Dr Natalia Janowiec: Dlaczego papież Leon XIV uznał AI za temat swojej pierwszej encykliki?
Ks. dr hab. Witold Ostafiński, prof. UPJPII: Papież Leon XIV uczynił AI tematem swojej pierwszej encykliki, ponieważ nie jest ona już tylko technologią, lecz jednym z najważniejszych pytań o człowieka. Sztuczna inteligencja dotyka dziś myślenia, wolności, pracy, relacji i odpowiedzialności moralnej. Stawką nie jest więc przyszłość maszyn, ale przyszłość człowieczeństwa. Encyklika nie pyta przede wszystkim, co AI potrafi, lecz kim stanie się człowiek w świecie, w którym maszyny wykonują coraz więcej czynności uznawanych dotąd za wyłącznie ludzkie. Z perspektywy teologii jest to pytanie jeszcze głębsze: co dzieje się z człowiekiem stworzonym na obraz Boga, gdy zaczyna przekazywać maszynom zadania dotąd związane z ludzką inteligencją i kreatywnością? AI może imitować ludzką inteligencję, ale nie posiada godności osoby. Człowiek jest kimś, a nie czymś – i właśnie ta różnica staje się dziś kluczowa. To dlatego encyklika jest ostatecznie dokumentem o prawdzie, wolności i granicach ludzkiej władzy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Co oznacza obraz „nowej Wieży Babel”, który pojawia się w dokumencie?
Reklama
„Nowa Wieża Babel” jest metaforą cywilizacji przekonanej, że dzięki technologii rozwiąże wszystkie problemy człowieka. W biblijnej Babel problemem nie była technika, wysokość wieży lecz ludzka pycha, czyli przekonanie, że można zbudować doskonały świat bez Boga. Papież ostrzega, że AI bez mądrości może prowadzić do paradoksu: więcej komunikacji, ale mniej relacji; więcej informacji, ale mniej prawdy; większa łączność, ale głębsze zagubienie. Babel symbolizuje świat, który bardziej ufa algorytmom niż sumieniu i skuteczności bardziej niż prawdzie. To bardzo aktualne ostrzeżenie przed pokusą technologicznego zbawienia, czyli przekonaniem, że człowiek może ocalić samego siebie wyłącznie dzięki własnym wynalazkom.
Jakie zagrożenia dla demokracji i prawdy widzi encyklika?
Encyklika wskazuje, że największym zagrożeniem nie jest sama AI, lecz możliwość wpływania na ludzką świadomość poprzez algorytmy kształtujące informacje, opinie i emocje. W ten sposób demokracja może zostać osłabiona przez niewidzialne mechanizmy perswazji. Papież ostrzega również przed kryzysem prawdy. AI potrafi tworzyć treści niemal nieodróżnialne od rzeczywistości, przez co coraz trudniej odróżnić fakty od symulacji. Największym zagrożeniem dla demokracji nie jest jednak sam fałsz, lecz sytuacja, w której nikt nie potrafi już odróżnić prawdy od fałszu. Gdy zanika zaufanie do prawdy, słabną także fundamenty dialogu, prawa i demokracji, a o sukcesie decyduje nie prawda, lecz siła oddziaływania narracji. Co więcej, totalitaryzmy XX wieku niszczyły prawdę przemocą. Cyfrowy świat może ją rozmywać wygodą. To znacznie trudniejsze do zauważenia, ponieważ nie odbiera wolności w sposób gwałtowny. Raczej sprawia, że człowiek stopniowo przestaje odróżniać rzeczywistość od jej cyfrowych reprezentacji.
Według Księdza możliwe jest stworzenie „etycznej AI”?
Tak, ale pod warunkiem, że nie będziemy mylić „etycznej AI” z „moralną maszyną”. AI nie ma sumienia, wolności ani odpowiedzialności. Ona tylko realizuje cele wyznaczone przez człowieka. Dlatego pytanie nie brzmi: „czy AI będzie moralna?”, lecz: „czy człowiek pozostanie odpowiedzialny za to, co tworzy?”. Etyczna AI może służyć godności, wolności i dobru człowieka, ale sama technologia nie zastąpi moralności. Co więcej, może stać się jednym z największych narzędzi służby człowiekowi w historii – w medycynie, edukacji czy komunikacji. Problem nie tkwi bowiem w technologii, lecz w wizji człowieka, która nią kieruje. Dlatego najważniejszym pytaniem encykliki nie jest to, czy sztuczna inteligencja stanie się bardziej ludzka, ale czy człowiek pozostanie człowiekiem w świecie sztucznej inteligencji. Nie boję się sztucznej inteligencji. Bardziej obawiam się naturalnej głupoty człowieka korzystającego z jej możliwości. To właśnie od ludzkiej mądrości, odpowiedzialności i sumienia zależy przyszłość AI.
Dziękuję za rozmowę.
