Reklama

Chodzi o pokazanie prawdy

2016-05-25 08:49

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 22/2016, str. 36-37

Wojciech Boguszewski
Krzysztof Łapiński

Jeśli za poprzednich rządów systematycznie powiększała się luka podatkowa, spadały wpływy do budżetu, to teraz potrzebujemy trochę czasu na naprawę systemu podatkowego, na zlikwidowanie tej ogromnej luki podatkowej.
Nasz rząd zamierza doprowadzić do tego, żeby Polacy mogli więcej zarabiać i żeby przede wszystkim mieli pracę.

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Egoizm, marnotrawstwo, pogarda i 340 mld zł rozmaitych strat – tak najogólniej premier Beata Szydło podsumowała ośmioletnie rządy poprzedników. Niemal wszyscy ministrowie przedstawiający wyniki tzw. audytu w swoich resortach, gdy wyliczali przykłady niegospodarności, koszty zaniechań oraz nadużyć, nie kwestionowali jedynie wielkiej dbałości rządów PO-PSL o wizerunek. Prawo i Sprawiedliwość chyba do tej pory trochę zazdrości tej PR-owskiej skuteczności przeciwników politycznych?

KRZYSZTOF ŁAPIŃSKI: – Można by zazdrościć, gdyby ta wielka propagandowa bańka nie pękła jednak w czasie ubiegłorocznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Przez kilka poprzednich lat na co dzień widzieliśmy lukrowany obrazek, który przykrywał butę i arogancję władzy. Polacy mieli się cieszyć z „zielonej wyspy”, byliśmy przekonywani, że „dzięki znakomitemu rządowi światowy kryzys przechodzimy suchą nogą” itd. Okazało się jednak, że nie można budować pozycji partii wyłącznie na sprawnym PR, bo w ostateczności decydują fakty, w tym przypadku niskie zarobki, umowy śmieciowe, podniesienie wieku emerytalnego, masowa emigracja z Polski ludzi młodych i dobrze wykształconych...

– Ta PR-owska bańka pękła jednakowoż dość późno; dzisiejsza opozycja z satysfakcją wypomina, że przez wiele lat nieudolne PiS tylko przegrywało! Może dlatego, że zabrakło dobrego PR?

– Nie należy zapominać, że ten propagandowy sukces nie byłby możliwy, gdyby nie przychylność znacznej części mediów. Mieli łatwiej, bo mieli poparcie mediów. Nas z kolei zahartowała nieprzychylność mediów. Gdy przegrywaliśmy, nigdy nie zapominaliśmy, że polityka to długodystansowa gra zespołowa; nie poddawaliśmy się i zamiast mieć żal do całego świata, spokojnie zajmowaliśmy się pracą organiczną, programową. Bez tej pracy zwycięstwa w wyborach prezydenckich i parlamentarnych byłyby niemożliwe.

– Przegrana dziś PO zachowuje się inaczej?

– Mija już pół roku od momentu, gdy ta wielka propagandowa wydmuszka z hukiem pękła, a politycy PO wciąż zachowują się jak ogłuszeni, nie mogą się pozbierać. Ich programem zawsze było i nadal jest wyłącznie straszenie PiS-em.

– I teraz to Wam zarzucają, że audyt rządów koalicji PO-PSL to nie rzeczowa ocena, lecz tylko PR-owska, polityczna rozgrywka, podyktowana potrzebą chwili, mająca przykryć niemoc rządzenia!

– Przypomnę więc, że gdy byliśmy przez osiem lat w opozycji, kilkakrotnie zapowiadaliśmy, że jeśli uda nam się wygrać wybory, to jedną z ważnych spraw będzie pokazanie Polakom, jak bardzo „teoretyczne” jest państwo Platformy. Już wtedy opracowywaliśmy różnego rodzaju oceny stanu państwa; m.in. po trzech pierwszych latach rządów PO-PSL powstał ponadstustronicowy dokument pt. „Raport o stanie Rzeczypospolitej”, podobnie było przy okazji zgłoszenia konstruktywnego wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska i złożonej przez PiS propozycji powołania rządu technicznego – wtedy też powstał obszerny dokument oceniający błędy i zaniechania ówczesnego rządu. To chyba oczywiste, że teraz chcemy pokazać, jakie problemy pozostawili nam poprzednicy. Dzielimy się tą wiedzą z Polakami, aby nie obarczali nas winą za nie nasze grzechy. Głęboko wierzymy, że w życiu publicznym potrzebne jest pokazanie prawdy o ośmiu latach rządów PO-PSL. A politycy PO i PSL, zamiast znowu nas atakować, powinni merytorycznie odnieść się do podanych faktów.

– Nawet politycy PiS-u po wysłuchaniu całości tej informacji rządowej wyrażali zdumienie rozległością przedstawionej patologii rządzenia. Co Pana najbardziej zadziwiło?

– Chyba przede wszystkim marnotrawstwo w podejściu do publicznych pieniędzy i stracone w związku z tym szanse. Chodzi tu nie tylko o niezliczone, czasami groteskowe, wydatki, jak ten w Centrum Usług Wspólnych Kancelarii Premiera na telefon zaufania dla pracowników, z którego nikt nie skorzystał, ale przede wszystkim o to, że przez osiem lat nie dbano o wpływy z podatku VAT, przepłacano przetargi publiczne – miliardy przepadały, zamiast zasilać budżet. Bardzo niepokojące jest też to, do jakiego stanu doprowadzono polską armię: miliony wyrzucone w błoto przy zakupach uzbrojenia, wygaszanie polskiego przemysłu zbrojeniowego – są wprawdzie nowoczesne moździerze, ale nikt nie pomyślał o amunicji do nich... Podobne patologie dotyczą wszystkich resortów. Ta ekipa zajmowała się przede wszystkim sama sobą, robieniem jak najlepszych interesów w gronie ludzi ze swojego środowiska i zaplecza. To wszystko, o czym wyrywkowo już wcześniej nieco słyszeliśmy – głównie dzięki mediom spoza tzw. głównego nurtu – i co było przykrywane propagandowymi „wrzutkami” o sukcesach rządu, teraz zebrane i przedstawione w jednej informacji robi przygnębiające wrażenie.

– Opozycja mówi, że to nie audyt, lecz specjalne przedstawienie zorganizowane dla przykrycia sukcesu marszu przeciw łamaniu demokracji przez obecny rząd.

– To śmieszne, bo pod sztandarami tego marszu szła opozycja zjednoczona wyłącznie nienawiścią do PiS-u, a ostatecznie sama przykryła ten swój marsz wewnętrzną dyskusją, kto jest lub ma być jej liderem. Jestem pewien, że każdy termin przedstawienia informacji rządu byłby w podobny sposób skrytykowany.

– Gdyby ten audyt był prawdziwy, to musiałyby być w nim same peany – komentował sejmową informację o rządach PO-PSL były minister finansów Jan Vincent-Rostowski. Taki żart?

– Raczej arogancja i buta. Minister Rostowski przez całą swoją kadencję był, lekko mówiąc, osobą oryginalną, nigdy nie opuszczał go dobry humor. Teraz jak zawsze robi dobrą minę do złej gry...

– W reakcji na druzgocący audyt premier Ewa Kopacz pokazała pustą teczkę z projektami premier Beaty Szydło. To tylko kolejny propagandowy gadżet w stylu PO?

– To pusty chwyt propagandowy wynikający z bezradności. Politycy PO mieli upodobanie we wspieraniu się gadżetami, które zazwyczaj okazywały się chybione lub po prostu szmirowate, ale zawsze płacono za nie gigantyczne pieniądze. Staraliśmy się tę absurdalną, czasem śmieszną, niegospodarność zobrazować. Gdyby pani Kopacz była uczciwa i postarała się o logiczną analizę sytuacji, to nie wystąpiłaby teraz z gadżetem w postaci pustej teczki. Jeżeli ta teczka jest pusta, to bezpodstawne są nieustająca krytyka kolejnych ustaw i narzekanie na zbyt szybkie prace Sejmu czy też krytyka – już wdrożonego – programu „Rodzina 500+” itd., itp. Ta pusta teczka podziela los niekręcącego się bączka wyprodukowanego z okazji polskiej prezydencji w UE... Pocieszające, że jedna pusta teczka niewiele kosztuje.

– Dlaczego – dziwi się opozycja – przygotowywanie raportu o stanie państwa musiało trwać aż pół roku?

– Dlatego, że od ministrów oczekiwaliśmy przede wszystkim bieżącej pracy i jak najszybszej naprawy złej sytuacji w poszczególnych resortach. Gdyby taki raport powstał już w pierwszym miesiącu nowych rządów, natychmiast pojawiłby się zarzut, że rząd nie zajmuje się rządzeniem, tylko szukaniem „kwitów” na poprzedników. Poza tym uznano by zapewne, że to niemożliwe, by w miesiąc lub dwa można było rzetelnie ocenić ostatnie osiem lat. I rzeczywiście, okres półroczny dał możliwość dotarcia do wielu – chociaż jeszcze nie wszystkich – informacji i dokumentów oraz dokładniejszej ich weryfikacji.

– Opozycja już po sejmowym wysłuchaniu miała jedną odpowiedź: To same kłamstwa!

– Nikt jednak nie odnosił się do konkretów. Nie słyszałem, aby ktoś próbował odpierać, choćby krótkim zaprzeczeniem, bardzo konkretne zarzuty, że np. nie było niekorzystnych umów zawieranych przez spółki Skarbu Państwa, żeby ktokolwiek podważył istnienie marnotrawstwa, skandalicznych praktyk opisywanych przez ministrów. Politycy PO doskonale wiedzą, że dane, które przedstawiliśmy, są oparte na istniejących dokumentach, a mimo to usiłują wszystkich przekonać, że PiS wziął je sobie z sufitu. Od osób wywołanych do tablicy oczekiwalibyśmy nie inwektyw, lecz konkretnego odniesienia się do poszczególnych zarzutów.

– Znów zgorszenie, że PiS swoim zwyczajem grozi srogimi karami.

– Tam, gdzie istnieje uzasadnione podejrzenie, że złamano prawo, oczywiste jest, iż minister jako funkcjonariusz publiczny jest zobligowany do zawiadomienia prokuratury. Dotyczy to wszystkich przypadków niegospodarności, działań na szkodę mienia publicznego, podejrzenia o korupcję. Ale wiadomo też, że w wielu sprawach trudno będzie wykazać, iż dopuszczano się czegoś gorszego niż nieudolność. Udowodnienie wielu działań na szkodę państwa będzie o tyle trudne, że dopuszczali się ich ludzie przebiegli, wprawni w omijaniu prawa. Niepodważalnym faktem pozostaje tylko to, że znamy rozmiar i skutki strat poniesionych z tego tytułu.

– W wypowiedziach wielu ministrów kryło się pytanie: Ile w tym bałaganie zgotowanym Polsce przez PO było zwykłej głupoty, a ile premedytacji? Potrafiłby Pan na nie odpowiedzieć?

– Zapewne trzeba by tu rozważać oddzielnie każdą z nieprawidłowości, każde z zaniechań. Można przypuszczać, że wiele wynikało z niewiedzy i zwykłej głupoty, a wiele z niskich standardów etycznych panujących w środowisku rządzącej ekipy. Obawiam się jednak, że często mieliśmy do czynienia z postępowaniem świadomym, zaplanowanym, z pełnym rozeznaniem skutków i konsekwencji. To były nie tylko niewinne błędy polityczne, ale też działania podejmowane konsekwentnie przez wiele lat, nie dla dobra publicznego, lecz w interesie konkretnych grup. Mam nadzieję, że teraz to wszystko będzie można nazwać po imieniu i krok po kroku pokazać mechanizmy patologii.

– Jaki był cel audytu? Opozycja mówi, że zrobiono go po to, by łatwiej było tłumaczyć się z niemocy i niesprawności rządu PiS-u...

– Nie mogę się nadziwić, jak opozycja miota się w swoich propagandowych sprzecznościach. A to za szybko coś robimy, a to za wolno! Cel tego raportu był prosty: mówiąc wprost – chodziło nam o wpuszczenie prawdy do bieżącej polityki, o pokazanie, jak przez ostatnie osiem lat wyglądały rządy PO-PSL.

– Ale, oczywiście, zamierzacie się powoływać na to, że ta scheda po poprzednim rządzie utrudnia rządzenie?

– Przede wszystkim wprowadzamy swoje zmiany, swój program. Myślę, że Polacy już to widzą. Pierwsze obietnice wyborcze już zostały spełnione. Patrzymy przed siebie, robimy swoje, ale też nie możemy uciec od tego, że pewne – nie nasze przecież – zaszłości ograniczają nam pole manewru. Jeśli za poprzednich rządów systematycznie powiększała się luka podatkowa, spadały wpływy do budżetu, to teraz potrzebujemy trochę czasu na naprawę systemu podatkowego, na zlikwidowanie tej ogromnej luki podatkowej. Zaniechania z poprzednich lat mają realny wpływ w wielu obszarach gospodarki. Nie chcemy się jednak tłumaczyć, usprawiedliwiać, że czegoś nie zrobimy, bo tamci coś zepsuli. Mówimy tylko, że musimy wiele rzeczy naprawić.

– Podkreślacie, że nie będzie łatwo, że na efekty tej pracy trzeba będzie poczekać, a Polacy chyba jednak wciąż bardziej lubią te „błyskotki z tombaku” – jak to określił min. Macierewicz – oferowane im przez poprzednią ekipę...

– Myślę, że jednak już się przekonali, jak niewiele te błyskotki są warte, a jak często drogo kosztowały, za co zapłacili wszyscy Polacy. Nasz rząd zamierza doprowadzić do tego, żeby Polacy mogli więcej zarabiać i żeby przede wszystkim mieli pracę. Na pewno nie będziemy oferować „świecidełek”, a więc zgodnie z naszym zwyczajem – mniej PR, mniej pustej propagandy. Chodzi nam o rzeczywisty rozwój obejmujący ludzi w całej Polsce, czyli o jak najszybsze realizowanie naszych dużych przedsięwzięć, takich jak Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

– Jeden z ojców założycieli Platformy Obywatelskiej po audycie powiedział, że PiS właśnie otworzył sezon łowiecki, znów zacznie polować na afery, tropić Bogu ducha winnych Polaków... Wierzy Pan, że kiedyś nastaną czasy, w których Polaków nie będzie się już straszyć PiS-em?

– Wierzę, mimo że ta propaganda straszenia naszą partią uległa nasileniu, ze strachu; z powodu naruszania przez nowy rząd zastanych interesów, układów, często bardzo potężnych, żerujących na majątku publicznym, nie będzie skuteczna. Mam nadzieję, że tego rodzaju czarny PR już nie działa skutecznie, że większość ludzi przekona się, iż rządy PiS są w ich interesie, a nie w interesie wpływowych osób czy wąskich grup.

Tagi:
polityka Polska rozmowa

Reklama

Cel jeden: gra o awans. Dziś Polacy zmierzą się z Macedonią

2019-10-12 19:54

wpolityce.pl

Trener polskich piłkarzy Jerzy Brzęczek przyznał przed niedzielnym meczem eliminacji Euro 2020 z Macedonią Północną w Warszawie, że rywale, którzy pokonali ostatnio Słowenię 2:1, „poczuli krew”. „Dla nas cel jest jasny. Gramy w niedzielę o awans” – dodał.

youtube.com

Po siedmiu kolejkach eliminacji Polska ma 16 punktów i prowadzili w tabeli grupy G. Macedonia Północna zgromadziła dotychczas 11 punktów. W przypadku zwycięstwa biało-czerwoni już w niedzielę wywalczą awans.

Nie widzę żadnego zdenerwowania w naszej ekipie, mamy świadomość wagi tego meczu. Cel jest jasny. Ale też proszę pamiętać, iż to, że gramy jutro o awans, jest wynikiem zaangażowania i punktów, które wcześniej wywalczyliśmy — powiedział selekcjoner podczas sobotniej konferencji prasowej.

Przy okazji Brzęczek nie szczędził komplementów najbliższym rywalom. Wiemy, z kim walczymy. Oni poczuli krew, wygrali ze Słowenią i wciąż są w grze w o mistrzostwa Europy. Widać, że ta drużyna rozwija się w eliminacjach. Jest coraz bardziej pewna siebie — zaznaczył selekcjoner.

Jak dodał, z powodów zdrowotnych – podobnie jak w niedawnym meczu z Łotwą w Rydze (3:0) – zabraknie Krystiana Bielika.

Początek niedzielnego spotkania na PGE Narodowym o godz. 20.45.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brazylia: największa na świecie procesja maryjna

2019-10-20 12:59

Zdzisław Malczewski TCHr/vaticannews / Belém (KAI)

W brazylijskim Belém (stolicy stanu Pará) odbyła się największa w świecie katolickim procesja ku czci Matki Bożej z Nazaretu, popularnie nazywanej Królową Amazonii. 4-kilometrową trasę przeszły ponad 2 mln pielgrzymów przybyłych także z innych regionów tego kraju. Procesje te odbywają się każdego roku nieprzerwanie od 227 lat.

wikipedia.org

Bezpośrednio po porannej Mszy sprawowanej przed katedrą o godz. 5:30 przez abp. Giovanniego D’ Aniello wyruszyła ulicami miasta procesja z figurą Matki Bożej z Nazaretu do maryjnej bazyliki sanktuarium. W uroczystościach brali udział także biskupi z okolicznych diecezji, którzy nie biorą udziału w synodzie o Amazonii w Rzymie. Tegoroczny temat święta brzmiał „Maryja, Matka Kościoła”.

Procesja, która z każdym rokiem przyciąga tłumy czcicieli Pani z Nazaretu, pomimo wysokiej temperatury, przebiegała w klimacie modlitwy, śpiewu i czci do Matki naszego Zbawiciela. Uczciwie szkół publicznych i prywatnych ciągnęli 13 wozów, do których pielgrzymi składali swoje wota dziękczynne za otrzymane łaski: świece, wykonane z wosku części ciała ludzkiego. Dla Europejczyka trudno jest zrozumieć ludową pobożność ludu brazylijskiego. W sposób szczególny ich przyrzeczenia składane Panu Bogu, czy Matce Najświętszej. Dla przykładu 24-letnia Brenda Carine Rodrigues, po ukończeniu studiów prawniczych, złożyła przyrzeczenie Matce Bożej, że jeżeli zdoła zdać aplikację do Brazylijskiej Izby Adwokackiej (OAB), to przez cały czas trwania procesji będzie niosła na głowie grubą książkę prawniczą. „Kiedy zawierzamy, to osiągamy. To jest przejaw mojej wiary. Prosiłam Matkę Bożą, aby ukończyć studia prawnicze i zdać trudny egzamin z aplikacji i moje pragnienie się urzeczywistniło” – mówiła wspomniana młoda adwokatka. Wiele osób przeszło całą procesję na kolanach. Do tronu figurki Matki Bożej z Nazaretu przywiązany był sznur 400 m długości. Pielgrzymi starali się chociaż przez chwilę móc go dotknąć w celu uproszenia łaski, czy też wyrażenia podziękowania za otrzymany dar. Przed sanktuarium uczniowie szkół publicznych i prywatnych stali z flagami wszystkich 26 stanów brazylijskich oraz Dystryktu Federalnego.

Ukoronowaniem maryjnej pięciogodzinnej procesji była Msza sprawowana przed sanktuarium, której przewodniczył bp Gilberto Pastana z diecezji Creato w stanie Ceará. „Zostaliśmy przyprowadzeni przez Maryje i jej Syna aż dotąd. Błogosławiony jest każdy kto szedł w procesji modląc się przez pośrednictwo Maryi i wypraszając u Niej łaskę odpowiedzialności i współpracy, aby stawać się każdego dnia coraz lepszym, będąc prowadzonym przez wartości ewangeliczne, takie jak pokój, braterstwo, dzielenie się i miłość. Niech Maryja wzmacnia w każdym z nas to pragnienie dotarcia do celu” – podkreślił bp Pastana.

Uroczystości ku czci Królowej Amazonii będą trwały aż do 28 października. Każdego dnia odbywać się będą procesje młodzieży, dzieci, rowerzystów, biegaczy i innych grup wiernych. Hasło tegorocznego święta „Maryja, Matką Kościoła” nawiązuje do Jubileuszu 300-lecia istnienia diecezji Belém, jak też do trwającego Synodu Biskupów dla Amazonii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: Sercem misji Kościoła jest modlitwa

2019-10-20 19:45

mag / Warszawa (KAI)

Współczesny świat potrzebuje świadków Chrystusa - podkreślił bp Jerzy Mazur zachęcając do gorliwej modlitwy za misje. Ona, jak zaznaczył - jest „Sercem misji Kościoła”. Bez niej misjonarz jest niczym ciało bez duszy, czy okręt bez sternika i kompasu. W Światowy Dzień Misyjny Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji celebrował Mszę św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża.

Werbiści

W homilii bp Mazur przypomniał, że każdy ochrzczony jest zobowiązany do dzielenia się wiarą z innymi. Nawiązując do papieskiego orędzia na Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny podkreślił, że chrześcijanin jest jednocześnie uczniem Jezusa i misjonarzem. - Od nas zależy, czy Chrystus będzie głoszony wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a jest ich ponad 5 mld. na świecie – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w Bożych oczach każdy człowiek jest ważny, ponieważ „jest przez Pana miłowany”. – Ten kto tego doświadczył wyrusza w drogę ponieważ jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i sam pociąga innych dając siebie, nawiązując relacje rodzące życie – mówił bp Mazur.

Zaznaczył, że prawdziwy misjonarz wpatrzony jest w Chrystusa, który uczy nas posłuszeństwa woli Boga. – Jezus zawsze miał świadomość, że został posłany przez Ojca i Jego misją jest wypełnić powierzone Mu zadanie poprzez głoszenie Dobrej Nowiny potwierdzanej cudami oraz śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie.

Bp Mazur podkreślił, że sercem misji Kościoła jest modlitwa. – To nie jest jakiś wzlot do Boga, czy dodatek do naszego bycia i działania, ale postawa życiowa wyrażająca naszą wiarę. To także styl życia i gwarancja przynoszenia owoców. Bez niej, nie uda nam się wypełnić otrzymanej od Pana misji, nie uda się wzrastać w świętości oraz pomagać innym na tej drodze – przekonywał duchowny. Dodał, że modlitwa pozwala także trwać członkom Kościoła w prawdziwej jedności.

Przywołując postać Mojżesza powiedział, że by ludzie mogli poznać Chrystusa potrzeba rąk nieustannie wzniesionych do nieba. - Świadomość tego miała zarówno św. Teresa od Dzieciatka Jezusa, jak i Sługa Boża Paulina Jaricot, która tworząc Żywy Różaniec stworzyła światowy system wspierania misji – zwrócił uwagę bp Mazur.

Zachęcał do modlitwy za całe dzieło misyjne Kościoła, by „Duch Święty wzbudził nową wiosnę misyjną dla wszystkich ochrzczonych”. – Dzisiejszy świat bardziej słucha świadków niż nauczycieli – podkreślił.

- Nie ustawajcie w modlitwie. Wspierajcie misjonarzy i misjonarki, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, o którą prosiła Maryja podczas objawień w Gietrzwałdzie. Przypominała, że silą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują – powiedział Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.

Zwrócił również uwagę na potrzebę wsparcia materialnego działalności misyjnej Kościoła.

Zebrana podczas Światowego Dnia Misyjnego w świątyniach na całym świecie taca, zgodnie z decyzją Ojca Świętego powinna być przekazana na Fundusz Solidarności z którego Kongregacja Ewangelizacji Narodów wspiera ubogie Kościoły na terytoriach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem