Reklama

Z Jasnej Góry

2016-05-25 08:49

O. Stanisław Tomoń OSPPE - Rzecznik Jasnej Góry
Niedziela Ogólnopolska 22/2016, str. 8

Węgry-Polska

Z Veszprém na Jasną Górę

Z wizytą na Jasną Górę przybył 19 maja br. abp Gyula Márfi – pasterz archidiecezji Veszprém na Węgrzech. Towarzyszyło mu kilku kapłanów oraz kilkudziesięciu pielgrzymów z archidiecezji.

– Przyjechaliśmy z serca zachodniej części Węgier, tam znajduje się Veszprém, które jest miastem arcybiskupim – powiedział abp Márfi. – Jesteśmy katolikami; ok. 55 proc. Węgrów wyznaje wiarę katolicką, mamy też oczywiście protestantów, a ok. 10 proc. ludzi uznaje się za ateistów. Jako wierni katolicy przyjechaliśmy z pielgrzymką na Jasną Górę. Nasze narody łączy wiara i szacunek do Matki Bożej. Nasz pierwszy król Stefan przed śmiercią w 1038 r. ofiarował Węgry opiece Matki Bożej i od tego czasu mówi się, że jest Ona Patronką Węgier – podkreślił abp Márfi.

Ksiądz Arcybiskup przewodniczył Mszy św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej, w której uczestniczyli pielgrzymi z Węgier.

Reklama

Veszprém to miasto wojewódzkie położone w środkowo-zachodniej części Węgier, 15 km na północ od jeziora Balaton i ok. 120 km od Budapesztu. Według legendy, ulokowano je na 7 wzgórzach, jak Rzym. Miasto odegrało istotną rolę w chrystianizacji Węgier, m.in. za sprawą powstałego tu w 1009 r. pierwszego węgierskiego biskupstwa. Znane jest również z pierwszych kamiennych zamków oraz jednego z najstarszych węgierskich uniwersytetów. Veszprém nazywane jest często „miastem królowych”, ponieważ przez setki lat królowe węgierskie koronowane były tu przez miejscowych biskupów.

Pielgrzymka Łowicka

Jaskółka pieszego pielgrzymowania

W 361. Łowickiej Pieszej Pielgrzymce, która dotarła na Jasną Górę 14 maja br., wędrowało w tym roku 361 pątników. Pielgrzymka ta, która wchodzi na Jasną Górę w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego, zawsze rozpoczyna sezon pieszych pielgrzymek do częstochowskiego sanktuarium. Przez paulinów nazywana jest „jaskółką pieszego pielgrzymowania”. Tradycja pielgrzymki sięga 1655 r., czasu potopu szwedzkiego. – Tak mi trudno powiedzieć, co czuje moje serce! – tymi słowami powitał pielgrzymów biskup senior diecezji łowickiej Józef Zawitkowski. – Upadam tu razem z wami krzyżem przed tronem Matki Bożej. Jam sługa Twój i syn Twojej Służebnicy. Łowiczanie kochani, jak bardzo was przytulam do serca i prowadzę do Matki – wyznał.

W drodze do Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Łowiczanie tradycyjnie zatrzymali się pod pomnikiem kard. Stefana Wyszyńskiego, gdzie zatańczyli łowickie tańce. Przewodnikiem pielgrzymki jest ks. Wiesław Frelek.

Kierowcy

Apel o bezpieczną jazdę

Pod hasłem „Miłosierni na drogach” 14 maja br. odbyła się na Jasnej Górze 15. Pielgrzymka Kierowców. Jej gośćmi byli zawodowi kierowcy rajdowi z zespołu Orlen Team – motocykliści Jacek Czachor i Marek Dąbrowski. – Zawodowy kierowca kojarzy nam się z brawurą, a oni zawsze mówią o bezpiecznej jeździe. Pamiętam, jak na jedną z pierwszych pielgrzymek przybył tutaj Krzysztof Hołowczyc. Powiedział, że jeżeli ta pielgrzymka na Jasną Górę i modlitwa sprawią, iż jeden kierowca nie zginie, to warto było tu przyjechać – powiedział o. Nikodem Kilnar, paulin, inicjator pielgrzymki kierowców na Jasną Górę. Szczególny charakter nadaje pielgrzymce obecność misjonarzy i przedstawicieli środowisk misyjnych, m.in. delegatów misyjnych i reprezentantów sekretariatów misyjnych zgromadzeń. Ich uczestnictwo jest wyrazem modlitewnej wdzięczności wszystkim kierowcom i ich rodzinom za udział w Akcji św. Krzysztof – 1 grosz za 1 km szczęśliwej jazdy na rzecz misyjnych środków transportu. To właśnie dzięki nim możliwa jest pomoc ze strony MIVA Polska misjonarzom potrzebującym różnego rodzaju środków transportu: samochodów terenowych i osobowych, ambulansów, busików do misyjnych szkół, motocykli i skuterów, motorowerów i rowerów, skuterów śnieżnych, łodzi motorowych, ciągników itp.

Mszy św. dla pielgrzymów przewodniczył ks. Kazimierz Szymczycha SVD – sekretarz KEP ds. misji, długoletni misjonarz w Kongo. Tradycyjnie miało miejsce poświęcenie pojazdów stojących na jasnogórskich parkingach.

Dzień wcześniej uczestnicy pielgrzymki kierowców modlili się podczas Apelu Jasnogórskiego pod przewodnictwem ks. Mariana Midury – krajowego duszpasterza kierowców. – Przybywamy, bo wiemy, że musimy czuwać każdego dnia, kiedy poruszamy się po naszych drogach, po ulicach całego świata jako kierowcy, motocykliści, rowerzyści czy piesi – powiedział ks. Midura. Zwrócił uwagę, że widać poprawę w bezpieczeństwie na polskich drogach, a rok 2015 był najbardziej bezpieczny w ostatnim 30-leciu. To jednak wciąż 32967 wypadków, w których śmierć poniosło 2938 osób. Podał też, że każdego roku na drogach całego świata ginie prawie 2 mln ludzi, z czego 40 tys. – w samej Europie.

Krótko

14 maja br. przybyła 53. Pielgrzymka Rodzin Osób Powołanych i wspierających powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego, którą zorganizowała Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań. Mszy św. przewodniczył bp Marek Solarczyk – delegat KEP ds. powołań.

• W dniach 13-14 maja br. na 31. Ogólnopolskiej Pielgrzymce Bankowców modliło się ok. 2 tys. osób. Mszy św. przewodniczył bp Piotr Jarecki z Warszawy.

Inżynieria świętości – św. Rafał Kalinowski

O. Marian Zawada OCD
Niedziela Ogólnopolska 46/2007, str. 12-13

Archiwum

Spowiadaj się często, a spowiadaj się dobrze. Chcesz sercem wspaniałomyślnym wykonywać twe obowiązki, nieraz zbyt uciążliwe i twemu usposobieniu przeciwne? Chcesz posiadać męstwo, aby nie upadać na duchu, gdy cię jaka boleść dosięgnie? Spowiadaj się często, ale spowiadaj się dobrze! Czy chcesz na koniec zostać świętym i na pewno iść drogą do nieba - spowiadaj się często, lecz spowiadaj się dobrze!
Św. Rafał Kalinowski OCD

Jego osoba i życie jednoznacznie wskazują, jak bardzo na drogi duchowe ma wpływ historia, szczególnie ta trudna: w upokorzonym narodzie bez państwa. Ale dzięki temu sylwetka św. Rafała jawi się czysta, jej zarys klarowniejszy. Kalinowski miał wiele twarzy, które uświęcił: przeżył wiele czasów łączonych w jedno życie.

Twarz w Nią wpatrzona

Pochodził z Wilna, dano mu imię Józef i można powiedzieć, że jego życie jest przepasane obecnością Maryi - Tej z Ostrej Bramy. Urodził się w 1835 r., niemal pod Jej okiem, by ostatecznie wstąpić do zakonu Jej poświęconego - Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. To pierwsza, ważna lekcja jego życiorysu - opasać się obecnością Maryi, Tej, która wpatrzona jest z miłością w Chrystusa.

Twarz relacji poszukująca

Po ukończeniu gimnazjum (1850) wybrał Mikołajewską Akademię Inżynierii Wojennej w Petersburgu. Po jej ukończeniu (1857) budował arterie kolejowe i mosty na trasie Odessa - Kursk. To ważny trop. Budował mosty, a zatem to, co łączy. W sensie duchowym można stwierdzić, że budował to, co łączy ludzi, co im pozwala się spotkać, zmierzać ku sobie, wymieniać dobra. W rzeczywistości każdy powinien być takim inżynierem ducha. Z głębi stepów, które Józef pokonywał i wiązał nicią żelazną, płynie pytanie o naszą inżynierię duchową, o zdolność i wytrwałość w budowaniu pomostów, tych zwykłych, codziennych, i tych niezwykłych - modlitewnych. A modlitwa jest najważniejszym spoiwem ludzkiego losu.
Józef, kończąc Akademię Petersburską, jednocześnie został żołnierzem. Wojsko to przede wszystkim dyscyplina i męstwo. Tę dyscyplinę możemy rozciągnąć na dyscyplinę naszego czasu i dyscyplinę słów czy wreszcie dyscyplinę miłości. Ale możemy się w tym doszukać jeszcze więcej - starego ideału rycerskiego, w którym wierność (fidelitas) i męstwo (virtus) odgrywają zasadniczą rolę. Tym wartościom zepsuty świat przeciwstawia swą dyscyplinę znieprawienia, rozkładu, odciągania od Boga. To na pewno w Józefie się spierało, zmagało, bo w Petersburgu wpadł w straszny kryzys wiary, który trwał wiele lat.

Twarz prawdę odnajdująca

W życiu Józefa Kalinowskiego bardzo ważny był wątek ojczyźniany. Powstanie styczniowe, do którego przyłączył się w czerwcu 1863 r., przejmując jako naczelnik powstania dowództwo na Litwie, zadecydowało o jego życiu. Przyłączenie się do upadającego i niemal dogorywającego powstania przejawia jego heroizm patriotyczny, umiejętność podejmowania odpowiedzialności za trudne sprawy. Narażał się na bezwzględne represje, pochwycony, został skazany na śmierć, którą za interwencją rodziny zamieniono na dziesięć lat katorgi. Można to przełożyć na współczesną sytuację ojczyźnianą, kiedy nie tylko totalitaryzm komunistyczny gnębił i pozbawiał praw środowiska narodowe i katolickie, ale obserwujemy też, jak ludzie, którzy nie mają twarzy, chcą, by wszystko było bez wyrazu, bez kształtu... Po powrocie z zesłania Józef odnalazł dla siebie prawdę: nie krwi, ale potu ojczyźnie potrzeba, i podjął później moralny i duchowy wysiłek odnowy społeczeństwa - jako kapłan i zakonnik w Karmelu.

Twarz piękno kontemplująca

Kolejnym ważnym „epizodem” w jego życiu było wychowanie. Po powrocie do Ojczyzny (1874) przyjął ofertę rodziny Czartoryskich, by sprawować opiekę nad młodym Augustem. Trafił do słynnego Hotelu Lambert w Paryżu. W licznych podróżach, związanych ze słabym zdrowiem Gucia, przebywał w Mentonie na pograniczu Francji i Włoch, w szwajcarskich Alpach i polskiej Sieniawie. Przy okazji odwiedzin w Krakowie ciotki Augusta, karmelitanki bosej Ksawery Czartoryskiej, doszło do ważnego dla niego spotkania. W połowie 1877 r. Kalinowski zdecydował się wstąpić do zakonu. Legenda polskiego stycznia ukryła się za klauzurą. Przybrał imię Rafał, tzn. Bóg uzdrawia. Szybko doprowadził do odnowienia polskich karmelitów bosych, budował klasztory i niższe seminarium, co pomogło wzmocnić liczebną obecność w Galicji. Umarł w 1907 r. w Wadowicach.

Twarz świętością tryskająca

Co można „uzdrowić”, wpatrując się w historię tego dzielnego człowieka o imieniu „Bóg uzdrawia”? Na pewno naszą nadzieję, nasze męstwo, bo dzięki niemu widzimy, że nawet najtrudniejszy i najdramatyczniejszy czas nie zwalnia człowieka z moralnych wyborów i po części służy jego wielkości. Dostrzegamy też, że to, co robimy, trzeba robić solidnie. Jeżeli Rafał budował mosty, one stoją i służą do dziś; jeżeli wychowywał, spod jego „ręki” wychodzili święci; a gdy sam stanął w szranki ze świętością, tchnął nowego ducha w wymierającą społeczność i doczekał się chwały ołtarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek zachęcił wyznawców niechrześcijańskich religii Tajlandii do promowania braterstwa

2019-11-21 08:03

st, kg, tom (KAI) / Bangkok

Wobec istniejących różnic i podziałów ważne jest, aby religie ukazywały się coraz bardziej jako światło nadziei, będąc promotorami i gwarantami braterstwa - powiedział papież w buddyjskiej świątyni Wat Ratchabophit Sathit Maha Simaram w Bagkoku. Religię tę wyznaje 93 proc. mieszkańców Tajlandii.

Vatican News

O godzinie 10.00 czasu lokalnego Ojciec Święty przybył do świątyni Wat Ratchabophit Sathit Maha Simaram -siedziby mnichów buddyjskich i ich najwyższego patriarchy - Somdet Phra Ariyavongsagatanana.

Franciszka powitał przy wejściu do kompleksu sekretarz Patriarchy, a następnie razem udali się do świątyni. Wchodząc do świątyni Ojciec Święty oraz towarzyszące mu osoby zdjęły buty.

Witając papieża 92-letni mnich, będący 20. z kolei najwyższym przywódcą buddyjskim swego kraju, przypomniał w swym przemówieniu, że 35 lat temu w tej samej świątyni w Bangkoku jego poprzednik podejmował Jana Pawła II, który jako pierwszy zwierzchnik Kościoła katolickiego odwiedził najwyższego patriarchę Tajlandii. Podkreślił, że towarzyszyła temu atmosfera wzajemnego szacunku, ciepłego dialogu a obie strony okazały wzajemną gościnność, "dając w ten sposób świadectwo, że są ludźmi dobrymi i świętymi przywódcami".

Patriarcha oświadczył następnie, że pod posągiem głównego Pana Buddy Angkiros w tej pagodzie znajdują się relikwie króla Chulalongkorna Ramy V, którego w 1897 (według ery buddyjskiej w roku 2440) przyjął na audiencji prywatnej w Watykanie Leon XIII. Nieco dalej spoczywają prochy innych monarchów, również przyjętych przez papieży: Ramy VII i jego małżonki – przez Piusa XI w 1934 (2477) oraz Ramy IX – przez Jana XXIII w 1960 (2503); ten drugi władca podejmował później Jana Pawła II w Bangkoku w 1984 (2527).

Relikwie "naszych umiłowanych poprzedników, spoczywające tutaj, czynią to miejsce świętym dla naszego spotkania, które jest żywym świadectwem mocnej i twórczej przyjaźni między naszymi dwiema religiami a nasi przodkowie w wierze cieszyliby się na nasz widok i widząc postęp w naszej głębokiej i trwałej przyjaźni" – powiedział zwierzchnik buddystów.

Podkreślił, że jest to wizyta nie kogoś nowego, ale "prawdziwego i wypróbowanego przyjaciela naszego narodu", a odległość nie stanowi przeszkody dla naszych bliskich stosunków. Podziękował Ojcu Świętemu, że mimo zmęczenia długą podróżą zechciał go odwiedzić "z sercem pełnym szczerej przyjaźni".

Swe przemówienie sędziwy patriarcha zakończył słowami Buddy: "Ci, którzy nie czynią źle swym przyjaciołom, są szanowani w każdym miejscu".

Z kolei Ojciec Święty w swoim wystąpieniu przypomniał, że większość Tajów wyznaje buddyzm i przepoiła nim swój sposób oddawania czci życiu i swoim przodkom, prowadzenia wstrzemięźliwego stylu życia opartego na kontemplacji, oderwaniu od świata, ciężkiej pracy i dyscypliny, a szczególnym znakiem buddysty jest uśmiech.

Papież przypomniał wkład w dialog katolicki swoich poprzedników, Pawła VI, który prawie 50 lat temu przyjął w Watykanie 17. Najwyższego Patriarchę Somdej Phra Wanarata (Pun Punnasiri) wraz z grupą mnichów buddyjskich oraz Jana Pawła II, który odwiedził w tej samej świątyni, 35 lat temu, Najwyższego Patriarchę Somdej Phra Ariyavongsagatanana (Vasana Vasano). Zwrócił też uwagę, że sam niedawno przyjął osobiście delegację mnichów ze świątyni Wat Pho. "Są to małe kroki, które pomagają świadczyć nie tylko w naszych wspólnotach, ale także w naszym świecie, tak bardzo pobudzającym do propagowania i generowania podziałów i wykluczeń, że możliwa jest kultura spotkania" - zaznaczył Franciszek.

Ojciec Święty wskazał, że wobec istniejących różnic i podziałów ważne jest, aby religie ukazywały się coraz bardziej jako światło nadziei, będąc promotorami i gwarantami braterstwa.

Podziękował tajskiemu ludowi za to, że przybyli cztery i pół wieku temu katolicy korzystają w Tajlandii z wolności w praktykach religijnych i od lat żyją w zgodzie z wyznawcami buddyzmu.

Papież zapewnił o swym osobistym zaangażowaniu i całego Kościoła katolickiego, "na rzecz umocnienia otwartego i nacechowanego szacunkiem dialogu w służbie pokoju i dobrobytu tego narodu".

Franciszek wskazał na wagę we wzajemnych relacjach wymian akademickich pozwalających na lepsze wzajemne zrozumienie, szczególnie w podejmowaniu kontemplacji, miłosierdzia i rozeznania oraz promocję nowych projektów miłosierdzia szczególnie wobec najuboższych. "W ten sposób przyczyniamy się do budowania kultury współczucia, braterstwa i spotkania zarówno tutaj, jak i w innych częściach świata" - zaznaczył Franciszek i na zakończenie zapewnił Najwyższego Patriarchę Buddyjskiego o swojej modlitwie.

Po papieskim przemówieniu nastąpiła wymiana darów. Ojciec Święty wręczył patriarsze Somdet Phra Ariyavongsagatananie między innymi podpisany w lutym b.r. w Abu Zabi Dokument o Ludzkim Braterstwie. Skomentował go słowami: „musimy wspólnie pracować, aby ludzkość była bardziej braterska”. Zauważył, że proces braterstwa polega także na wymianie darów. Papież odbył ponadto krótką rozmowę ze zwierzchnikiem tajskiego buddyzmu i wpisał się do Księgi Honorowej. "Ponawiam moje modlitewne dobre życzenia, aby cenna tradycja wzajemnego zrozumienia między buddystami a katolikami nadal wzrastała i przynosiła obfite owoce pokoju dla ukochanego narodu tajskiego" - napisał Franciszek.

Spotkanie zakończyło się zrobieniem zdjęć oficjalnych z Najwyższym Patriarchą, a następnie na centralnym dziedzińcu zdjęciem grupowym z 35 mnichami z klasztoru Wat Pho.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem