Reklama

Wiara

Dzieło Biblijne im. Jana Pawła II

Jego Obecność – najlepsza cząstka

Całun przechowywany w Manoppello jest kawałkiem tkaniny z bisioru. Umieszczony pomiędzy dwiema szybami i oprawiony w zdobione ramy obraz oglądany pod światło jest praktycznie niewidoczny. Kolory się zmieniają – wystarczy zmienić o kilka milimetrów położenie obserwatora, by zobaczyć inną paletę barw. Tkanina jest niezwykle delikatna, tkana ręcznie. Do dziś nie wyjaśniono, w jaki sposób powstał na niej wizerunek. Na Całunie Turyńskim zostało utrwalone odbicie, które jest negatywem Zmarłego, a na Chuście – pozytywem Zmartwychwstałego. Gdy nałoży się Oblicze z Całunu Turyńskiego na Oblicze z Manoppello, widać całkowitą zgodność – tak twierdzą badacze obydwu tkanin. Paul Badde, niemiecki dziennikarz, autor książki „Boskie Oblicze” – pasjonującego dziennikarskiego śledztwa historyczno-teologicznego dotyczącego Chusty – twierdzi, że Oblicze z Manoppello zmieniło jego życie; „na całunie widać, że zmartwychwstanie Jezusa jest faktem i że śmierć jest tylko cieniem tego zwycięstwa”. Na płótno można patrzeć zarówno od strony ołtarza, jak i z drugiej – po przejściu schodkami. Sam relikwiarz jest umieszczony w dodatkowej, szklanej szkatule, jednak odległość od szyby do płótna nie przekracza 40 cm, co daje możliwość prawie bezpośredniego kontaktu z Obliczem. Dla tych, którzy pielgrzymowali do Manoppello, ten kontakt jest spotkaniem niezwykłym i niezapomnianym. Wejście po schodkach z drugiej strony ołtarza pozwala stanąć twarzą w twarz z Obliczem Jezusa odbitym na płótnie. Jego otwarte oczy wydają się w nas wpatrywać, a czułość i miłość tego spojrzenia poruszają najgłębsze zakamarki serca. W Manoppello można poczuć się jak Maria, która siedzi u stóp Pana i słucha tego, co On mówi. Do zapracowanej Marty Jezus mówi: „...Potrzeba mało albo tylko jednego” (Łk 10, 42) – twarzy Ukochanego wpatrzonego w nas. I można powiedzieć za Benedyktem XVI: „Każdy, kto chce wiedzieć, kim jest Bóg, powinien patrzeć na twarz Jego Syna. Na niej może zobaczyć, kim Bóg jest i jaki jest Bóg”.

2016-07-13 09:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Włochy: miliony wiernych na całym świecie modliły się wirtualnie przed Całunem Turyńskim

[ TEMATY ]

całun turyński

www.wikipedia.org

W trudnych dniach największego nasilenia pandemii koronawirusa, gdy wymuszona kwarantanna unieruchomiła w domach miliony ludzi na całym świecie, doszło do niezwykłego wydarzenia o zasięgu globalnym. Otóż w różnych krajach 11 kwietnia modlono się on-line przed wizerunkiem Całunu Turyńskiego, przy czym – jak twierdzi watykański dziennik „L’Osservatore Romano” – uczestniczyli w tym nie tylko wierzący, ale nawet osoby dalekie od wiary. Według pisma było to jedno z największych wydarzeń medialnych w okresie „zamknięcia się” świata z powodu pandemii.

W Wielką Sobotę 11 kwietnia po południu metropolita Turynu i papieski kustosz Całunu abp Cesare Nosiglia przewodniczył adoracji tej niezwykłej relikwii chrześcijańskiej. Z tej okazji została ona wystawiona publicznie niejako „pozaprogramowo”, gdyż wcześniej tego nie planowano. Nabożeństwo adoracyjne transmitowały watykańskie środki przekazu, włoska Mondovisione i sieci społecznościowe na całym świecie.

Sam arcybiskup przyznał, że ogólnoświatowa transmisja tej uroczystości była inicjatywą oddolną, dodając, że być może było to pierwsze przedsięwzięcie medialne o takim zasięgu. Oznajmił, że otrzymał tysiące listów i przesłań od ludzi każdego wieku, zdrowych i chorych, którzy prosili go, „aby w chwili tak wielkich trudności, jak obecne, można było pomodlić się w Wielkim Tygodniu przed Całunem, aby wybłagać od Chrystusa zmarłego i zmartwychwstałego, który na tym Świętym Płótnie ukazuje się nam w sposób tak prawdziwy i konkretny, łaskę pokonania tego zła, jak uczynił to On sam, ufając dobroci i miłosierdziu Boga”.

O rozmiarach i zasięgu wydarzenia wielkosobotniego świadczą ujawnione obecnie liczby. Okazuje się, że na YouTubie i Facebooku nabożeństwo śledziło 2,3 mln ludzi, do czego trzeba dodać niemożliwą do ustalenia z całą pewnością ilość telewidzów, którzy oglądali transmisje w różnych zakątkach na całym świecie. Nadzwyczajne wystawienie Całunu i towarzyszące temu nabożeństwo były więc jeszcze jedną okazją do przekonania się, że to Święte Płótno nie jest tylko przedmiotem badań naukowych, ale także, a może nawet przede wszystkim rzeczywistością, która może pomóc wspierać modlitwę osobistą.

Jest o tym przekonany przewodniczący Diecezjalnej Komisji ds. Całunu Turyńskiego prał. Roberto Gottardo. „Czas pandemii sprzyjał zwracaniu się do Świętej Tkaniny, gdyż widzimy w niej podobieństwo między tym, co przeżył Jezus, a tym, co przeżywaliśmy my: zamknięci tak, jak On był zamknięty, osamotnienie tak, jak On był pozostawiony sam sobie. Łatwo mogliśmy przekonać się na własnej skórze o tym, co Pan pokazuje nam za pomocą obrazu na Całunie” – oświadczył kapłan.

Jego zdaniem siła oblicza i ciała, odciśniętych na tkaninie, „przypominają o istocie naszej wiary chrześcijańskiej, którą przeżywa się przed obliczem”. A Całun ukazuje i twarz, i ciało – zaznaczył ks. Gottardo. Zwrócił uwagę, że wierzymy nie „w jakieś odległe i nieznane bóstwo, ale jest to nasza modlitwa przed szczególnym obliczem – Jezusa”.

Po zniesieniu części ograniczeń powróciły również do normalnego rytmu pielgrzymki do katedry turyńskiej, w której od wieków przechowywana jest ta szczególna relikwia, przed która trwa ciągła modlitwa i do której nie ustaje napływ pątników.

Dyrektor Muzeum Całunu, przylegającego do kościoła, prof. Nello Balossino uważa, że najbardziej do tego Płótna przyciąga to, że „jest tam utrwalone cierpienie i śmierć, ale również nadzieja i siła, toteż każdy, kto znajdzie się przed nim, zaczyna się modlić o pomoc, aby mógł stawić czoła kłopotom, problemom i trudnościom”. Według profesora do tego obrazu ludzie zbliżają się także sercem. „I nasze serce odczytuje znaki, które widzą oczy, w sposób szczególny, jedyny, który naprowadza mnie do stwierdzenia, że istnieje nie jeden Całun, ale jest ich tyle, ile osób na niego spogląda” – powiedział dyrektor Muzeum. Jego zdaniem gorąca modlitwa w tragicznych chwilach kwarantanny nie zostanie zapomniana, gdy wrócimy do normalności. Podkreślił, że „gdy się stało przed Całunem, trudno jest, aby efekt tego z czasem zanikł”.

O sile modlitwy przed tym wizerunkiem można się było przekonać także 4 maja, gdy przypada święto Całunu. Ocenia się, że w tym dniu wyłącznie za pośrednictwem internetu i telewizji modliło się przed nim ponad milion osób. Sprawowanej wówczas Mszy św. towarzyszyły wirtualnie wielkie rzesze ludzi.

Tak jak w przeszłości również obecnie Całun stanowi cenną pomoc duchową – twierdzi Gian Maria Zaccone, dyrektor Międzynarodowego Centrum Syndonologii w Turynie. Jako historyk z wykształcenia przytoczył jedno z tysięcy świadectw z przeszłości o stanie duszy poruszonej głęboko modlitwą w tym miejscu. „W 1627 biskup Agassino Solaro z Moretty napisał traktat, w którym pytał o cuda Calunu. Ktoś mógłby zapytać, czy wskrzesza on z martwych. Nie wiem tego, stwierdził biskup, ale jestem pewien, że wiele zmarłych dusz zmartwychwstały w świetle Całunu” – zacytował Zaccone wypowiedź sprzed prawie czterech wieków.

Syndonolożka Emanuela Marinelli zwróciła uwagę na podobieństwa między ideą Całunu jako żagla, który chwytamy na morzu w czasie burzy a tuniki Jezusa, której dotknęła chora kobieta. Ucieleśniają one koncepcję ludzkości, która – dręczona bólem podstępnej i niespodziewanej pandemii – rozpaczliwie szukała pocieszenia płynącego z tego obrazu człowieka bólu, przebitego gwoździami krzyża, ale który jest w stanie szerzyć pokój i nadzieję. „I to właśnie się wydarzyło: w miesiącach naszej izolacji od świata otrzymaliśmy wsparcie, spoglądając na Całun w czasie tego nadzwyczajnego wystawienia go w Wielką Sobotę” – powiedziała Marinelli. Dodała, że oczywiście „nasza wiara nie opiera się na tym, ale jest to wielka pomoc, która pozwala też rozważać miłosierdzie Boga, które przez Jezusa możemy oglądać zamkniętymi oczyma, jakbyśmy nie chcieli widzieć grzechów świata".

Nową okazją do adorowania Calunu będzie przewidziane na przełom tego i przyszłego roku europejskie spotkanie młodych, organizowane przez Wspólnotę Taizé właśnie w Turynie.

CZYTAJ DALEJ

Fabio Jakobsen w stabilnym stanie po pięciogodzinnej operacji

2020-08-06 08:49

[ TEMATY ]

Tour de Pologne

PAP

Holenderski kolarz Fabio Jakobsen, który doznał obrażeń w kraksie na finiszu pierwszego etapu 77. Tour de Pologne w Katowicach, przeszedł pięciogodzinną operację w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. W czwartek ma być wybudzony ze śpiączki farmakologicznej.

"W tej chwili przebywa na klinicznym oddziale intensywnej terapii w stanie stabilnym - ma własne ciśnienie; jest oczywiście wentylowany z powodu znieczulenia, które przebył na bloku operacyjnym (...). Dzisiaj będzie próba wybudzenia go ze śpiączki - wtedy okaże się, jaki jest jego pełny stan zdrowia" - poinformował podczas porannego briefingu prasowego wicedyrektor sosnowieckiego szpitala ds. lecznictwa dr Paweł Gruenpeter.

Holenderski kolarz doznał poważnych urazów twarzoczaszki - okolic oczodołu, szczęki i żuchwy. "Na szczęście nie doszło do obrażeń gałek ocznych" - relacjonował lekarz. Dodał, iż wcześniejsze badanie tomograficzne nie wskazywało także na potencjalne uszkodzenia mózgu. Kolarz ma również stłuczenia klatki piersiowej, ale nie doznał urazów kręgosłupa.

W nocy ze środy na czwartek zespół anestezjologów, chirurgów szczękowych i laryngologów rozpoczął pięciogodzinną operację pacjenta, która zakończyła się ok. 5.30. "Ta operacja była bardzo skomplikowana ze względu na uraz twarzoczaszki. Jednak - z relacji lekarzy operujących - ta operacja przebiegła bez powikłań" - zaznaczył dr Gruenpeter.

"Mam nadzieję, że - uwzględniając wyniki badań tomografii, które były wykonywane wczoraj - nie będzie uszkodzeń układu nerwowego. Oczywiście musimy pamiętać, że pacjent przebył około godzinną akcję reanimacyjną na miejscu wypadku, więc te objawy kliniczne mogą jeszcze ulegać zmianie" - zaznaczył lekarz, wskazując, iż po wybudzeniu ze śpiączki lekarze zorientują się także, jaki jest stan świadomości kolarza.

"Pacjent utrzymuje własne ciśnienie. Jest w tej chwili na środkach znieczulających, które umożliwiają prowadzenie wentylacji zewnętrznej. Stan jest ciężki, stabilny, z oczekiwaniem na to, co się wydarzy w późniejszych godzinach, kiedy anestezjolodzy rozpoczną wybudzanie pacjenta" - dodał dr Gruenpeter.

Drugi kolarz, który po kraksie na finiszu wyścigu trafił do sosnowieckiego szpitala, ma złamaną rękę. Rokowania co do jego dalszego leczenia są optymistyczne.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, gdzie leczeni są ranni kolarze, ma status centrum urazowego. Trafiają tam ofiary najpoważniejszych wypadków w regionie, w tym górnicy – ofiary katastrof w kopalniach.(PAP)

autorzy: Anna Gumułka, Marek Błoński

lun/ mab/ mark/

CZYTAJ DALEJ

Tour de Pologne - Pedersen: dedykuję zwycięstwo Jakobsenowi

2020-08-06 20:50

[ TEMATY ]

kolarstwo

Tour de Pologne

PAP

Duńczyk Mads Pedersen

Pierwszy na mecie drugiego etapu Tour de Pologne w Zabrzu Duńczyk Mads Pedersen z ekipy Trek-Segafredo zadedykował zwycięstwo Holendrowi Fabio Jakobsenowi, który po kraksie w środę na finiszu pierwszego odcinka przebywa w stanie ciężkim w szpitalu w Sosnowcu.

„Przede wszystkim chcę dedykować zwycięstwo Fabio, życzę mu szybkiego powrotu do życia i do kolarstwa. Moja ekipa wykonała dziś świetną pracę, pomagając mi wygrać. W tym roku nie ma wielu okazji do ścigania, dlatego trzeba walczyć wszędzie” – powiedział Jakobsen, który w Zabrzu odniósł pierwszy triumf jadąc w zdobytej w zeszłym roku tęczowej koszulce mistrza świata.

Koszulkę najaktywniejszego praktycznie zapewnił sobie Maciej Paterski z reprezentacji Polski. Dzień po dniu uczestniczył w ucieczce i wygrał wszystkie pięć lotnych premii, w tym dwie na czwartkowym etapie.

„Czułem się lepiej niż wczoraj. Współpraca z Juliusem van den Bergiem (towarzyszem ucieczki - PAP) układała się bardzo dobrze. Koszulkę muszę jeszcze dowieźć do Krakowa, co nie będzie łatwe, bo od jutra zaczynają się góry. Wyścig jest ciężki i wymaga dużo sił” – ocenił kolarz ścigający się na co dzień w grupie Wibatech.

Dyrektor sportowy reprezentacji Polski Andrzej Domin jest przekonany, że jego podopieczny utrzyma ciemnoniebieską koszulkę do końca wyścigu.

„Cieszymy się, że zdobyliśmy tę koszulkę. Taki mieliśmy plan na dwa pierwsze dni wyścigu. Teraz liderem naszej drużyny będzie Piotr Brożyna. Wszyscy zawodnicy będą mu pomagać na górskich odcinkach. Wierzymy, że stać go na miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej” – skomentował Domin.

Dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang cieszył się przede wszystkim z dobrych wiadomości ze szpitala w Sosnowcu, gdzie przebywa Jakobsen. W kraksie w Katowicach Holender bardzo ucierpiał, ale na szczęście nie doznał urazu mózgu ani kręgosłupa, ale pozostaje w śpiączce farmakologicznej, z której ma być wybudzony w piątek.

„Była wielka niewiadoma, czy Jakobsen przeżyje. Dzięki Bogu, że przeżył i jego stan zdrowia powinien się poprawiać. Dziękuję wszystkim służbom medycznym, bo wykonały wspaniałą pracę. W takich trudnych sytuacjach sprawdzają się ludzie. Wszyscy stanęli na wysokości zadania” – podkreślił.

W piątek kolarze wystartują z Wadowic, rodzinnego miasta Świętego Jana Pawła II, którego setna rocznica urodzin wypadła 18 maja. Lang zdradził w TVP Sport, że honorowym starterem ma być wieloletni osobisty sekretarz Papieża Polaka, kardynał Stanisław Dziwisz. (PAP)

af/ co/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję