Reklama

Dobra zmiana w wojsku

2016-07-27 09:05

Rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 31/2016, str. 40-41

O służbie Wojska Polskiego i tworzeniu nowej sylwetki żołnierza jako przewodnika w zachowaniach moralnych oraz obywatelskich z prof. Wojciechem Fałkowskim rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – W swoim czasie wykonywał Pan Profesor słynną wycenę materialnych strat Warszawy podczas II wojny światowej. Czy – przepraszam za drastyczną analogię – podjąłby się Pan dziś wyceny, a może raczej tylko oceny, niematerialnych strat, szkód i zaniechań III RP, których różne skutki ponosimy albo będziemy jeszcze ponosić?

PROF. WOJCIECH FAŁKOWSKI: – Bardzo trudno byłoby dziś te straty wycenić, m.in. dlatego że, moim zdaniem, szkody duchowe poniesione w ostatnich dwóch dekadach są kontynuacją zaniechań i szkód, które miały miejsce w PRL-u. Mam tu na myśli zafałszowywanie perspektywy historycznej, próby modyfikowania czy wręcz zmiany naszej tożsamości narodowej i wreszcie rezygnację z aktywnego kształtowania postaw i wzorów dla młodego pokolenia. Wycena szkód z tego tytułu jest dziś niemal niemożliwa, także dlatego, że w dziedzinie edukacji i oddziaływań społecznych efekt jest zawsze odłożony o jedno pokolenie, czasami nawet dłużej. To, że Polska przetrwała lata PRL-u, że w bardzo siermiężnych latach 60. ubiegłego wieku mieliśmy znakomitą poezję, bardzo ciekawe dokonania kulturalne, jest zasługą pokolenia przedwojennego – to właśnie ten efekt odłożony o 30 lat.

– Tymczasem szkody i zaniechania PRL-u zostały dodatkowo zakonserwowane w okresie III RP?

– Można tak powiedzieć. Dlatego jeszcze dziś mamy do czynienia z efektami działalności wychowawczej PRL-u. Istnieje zatem pilna potrzeba przywoływania dobrych wzorców i zbudowania wreszcie wyraźnego drogowskazu moralnego, jak również przywrócenia tożsamości historycznej, czyli wiedzy i poczucia tego, co znaczy dziś być Polakiem, w tym najlepszym znaczeniu. To jest ważne nie tylko dla nowych pokoleń, ale również dla wszystkich ludzi tu i teraz działających w sferze publicznej, dla wspólnot lokalnych, sąsiedzkich.

– W minionych dekadach wolnej Polski doszło, zdaniem Pana Profesora, do świadomego czy też niejako przypadkowego zaniechania tzw. polityki historycznej?

– Wydaje się, że – trudno rozstrzygnąć, w jakich proporcjach – występowały oba te zjawiska naraz. Z pewnością nie tylko mieliśmy w dużej mierze do czynienia ze świadomym zaniechaniem przywoływania i kształtowania obrazu przeszłości, z rezygnacją z wychowywania i formowania postaw w oparciu o wzory historyczne, ale też najwyraźniej po prostu deprecjonowano i ośmieszano wszelką identyfikację narodową; często stosowano metodę zawstydzania, tzw. pedagogikę wstydu.

– W jaki sposób ten brak polityki historycznej, rozumianej jako przekazywanie wartości i postaw, dobrych wzorów służby dla Ojczyzny odcisnął się na polskim wojsku? Jak wypadł resortowy „audyt” w tej sprawie?

– Niestety, wciąż są widoczne i żywe tradycje wydziału politycznego LWP... Może już tak mocno nie oddziałują, ale instytucjonalna pamięć o nich wciąż istnieje i sprawia, że placówki wojskowe nie są takie, jakie powinny być w wolnej Rzeczypospolitej. A przecież mogłyby być – w najlepszym znaczeniu tego słowa – placówkami elitarnymi, zwłaszcza chodzi tu o szkoły wojskowe i wojskowe instytuty naukowe.

– Jakie więc są teraz?

– Wolałbym mówić, jakie powinny, jakie mogłyby być. Powinny reprezentować bardzo wysoki poziom badawczy i naukowy, powinny być szeroko związane ze sferą cywilną przez wymianę naukową, rywalizację na płaszczyźnie intelektualnej; nie powinny odstawać od placówek cywilnych, nie mogą być wyizolowane, iść osobnym rytmem, w innym kierunku.

– A są wyizolowane, idą osobnym rytmem? Dlaczego?

– Moim zdaniem, na skutek zaszłości kilku ostatnich dekad, w tym w dużej mierze wciąż żywego pokłosia PRL-u, gdy z wojska tworzono grupę wyizolowaną, niekiedy wręcz przeciwstawianą społeczeństwu. I nadal też pokutuje powiedzenie: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”, co oznacza, że awans społeczny i oficerski ma być zawdzięczany władzy i wyłącznie postawom serwilistycznym, a nie rzeczywistym osiągnięciom i postawie moralnej. To jest, niestety, spuścizna, która cały czas w jakiś sposób funkcjonuje!

– Od dawien dawna aż do dziś wszystkie badania opinii społecznej pokazują, że wojsko niezmiennie cieszy się dużym szacunkiem Polaków. Można by mieć wątpliwości, czy to prawda...

– I to jest ten dziwny fenomen, którego istoty nie rozumiem i nie potrafię wyjaśnić! Wojsko jako formacja brało przecież udział w pacyfikowaniu wybuchów społecznych w Polsce – w czerwcu 1956 r. w Poznaniu, w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu; wprowadzało stan wojenny w 1981 r. i mimo tak niechlubnej karty cieszyło się i nadal cieszy wysoką estymą całego społeczeństwa, nadal ma wysoki prestiż. I to bardzo dobrze, należy się z tego cieszyć, ponieważ w związku z obecną sytuacją geopolityczną potrzeba wzmocnienia polskiej armii staje się oczywista. Realizujemy już dyrektywę stopniowego, ale skutecznego i szybkiego powiększania stanu liczebnego Wojska Polskiego.

– Jakie działania podejmuje resort obrony, aby poprawić także stan jakościowy – intelektualno-duchowy – polskiego wojska?

– W planie ogólnym chodzi nam o przyjęcie pewnej spójnej filozofii, o spojrzenie na polską armię jako naprawdę ważną instytucję państwa polskiego, o nawiązywanie do najlepszych jej tradycji. Gdy zaś idzie o działania doraźne, to od października w programach wszystkich uczelni wojskowych zostaje wprowadzony przedmiot „historia Polski”, z naciskiem na ostatnie dwa stulecia – będzie to cały rok wykładów zakończony egzaminem. Roczniki wyższe, tam, gdzie program jeszcze to umożliwia, będą ten kurs historii nadrabiały.

– Zmiana Akademii Obrony Narodowej na Akademię Sztuki Wojskowej to zatem nie tylko zwykła zmiana nazwy?

– Chcemy nawiązać do tradycji Wyższej Szkoły Wojennej, bardzo wyraźnie pokazać korzenie, tę linię, która była zapoczątkowana i realizowana w czasie II RP. ASW będzie, rzecz jasna, realizować program związany ze współczesnymi wyzwaniami, prowadzić dodatkowe kursy i nauczanie zwłaszcza dla wyższych oficerów sztabowych zgodnie z wymogami XXI wieku. Tą nazwą chcemy jednak podkreślić pewną ciągłość międzypokoleniową, sięgającą jeszcze XIX wieku i najbardziej chlubnych tradycji Wojska Polskiego. Oczywistą dla nas sprawą jest, że ASW z jednej strony ma prowadzić dydaktykę na najwyższym poziomie, zgodnie z wymogami współczesnej teorii wojennej, ale z drugiej – świadomość korzeni musi być wyraźnie widoczna.

– Co ze świadomością korzeni w jednostkach wojskowych?

– Tam rozwija się w tej chwili akcja przeglądu tzw. izb pamięci i tradycji.

– Efekty tego remanentu są zaskakujące?

– Właśnie nie! Jestem bardzo zadowolony z wyników tej akcji, ponieważ okazuje się, że znacznie bardziej potrzebne są techniczne zmiany ekspozycji niż zmiana ich treści, które już na szczęście wcześniej zniknęły z tych izb.

– Mimo to media przedstawiały tę akcję niemal jako ingerencję wojskową batalionów IPN...

– Zapewniam, że nie ma tu potrzeby jakichkolwiek nadzwyczajnych ingerencji. Korekty są niewielkie, a w przeważającej części przypadków zupełnie niepotrzebne.

– Mówi się też, że do wojska wrócą PiS-owscy oficerowie polityczni... Może – przepraszam za żart – będą to oficerowie „historyczni”?

– Nie będzie ani oficerów „historycznych”, ani tym bardziej „politycznych”. Chcemy jasno powiedzieć, że obyczajowość i etos oficera muszą być budowane na znajomości historii i na obcowaniu z historią na co dzień. Jest to bowiem jeden z ważnych elementów tegoż etosu. Natomiast żadnego sprawdzania ani dyrektyw nie będzie. Bardzo chcemy, aby każdy polski żołnierz, od szeregowca aż po najwyższe stopnie generalskie, znał polską historię, również tę lokalną i swojej jednostki, by emocjonalnie był z tą historią związany, aby ta łączność z pewnymi wzorcami historycznymi była po prostu elementem codzienności.

– Opozycja komentuje złośliwie, że do wojska wkraczają ostra polityka i indoktrynacja...

– Żadnej indoktrynacji nie ma i nie będzie. Uważamy też, że wojsko powinno stać jak najdalej od polityki. Powinno służyć państwu i narodowi.

– W ostatnich latach słyszało się wiele złych ocen wojskowych: że traktują swą służbę jako zwykłe urzędowanie, jak zwykły zawód, a nie zaszczytną służbę; że mundury traktują jak ubranie robocze, w którym nie chodzi się po godzinach pracy... Czy to się powinno zmienić? Czy będziemy mieć nowe jakościowo wojsko, „nowego żołnierza”?

– Tak, to, co robimy, ma prowadzić do nowego ducha w wojsku, do stworzenia nowej sylwetki żołnierza w sensie moralnym i mentalnym, do traktowania tego zawodu jako służby. Służba i rutynowe wykonywanie obowiązków muszą iść w parze. Jedno i drugie jest równie ważne. W żadnym razie nie można pomijać aspektu służby, zarówno służby najwyższym wartościom, Rzeczypospolitej, jak i tej w wymiarze bardzo konkretnym, związanym z rygorem i dyscypliną wojskową.

– Ostatnio wiele oburzenia w niektórych gremiach wywołała deklaracja szefostwa MON, że najlepszym gwarantem naszego bezpieczeństwa może być wiara polskich żołnierzy, że w wojsku muszą obowiązywać główne zasady Dekalogu.

– Potwierdzam tę deklarację. Nie znaczy to, że osoba niewierząca nie może robić kariery w wojsku. Nie ma obowiązku bycia wierzącym chrześcijaninem, nie ma obowiązku uczestniczenia w obrzędach religijnych, natomiast absolutnie konieczne jest przestrzeganie zasad moralnych, które są oparte właśnie na Dekalogu. Polska historia, polska obyczajowość są ściśle związane z religią katolicką, a zatem także w zachowaniach każdego oficera i żołnierza powinno to być wyraźnie widoczne.

– Co to znaczy?

– To znaczy, że skoro w całym społeczeństwie obowiązuje oddawanie szacunku symbolom religijnym i zachowywanie się z szacunkiem wobec osób wierzących, to w armii wyjątku od tego być nie może. I więcej, armia reprezentująca majestat Rzeczypospolitej w każdym jego wymiarze nie może nie podkreślać także swojego szczególnego zaangażowania w sprawy wiary.

– Więcej wojska w kościele i Kościoła w wojsku?

– Najogólniej można by tak to ująć. Ale nie chodzi tu tylko o wojskowo-religijne rytuały, lecz także o tak konkretne działania żołnierzy, jak np. niedawna pomoc wojska w przetransportowaniu i zainstalowaniu figury Chrystusa Króla w Poznaniu. Traktujemy tego rodzaju misję żołnierzy polskich jako coś oczywistego. Z dwóch powodów – właśnie dlatego, że mamy do czynienia z symbolem religijnym, któremu należy się cześć, oraz dlatego, że wojsko miało przywilej wzięcia udziału w odbudowie symboliki historycznej miasta. Ta figura jest elementem pejzażu historycznego Poznania.

– Dobra zmiana w wojsku polega więc nie tylko na materialnej reanimacji wojska, ale także na wskrzeszaniu jego nieco zapomnianego ducha?

– Tak. To przede wszystkim bardzo wyraźnie postawiony prymat wymagań i wzorów moralnych, ale też wymóg ściślejszych związków wojska ze społeczeństwem, zarówno w obszarze zawodowym, jak i na polu współdziałania armii z innymi instytucjami państwowymi i z samorządami. Chodzi tu o odbudowanie dobrego wizerunku żołnierza i jego roli jako przewodnika, także w zachowaniach moralnych i obywatelskich.

– Bo – przyzna Pan Profesor – z tzw. morale w polskiej armii ostatnimi czasy nie było najlepiej...

– To, niestety, prawda. W ostatnich dziesięcioleciach mieliśmy do czynienia z wieloma przykładami wręcz demoralizacji wojska. Na pewno proces rugowania tego typu zachowań nie będzie krótki, a jego efekty nie będą szybko widoczne.

– Nie będzie żadnych przyspieszonych kursów umoralniających żołnierzy?

– W żadnym razie! Wydaje się, że osoby niegodne, uwłaczające honorowi munduru, z wojska już odeszły, a jeśli jeszcze takie są, to na pewno odejdą... Nikogo nie zamierzamy na siłę umoralniać. Zakładamy oddziaływanie przez odpowiednie wzory, które muszą iść przede wszystkim od dowódców każdego szczebla, oraz bardzo jasny przekaz ze strony kierownictwa resortu. To już się dzieje.

* * *

Prof. Wojciech Fałkowski
Historyk, nauczyciel akademicki i urzędnik państwowy, działacz opozycji demokratycznej w PRL-u, był przewodniczącym zespołu przy prezydencie Warszawy Lechu Kaczyńskim ds. oszacowania strat Warszawy i jej mieszkańców w latach okupacji niemieckiej 1939-45. Od 2015 r. podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Reklama

Ingres do katedry drohiczyńskiej bp. Piotra Sawczuka

2019-07-20 12:05

moni / Drohiczyn (KAI)

W katedrze drohiczyńskiej 20 lipca 2019 r. rozpoczął się ingres do katedry drohiczyńskiej ks. biskupa Piotra Sawczuka. W uroczystości biorą udział licznie zgromadzeni duchowni, przedstawiciele władz i wierni.

Monika Kanabrodzka

Bp Piotr Sawczuk w uroczystej procesji został wprowadzony do kościoła katedralnego. W drzwiach katedry drohiczyńskiej biskup senior Tadeusz Pikus, prepozyt kapituły katedralnej oraz proboszcz parafii ks. Wiesław Niemyjski przywitali pasterza diecezji.

Zobacz zdjęcia: Ingres bp. Piotra Sawczuka

Przedstawiciel Nuncjatury Apostolskiej odczyta bullę nominacyjna papieża Franciszka, mocą której Piotr Sawczuk został powołany do posługi w diecezji drohiczyńskiej. Nowy pasterz Kościoła drohiczyńskiego otrzyma z rąk ks. arcybiskupa Salvatore Pennacchio, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, pastorał, który jest symbolem władzy pasterskiej w diecezji. Będzie to pastorał pierwszego biskupa drohiczyńskiego ks. bpa Władysława Jędruszuka. Istotnym momentem będzie uroczyste wprowadzenie na katedrę ks. Biskupa Piotra Sawczuka. Przedstawiciele duchowieństwa, kapituł kanonickich, osoby życia konsekrowanego, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie złożą przed nowym biskupem drohiczyńskim homagium, będące publicznym aktem czci, szacunku i chrześcijańskiego posłuszeństwa. Bp Piotr Sawczuk, dotychczasowy biskup pomocniczy diecezji siedleckiej, został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem drohiczyńskim. Nowo powołany biskup będzie następcą przechodzącego ze względów zdrowotnych na wcześniejszą emeryturę bp. Tadeusza Pikusa.

- Ufam, że z Bożą pomocą potrafię udźwignąć brzemię odpowiedzialności za Kościół Drohiczyński i strzec duchowych skarbów, jakie ona ma – powiedział w homilii hierarcha.

Bp Piotr Sawczuk w uroczystej procesji został wprowadzony do kościoła katedralnego. W drzwiach katedry drohiczyńskiej biskup senior Tadeusz Pikus, prepozyt kapituły katedralnej ks. prał. Zbigniew Rostkowski oraz proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Wiesław Niemyjski przywitali pasterza diecezji.

Przedstawiciel Nuncjatury Apostolskiej w Polsce odczytał bullę nominacyjną papieża Franciszka, na mocy której bp Piotr Sawczuk został powołany do posługi w diecezji drohiczyńskiej, po czym wręczył ją nowemu ordynariuszowi. Nowy biskup drohiczyński otrzymał z rąk abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce pastorał, symbol władzy pasterskiej w diecezji. Jest to pastorał papieża Piusa XII ofiarowany pierwszemu biskupowi drohiczyńskiemu Władysławowi Jędruszukowi. Wymownym momentem ingresu było wprowadzenie bp Sawczuka na katedrę.

Następnie przedstawiciele duchowieństwa, kapituł kanonickich, osoby życia konsekrowanego, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, władze samorządowe, ludzie oświaty i nauki, służby mundurowe, ruchy i stowarzyszenia oraz wierni reprezentowani przez rodzinę z Siemiatycz złożyli przed nowym biskupem drohiczyńskim homagium, będące publicznym aktem czci, szacunku i chrześcijańskiego posłuszeństwa.

- Urodziłem się na Podlasiu, a teraz przychodzę do Drohiczyna, który jest historyczną stolicą tego regionu. Ciągle wiec pozostaje w jego granicach - powiedział bp Sawczuk w homilii. Hierarcha wspomniał o ziemi podlaskiej, która, jak zauważył, ma swoją historię, tradycję, kulturę i piękno.

– Przed tym chwalebnym dziedzictwem trzeba chylić czoła i tak też czynię – podkreślił biskup. - Ufam, że z Bożą pomocą potrafię udźwignąć brzemię odpowiedzialności za Kościół drohiczyński i strzec duchowych skarbów, jakie ona ma. O to proszę i na to liczę, będąc wspierany przez dwóch biskupów: bp. Tadeusza Pikusa i bp. Antoniego Dydycza.

Dodał, że opierając się na ich modlitwie, myśli, trudzie, chce budować dalej. Podkreślił, że "wszyscy jesteśmy w jednym kościele Chrystusa, i na różne sposoby mamy przyczyniać się do jego wzrostu".

Jak zauważył bp Sawczuk, patrząc z Bożej perspektywy nie ma przecież wschodu, czy zachodu, centrum czy prowincji. - Panu Bogu jest jednakowo blisko do wszystkich – powiedział. Dodał, że z Bożego mandatu mamy mieszać się w życie świata, zabiegając jednocześnie o to by, się z nim nie zmieszać, by się z nim zbytnio nie spoufalić.

Życzenia nowemu biskupowi drohiczyńskiemu złożyli m.in. prezydent RP Andrzej Duda, w imieniu którego list gratulacyjny odczytał ks. kan. Zbigniew Kras, kapelan prezydenta, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki, metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda, a także przedstawiciele kościoła prawosławnego.

Bp Piotr Sawczuk, dotychczasowy biskup pomocniczy diecezji siedleckiej, został mianowany przez papieża Franciszka biskupem drohiczyńskim. Kanoniczne objęcie diecezji przez bp. Sawczuka odbyło się dzień wcześniej. Nowo powołany ordynariusz będzie następcą przechodzącego ze względów zdrowotnych na wcześniejszą emeryturę bp. Tadeusza Pikusa.

Bp Piotr Sawczuk urodził się 29 stycznia 1962 r. w Kornicy w woj. mazowieckim. 6 czerwca 1987 r. w katedrze siedleckiej otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Jana Mazura. Studia specjalistyczne w zakresie prawa kanonicznego na Wydziale Prawa Kanonicznego Akademii Teologii Katolickiej uwieńczył 27 czerwca 1996 r. obroną rozprawy doktorskiej.

W diecezji siedleckiej był od 1993 r. sędzią w Sądzie Biskupim. Wcześniej pełnił tam urząd notariusza. W latach 1996-2003 był notariuszem kurii diecezjalnej. Od 1 lipca 2003 był kanclerzem kurii diecezjalnej w Siedlcach, a od 7 listopada 2009 r. również wikariuszem generalnym. Wykładał prawo kanoniczne w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II oraz w Instytucie Teologicznym w Siedlcach. Ojciec Święty Benedykt XVI podniósł ks. kan. Piotra Sawczuka do godności Kapelana Jego Świątobliwości. Od 19 stycznia 2013 r. był biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerna: 21. Ogólnopolskie Spotkanie Rodziny Szkaplerznej

2019-07-20 17:18

o. Włodzimierz Tochmański OCD / Czerna (KAI)

Spotkaniu Rodziny Szkaplerznej, czyli wszystkich noszących szkaplerz Maryi i pragnących go przyjąć, w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej k. Krakowa 20 lipca przewodniczył bp Jan Piotrowski, ordynariusz diecezji kieleckiej. Było to już po raz 21. Ogólnopolskie Spotkanie przed łaskami słynącym obrazem Maryi na „polskiej Górze Karmel”. Rok temu przewodniczył bp Kaleta, biskup pomocniczy z Kielc.

Tupungato/Fotolia.com

Spotkanie odbyło się z udziałem władz państwowych, parlamentarzystów i władz samorządowych województwa oraz kilkudziesięciu kapłanów z kilkunastu diecezji, współbraci karmelitów bosych z Polski i z misji afrykańskich pod kierunkiem prowincjała o. Tadeusza Florka OCD z Krakowa oraz kilkoma tysiącami wiernych z ponad 60 miejscowości Polski południowej od Świdnicy do Lublina i Przemyśla.

Przybyły wszystkie zgromadzenia karmelitańskie, wspólnoty i grupy karmelitańskie, członkowie Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych, a przede wszystkim kilkadziesiąt wspólnot katolickiego stowarzyszenia wiernych Bractwa Szkaplerznego, jak i szeroko rozumianej Rodziny Szkaplerznej z południowej Polski z kilkunastoma pocztami sztandarowymi.

Spotkanie miało charakter formacyjny z konferencją o. Damiana Sochackiego OCD, redaktora naczelnego „Głosu Karmelu” z Krakowa. Tematem spotkania były słowa „Przy Maryi w mocy Bożego Ducha”, które nawiązują do obecnego programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce. Podczas spotkania intronizowano relikwie św. Szymona Stock, karmelity z Anglii, który otrzymał szkaplerz od Matki Bożej w 1251 r.; od tej pory będą one w czerneńskim sanktuarium. Do Polski przywiózł je o. Szczepan Praśkiewicz OCD, konsultor Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Po Mszy św. wierni tłumnie je całowali.

Bp Piotrowski w homilii uwypuklił wagę obecności matki w życiu każdego człowieka i obecności Maryi, naszej serdecznej matki, w życiu człowieka wierzącego. Jeśli wiernie za Maryją w życiu podążymy Jej śladem (w Jej szkole – jak pisał św. Jan Paweł II), będziemy szli piękną drogą chrześcijańską.

Gości powitał i w klimat spotkania wprowadził przeor i kustosz sanktuarium o. Leszek Stańczewski OCD, a podziękowanie wygłosił o. prowincjał.

Nie zabrakło też powitań ze strony o. Włodzimierza Tochmańskiego OCD, prowincjalnego moderatora Bractwa Szkaplerznego. Moderowanie całości spotkania prowadził o. Jacek Pawlikowski OCD. Od strony muzycznej spotkanie upiększyły połączone chór „Cantate anima” z Tenczynka i schola Mariam z Czernej pod dyrygencką batutą Marii Sołek oraz solistka jazz-gospel Ewa Uryga.

Po Mszy św. czas spędzano na wzajemnym spotkaniu, obudzeniu więzi bratersko-siostrzanych, tak bardzo potrzebnych nam Polakom, oraz na odpoczynku, posiłku i zwiedzaniu sanktuarium, klasztoru, Drogi Krzyżowej, dróżek karmelitańskich dawnego eremu, sekretariatu Bractwa Szkaplerznego (Rodziny Szkaplerznej), nowoczesnego Domu Pielgrzyma, księgarni Karmelitana, multimedialnych muzeów karmelitańskiego i misyjnego, kameralnego kina duchowego, stoisk wydawnictwa, czy kiermaszu misyjnego. Wśród pielgrzymów popularnością cieszyły się podkoszulki z nadrukiem różańca i szkaplerza, kalendarze, małe medaliki włoskie oraz puzzle szkaplerzne dla dzieci.

Na wielkim kiermaszu misyjnym można było ufundować opłacenie studiów afrykańskim klerykom karmelitańskim z misyjnych państw Burundi i Rwandy, gdzie pracują karmelici bosi z Polski, poprzez nabycie rożnych pamiątek, książek i rzeczy. Długoletni misjonarz br. Ryszard Żak OCD podpisywał własną książkę o misjach.

Odbyły się też nabożeństwa nałożenia szkaplerza św. tym, którzy jeszcze go nie przyjęli (ponad 100 osób) oraz nabożeństwo eucharystyczne z odnowieniem przyrzeczeń szkaplerznych, różańcem i koronką do Bożego Miłosierdzia. Kilkaset osób w ciągu tego odpustowego tygodnia przyjęło piękny dar szaty Maryi - szkaplerz karmelitański. Można o nim więcej się dowiedzieć na portalu www.szkaplerz.pl.

W niedzielę 22 lipca przypada uroczystość św. Eliasza proroka, patrona Zakonu i patrona karmelitańskiego kościoła (dawnego eremickiego) w Czernej, połączona z poświęceniem pojazdów samochodowych i motocykli z okazji wspomnienia św. Krzysztofa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem