Reklama

O historii objawień św. Marii Magdaleny w Biłgoraju (1)

2016-06-30 10:10


Edycja zamojsko-lubaczowska 27/2016, str. 4-5

Joanna Ferens
Obraz św. Marii Magdaleny z kapliczki stojącej w miejscu objawienia

Rozmowa z Piotrem Florem, regionalistą, członkiem Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego, autorem publikacji dotyczących mało znanej historii Biłgoraja, o początkach objawień i kultu św. Marii Magdaleny w Puszczy Solskiej, jego rozwoju i wpływie na Biłgoraj i Ziemię Biłgorajską

JOANNA FERENS: – Kwestie związane z historią objawień św. Marii Magdaleny to ponad 20 lat pana pracy. To owoc zamiłowania do historii czy pasja? A może jedno i drugie?

PIOTR FLOR: – To pytanie wymaga dłuższej odpowiedzi. Rzeczywiście minęło ponad 20 lat, od kiedy po raz pierwszy zająłem się na poważnie dziejami klasztoru św. Marii Magdaleny pod Biłgorajem. Ale wówczas kwestie związane z tym miejscem stanowiły jedynie przedmiot typowego zainteresowania historycznego, co wynikało zresztą z profilu mojej pierwszej pracy naukowej (dyplomowej), napisanej w 1993 r. Albowiem jej tytuł brzmiał wtedy następująco: „Historia klasztoru franciszkanów w Puszczy Solskiej w latach 1721-1864”. Jednak po napisaniu niniejszego, dosyć obszernego szkicu (75 stron), zacząłem z własnej ciekawości zgłębiać dalej dzieje tego wybranego miejsca do tego stopnia, iż obecnie jestem w stanie nie tylko przedstawić je w całości, tzn. począwszy od 1615 r., aż do włączenia wspomnianej miejscowości w granice Biłgoraja (w 1954 r.), lecz także ukazać na ich tle równie fascynujące narodziny oraz przebieg kultu św. Marii Magdaleny oraz jego wpływ na losy Ziemi Biłgorajskiej, co już od wielu, wielu lat jest moim kolejnym celem badań. To właśnie pod wpływem zainteresowań tutejszą Patronką napisałem rok temu inwokację ku jej czci, do której mój kolega z Lublina (Robert Rozpędowski) skomponował podkład muzyczny, a jeden z mieszkańców tej ziemi (Piotr Kupczak) użyczył dodatkowo swego głosu do nastrojowej recytacji. Dzięki współpracy z Tomaszem Chołystem powstało ostatecznie bardzo ciekawe dzieło, niestety nieznane jeszcze większości czytelników. Odpowiadając zatem na pytanie, mamy tu zapewne do czynienia zarówno z zamiłowaniem do historii regionalnej, jak i z ogromną pasją, w końcu obydwie sprawy (historia i kult) są mocno związane z miejscem naszych narodzin.

– Obchodzimy w tym roku 400-lecie objawień św. Marii Magdaleny w Biłgoraju. Czy to jedyny przypadek objawień tej świętej w Europie?

– W zasadzie ta rocznica minęła w ubiegłym roku, gdyż zgodnie z kroniką klasztorną orędzie świętej, dotyczące tego miejsca oraz jej osoby jako lokalnej patronki, zostało nam przekazane dokładnie w 1615 r. Powszechnie sądzi się, że było to jedyne miejsce, w tej części globu, w którym objawiła się św. Maria Magdalena. Ale należy to kategorycznie uściślić. W wielu innych miejscowościach, gdzie do dzisiaj sprawuje się kult świętych, widziano te konkretne postacie, jak na przykład św. Stanisława w pobliskim Górecku. Tu mieliśmy od początku do czynienia nie tyle z ukazującą się osobą, co z jej głosem, słyszanym przez wybranego i rzecz jasna pobożnego świadka.

– Jak wygląda historia tego niezwykłego wydarzenia sprzed 400 lat i z jakim przesłaniem do mieszkańców tej części Polski przyszła św. Maria Magdalena?

– Jeśli chodzi o samo przesłanie, wbrew temu, co napisano swego czasu w „Niedzieli” (tj. w 2003 r.) i co nadal beztrosko się rozpowszechnia, głównie na podstawie napisów pod obrazami wotywnymi, znajdującymi się obecnie w kaplicy ku czci tej świętej (zmienionymi niestety po 1794 r.), zawierało ono konkretny imperatyw, niezwiązany ściśle z naszym położeniem geograficznym na terenie kraju. Brzmiał on bowiem zupełnie prosto, a jednocześnie majestatycznie: „Idź człowiecze, opowiedz o tym świętym miejscu, aby miano je we czci i by oddawano tu chwałę św. Marii Magdalenie”. Owo orędzie poprzedziło zaś 12 lat wcześniej, czyli w 1603 r., inne nadprzyrodzone zjawisko. Rozegrało się ono zresztą niemal w tym samym miejscu. Podobnie jak w 1615 r., tak i wcześniej obyło się również bez widzenia świętych postaci, natomiast był słyszany dźwięk dwóch dzwonów, które nagle zawisły na skraju puszczy, a po zbliżeniu się do nich świadków zniknęły. Co ciekawe, świadkami stali się pastuszkowie, czyli ludzie ubodzy, tak bardzo przypominający nam ich ewangelicznych poprzedników, obecnych przy narodzinach samego Jezusa. Dopiero po tych faktach nastąpił stosunkowo szybko chronologiczny ciąg wydarzeń, zakończony przed 1623 r. powstaniem franciszkańskiej fundacji zakonnej. Lecz najpierw poprzedziły ją takie zajścia, jak budowa najstarszej kaplicy w tym miejscu, narodziny kultu św. Marii Magdaleny oraz przybycie pierwszego zakonnika z Lublina, którym był o. Seweryn Chamiec.
Pierwsze wzmianki o Puszczy Solskiej pojawiają się w kontekście objawień św. Marii Magdaleny. Można tak powiedzieć, w końcu pierwszy kościół wraz z klasztorem, zbudowane czy raczej oficjalnie erygowane dopiero w 1644 r., nosiły wezwanie ku czci św. Marii Magdaleny. Ale musimy tu wyraźnie rozróżnić nazewnictwo konwentu franciszkańskiego od miana miejscowości, gdzie się z czasem znalazł. Oba obiekty nazywały się wprawdzie tak samo po łacinie – Eremus Salensis, jednak Erem (Pustelnia, Klasztor) Solski istniał już od wspomnianego roku, zaś wieś Puszcza Solska powstała znacznie później, bo dopiero po 1676 r., mimo iż zaczęła się kształtować w ścisłym związku z kultem naszej świętej i na skutek jego rozwoju.

– Za objawieniami przyszły cuda, które je potwierdziły i ugruntowały...

– Zgadza się. Odnotowano ich co najmniej kilka, wraz z nazwiskami uzdrowionych osób czy to z sąsiedniego Biłgoraja, czy też z najbliższej lub dalszej okolicy. Fakty te zostały potwierdzone przez notariuszy apostolskich z Zamościa: ks. kan. Aleksandra Siernickiego i o. kaznodzieję Urbana Jędrzejowskiego oraz ks. Jana Pureckiego, proboszcza z Potoka, gdzie wtedy był najbliższy kościoł katolicki. Dzięki temu wiemy dzisiaj o dwóch cudownych uzdrowieniach wzroku u dzieci z roku 1639 r., o uzdrowieniu dorosłej chromej z 1646 r. i o trzech przywróceniach do zdrowia umierających dzieci, a także osoby dorosłej z 1651, 1653 i 1654 r. Oczywiście wydarzenia te przyczyniały się do ciągłego rozwoju ruchu pielgrzymkowego. Nic więc dziwnego, że pątnicy zaczęli tu licznie przybywać, zarówno z Tarnogrodu, Górecka, Szczebrzeszyna, Gorajca czy Zamościa, jak i z lokowanego nieco później Tereszpola. Miejsce to było znane ponadto jeszcze lwowianom, a nawet samemu królowi polskiemu Janowi III Sobieskiemu, który w 1693 r. złożył tu przez swych pośredników sowity datek na cześć lokalnej patronki. Ale najciekawszym jest to, że ojca jednego z uzdrowionych dzieci (Wojciecha Gwiazdę), wybierano odtąd bardzo często na chrzestnego, a nawet powierzono mu urząd rajcy i burmistrza Biłgoraja w czasie potopu szwedzkiego.

– Czy kult świętej od razu zrósł się z Ziemią Biłgorajską?

– Zasadniczo tak. Nie tylko stał się bardzo szybko jednym z głównych elementów tutejszej kultury, obok wpływów rusińskich czy żydowskich, lecz także przyczynił się po zaledwie ok. 40 latach do upadku protestantyzmu i powolnego przeobrażenia miejscowego centrum kalwińskiego (i ariańskiego), w jeszcze prężniejszy ośrodek katolicki. W tym celu zresztą sprowadzono tu właśnie franciszkanów.

– Pana słowa potwierdzają istniejące tu sakralne budowle w Puszczy Solskiej, w tym kaplica św. Marii Magdaleny.

– Gdy chodzi o obecną kaplicę ku czci św. Marii Magdaleny, wymurowaną w 1856 r., mimo swego niewątpliwego uroku i wieku (160 lat), nie jest ona tą historyczną budowlą z czasów objawień i wbrew rozpowszechnianej opinii nie stoi nawet w tym samym miejscu, co tamta. Najstarsza kaplica, jeszcze drewniana, spłonęła wraz z czwartym kościołem, również drewnianym, do którego przylegała, 22 czerwca 1794 r. Stała dokładnie tam, gdzie dzisiaj znajduje się obelisk upamiętniający ruiny grobowca franciszkańskiego, zasypanego ostatecznie w 1946 r., który udało mi się zlokalizować, podobnie jak i ustalić tożsamość niemal wszystkich zakonników w nim pochowanych (ponad 46). Co ciekawe, wiemy że kaplica również miała źródełko z cudowną wodą, z tym że studnia w niej, w odróżnieniu od obecnej, posiadała cembrowinę dębową. Stąd też często musiała być odnawiana i naprawiana.

– Z objawieniami wiążą się także historie innych budowli, m.in. dawnego klasztoru i dzwonnicy...

– W pewnym sensie wszystko na tym wzgórzu było i jest związane aż do czasów współczesnych ze św. Marią Magdaleną oraz jej kultem. A zatem także murowany klasztor, który przetrwał szczęśliwie do dnia dzisiejszego. On również został wzniesiony pod wezwaniem św. Marii Magdaleny (w 1778 r.). Jego budowniczym, za zgodą żony dziesiątego pana na Zamościu, tj. kanclerza koronnego Andrzeja Zamoyskiego – Konstancji z Czartoryskich, wówczas wdowy po ósmym ordynacie (Janie Jakubie Zamoyskim), był miejscowy gwardian i proboszcz zakonny o. Józef Derbedroszowicz. Oprócz klasztoru wzniósł on wkrótce również dzwonnicę oraz pierwszy murowany parkan wokół tego wybranego miejsca, którym objął najstarszy cmentarz w Puszczy Solskiej (dzisiaj przez nas nieświadomie deptany), dotąd jeszcze nieogrodzony murem.

Tagi:
św. Maria Magdalena

Reklama

Po pomoc do Marii Magdaleny

2019-07-16 11:54

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 29/2019, str. 1

Joanna Ferens
Relikwie i figura św. Marii Magdaleny w biłgorajskim sanktuarium

Obecne dni zwracają naszą uwagę na postać św. Marii Magdaleny, której diecezjalne sanktuarium znajduje się w Biłgoraju, gdzie według opowiadań ludowych w 1603 r. na skraju Puszczy Solskiej ośmiu pastuszków, pasących bydło, usłyszało przedziwne dźwięki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozpoczęła się Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów

2019-07-16 14:18

pab / Polańczyk (KAI)

Nad Jeziorem Solińskim rozpoczęła się Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów „Bieszczady dla Jezusa 2019”. Do czwartku ewangelizatorzy będą odbywać rekolekcje oraz przygotowywać się pod względem warsztatowym. Akcja ewangelizacyjna rozpocznie się w piątek.

wikipedia.org

– W naszej ekipie są ludzie z różnych środowisk i z różnych stron Polski. Rekolekcje to czas, żeby złapać wspólnotę ze sobą. To też warsztaty do akcji. Uczestnicy bardzo doceniają tan czas. Najpierw my się umacniamy, żeby później iść i przekazać to dalej – mówi w rozmowie z KAI ks. Mateusz Rutkowski, moderator Szkoły Nowej Ewangelizacji św. Jakuba Apostoła Archidiecezji Przemyskiej.

W akcji uczestniczy 70 osób dorosłych. Niektórzy przyjechali całymi rodzinami. Jedną z ewangelizatorek, która przyjechała kolejny już raz, jest Jadwiga Komenda. – Na przybliżanie się do Pana Boga nigdy nie jest za późno i nigdy nie można powiedzieć, że już jestem na tyle uformowany, że nie potrzebuję rekolekcji – mówi o przeżywanym obecnie czasie. – Ten czas pomaga budować wspólnotę i przygotować się do wyjścia do ludzi – dodaje.

– Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów mocno wpisała się w moje życie. Odczuwam pragnienie, żeby tu być. Nawet urlop podporządkowuję pod ewangelizację – opisuje.

Ks. Maciej Ziębiec, redemptorysta z Torunia. W pierwszej homilii wskazywał, że Chrystus stawia pytanie: „Po co tutaj jesteś, co chcesz zrobić z tym czasem?”.

W czwartek wieczorem w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku abp Józef Michalik będzie przewodniczył Mszy św. posłania dla ewangelizatorów. W piątek i sobotę zaplanowany jest specjalny performance na Zaporze Solińskiej.

W piątek wieczorem ulicami Polańczyka przejdzie Droga Krzyżowa, a w sobotę w tamtejszym amfiteatrze „Christo Dancing”, który poprowadzi DJ Cris. – Ma to być doświadczenie Kościoła, który nie jest w grobie, ale się bawi i potrafi to robić bez używek – zaznacza ks. Rutkowski.

W niedzielę natomiast na plaży odbędzie się festyn i koncert zespołu Bankruci.

Wakacyjną Ewangelizację Bieszczadów koordynuje Szkoła Nowej Ewangelizacji Św. Jakuba Apostoła Archidiecezji Przemyskiej i Katolickie Stowarzyszenie „Unum”. Włączają się w nią inne ruchy i stowarzyszenia katolickie działające na terenie archidiecezji przemyskiej.

Bieszczadzkiemu spotkaniu patronuje metropolita przemyski abp Adam Szal.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stanowisko szkoły z Torunia pomija opinię szkolnego wychowawcy chłopca

2019-07-17 16:24

ordoiuris.pl

Przed Sądem Rejonowym w Toruniu toczy się sprawa o ograniczenie władzy rodzicielskiej wobec rodziców Maćka. Do wszczęcia postępowania doszło na skutek zawiadomienia złożonego w marcu przez szkołę. W oświadczeniu przesyłanym mediom przez szkołę podstawową nr 10 w Toruniu pojawiły się nierzetelne informacje dotyczące Maćka, którego rodzinę reprezentuje Instytut Ordo Iuris.

Kzenon/Fotolia.com
Zdaniem ks. prof. Krzysztofa Pawliny, współczesna młodzież bardziej „koncentruje się na własnym życiu, a mniej zajmuje się przyszłością swojego kraju”

Oświadczenie szkoły sugeruje, że Maciek był prowokatorem agresywnych zachowań. Szkoła informuje, że „chłopiec, uczeń klasy czwartej, wielokrotnie naruszał nietykalność innych dzieci, a także stosował przemoc słowną, wyrażając jednocześnie niechęć do cudzoziemców”.

Tymczasem wychowawczyni chłopca w swoim pisemnym oświadczeniu już pod koniec października 2018 roku podkreślała, że „zachowanie chłopca na zajęciach lekcyjnych nie budzi zastrzeżeń. Maciek stara się pracować na miarę swoich możliwości, często jest bardzo aktywny. Potrafi nawiązywać poprawne relacje z rówieśnikami, choć zdarzało mu się uczestniczyć w konfliktach z kolegami. Warto jednak podkreślić, że zawsze były to sytuacje związane z obustronną prowokacją. Jego zachowanie nie odbiega od zachowania rówieśników. Warto też podkreślić duże zaangażowanie rodziców chłopca w kształtowaniu właściwej postawy syna i we współpracy ze szkołą”. Wyraźnie widać zatem, że konflikt narastał od dawna i nie był zawiniony przez Maćka.

Szkoła pomija również inne okoliczności sprawy. Korespondencja mailowa rodziców Maćka ze szkołą potwierdza, że ich syn był prowokowany przez kolegę. W oświadczeniu szkoły nie pojawia się także informacja o zasadnych obawach rodziców o bezpieczeństwo dzieci. W czerwcu tego roku wyszło bowiem na jaw, że młodszy brat chłopca, z którym miał zatarg Maciek, nosił do szkoły nóż, co spotkało się z reakcją dyrekcji szkoły pominiętą w dzisiejszym oświadczeniu.

„Interwencja Ordo Iuris i wsparcie udzielone rodzinie Maćka wynika z nieproporcjonalnej reakcji szkoły, która bez dostatecznego uwzględnienia wszystkich okoliczności rówieśniczego konfliktu z wątkami narodowościowymi, najpierw groziła jednemu z chłopców sądem, a następnie zainicjowała sprawę o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Warto podkreślić, że pomoc prawników Instytutu świadczona jest w innych sprawach także dzieciom z obywatelstwem ukraińskim. Trzeba stanowczo odrzucić wszelkie próby wykorzystania sprawy nieuzasadnionej ingerencji szkoły w życie rodzinne Macieja do budowy atmosfery konfliktu narodowościowego” – komentuje mec. Magdalena Majkowska, pełnomocnik rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem