Reklama

Niedziela Wrocławska

Klasztorne perypetie

Żyją w klasztorze kontemplacyjnym, który znajduje się przy ruchliwej, głośnej ulicy. Jednak nawet w zgiełku codzienności potrafią usłyszeć głos Tego, który przychodzi w ciszy. Ten sam głos, który kilkanaście lat wcześniej zaprosił je do przygody, która trwa całe życie

Niedziela wrocławska 28/2016, str. 6-7

[ TEMATY ]

zakon

Adrianna Sierocińska

Przyklasztorny ogród to duma sióstr benedyktynek. Od lewej: s. Janina, s. Agnieszka,s. Brygida i s. Maria

Dzień dla sióstr benedyktynek z Wołowa rozpoczyna się bardzo wcześnie, już przed godz. 5. O 5.30 mniszki odmawiają jutrznię, następnie uczestniczą we Mszy św., po której przychodzi czas na rozmyślanie. Kolejny punkt dnia to śniadanie, a tuż po nim – praca. 11.30 to pora na spotkanie w kaplicy i indywidualną lekturę Pisma Świętego, pół godziny później odmawiany jest Anioł Pański i modlitwa w ciągu dnia. Dalej w planie znajduje się obiad i chwila odpoczynku. O 14.30 siostry modlą się Godziną czytań, później znów wracają do swoich obowiązków. O 17.00 przychodzi czas na adorację Pana Jezusa i nieszpory, następnie odbywa się kolacja, rekreacja i ostatnia modlitwa – kompleta (godz. 19.00). Po niej siostry mogą dokończyć swoje zadania lub odpocząć. Dzień kończy się ok. godz. 21.30.

Mniszki z Wołowa to jeden z trzech zakonów klauzurowych funkcjonujących na terenie archidiecezji wrocławskiej. Sióstr nie obowiązuje jednak klauzura ścisła, nie są odcięte od świata. – Kaplica jest otwarta, na Msze św. i nabożeństwa mogą przychodzić mieszkańcy – wyjaśnia s. Maria, przełożona klasztoru. – Milczenie między sobą zachowujemy po komplecie, wtedy nie rozmawiamy, zaś w ciągu dnia są takie momenty, kiedy staramy się ograniczyć rozmowy – dodaje s. Maria.

Kiedy rozmawiamy, z ulicy dobiega hałas samochodów. Siostry twierdzą jednak, że już im nie przeszkadza, przyzwyczaiły się do niego. – Mamy podwórko, tam trochę ciszej. To, co dzieje się na zewnątrz, nie przykuwa naszej uwagi – mówi s. Janina. Dodaje, że zewnętrzny zgiełk bywa uciążliwy, gdy w kaplicy odbywa się konferencja lub gdy ksiądz mówi homilię – trudno wtedy dobrze usłyszeć, co ma do przekazania.

Reklama

Siostry żyją wg reguły św. Benedykta, ich życie skupia się więc wokół znanej dewizy „ora et labora”, czyli „módl się i pracuj”. – Teraz siostry nie pracują już wśród osób świeckich, ale dawniej tak było – prowadziły szkołę, uczyły religii. Obecnie zajmujemy się szyciem strojów do I Komunii Św., ornatów, przygotowujemy też krzyżma do chrztu św. – opowiada s. Agnieszka.

Ja, taka grzeszna, do klasztoru!

S. Janina nie myślała o tym, by zostać zakonnicą. – Urodziłam się na wsi, tam wychowywałam, a o zakonnicach trochę słyszałam od mamy, która mieszkała u sióstr w internacie. Dopiero, gdy skończyłam 27 lat, myśl o wstąpieniu do klasztoru zaczęła mi intensywnie towarzyszyć. Nie wiedziałam, skąd się to bierze, zastanawiałam się, jaki klasztor mnie przyjmie, bo nie byłam już bardzo młoda. Cały czas zadawałam sobie pytanie: „Boże, ja, taka grzeszna, do klasztoru?!”, a wewnątrz słyszałam głos – ni to męski, ni kobiecy – który mnie do tego zapraszał i powracał, a nawet się śnił. Powiedziałam więc: „dobrze, Panie Jezu, jeśli przez 3 lata nic się nie zmieni, pójdę do klasztoru”. W głębi duszy czułam, że nie zmieni się nic i kiedy skończyłam 30 lat, nadszedł czas, by dotrzymać danego Jezusowi słowa. Zastanawiałam się jednak, który klasztor wybrać, nieraz widziałam ulotki zgromadzeń, ale gdy miałam napisać do sióstr, uciekałam od tego. Miałam jednak książkę o świętych, postanowiłam otworzyć ją na chybił trafił i wypadło na 11 lipca – wspomnienie św. Benedykta. Adres do sióstr znalazłam w jednej z katolickich gazet, postanowiłam więc napisać właśnie do benedyktynek. Nie byłam zadowolona z tego wyboru, bo jeszcze w czasach szkoły podstawowej jeden chłopiec – Benedykt – boleśnie mnie uderzył, ten uraz długo mi towarzyszył. Ale Pan Bóg ma poczucie humoru! Moja pierwsza wizyta w klasztorze była dość szczególna. S. Agnieszka, ówczesna przełożona, napisała, że czeka na mnie, więc po wielu godzinach wyczerpującej podróży dotarłam do Wołowa. Gdy weszłam na furtę, zobaczyłam kartkę z napisem „do godz. 15.30 nikogo nie przyjmujemy”. Pomyślałam sobie: „kim jestem, żeby siostry miały na mnie czekać?”. Byłam bardzo głodna, poszłam więc do miasta, zjadłam i wróciłam po dwóch godzinach. Towarzyszyło mi już ogromne zmęczenie – był sierpień, upał, nie miałam siły. Miałam sporo obaw związanych z klasztorem, ale powiedziałam: „niech tam będą nawet czarownice, byleby mi pozwoliły odpocząć!” (śmiech). Tymczasem otworzyła mi s. Agnieszka – uśmiechnięta, zupełnie odbiegająca od tego wyobrażenia. I wszystkie moje lęki zniknęły!

Mamo, a ja kim będę?

– A ja byłam zła, bo czekałam na s. Janinę z obiadem, tymczasem siostra, która pełniła dyżur na furcie, nic mi o tym nie mówiąc, po prostu ją zamknęła na jakiś czas, tak jak to zwykle robimy w niedzielę – wspomina s. Agnieszka. Historia powołania s. Agnieszki jest wyjątkowa i… nietypowa. – Można powiedzieć, że moje powołanie objawiło się tuż po moich narodzinach. Kiedy poszłam do szkoły w wieku 7 lat, dzieci często mówiły, kim chciałyby zostać: nauczycielką, lekarzem itd. Pewnego dnia wróciłam do domu i zapytałam: „Mamo, a ja kim będę?”. Odpowiedź mamy bardzo mnie zaskoczyła: „ty będziesz siostrą zakonną, bo kiedy się urodziłaś, ofiarowałam ciebie Panu Bogu”. Mnie ta perspektywa się nie podobała, ale z tą myślą dorastałam i wiedziałam, że co się Panu Bogu obiecuje, to trzeba spełnić. W Lubawie, skąd pochodzę, były siostry szarytki. Poszłam do przełożonej i powiedziałam o swoich planach wstąpienia do klasztoru, jednak poleciła mi nie przerywać szkoły i wrócić dopiero po maturze. Siostry prowadziły dom dziecka, chodziłam do klasy z dziewczętami, które się tam wychowywały. Kiedy dowiedziały się, że chcę zostać siostrą zakonną, zaczęły opowiadać mi straszne historie na ten temat, by mnie zniechęcić. Później poszłam do pracy, o klasztorze myślałam coraz rzadziej. Jednak pewnego roku, tuż przed uroczystością Chrystusa Króla poszłam do spowiedzi i na Mszę św. – wtedy podczas przeistoczenia usłyszałam wewnętrzny głos, który mówił: „zostaw wszystko i pójdź za Mną”. Bałam się, ale powiedziałam Bogu, że jeśli taka jest Jego wola, zrobię to. Pojawił się jednak problem: dokąd mam pójść? Do szarytek nie chciałam już wracać, poprosiłam Pana Jezusa, by wskazał mi klasztor. Tydzień później w jednej z gazet ukazał się adres sióstr benedyktynek i byłam pewna, że to moje miejsce. Kiedy pierwszy raz weszłam na furtę, wiedziałam, że chcę tu zostać!

Reklama

Czasem trzeba poczekać

S. Maria pochodzi z Makowa Podhalańskiego. O klasztorze pomyślała wcześnie – o swojej decyzji poinformowała rodziców, gdy miała zaledwie 16 lat. – W domu była prawdziwa awantura! – wspomina s. Maria. Uciekłam z domu i wstąpiłam do zgromadzenia czynnego. Po czterech latach przyszłam do benedyktynek. Adres sióstr również znalazłam w gazecie! Nie wiedziałam, jaki jest charyzmat sióstr benedyktynek, wtedy nie miało to dla mnie znaczenia. Chciałam być w zakonie kontemplacyjnym.

Na realizację powołania poczekać musiała także s. Brygida. – Podczas nieszporów w dzień mojej I Komunii św. z wielką miłością powiedziałam do Pana Jezusa: „chcę być tylko Twoja!”. Już wtedy wiedziałam, że chcę wstąpić do klasztoru. Wychowywali mnie dziadkowie, im ta wizja się nie spodobała. Dopiero, kiedy zmarli – najpierw babcia, potem po 10 latach dziadek – w pełni odpowiedziałam na Boże wezwanie. Miałam wtedy 36 lat. I po 34 latach życia w klasztorze jestem przekonana, że dobrze wybrałam!

Ty też nie zwlekaj!

Każda z historii sióstr jest inna, ale łączy je jedno – Boży impuls, iskra, która rozpaliła ich serca, dała pewność, że klasztor to dobre dla nich miejsce, że właśnie tu odnajdą szczęście i spełnienie. Dziś wiele osób boryka się z pytaniem o swoje powołanie. Jak je rozeznać? – Teraz młodzież później dojrzewa, ludzie nastawieni są na tymczasowość. Myślą: „pójdę do klasztoru, a kiedy okaże się, że coś nie wyjdzie, odejdę”, jest w nich dużo lęku – wyjaśnia s. Maria. – Kiedy składałyśmy śluby czasowe, robiłyśmy to z intencją pozostania w klasztorze do końca życia, nie myślałyśmy o tym, żeby go opuścić. Miałam 20 lat, kiedy wstąpiłam do zakonu i chociaż były trudne chwile, nigdy nie pomyślałam, żeby stąd odejść. Powołanie realizuje się i sprawdza całe życie. Ale kiedy słyszysz wewnętrzny głos, który zaprasza cię do pójścia za Nim, warto na niego odpowiedzieć.

Kontakt z siostrami: ul. Poznańska 13, 56-100 Wołów; tel. 071 389-13-53; e-mail: benedyktynki.wolow@gmail.com

2016-07-05 11:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Współpraca ze świeckimi to nasza przyszłość – uważa generał jezuitów

2020-07-31 20:44

[ TEMATY ]

duchowość

zakon

świeccy

jezuici

Vatican News

Obchodzimy dziś wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, założyciela jezuitów. Na świecie jest dziś coraz mniej członków tego zakonu. Aby ocalić dzieła, które prowadzą, m.in. domy rekolekcyjne i szkoły, konieczna jest współpraca ze świeckimi. Zdaniem generała zakonu dla Towarzystwa Jezusowego jest to wielka szansa. „Staramy się jak największej ilości świeckich osób zaszczepić duchowość ignacjańską. «Ćwiczenia duchowne» nie są wyłącznie dla księży i sióstr zakonnych. Pisał je człowiek świecki, żołnierz. Dopiero później został kapłanem” – wyjaśnia wenezuelski zakonnik.

Celem Ćwiczeń jest osobiste przylgnięcie człowieka do Chrystusa. „Są idealnym narzędziem wzrostu duchowego dla każdego chrześcijanina. Pozwalają nabyć wewnętrzną wolność, która jest niezbędna, aby czynić to, co trzeba, a nie to, do czego popychają nas nasze słabości” – uważa o. Arturo Sosa.

Ignacy, gdy pisał Ćwiczenia był człowiekiem świeckim.

„W sercu ignacjańskiej duchowości znajduje się osobiste i głębokie spotkanie z Jezusem Chrystusem, które prowadzi do takiej znajomości Boga, że jesteśmy w stanie odnajdywać Go we wszystkim i przez cały czas. Spotkanie z Jezusem staje się doświadczeniem wyzwalającym, gdyż dzięki niemu nabywamy wewnętrzną wolność, która jest warunkiem kierowania przez Ducha Świętego. Mowa tu o pełnej dyspozycyjności do czynienia tego, co Bóg chce, bez przywiązania do jakiejkolwiek osoby, miejsca czy instytucji – powiedział w wywiadzie dla papieskiej rozgłośni generał jezuitów. – Bardzo się cieszę, że Ćwiczenia są dziś tak popularne wśród ludzi świeckich. Świeccy nie tylko korzystają z rekolekcji, ale i towarzyszą innym w ich przeżywaniu. W obecnym czasie zależy nam na tym, aby nadać pracy ze świeckimi szczególne znaczenie. Chcemy przekazać to doświadczenie Ćwiczeń jak największej liczbie osób. Bardzo cieszy choćby recepcja Ćwiczeń w Ameryce Łacińskiej. To dar od Pana.“

CZYTAJ DALEJ

Uroczyste Msze św. z okazji 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej

2020-08-04 14:38

[ TEMATY ]

Bitwa Warszawska

Adobe Stock

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki odprawi 15 sierpnia - w dniu 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej - Mszę św. na terenie Cmentarza Bohaterów 1920 roku w Ossowie. Rocznicowym liturgiom sprawowanym na terenie diecezji warszawsko-praskiej przewodniczyć będą też metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, Prymas Polski abp Wojciech Polak i nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio.

W programie obchodów przygotowanych przez diecezję warszawsko-praską zaplanowano też apele poległych, pikniki wojskowe, gry terenowe, wykłady.

Organizatorzy wydarzeń zaznaczają, że w ten sposób testament Jana Pawła II, który powiedział: „Na nową diecezję warszawsko-praską Opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy…”

Obchody 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej zostaną zainaugurowane 13 sierpnia. W kościele konkatedralnym pw. Matki Bożej Zwycięskiej (ul. Grochowska 365) Mszy św. o godz. 18.00 będzie przewodniczył metropolita warszawski, kard. Kazimierz Nycz.

Tego dnia, także o godz. 18.00 w katedrze warszawsko-praskiej pw. św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika zostanie odprawiona Msza św. w intencji obrońców Ojczyzny w 1920 roku. Następnie odbędzie się Apel Poległych i tematyczna gra terenowa dla dzieci i młodzieży.

Z kolei w kościele Matki Bożej Częstochowskiej, (ul. Kościelna 54) w Wołominie odprawiona zostanie o godz. 18.00 Msza św. w intencji poległych w Bitwie Warszawskiej. Następnie odbędzie się koncert w wykonaniu pieśni patriotycznych w wykonaniu Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.

Dzień później, 14 sierpnia, o godz. 6.00 w Ossowie zostanie odprawiona Msza św. polowa przy krzyżu upamiętniającym bohaterską śmierć ks. Ignacego Skorupki, kapelana polskich wojsk. O godz. 19.30 zostanie odsłonięte popiersie śp. Sławomira Skrzypka, Prezesa NBP (Polana Dębów Pamięci przy Cmentarzu Bohaterów 1920 roku). O godz. 21.00 odbędzie się uroczysty Apel Poległych przy krzyżu upamiętniającym śmierć ks. Ignacego Skorupki.

W katedrze pw. św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika o godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza św., po której zostaną złożone kwiaty pod pomnikiem ks. Ignacego Skorupki.

W Wólce Radzymińskiej o godz. 17.00 Marek Solarczyk odprawi Mszę św. przy pomniku na miejscu bitwy i ukazania się Matki Bożej.

Natomiast 15 sierpnia - w samym dniu 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej - abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu, odprawi o godz. 9.30 Mszę św. na terenie Cmentarza Bohaterów 1920 roku w Ossowie.

W parafii Matki Bożej Zwycięskiej (ul. Grzybowa 1), o godz. 13.00 zostanie odprawiona Msza św. pod przewodnictwem biskupa pomocniczego diecezji warszawski-praskiej Marka Solarczyka, połączona z poświęceniem tablicy upamiętniającej 100. rocznicę Cudu nad Wisłą. Następnie planowany jest koncert patriotyczny w wykonaniu Orkiestry Victoria.

Mszy św. sprawowanej o godz. 17.00 na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 r. w Radzyminie będzie przewodniczył metropolita gnieźnieński, prymas Polski, abp Wojciech Polak. O godz. 21.00 zostanie odprawiony Apel Poległych, po czym zostaną złożone wieńce.

O godz. 21.00 w parafii św. Jana Pawła II (ul. Słowackiego 58) Mszy św. przewodniczyć będzie biskup pomocniczy diecezji łowickiej Wojciech Osial. Od 22.30 do 6.00 odbędzie się nocne czuwanie modlitewne.

Dzień później, 16 sierpnia o godz. 12.00, w parafii św. Jana Pawła II (ul. Słowackiego 58) w Radzyminie biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński, odprawi Mszę św. oraz poświęci figurę Matki Bożej Łaskawej. Następnie zaplanowano piknik wojskowy.

Tego samego dnia w parafii św. Brata Alberta Warszawie-Wesołej (ul. Szeroka 2) o godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza św. dziękczynna w intencji Ojczyzny w ramach Ogólnopolskich Obchodów 100-lecia Bitwy Warszawskiej oraz 100. rocznicy urodzin Papieża Polaka św. Jana Pawła II.

Następnie odbędzie się jubileuszowy koncert „Urodzeni do wolności” oparty m.in. na filozoficzno-religijnych rozważaniach św. Jana Pawła II na temat odpowiedzialnej wolności w życiu jednostki i narodu. Wystąpią znani artyści polscy oraz artyści Teatru Wielkiego. Koncert przygotowany został przez Parafię we współpracy z Narodowym Centrum Kultury w ramach Ogólnopolskich Obchodów 100-lecia Bitwy Warszawskiej. Transmitowany będzie przez TVP.

Obchody 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej zakończą się 17 sierpnia. W tym dniu w Mińsku Mazowieckim przed obrazem Matki Bożej Anielskiej (Hallerowskiej), w kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny przy ul. Kościelnej 1) Mszy św. o godz. 18.00 będzie przewodniczył Nuncjusz Apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio.

***

Bitwa Warszawska - decydująca bitwa wojny polsko-bolszewickiej - rozegrała się w dniach 13-25 sierpnia 1920 r. na przedpolach Warszawy. Jest określana mianem "cudu nad Wisłą" i uznawana za jedną z najważniejszych bitew w historii świata. Bitwa zadecydowała o zachowaniu przez Polskę dopiero co zdobytej niepodległości i zatrzymała rozprzestrzenienie się rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią. Wojska

Polskie działały pod wodzą marszałka Józefa Piłsudskiego.

W wyniku walk po stronie polskiej zginęło ok. 4,5 tys. żołnierzy, a 22 tys. zostało rannych zaś 10 tys. zaginęło. Zgodnie z szacunkami straty bolszewickie wyniosły 25 tys. poległych lub ciężko rannych. 60 tys. trafiło do polskiej niewoli a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.

CZYTAJ DALEJ

W modlitwie i deszczu - [40. PPW - dzień 2] [RELACJA]

2020-08-04 20:41

Michalina Stopka

Mimo padającego deszczu, pielgrzymi grup 1 - pokutnej i 18 - karmelitańskiej z uśmiechem na twarzach, a jednocześnie w skupieniu modlitewnym przemierzali kolejne kilometry, aby przedłużyć “Sztafetę do Maryi”.

Pierwszym punktem dnia była Msza św. w Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Homilię wygłosił ks. bp Jacek Kiciński.

Więcej tutaj

Następnie pielgrzymi udali się na trasę w kierunku Boleścina. Był to najtrudniejszy odcinek, dzisiejszej drogi. Spowodował to padający deszcz. Podczas tego etapu konferencję wygłosił ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, przewodnik gr. 1. Na pierwszym postoju, w miejscowej kaplicy pielgrzymi odmówili z Liturgii Godzin, Godzinę Czytań

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Niestety z powodu problemów technicznych, nie udało się nam zarejestrować konferencji.

Na drugim etapie z Boleścina do Jaksonowic przewidziany był etap ciszy oraz konferencja o. Krzysztofa Piskorza, karmelity bosego, przewodnika gr. 18. Na postoju, w kościele pielgrzymi odmówili Modlitwę Południową z Liturgii Godzin.

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję