Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Chwila szybko upływa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziewiętnasty czerwca to dzień zakończenia peregrynacji znaków miłosierdzia w naszej diecezji. Biorąc czas od strony czysto chronologicznej i statystycznej można powiedzieć, że wizerunek Jezusa Miłosiernego i relikwie Apostołów Miłosierdzia przebywały w diecezji bielsko-żywieckiej od 20 września ubiegłego roku. To daje 273 dni. Dalej licząc, to 3752 godzin albo ponad 223 tys. minut; idąc jeszcze dalej wyliczymy, że było to ponad 1,3 mln sekund. Tak to wygląda w skali diecezji, w perspektywie parafii była to doba modlitewnego czuwania.

Oczywiście wiemy, że w świecie wiary, w przestrzeni ducha, czas ma zupełnie inny wymiar. Można odrodzić swoje życie, doznać łaski nawrócenia, przemiany w ciągu ułamka sekundy. Fizyczny upływ minut, godzin ma tu niewielkie znaczenie.

W „Dzienniczku” św. Siostra Faustyna opisuje m.in. swoją rozmowę z Chrystusem Eucharystycznym. Ten fragment podsumowuje: „Lecz chwila szybko upływa. Jezu, muszę wyjść na zewnątrz do obowiązków, które czekają na mnie. Wzajemne, głębokie spojrzenie i na chwilę pozornie się rozłączamy, ale nigdy rzeczywiście. Serca nasze są ustawicznie zjednoczone”. O to samo chodziło w peregrynacji.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2016-06-15 11:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Efekty

W numerze „Aspektów” z dzisiejszą datą sporo uwagi poświęcamy związanemu ściśle ze Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie Lubuskiemu Uwielbieniu, które miało miejsce w sobotę 23 lipca przed najbardziej chyba charakterystycznym miejscem Świebodzina – figurą Chrystusa Króla. Wybór miejsca nieprzypadkowy. Gdzież w czasie, gdy w Kościele przeżywamy Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, miałoby odbyć się spotkanie młodych, którzy w drodze do Krakowa wybrali naszą diecezję, jak nie w diecezjalnej stolicy Bożego Miłosierdzia właśnie!? Było wszystko, co potrzebne zarówno dla ciała, jak i dla ducha (więcej na stronach VI-VII): tańce, modlitwy, koncert uwielbienia, godzina świadectw i to, co najważniejsze – spotkanie przy stole Pańskim. Spisaliśmy się i jako gospodarze, i jako katolicy, dając świadectwo naszej wielowiekowej kultury i wiary. A z efektów zarówno my, jak i nasi goście, miejmy nadzieję, będziemy korzystać przez kolejne lata.
CZYTAJ DALEJ

„Ojcze nasz” otwiera modlitwę w liczbie mnogiej

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Vatican News

Obraz ulewy i śniegu wyrasta z realiów Palestyny. Deszcz jesienny i wiosenny rozstrzyga o zbiorach, a śnieg na Hermonie i w górach Libanu zasila potoki. Ten fragment zamyka wezwanie z Iz 55 do szukania Pana i do porzucenia drogi grzechu. Prorok Izajasz, w końcowej części księgi pocieszenia wygnańców (rozdz. 40-55), podaje obraz pewności: słowo Pana działa jak woda, która wnika w ziemię, budzi ziarno, daje nasienie siewcy i chleb jedzącemu. Hebrajskie dābār oznacza słowo i wydarzenie. W Biblii to pojęcie obejmuje także czyn, tak jak w opisie stworzenia z Rdz 1. Bóg mówi i zarazem stwarza fakt. Wers 11 używa przysłówka rēqām, „pusto, bez plonu”, w sensie „wrócić z pustymi rękami”. Słowo wraca do Boga jak posłaniec, z wykonanym zadaniem. Stąd w tekście pojawia się „posłannictwo”; w tle stoi czasownik „posłać” (šālaḥ). Pojawia się też „dokonać” (ʿāśāh) i „spełnić pomyślnie” (hiṣlīaḥ). W wygnaniu babilońskim obietnica powrotu brzmiała jak sen. Prorok pokazuje, że ta obietnica ma skuteczność samego Boga. Skuteczność słowa wynika z woli Boga, nie z siły ludzkiej. Bóg prowadzi swoje słowo aż do skutku, tak jak woda prowadzi ziemię do urodzaju. Septuaginta oddaje „słowo” jako logos. To ułatwiło chrześcijańskim czytelnikom widzieć tu zapowiedź Słowa, które przychodzi i przynosi owoc w historii. Obraz mówi także o kolejności. Najpierw słowo przenika, potem rodzi urodzaj. To uczy wytrwałości w słuchaniu i w nawróceniu. Woda działa po cichu, a jednak nieodwołalnie. Tak samo działa słowo Boże w człowieku i wspólnocie. Ono rozszerza zdolność słuchania, porządkuje pragnienia, prowadzi do czynu.
CZYTAJ DALEJ

Papież odpowiada na list mężczyzny, który określa się jako „ateista kochający Boga”

2026-02-24 19:47

[ TEMATY ]

wiara

Leon XIV odpowiada

Vatican Media

W lutowym numerze miesięcznika „Piazza San Pietro” Leon XIV odpowiada na list mężczyzny, który określa się jako „ateista kochający Boga”. Prawdziwy problem nie polega na wierzeniu lub niewierzeniu w Boga, ale na poszukiwaniu Go — i właśnie w tym tkwi godność oraz piękno naszego życia - przypomina Ojciec Święty.

„Nie może być ateistą ten, kto kocha Boga, kto szuka Go szczerym sercem” - tak Papież Leon XIV odpowiada, cytując św. Augustyna, na list nadesłany do redakcji miesięcznika „Piazza San Pietro”, wydawanego w Watykanie. Autorem korespondencji jest mężczyzna o imieniu Rocco, pochodzący z regionu Reggio Calabria. Ojciec Święty dziękuje czytelnikowi za nadesłane słowa i odpowiada na jego wątpliwość: czy możliwe jest określanie siebie jako ateisty, a jednocześnie kochanie Boga?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję