Reklama

Wiadomości

Trumpa pociąg do władzy

Po spektakularnym zwycięstwie w stanie Indiana miliarder republikańską nominację ma już w kieszeni. Teraz chce się skupić na walce o prezydenturę. Czy rozpędzony pociąg Donalda J. Trumpa dojedzie do celu? Taki scenariusz jest coraz bardziej prawdopodobny

„Wsiądź do pociągu Trumpa albo zostań przezeń rozjechany” – to jeden z popularniejszych sloganów wyborczych powtarzanych przez zwolenników miliardera o charakterystycznie zaczesanych blond włosach. Jego zdaniem, „amerykański sen”, symbol USA – kraju, w którym każdy może odnieść spektakularny sukces – jest dziś martwy. „Przestaliśmy wygrywać” – przypomina swoim wyborcom Donald Trump. Amerykańskie miejsca pracy odpływają do Chin oraz Meksyku. Amerykańscy przywódcy z Barackiem Obamą na czele nie mają pojęcia o robieniu interesów i zawierają niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych umowy handlowe. Zapewne nie czytali książki Donalda Trumpa „The Art of the Deal” (pol. „Sztuka robienia interesów”). Gdyby po nią sięgnęli, zrozumieliby, jak głupie i oczywiste błędy popełniają, a Ameryka z pewnością nie byłaby dzisiaj tak bardzo zadłużona. Taki właśnie przekaz kieruje do Amerykanów ubiegający się o republikańską nominację miliarder z Nowego Jorku.

Podzielona prawica

Spora część republikańskich wyborców była bardzo zmotywowana, żeby zapewnić Donaldowi Trumpowi partyjną nominację do odbywających się na jesieni wyborów prezydenckich. Dzisiaj ponad połowa Amerykanów głosujących na prawicę czuje się zdradzona przez partyjne elity. Głos na Trumpa jest zatem jednocześnie głosem przeciwko republikańskiemu establishmentowi – to czerwona kartka pokazana elitom z tzw. Grand Old Party (GOP). Jednocześnie duża grupa osób popierających Partię Republikańską chciała za wszelką cenę zatrzymać nowojorskiego miliardera i uniemożliwić mu tym samym reprezentowanie amerykańskiej prawicy w wyścigu do Białego Domu. Ten polityczny pojedynek był motorem napędowym mobilizującym konserwatywny elektorat w USA. Donald Trump twierdzi, że nie tylko motywuje konserwatystów, ale również przyciąga nowych wyborców, którzy do tej pory głosowali na Demokratów lub deklarowali się jako niezależni. Ma to również jakoby tłumaczyć słabszą frekwencję na lewicy. Czy kontrowersyjny miliarder faktycznie przyciąga tylu nowych wyborców? Wielu dziennikarzy i ekspertów w USA nie podziela tej opinii. Trump zapewnia jednak, że rzesze nowych wyborców, rzekomo przyciągniętych przez niego do Partii Republikańskiej, przyczynią się do zwycięstwa konserwatystów w wyborach prezydenckich. Do tej pory sondaże zdawały się zaprzeczać takiemu scenariuszowi. Donald Trump tracił w nich od kilku do nawet ponad 10 punktów procentowych wobec Hillary Clinton. Zdecydowanie lepiej w takim politycznym pojedynku radzili sobie teksański senator Ted Cruz oraz gubernator stanu Ohio – John Kasich. Ten pierwszy tracił do demokratki średnio tylko 3 punkty procentowe, a niekiedy szedł z nią łeb w łeb. Kandydatem, który w sondażach odnotowywał zdecydowaną przewagę nad Hillary Clinton, był John Kasich. Wyprzedzał on ją średnio o 8 punktów procentowych. Wyjątkowo korzystne dla republikanina okazało się badanie przeprowadzone w połowie kwietnia przez NBC News i „The Wall Street Journal”. Gubernator Ohio uzyskał w nim 51 proc. poparcia, a Hillary Clinton zaledwie 39 proc.

Trump vs. Clinton

Czy oznacza to, że nominacja Donalda Trumpa spowoduje ostatecznie przegraną Partii Republikańskiej w odbywających się w listopadzie wyborach prezydenckich? Niekoniecznie. W niedawnym sondażu, przeprowadzonym przez amerykański instytut badawczy Rasmussen Reports, Donald Trump pokonał Hillary Clinton o 2 punkty procentowe. Teoretycznie jest to niewielka przewaga, jednak może ona zwiastować nową tendencję – stopniową utratę poparcia dla żony byłego prezydenta USA, która już teraz ma problemy wizerunkowe – negatywnie oceania ją bowiem ponad 54 proc. Amerykanów. Była sekretarz stanu wypada zatem dosyć mizernie, szczególnie kiedy popatrzymy na zdecydowanie lepsze wyniki jej partyjnych kolegów – Barack Obama ma nieprzychylną opinię „tylko” 46 proc. obywateli USA, a wiceprezydent Joe Biden – zaledwie 37 proc. Niechęć do Hillary Clinton może dodatkowo spotęgować zbliżająca się kampania spotów wyborczych przedstawiających kandydatkę Demokratów w negatywnym świetle. Z drugiej jednak strony Donald Trump też nie ma na tym polu najlepszych wyników, będzie musiał zatem stawić czoła politycznym atakom i antyreklamie, którą bez wątpienia przygotuje przeciw niemu sztab Hillary Clinton.

Reklama

Dzisiaj nowojorskiego miliardera negatywnie oceania ponad 60 proc. Amerykanów. Oznacza to, że będzie najmniej lubianym nominatem partyjnym we współczesnej historii USA. Wielu sympatyków Partii Republikańskiej zadeklarowało już, że nie zamierza głosować na Donalda Trumpa. Są wśród nich znani konserwatywni dziennikarze, tacy jak chociażby Guy Benson, który oświadczył, że po raz pierwszy w swoim życiu nie poprze kandydata Republikanów. Innym przykładem jest Stephen F. Hayes z „The Weekly Standard” – konserwatywnego tygodnika w USA. Dziennikarz stwierdził za pośrednictwem swojego konta na Twitterze, że nie poprze miliardera „pod żadnym pozorem”. Podobnych głosów ze strony znanych republikanów jest więcej. Brak entuzjazmu do popierania Trumpa widać również wśród wielu prominentnych polityków Grand Old Party. Spiker Izby Reprezentantów – republikanin Paul Ryan oświadczył, że nie jest jeszcze gotowy poprzeć kandydatury miliardera. Dwaj poprzedni republikańscy prezydenci – George H.W. Bush oraz George W. Bush również nie zaangażują się w kampanię Donalda Trumpa.

Istnieje możliwość, że niechętne Trumpowi siły wewnątrz Partii Republikańskiej wystawią swojego, niezależnego kandydata. Wymienia się tutaj m.in. Mitta Romneya, który był nominatem Republikanów w wyborach w 2012 r., a obecnie nie zdecydował się poprzeć Donalda Trumpa. Gdyby doszło do takiego scenariusza, wysoce prawdopodobna byłaby powtórka z roku 1992, kiedy to startujący jako trzeci, niezależny kandydat miliarder Ross Perot przejął część konserwatywnego elektoratu i tym samym pozbawił Busha seniora szans na reelekcję. Prezydentem został Bill Clinton. Dzisiaj o to stanowisko ubiega się jego żona – zbieg okoliczności wydaje się w tej sytuacji wyjątkowo wymowny.

Olbrzymi kryzys zaufania, który obserwujemy dzisiaj w szeregach Grand Old Party, a także wewnętrzne spory i podziały to poważny problem dla konserwatystów. Ewentualne zwycięstwo na jesieni będzie wymagać zjednoczenia. Jego brak może natomiast ostatecznie pogrzebać marzenia prawicy o Białym Domu.

Reklama

Donald Trump, wygrywając 26 kwietnia tzw. Super Tuesday (superwtorek), czyli prawybory odbywające się w stanach: Connecticut, Delaware, Maryland, Pensylwania oraz Rhode Island, zostawił swoich rywali daleko w tyle.

Indiana – stan ostatniej szansy

Sukces operacji „zatrzymać Trumpa” stanął pod dużym znakiem zapytania. Plan był taki, żeby uniemożliwić miliarderowi zdobycie wymaganych głosów 1237 delegatów na odbywającą się w dniach 18-21 czerwca krajową konwencję Partii Republikańskiej w Cleveland, w stanie Ohio. Zgodnie z zasadami prawyborów GOP ta magiczna liczba gwarantuje uzyskanie nominacji. Co w sytuacji, gdyby plan przeciwników Trumpa się powiódł? Doszłoby wtedy do tzw. spornej konwencji – szansę na nominację mieliby m.in. Ted Cruz i John Kasich, a może nawet ktoś spoza wyścigu. Taki scenariusz byłby katastrofą dla Donalda Trumpa. On doskonale wie, że musi wygrać prawybory w trybie standardowym – czyli zdobywając głosy wymaganej liczby delegatów. W przeciwnym razie jego marzenie o prezydenturze, z dużą dozą prawdopodobieństwa, stałoby się politycznym science fiction. Kampania wyborcza w Indianie była dla sztabu Teda Cruza intensywnym działaniem w stylu: „wszystkie ręce na pokład”. Kandydat przeznaczył dużo energii, czasu i pieniędzy, by przekonać do siebie mieszkańców tego stanu. Chęć powstrzymania Donalda Trumpa była tak duża, że kandydaci zdecydowali się na nietypowy i kontrowersyjny sojusz. Plan był taki, że John Kasich – gubernator Ohio – zawiesza swoją kampanię w stanie Indiana, by ułatwić tym samym senatorowi z Teksasu walkę z nowojorskim miliarderem na tym terenie. Następnie Ted Cruz miał ustąpić pola sojusznikowi, wstrzymując swoją kampanię w stanach Nowy Meksyk oraz Oregon. Ze strategicznego punktu widzenia pomysł ten wydawał się genialny, problem jednak w tym, że to było zdecydowanie spóźnione posunięcie. W dodatku duża część republikańskiego elektoratu negatywnie oceniła taki ruch. Summa summarum pomimo wielkich starań przeciwnicy Donalda Trumpa okazali się całkowicie bezradni. Miliarder z przytupem wygrał prawybory w stanie Indiana. Lider republikańskiego wyścigu po nominację otrzymał ponad 53 proc. głosów i zdobył w ten sposób poparcie wszystkich 57 delegatów. Zwycięstwo Trumpa było tym większe, że stan Indiana do tej pory uznawano w Ameryce za rejon, w którym konserwatywny Ted Cruz powinien poradzić sobie zdecydowanie lepiej. Szokiem dla dziennikarzy i obserwatorów polityki w USA okazało się również wystąpienie teksańskiego senatora. – Powiedziałem, że będę walczył tak długo, jak długo będzie istniała realna szansa na zwycięstwo. Dzisiejszej nocy z przykrością muszę oznajmić, że taka możliwość została utracona. Razem postawiliśmy wszystko na Indianę. Daliśmy z siebie wszystko, co mogliśmy, ale wyborcy wybrali inną drogę – powiedział w swoim sztabie w Indianapolis Ted Cruz.

Na sali dało się słyszeć liczne okrzyki tych, którzy próbowali odwieść kandydata od przekazania tej najgorszej dla jego zwolenników wiadomości. Na próżno.

– Z ciężkim sercem, ale i z bezgranicznym optymizmem co do przyszłości naszego narodu zawieszamy naszą kampanię – oznajmił.

Niedługo później podobne oświadczenie wydał John Kasich. Choć do końca prawyborów pozostały jeszcze głosowania w kilku amerykańskich stanach, w obecnej sytuacji, kiedy Trump jest ostatnim kandydatem pozostającym w wyścigu po nominację, wydają się one już tylko czystą formalnością. W swojej zwycięskiej przemowie miliarder zapowiedział, że chce teraz skupić się na walce z Hillary Clinton. Mimo że w Partii Demokratycznej prawybory cały czas trwają, była sekretarz stanu, z uwagi na sprzyjających jej w przytłaczającej większości tzw. superdelegatów, jest bez wątpienia pewną kandydatką Demokratów do wyborów prezydenckich w listopadzie 2016 r.

Dzisiaj sondaże dają Hillary Clinton przewagę rzędu kilku punktów procentowych nad miliarderem reprezentującym GOP. Według dziennika „The Washington Post”, gdyby wybory odbywały się na początku maja, Doland Trump otrzymałby zaledwie 191 głosów elektorskich, podczas gdy kandydatka Demokratów mogłaby liczyć aż na 347 z nich.

Z drugiej strony są to jednak tylko wyniki sondaży przeprowadzanych na grupie ok. 1000 respondentów. Dynamika amerykańskich wyborów wielokrotnie pokazywała, że walka trwa do samego końca, a słupki poparcia mają tendencję do zmian, często bardzo gwałtownych i niespodziewanych. Nie należy zatem ślepo ufać sondażom. Uczy nas tego przecież także doświadczenie z rodzimego podwórka. Do właściwych wyborów pozostało jeszcze pół roku. W warunkach amerykańskich to naprawdę dużo czasu i wiele może się jeszcze wydarzyć.

Pociąg Donalda Trumpa jedzie coraz szybciej, a krańcowa stacja pod nazwą „Biały Dom” jest coraz bliżej. Pędząca lokomotywa może się jednak wykoleić. Czy tak będzie w tym przypadku? Nie wiadomo. Pewne jest jedno – to najciekawsze prawybory od wielu lat.

* * *

Tomasz Winiarski
Student dziennikarstwa, amerykanista zafascynowany kulturą, polityką i historią USA. Dziennikarz dla Polonii w Stanach Zjednoczonych. W życiu stara się kierować mottem: Nie ma rzeczy niemożliwych!

2016-05-18 08:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szkoły katolickie w USA będą mogły zwolnić homoseksualnych nauczycieli

2020-07-09 20:50

[ TEMATY ]

szkoła

USA

religijność

nauczyciele

Vatican News

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że szkoły wyznaniowe mają prawo do zatrudniania i zwalniania swoich nauczycieli bez ingerencji państwa. Oznacza to, że szkoła katolicka będzie mogła pozbyć się nauczyciela o orientacji homoseksualnej, rozwiedzionego czy żyjącego na kocią łapę lub po prostu nie uczęszczającego co niedzielę na Mszę. Do tej pory takie działania mogły zostać uznane za dyskryminację w miejscu pracy.

Zdaniem sądu szkoły wyznaniowe muszą mieć prawo do wyboru swoich pracowników i zwolnienie jednego z nich, np. w związku z życiem niezgodnym z zasadami religijnymi danej placówki, nie może być podstawą do ubiegania się o odszkodowanie lub przywrócenie do pracy. Decyzja ta gwarantuje instytucjom wyznaniowym znacznie większą swobodę w działaniu i doborze pracowników niż dotychczas.

Sąd uznał, że nauczyciel w szkole wyznaniowej pełni ważną rolę nie tylko w zdobywaniu wiedzy przez uczniów, ale także w przekazywaniu im wiary, dlatego np. szkoła katolicka ma prawo dobrać sobie taki zespół, który będzie spełniał te cele. Nauczyciel musi być więc osobą nie tylko odpowiednio wykształconą, ale także spełniającą wymogi danej religii, również te moralne.

„Edukacja religijna i formacja uczniów jest główną przyczyną istnienia większości tych prywatnych szkół religijnych, dlatego też wybór nauczycieli, którym to zadanie szkoły powierzają, leży u podstaw ich misji”
– napisał w orzeczeniu sędzia Samuel Alito.

Nowe rozporządzenie obejmie także takie przypadki jak sprawa Małych Sióstr Jezusa, którym groziła wielomilionowa grzywna i utrata dofinansowania publicznego w związku ze sprzeciwem wobec konieczności rozpowszechniania antykoncepcji w prowadzonych przez siebie ośrodkach. Przepisy ustawy o służbie zdrowia w USA gwarantują, że każdy ośrodek zdrowia, korzystający z dofinansowania z ubezpieczeń społecznych, jest zobowiązany do udostępniania pacjentom środków antykoncepcyjnych, sterylizacji i tabletek wczesnoporonnych. Po decyzji Sądu Najwyższego siostry mają szansę utrzymać dofinansowanie bez konieczności działania wbrew swoim zasadom moralnym.

CZYTAJ DALEJ

Co święci mówią Europie?

2020-06-30 10:09

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. 24-25

[ TEMATY ]

patron

Europa

Adobe.Stock.pl

Benedykt z Nursji, Cyryl i Metody, Brygida Szwedzka, Katarzyna ze Sieny i Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein). Dlaczego właśnie ci święci zostali wybrani, by patronować Europie? Co takiego wnieśli swoim życiem i dziełami w dzieje naszego kontynentu?

Przypadające 11 lipca święto św. Benedykta, opata, patrona Europy, jest doskonałą okazją do zastanowienia się nad odpowiedzią na te pytania.

Zwiastun pokoju

Najczęściej św. Benedykta z Nursji kojarzymy z opactwem na Monte Cassino i z zaleceniem: „Módl się i pracuj”, pochodzącym z jego Reguły. Święty Paweł VI, kiedy ogłosił św. Benedykta patronem Europy w liście apostolskim Pacis nuntius z 24 października 1964 r., nazwał go „zwiastunem pokoju, sprawcą jedności, nauczycielem cywilizacji, głosicielem religii Chrystusowej i twórcą życia monastycznego na Zachodzie”. Benedyktyni budowali nie tylko klasztory, ale również drogi, uprawiali ziemię i uczyli uprawy miejscową ludność. W swoich skryptoriach przepisywali Pismo Święte – w całości lub we fragmentach, teksty liturgiczne, a także dzieła starożytnych pisarzy, historyków i filozofów. Obok opactw zakładali szkoły i kształcili młodzież, przekazywali ludom europejskim bogate dziedzictwo cywilizacji łacińskiej. Benedykt XVI podkreślił, że św. Benedykt z Nursji swoim życiem i dziełem „wywarł zasadniczy wpływ na rozwój cywilizacji i kultury europejskiej (...) po zburzeniu jedności politycznej, stworzonej przez cesarstwo rzymskie”.

Apostołowie Słowian i „inkulturacja”

Metody i Konstantyn, później bardziej znany pod zakonnym imieniem: Cyryl, byli dziedzicami wiary i kultury starożytnej Grecji, kontynuowanej przez Bizancjum. Święty Jan Paweł II w liście apostolskim Egregiae virtutis, w którym ogłosił ich patronami Europy (31 grudnia 1980 r.), podkreślił, że ich głównym dziełem ewangelizacyjnym była misja na Wielkich Morawach, wśród ludów zamieszkujących wówczas Półwysep Bałkański i ziemie nad Dunajem. Dokonali oni przekładu ksiąg świętych na język Słowian dla celów liturgicznych i katechetycznych i położyli tym samym podwaliny pod całe ich piśmiennictwo. Dzieło Cyryla i Metodego to „inkulturacja” – wcielenie Ewangelii w rodzime kultury oraz wprowadzenie tych kultur w życie Kościoła. Jan Paweł II w encyklice Slavorum apostoli z 2 czerwca 1985 r. zwrócił uwagę na to, że święci Cyryl i Metody, wcielając Ewangelię w rodzimą kulturę ludów, które ewangelizowali, przyczynili się do ukształtowania i rozwoju tych kultur.

Otwarcie ekumeniczne

Założycielka Zakonu Najświętszego Zbawiciela – św. Brygida Szwedzka nie lękała się przemawiać do władców i papieży, by ukazywać, jak zamysły Boże spełniają się w historycznych wydarzeniach. W swoich pismach nie unikała surowych napomnień w kwestii odnowy moralnej chrześcijańskiego ludu i samego duchowieństwa; przyczyniła się do budowy wspólnoty kościelnej. Święty Jan Paweł II w motu proprio Spes aedificandi z 1 października 1999 r. podkreślił, że „od czasu (...) gdy Skandynawia, ojczyzna Brygidy, oderwała się od pełnej jedności ze Stolicą Rzymską w konsekwencji smutnych wydarzeń XVI wieku, postać szwedzkiej świętej stanowi ważny «łącznik» ekumeniczny, wzmocniony jeszcze przez posługę, którą pełni na tym polu jej zgromadzenie zakonne”.

Orędowniczka powrotu papieża

Święta Katarzyna Sieneńska wypełniła pragnienie św. Brygidy Szwedzkiej, stając się orędowniczką powrotu papieża z Awinionu do Rzymu. Walczyła o pokój w średniowiecznej Europie. Pisała listy do odbiorców w różnych częściach Włoch i w całej Europie. Z głęboką znajomością ówczesnych realiów potrafiła w nich pisać o najistotniejszych problemach kościelnych i społecznych swojej epoki. Dążyła do rozwiązania licznych konfliktów, które nękały społeczeństwo średniowiecznej Europy. Docierała do władców Europy, takich jak: król Francji Karol V, Karol z Durazzo, Elżbieta Węgierska, król Węgier i Polski Ludwik Wielki, Joanna Neapolitańska.

Filozof ukrzyżowany

Do grona współpatronów Europy w 1999 r. św. Jan Paweł II włączył również św. Teresę Benedyktę od Krzyża, w świecie Edytę Stein (zm. 9 sierpnia 1942 r. w KL Auschwitz-Birkenau). Podkreślił, że jako myślicielka, mistyczka i męczenniczka „przerzuciła jak gdyby most między swoim żydowskim pochodzeniem a wiarą w Chrystusa, prowadząc z niezawodną intuicją dialog ze współczesną myślą filozoficzną, a na koniec stając się przez męczeństwo – w obliczu straszliwej hańby Shoah – rzeczniczką racji Boga i człowieka. Stała się w ten sposób symbolem przemian dokonujących się w człowieku, kulturze i religii, w których kryje się sam zarodek tragedii i nadziei kontynentu europejskiego”. Święta Edyta Stein uczyniła bardzo dużo na rzecz postępu społecznego kobiety. Przykładem tego jest jej książka Kobieta. Jej zadanie według natury i łaski, zawierająca teksty o bogactwie kobiecości i misji kobiety z punktu widzenia ludzkiego i religijnego. Ta święta wniosła również wkład w dziedzictwo filozofii europejskiej, łącząc m.in. fenomenologię Edmunda Husserla z myślą św. Tomasza z Akwinu.

CZYTAJ DALEJ

Wybory prezydenckie: głosowanie w reżimie sanitarnym

2020-07-12 08:27

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

wybory prezydenckie

Adobe Stock

Aby oddać ważny głos w niedzielnych wyborach należy postawić znak X w kratce przy nazwisku tylko jednego kandydata. Lokale wyborcze są otwarte od godz. 7 do 21; obowiązują specjalne zasady sanitarne. W pierwszej kolejności obsługiwani będą m.in. seniorzy, kobiety w ciąży i niepełnosprawni.

Wyborcy mogą sprawdzić swe miejsce głosowania m.in. w urzędzie gminy, na stronie internetowej gminy, na stronie internetowej PKW, gdzie znajduje się pełen wykaz obwodów głosowania oraz wyszukiwarka.

Do lokalu wyborczego trzeba wziąć dokument tożsamości; dokument pozwoli na znalezienie wyborcy w spisie i dopuszczenie go do głosowania. Jeśli zaś wyborca będzie korzystał z zaświadczenia o prawie do głosowania, komisja dopisze go do spisu wyborców.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia w lokalu wyborczym w pierwszej kolejności obsługiwane będą osoby powyżej 60 lat, kobiety w ciąży, osoby z dzieckiem do 3 lat oraz osoby z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub te, które ze względu na stan zdrowia nie mogą poruszać się samodzielnie.

W lokalu wyborczym jednocześnie przebywać będzie mogła nie więcej niż jedna osoba na cztery metry kwadratowe na jego ogólnodostępnej powierzchni, z wyłączeniem członków obwodowej komisji wyborczej.

Przy wejściu do lokalu wyborczego powinien znajdować się płyn do dezynfekcji rąk dla wyborców. W czasie trwania głosowania dezynfekowane muszą być powierzchnie: klamki, urny wyborcze, blaty stołów, urządzenia higieniczno-sanitarne, w tym armatura, uchwyty, włączniki światła i inne przedmioty oraz powierzchnie, które mogą być dotykane przez osoby przebywające w lokalu wyborczym. Ponadto, obwodowa komisja wyborcza ma zapewnić wietrzenie lokalu przed przystąpieniem do pracy oraz co najmniej raz na godzinę i przez co najmniej 10 minut.

W lokalu wyborczym wyborca ma obowiązek zakrywania ust i nosa. Członek komisji poprosi wyborcę o zdjęcie na chwilę maseczki, aby go zidentyfikować, a następnie wyda jednostronicową kartę do głosowania, która będzie zawierała nazwiska dwóch kandydatów na prezydenta.

Na każdej karcie znajdzie się informacja o sposobie głosowania. Autentyczność karty będą potwierdzały: wydruk pieczęci Państwowej Komisji Wyborczej (za granicą jest to pieczęć konsulatu) oraz odcisk pieczęci obwodowej komisji wyborczej.

Aby oddać ważny głos, należy wpisać znak X w kratkę znajdującą się po lewej stronie nazwiska wybranego kandydata. Za nieważny uznaje się głos, gdy wyborca w żadnej z kratek nie postawi znaku X lub zagłosuje na więcej niż jedną osobę.

W niedzielę głos będą mogły oddać także osoby głosujące korespondencyjnie. Będą mogły osobiście lub za pośrednictwem innej osoby dostarczyć kopertę zwrotną do obwodowej komisji wyborczej w obwodzie głosowania, w którym są wpisane do spisu wyborców. Koperty zwrotnej nie wolno wrzucać samodzielnie do urny wyborczej, musi ona trafić do członków komisji wyborczej.

Lokale wyborcze będą otwarte od godz. 7 do 21. Nawet jeśli wyborca przybędzie do lokalu wyborczego na kilka minut przed jego zamknięciem, obwodowa komisja wyborcza musi umożliwić mu oddanie głosu. Szefowa KBW Magdalena Pietrzak informowała, że w przypadku zebrania się kolejki przed lokalem wyborczym, o godz. 21 jeden z członków obwodowej komisji wyborczej stanie na końcu kolejki, zamykając tym samym grupę osób, które będą mogły zagłosować. Inne osoby, które po godz. 21 będą chciały dołączyć do kolejki nie będą dopuszczone do głosowania.

W wyborach będziemy mogli oddać głos na Andrzeja Dudę (z poparciem PiS) lub Rafała Trzaskowskiego (Koalicja Obywatelska).

Nie wolno wynosić kart do głosowania poza lokal wyborczy ani też odstępować komukolwiek takiej karty. Przepisy karne Kodeksu wyborczego mówią, że grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do lat dwóch. Do urny musi być wrzucona kompletna karta głosowania. Karta, której część została oderwana i niewrzucona lub wrzucona osobno, będzie uznana za nieważną.

Od północy z piątku na sobotę do końca głosowania w całej Polsce obowiązuje cisza wyborcza. Podczas jej trwania, nie wolno prowadzić agitacji wyborczej, czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób. Oznacza to, że nie wolno zwoływać zgromadzeń, organizować pochodów i manifestacji, wygłaszać przemówień czy rozpowszechniać materiałów wyborczych. Cisza wyborcza obowiązuje także w internecie.

Za złamanie zakazu agitacji wyborczej grozi grzywna. Najwyższa grzywna, od 500 tys. zł do 1 mln zł grozi za publikację sondaży w czasie ciszy wyborczej. Chodzi zarówno o sondaże przedwyborcze dotyczące przewidywanych zachowań wyborców, wyników wyborów, jak i sondaże prowadzone w dniu głosowania.

PKW zaznacza, że o tym, czy coś stanowi złamanie zakazu agitacji wyborczej, mogą decydować tylko organy ścigania i sądy, a wyborca, który uzna, że naruszono ciszę wyborczą, powinien to zgłosić bezpośrednio policji lub do prokuratury.(PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska

reb/ tgo/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję