki, dlatego mogę się z Nim na tej płaszczyźnie spotkać.

Wchodząc w cierpienie i przyjmując je w zjednoczeniu z Jezusem, mam szansę być szczególnie blisko serca Boga. Rozdarte serce Syna staje się jakby szczeliną, przez którą mogą się zobaczyć, spotkać i połączyć czuwające przy sercu Syna kochające serce Ojca oraz moje ludzkie serce. To nie są jakieś tanie metafory. To dostępna nam w wierze autentyczna duchowa rzeczywistość.

Ewangelia mówi, że po zmartwychwstaniu Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych do zgromadzonych w Wieczerniku przerażonych apostołów. I co wówczas się dzieje? Jezus pokazuje im swoje rany. W ten sposób pozwala im się zidentyfikować, potwierdza autentyczność swej męki i fakt zmartwychwstania. Trzeba jednak podkreślić, że rany, które Jezus pozostają otwarte. To niezwykle istotne – w zmartwychwstałym, uwielbionym ciele Jezusa pozostają wciąż żywe, otwarte rany. Przecież te rany mogłyby się zabliźnić. A jednak Bóg pozostawia je otwarte. To niesamowity znak, że Jego męka żyje w zmartwychwstaniu, że dzięki zmartwychwstaniu nie stała się tylko wspomnieniem, ale jest nieustannie żywą aktualnością.

Dzięki zmartwychwstaniu Jezusa moja męka i Jego męka mogą się więc połączyć. Misterium Paschalne Jezusa nie jest więc czymś, co należy już tylko do dziedzictwa historii. Moje cierpienie może wciąż łączyć się z Jego cierpieniem, nieustannie kontemplować Jego rany, bez przerwy czerpać z nich ożywiającą moc.

Zmartwychwstały i obecny w Duchu Świętym pośród nas – w Kościele i w świecie – Jezus zachowuje swe otwarte rany, znak Jego nieustannie aktualnej i żywej męki, która uobecnia się w Jego zmartwychwstaniu i udostępnia każdemu. Od nas tylko zależy, czy ten dar przyjmiemy.

Jeżeli tak się stanie, jeżeli przyjmujemy cierpienie z taką świadomością, wówczas stajemy jakby wobec Jego otwartych ran, możemy w nie wnikać i zstępować w głąb – w strumieniach Jego najświętszej krwi spływać aż do serca Boga, stając się duchowo częścią Jego „krwiobiegu”, żyjąc namiastką Jego wewnętrznego życia. Dlatego rany Jezusa są cały czas otwarte – one cały czas czekają, aby mnie przyjąć w mojej męce, aby usensownić moje cierpienie, abym w nim mógł spotkać się z żywą obecnością Boga.

Co się wtedy dzieje? Moje cierpienie przestaje mnie niszczyć. Znika z niego rozgoryczenie, rozbijający lęk, poczucie porzucenia przez Boga, totalna bezradność, psychiczne rozbicie. Przeciwnie, moje cierpienie ulega transformacji, przeobraża się do tego stopnia, że właściwie przestaje być tym, czym było na początku. Dalej przeżywam ból mojej choroby, ale nie cierpię już w takim sensie jak kiedyś – nie ma we mnie tego dramatycznego rozpadu, tego ościenia, który skrywał najgłębsze pokłady prastarego grzechu. Ból pozostał, ale pradawne, zasilające go przekleństwo zamieniło się w błogosławieństwo.

_____________________________________

Artykuł zawiera fragment książki Aleksandra Bańki „4 wymiary uzdrowienia”, wyd. RTCK. Zobacz więcej: rtck.pl

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

W modlitwie i deszczu - [40. PPW - dzień 2] [RELACJA]

2020-08-04 20:41

Michalina Stopka

Mimo padającego deszczu, pielgrzymi grup 1 - pokutnej i 18 - karmelitańskiej z uśmiechem na twarzach, a jednocześnie w skupieniu modlitewnym przemierzali kolejne kilometry, aby przedłużyć “Sztafetę do Maryi”.

Pierwszym punktem dnia była Msza św. w Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Homilię wygłosił ks. bp Jacek Kiciński.

Więcej tutaj

Następnie pielgrzymi udali się na trasę w kierunku Boleścina. Był to najtrudniejszy odcinek, dzisiejszej drogi. Spowodował to padający deszcz. Podczas tego etapu konferencję wygłosił ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, przewodnik gr. 1. Na pierwszym postoju, w miejscowej kaplicy pielgrzymi odmówili z Liturgii Godzin, Godzinę Czytań

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Niestety z powodu problemów technicznych, nie udało się nam zarejestrować konferencji.

Na drugim etapie z Boleścina do Jaksonowic przewidziany był etap ciszy oraz konferencja o. Krzysztofa Piskorza, karmelity bosego, przewodnika gr. 18. Na postoju, w kościele pielgrzymi odmówili Modlitwę Południową z Liturgii Godzin.

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję