Reklama

Z Jasnej Góry

2016-06-15 11:44

O. Stanisław Tomoń OSPPE, Rzecznik Jasnej Góry
Niedziela Ogólnopolska 25/2016, str. 6

Przygotowania do pielgrzymki

Budują podium na spotkanie z papieżem Franciszkiem

W Częstochowie trwają gorączkowe przygotowania do przyjęcia wyjątkowych pielgrzymów. – Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to informuję: 28 lipca 2016 r. w częstochowskim sanktuarium maryjnym będziemy gościć Ojca Świętego Franciszka – przypomina o. Sebastian Matecki, rzecznik Jasnej Góry. W tym dniu na placu przed Szczytem Jasnogórskim spodziewana jest olbrzymia rzesza wiernych z całego świata. Przybędą oni na spotkanie z papieżem Franciszkiem.

– Ojciec Święty pragnie z nami przeżyć jubileusz 1050. rocznicy Chrztu Polski. Chcemy razem tu, w sercu Polski i przy sercu Pani Jasnogórskiej, dziękować Bogu za ten dar dla Kościoła i Polski. Przygotowanie do wizyty papieża to dwie sfery: duchowa i ta bardziej przyziemna, czyli zewnętrzna. Ważne, abyśmy siebie i naród dobrze przygotowali do tego niezwykłego wydarzenia, aby w naszych sercach dobrze wybrzmiało dziękczynienie – mówi o. Matecki.

To, że na Jasną Górę przyjedzie niezwykły gość, widać też na błoniach jasnogórskich. Wzdłuż murów w szybkim tempie „rośnie” drewniane podium na ponad 900 osób. W sumie na wałach jasnogórskich zasiądzie ok. 1,5 tys. dostojników.

Reklama

Przybędą najważniejsi przedstawiciele Kościoła z Polski i z Europy, przedstawiciele polskiego rządu i parlamentu oraz delegacje zagraniczne – tłumaczy o. Matecki.

– Czy zdążymy zbudować podium? Oczywiście! – zapewnia Jerzy Wieczorek, przedsiębiorca z Zajączek k. Krzepic. – Konstrukcję budujemy z solidnego, atestowanego drewna, bo musi być bezpiecznie. Budowla, która będzie gotowa do 10 lipca, zostanie rozebrana dopiero za 2 lata.

– Papież Franciszek do Częstochowy przyleci helikopterem 28 lipca przed południem. Najpierw przywita się z pielgrzymami, objeżdżając błonia jasnogórskie. Następnie uda się do Kaplicy Cudownego Obrazu, by tam oddać hołd Pani Jasnogórskiej. O godz. 10.30 Ojciec Święty przed Szczytem odprawi Mszę narodową, aby razem z nami uczcić piękny dar chrztu dla polskiego narodu – informuje o. Matecki.

Marek Kułakowski

Anonimowi Alkoholicy

Ponad 30 tys. uczestników 28. Jasnogórskich Spotkań Anonimowych Alkoholików przybyło 4 czerwca br. na Jasną Górę. – Hasłem tych spotkań są słowa bardzo proste, ale też stawiające wielkie wymagania: „Trzeźwieję, aby być dobrym człowiekiem” – powiedział o. Ryszard Bortkiewicz, paulin, organizator spotkania. – Myślę, że to pragnienie dobra w każdym człowieku się odkrywa. Mamy wielką ufność w miłosiernego Ojca, który prowadzi nas do tego, że na nowo możemy stać się synami, którzy powrócili z różnych dziwnych szlaków (...). Jak sądzę – każdy z tych, którzy tutaj przybywają, kryje swoje tajemnice, pragnienia, smutki, nadzieje. Przybywają tutaj po to, żeby spojrzeć w oczy Matki, poprosić Ją o to, by ich przytuliła – powiedział o. Bortkiewicz. – Ogromnie się cieszę, że możemy się tutaj spotkać my wszyscy, którzy walczymy z naszymi słabościami i uzależnieniami – powiedział w imieniu wspólnoty AA Mariusz. – Każdy dzień to wyzwanie, ale łatwiej nam wyjść z niego zwycięsko, gdy wiemy, że mamy wsparcie w innych. Dlatego tak ważne jest nasze poczucie wspólnoty, a przyjeżdżając tu, na Jasną Górę, dajemy temu wyraz. Trzeźwienie to droga najczęściej wyboista i trudna, często pod górę. Ale warto iść, by uzyskać to, czego nie mieliśmy w pijanym życiu – szacunek, szczęście dnia codziennego i nadzieję – dodał. Po wspólnej Drodze Krzyżowej oraz prezentacji twórczości artystycznej przez całe popołudnie, wieczór i noc trwały mityngi. Mszy św. o godz. 21.45 na Szczycie przewodniczył biskup senior Antoni Długosz z Częstochowy.

Pielgrzymka Żywego Różańca

Bądźmy świadkami Bożego Miłosierdzia

Z udziałem ok. 15 tys. osób trwała 4 czerwca br. 4. Ogólnopolska Pielgrzymka Żywego Różańca. Pielgrzymom towarzyszyło hasło: „Bądźmy świadkami Bożego Miłosierdzia”. Koła i róże różańcowe działają we wszystkich diecezjach w Polsce, a pielgrzymka jest okazją do ich integracji. – Po raz czwarty spotykamy się jako rodzina Żywego Różańca z całej Polski tu, na Jasnej Górze – powiedział ks. Szymon Mucha, krajowy moderator Żywego Różańca. – To spotkanie ma nam uświadomić, że jesteśmy w tym świecie nie tylko tymi, którzy podejmują modlitwę różańcową, bo tak właściwie też rozumiała to nasza założycielka – służebnica Boża Paulina Jaricot, żeby zło zniszczyć od korzenia modlitwą, przemienić serca, nawrócić grzeszników.

Mszy św. na Szczycie przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Stowarzyszenia Żywego Różańca. – Kiedy dzisiaj po raz kolejny stajemy na jasnogórskim wzgórzu jako wspólnoty Żywego Różańca, nie sposób nie zauważyć, że w przesłaniach św. Jana Pawła II jest wiele wskazań, aby chrześcijanin wziął do ręki różaniec i by przeżywał tajemnice swego życia z Jezusem przez serce Jego Matki – powiedział w kazaniu abp Wacław Depo.

– W ten sposób ta prosta modlitwa różańcowa pulsuje niejako życiem ludzkim i jest naszą mocą i mądrością od Boga. A wówczas staje się – jak mówił św. Jan Paweł II – sztuką, wyróżniającą chrześcijan spośród innych ludzi.

Zaproszenie nauczycieli na Jasną Górę

Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Nauczycieli bp Piotr Turzyński zaprasza nauczycieli i wychowawców na doroczną pielgrzymkę na Jasną Górę, która odbędzie się 2 lipca br. Dzień wcześniej zaplanowane jest sympozjum dla nauczycieli. – Chcemy pokazać miłosierdzie w misji nauczyciela i wychowawcy. Ten aspekt wychowania i misji nauczyciela trzeba podjąć. Mam nadzieję, że będzie to owocne spotkanie – mówi bp Turzyński. W tym roku 79. Ogólnopolska Pielgrzymka Nauczycieli i Wychowawców na Jasną Górę jest organizowana pod hasłem: „Miłosierni jak Ojciec”.

1 lipca o godz. 15 rozpocznie się sympozjum dla nauczycieli, a 2 lipca o godz. 9.30 – pielgrzymka, której głównym punktem będzie Msza św. o godz. 12 na Szczycie Jasnogórskim.

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem