Reklama

Koniec budowy po 225 latach

2016-05-24 13:23

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 22/2016, str. 4-5

Artur Stelmasiak

Historia budowy Świątyni Opatrzności Bożej sięga czasów I Rzeczpospolitej. Rok 2016 przejdzie do historii i zakończy inwestycję narodową, której budowa trwała aż 225 lat

Oczywiście w tym roku Świątynia Opatrzności Bożej nie będzie ukończona na 100 proc. Ale wszystko wskazuje na to, że 98. rocznicę odzyskania niepodległości Polacy będą świętować już we wnętrzu Świątyni.

– Będzie to symboliczne zamknięcie ważnego etapu – mówi metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. – Wykończenie wnętrza będzie jeszcze trwało latami. Na pewno coś zostawimy też dla przyszłych pokoleń, aby i oni mogli się wykazać.

Równolegle trwają też prace w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, które znajduje się tuż pod kopułą na wysokości 40 metrów. Już są stawiane ściany działowe i montowana jest instalacja. Otwarcie zaplanowano na 2018 r., kiedy będziemy obchodzić dwa ważne jubileusze: 100-lecia odzyskania niepodległości i 40. rocznicę wyboru Jana Pawła II.

Reklama

Procesja ze św. Maksymilianem Kolbe

Kard. Kazimierz Nycz już dziś zaprasza Polaków na uroczystości 98. rocznicy odzyskania niepodległości w listopadzie. Jednak o wiele wcześniej zaplanowane są uroczystości związane z IX Świętem Dziękczynienia. W niedzielę 5 czerwca na Polach Wilanowskich przed Centrum Opatrzności Bożej zostanie odprawiona Msza św. polowa, po której tradycyjnie zaplanowano wiele atrakcji dla rodzin.

Hasło tegorocznych obchodów „Chrzest darem miłosierdzia” nawiązuje do dwóch ważnych jubileuszy. Oczywiście chodzi 1050. rocznicę Chrztu Polski oraz o Rok Miłosierdzia. Uroczystości rozpoczną się wcześnie rano pielgrzymką z relikwiami św. Maksymiliana Kolbego, która ulicami Traktu Królewskiego przejdzie do Świątyni Opatrzności Bożej.

– Rok Miłosierdzia będziemy akcentować także podczas Aktu Dziękczynienia. Również na uroczystości zaproszeni są szczególnie ci, którzy świadczą miłosierdzie na co dzień. Chodzi o szpitale, hospicja, domy opieki, czy placówki Caritas. Tego dnia chcemy podziękować im za miłosierdzie, które dokonuje się na naszej polskiej ziemi – tłumaczy kard. Kazimierz Nycz.

Coroczną tradycją jest też wprowadzanie do Świątyni Opatrzności Bożej relikwii kolejnego polskiego świętego. – Tym razem będzie to wielki świadek Miłosierdzia św. Maksymilian Maria Kolbe. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich – podkreśla kard Nycz. – Św. Maksymilian poszedł jeszcze dalej, bo oddał życie za osobę, której nie znał.

Święto Dziękczynienia to także okazja do zwiedzania budowy i zobaczenia jak wiele zostało zrealizowane przez ostatnie 12 miesięcy. – Ta uroczystość jest również podziękowaniem dla naszych darczyńców – mówi Piotr Gaweł, prezes Centrum Opatrzności Bożej. – Świątynia jest bowiem budowana ze środków pozyskiwanych od zwykłych Polaków, którzy są rozsiani po całym świecie. Już teraz mamy 80 tys. darczyńców regularnie wspierających naszą budowę.

Jak sala koncertowa

Obecnie wnętrze świątyni jest w stanie surowym zamkniętym. Są wszystkie przeszklenia, a brakuje jedynie potężnych drzwi. Montowane są wszystkie instalacje na podłodze, którą niebawem przykryje biały marmur. Charakterystyczne betonowe żebrowania, które okalają sakralną przestrzeń głównego kościoła, nie będą tynkowane, a jedynie pomalowane specjalną farbą do betonu. – Może w przyszłości, ktoś będzie chciał wykończyć to w inny sposób, ale na razie zostawimy to tak jak jest – mówi „Niedzieli” kard. Nycz.

W ostatnich miesiącach najwięcej wysiłku włożono w akustykę wnętrza. Okazało się bowiem, że niektóre dźwięki potrafią istnieć aż 27 sekund. Istniało realne zagrożenie, że zarówno muzyka, jak i słowa nie będą zrozumiałe. Dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego udało się stworzyć projekt, który podniesie walory akustyczne tego wyjątkowego wnętrza. Została wygłuszona od środka kopuła, a teraz będą montowane specjalne elementy we wnętrzu, których celem będzie poprawa akustyki. – W Świątyni planowane są koncerty muzyczne pełnego składu orkiestry symfonicznej ze 150. osobowym chórem lub składem orkiestry kameralnej na 45 osób, a muzycy będą mogli występować z prezbiterium lub z balkonów – mówi Ewa Więckowska-Kosmala, projektant akustyki Świątyni. – Wszystkie wymienione źródła dźwięku wymagają bardzo wysokich walorów akustycznych obiektu i w związku z tym Świątynia musi spełniać wymagania stawiane zarówno wnętrzom sakralnym, jak i salom koncertowym czy audytoryjnym.

Dzięki grantowi z Ministerstwa w stolicy będziemy mieli nie tylko Świątynię z doskonałą akustyką, ale także wyjątkową salę koncertową. – Dzięki temu kościół będzie mógł wspierać przedsięwzięcia kulturalne. Oczywiście będziemy zgadzać się tylko na taki repertuar, który pasuje do wnętrza sakralnego i nie kłóci się z wartościami chrześcijańskimi – tłumaczy kard. Kazimierz Nycz.

Wnętrze pomieścić może nawet 3 tys. osób i kilkuset muzyków. – Z Ministerstwa otrzymaliśmy wsparcie 4 mln złotych, ale chcielibyśmy podkreślić, że zbudowanie obiektu z tak wielką salą koncertową wyniosłoby ok. 500 milionów złotych – mówi Piotr Gaweł, prezes Centrum Opatrzności Bożej. – Nie ma w Europie sali koncertowej o podobnych gabarytach dla np. muzyki symfonicznej.

Do trzech razy sztuka

Idea budowy ma równo 225 lat, kiedy to 5 maja 1791 r. parlamentarzyści oraz król podjęli dziękczynne zobowiązanie o wzniesieniu kościoła „ex voto wszystkich stanów... najwyższej Opatrzności poświęcony”. Miał to być wyraz dziękczynienia „Najwyższemu losami narodów Rządcy” za uchwalenie Konstytucji 3 maja.

Natomiast sama budowa trwa nieco krócej, bo 224 lata. W pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji odbyło się wmurowanie kamienia węgielnego pod planowaną świątynię na Ujazdowie. Niestety, wkrótce rosyjskie wojsko uderzyło na Polskę, co uniemożliwiło wzniesienie kościoła, a trzy lata później naszego kraju nie było już na mapach Europy. Po świątyni została tylko mała zniszczona kapliczka, którą do dziś można oglądać w Ogrodzie Botanicznym na Agrykoli.

Po odzyskaniu niepodległości Sejm Ustawodawczy odrodzonej Rzeczypospolitej 17 marca 1921 r. podjął ponownie uchwałę o budowie świątyni. Parlament zdecydował, że koszty jej realizacji poniesie państwo. Co ciekawe, budżet miał również finansować wieczyste stypendium, z którego miały być opłacane Msze św. w intencji Ojczyzny oraz za dusze Polaków poległych w jej obronie.

Plany budowy Kościoła Opatrzności Bożej na Polach Mokotowskich zostały zawieszone z powodu kryzysu ekonomicznego i szalejącej inflacji. Ostatecznie wyznaczono rozpoczęcie budowy na tragiczny dla Polski rok 1939, gdy na kolejne dziesięciolecia utraciła suwerenność.

Historia budowy narodowego wotum jest więc ściśle związana z chwalebnymi, ale także tragicznymi losami narodu. Za każdym razem, gdy odkładano jej budowę, nad ojczyzną zbierały się czarne chmury. Nie udało się wybudować świątyni ani w I Rzeczpospolitej, ani w II RP. Dopiero trzecie podejście rozpoczęte przez Prymasa Polski kard. Józefa Glempa zostało zwieńczone sukcesem. – Jak Pan Bóg pozwoli, to w roku jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski zostanie odprawiona pierwsza Msza św. z okazji Święta Niepodległości – zapowiada kard. Kazimierz Nycz.

Tagi:
Świątynia Opatrzności Bożej

Śladami Jezusa

2019-04-03 10:09

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 14/2019, str. I

Do 9 czerwca przy Świątyni Opatrzności Bożej oglądać można multimedialną wystawę o Ziemi Świętej, na której zobaczymy, jak wyglądały trzy najważniejsze dni w Historii Zbawienia

Łukasz Krzysztofka
Dzięki wystawie przeniesiemy się od Jerozolimy z czasów Jezusa

Zwiedzający wystawę szczególnie w czasie Wielkiego Postu będą mogli lepiej poznać Tajemnicę Paschalną. – Jeżeli chcemy chodzić śladami Jezusa, to niewątpliwie te trzy dni są najważniejsze – czas od Wieczernika do Niedzieli Zmartwychwstania przez Golgotę i powrót do Wieczernika po to, aby przyjąć Ducha Świętego. W tym momencie historia zbawienia trwa dalej w naszym życiu, kiedy zostaliśmy zanurzeni w Chrystusowej męce i śmierci po to, by razem z Nim wkroczyć w nowe życie – mówił w czasie otwarcia wystawy kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Wystawa jest interaktywną podróżą do Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat. Ekspozycja składa się z sześciu sal, przedstawiających m.in. Wieczernik, ogród Getsemani, tajemnicę Całunu Turyńskiego i chusty z Oviedo czy ślady Polaków w Ziemi Świętej. Zobaczymy także film o historii Bożego Grobu i pokaz multimedialny o rozwoju chrześcijaństwa. Po poszczególnych salach oprowadza zwiedzających głos aktora Piotra Fronczewskiego. – W Liście do Hebrajczyków czytamy, że na różne sposoby Bóg przemawiał do człowieka, a był czas, kiedy przemówił do nas przez Jezusa. Obecne pokolenia potrzebują innego języka, obrazu i sposobu, aby dotrzeć do nich z Dobrą Nowiną – podkreślił bp Romuald Kamiński, biskup warszawsko-praski.

Obecny na otwarciu wystawy o. prof. Narcyz Klimas OFM, pracujący od 20 lat w Jerozolimie badacz historii Bożego Grobu i konsultant merytoryczny ekspozycji, stwierdził, że wystawa jest zaproszeniem do realnej pielgrzymki do Jerozolimy. – Przyjeżdżajcie i zobaczcie. Nie potrzeba słów, nie potrzeba szczególnych modlitw, wystarczy przyłożyć na chwilkę głowę do chłodnego kamienia, pod którym spoczywało ciało Jezusa Chrystusa i odczuć, jaki jest niesamowity przekaz tego świętego miejsca – zapraszał franciszkanin.

Zwiedzanie ekspozycji odbywa się w turach i trwa ok. 45-60 minut. Wystawa czynna jest w dni powszednie w godz. 9-20, a w weekendy – w godz. 9-21. Bilety można zamawiać przez stronę: sladamijezusa.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

100. rocznica powstania Policji Państwowej

2019-07-18 20:13

Agata Pieszko

Z przeprowadzonych w 2019 r. badań opinii publicznej wynika, że 75 % Polaków wystawiło pozytywną ocenę polskiej policji, 89% Polaków powiedziało, że Polska jest krajem, w którym żyje się bezpiecznie, a 98 % rodaków stwierdziło, że czuje się bezpiecznie w okolicach swojego miejsca zamieszkania. To piękny prezent na 100. rocznicę powstania Policji Państwowej.

Agata Pieszko

Obchody 100-lecia Policji Państwowej rozpoczęły się we Wrocławiu 17 lipca. Ten dzień był poświęcony uczczeniu pamięci poległych polskich policjantów. Ciąg dalszy uroczystości miał miejsce 18 lipca. W kościele św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława odprawiono Mszę św., po której na Placu Wolności odbył się uroczysty apel z wręczeniem odznaczeń i nominacji dla funkcjonariuszy policji.

– Tylko w służbie drugiemu policjant może odnaleźć siebie i swoje miejsce w społeczeństwie. Na służbę policjanta należy patrzeć nie jak na każdą inną profesję, ale szukać w niej powołania, pewnej misji. Czy mamy świadomość, że każdego dnia na służbę wychodzi rzesza funkcjonariuszy, aby przede wszystkim służyć człowiekowi? My spokojnie śpimy, pracujemy, spacerujemy, odpoczywamy, a gdzieś na ulicy, w parku, na wodzie, w powietrzu, także przy biurku służbę pełni mnóstwo funkcjonariuszy i funkcjonariuszek. To oni służą człowiekowi każdego dnia i nocy – mówił podczas homilii ks. Stanisław Stelmaszek, kapelan dolnośląskiej policji

W wydarzeniach na Placu Wolności udział wzięli m.in. generalny inspektor Policji Jarosław Szymczyk, wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski, starosta powiatu wrocławskiego Roman Potocki, wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur oraz Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu nadinspektor Tomasz Trawiński.

– Kłaniam się przed wami nisko, jako szef polskiej Policji i dziękuję za ten ogromny trud i wysiłek, który włożyliście w taką ocenę i w taki poziom bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Bardzo proszę, abyście nie ustawali w tych wysiłkach i kontynuowali tę misję. Misję bezpieczeństwa Polski i Polaków. W sposób szczególny proszę, abyśmy konsekwentnie i bezwzględnie oczyszczali środowisko policyjne z tych, którzy nie są godni nosić munduru, abyśmy zjednoczyli siły i wykluczyli fałszywą zawodową solidarność i abyśmy dbali o tych, którzy rzetelnie i pełni poświęcenia pracują w polskiej Policji – mówił do funkcjonariuszy Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk, komentując wyniki tegorocznych badań opinii publicznej

Obchody święta Policji Państwowej honorowym patronatem objęła Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Elżbieta Witek.

– Bez bezpiecznego państwa nie można budować przyszłości dla naszych obywateli. Dolny Śląsk, miejsce szczególne mojemu sercu, bo jestem stąd, jest terenem trudnym dla policji. Mamy bliskość granic, autostradę A4, drogę S3, jesteśmy świetnie skomunikowani, mamy wielu turystów, bo mamy wiele atrakcji i cieszymy się z tego, ale to są zwiększone zagrożenia i to wymaga zwiększonej czujności. Mundur wiąże się z odwagą, determinacją i honorem, pamiętajcie, abyście nigdy tego honoru nie splamili – przypominała Elżbieta Witek policjantom i policjantkom

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zakomunikowała, że dzięki 2 edycji Programu Modernizacji Służb Mundurowych do 2020 r. na służy mundurowe, w tym na policję zostaną przekazane środki w wysokości 9,2 mld złotych.

– Chcemy zainwestować w ludzi, którzy na co dzień narażają swoje życie – dodała Elżbieta Witek

Obchody 100. rocznicy powstania Policji Państwowej uświetniła Orkiestra Policyjna Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu na czele z kapelmistrzem nadkom. Adamem Witiwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem