Reklama

Książki

Odgrodzeni ekranami

Bez wątpienia cyfrowa technologia informacyjna silniej niż jakakolwiek innowacja w historii cywilizacji zmienia życie całych społeczności i każdego konkretnego człowieka. Za pośrednictwem kolejnych, coraz doskonalszych cyfrowych narzędzi – które często są zwykłymi uprzyjemniającymi życie gadżetami – ich producenci przekonują nas, że bez nich będziemy skazani na niebyt, zostaniemy wypchnięci poza obręb dobrobytu, że tylko one dają szansę na życiowy sukces

Niedziela Ogólnopolska 32/2016, str. 40-41

[ TEMATY ]

książka

Grzegorz Boguszewski

Manfred Spitzer, „Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie”, Wydawnictwo Dobra Literatura, 2016

Jedni rzucają się na te zdobycze cywilizacji z wielką nadzieją i euforią, drudzy, bardziej sceptyczni, przyjmują je jako fatum, od którego nie da się uciec. I jedni, i drudzy traktują te cyfrowe oferty niczym mannę z nieba. Konsumują cyberdobra równie bezrefleksyjnie jak chipsy lub kolorowe napoje.

Cyberlobby wywołuje cyberstres – pisze w swej książce „Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie” prof. Manfred Spitzer, niemiecki psychiatra i neurobiolog, autor wielu prac naukowych i publikacji popularyzujących prawdziwą wiedzę na temat skutków nieokiełznanej cyfryzacji wszystkich i wszystkiego.

Najbardziej niepokojące, zdaniem Spitzera, jest to, że potężne cyberlobby, powołując się na jakąś bliżej nieokreśloną wiedzę naukową, prowadzi wciąż wzmagającą się kampanię – niestety, bardzo skuteczną – że tylko coraz bardziej wymyślne media cyfrowe mogą ustrzec człowieka przed lękiem, samotnością, głodem, depresją, biedą, dosłownie przed wszystkim. Brakuje ci pieniędzy? – kredyty on-line są szybsze niż jakikolwiek bank; jesteś za gruby? – istnieją aplikacje z dietą; nie masz na nic ochoty? – są aplikacje motywujące! Na samotność – Facebook. I tak dalej – w nieskończoność. Do wszystkiego, o czym jeszcze nawet nie pomyśleliśmy, są odpowiednie aplikacje, wystarczy dotknąć palcem. A to przecież umie każde dziecko.

Reklama

Tajemnica cyberboomu, który nastąpił w drugiej dekadzie XXI wieku, polega na tym, że im bardziej nasze życie toczy się on-line, tym więcej zarabiają producenci „niezbędnych każdemu człowiekowi” cybergadżetów. Nasze nieszczęście – którego jeszcze nie dostrzegamy i przed którym nie jesteśmy ostrzegani – polega natomiast na tym, że wszystkie obiecane korzyści z pójścia na całość w cyberprzestrzeń wkrótce okażą się, lub już się okazują, szkodami. Nieustanne czuwanie on-line wywołuje stres, lęk przed tym, że coś nas ominie, że gdzieś nas nie ma – tzw. FoMO, czyli fear of missing out – a ograniczające ruch warowanie przy ekranie prowadzi do otyłości; rezygnacja z normalnych międzyludzkich relacji na rzecz portali społecznościowych prowadzi do depresji, długotrwałe obcowanie z ekranami zaburza sen, wywołuje zmęczenie i apatię. Wydaje się, że lista naukowo uzasadnionych zagrożeń wynikających z nadmiernego i najzupełniej niekoniecznego korzystania – dzięki cynicznym sprzedawcom – z coraz to nowszych cyberurządzeń już dziś przewyższa rzekome cyberkorzyści. Trudno zrozumieć, dlaczego jest ignorowana.

Cyber od kołyski

Dzieci powinny być oswajane z komputerem jak najwcześniej – to wyjątkowo podłe zalecenie lobby producentów, ubrane w pseudonaukowe teorie. Produkuje się już nawet specjalne uchwyty na ekrany dla niemowlaków, aby mogły się w nie spokojnie wpatrywać. Niektórzy rodzice tego rodzaju udogodnienia przyjmują z wielkim zadowoleniem po prostu dlatego, że dziecko zostaje „wyłączone” i mogą się zająć innymi sprawami.

Zadziwiająco gładko i bezrefleksyjnie ludzie przyjmują przekonanie, że od opanowania nowych technologii cyfrowych zależy dobra przyszłość, a przede wszystkim życiowy sukces. Dlatego z dumą rozsyłają – oczywiście drogą cyfrową – zdjęcia swych kilkumiesięcznych pociech przed ekranem laptopa lub z tabletem w rączce. Z dumą opowiadają, jak to ich dwuletnie szkraby już „znają się” na obsłudze dotykowego ekranu.

Neurobiolog prof. Spitzer ostrzega, że wykorzystywanie tabletu do „uczenia” małego dziecka prowadzi wprost do ograniczenia jego rozwoju; tablet nie dostarcza całościowych doświadczeń angażujących wszystkie zmysły, nie uczy rozumienia przedmiotów, wyobraźni przestrzennej, twórczości, ponieważ nie jest ani wyzwaniem, ani wsparciem w sferze czuciowej i ruchowej – jak np. zwykłe klocki – nie wykształca w mózgu dziecka odpowiednich powiązań, skojarzeń. A więc po prostu upośledza rozwój młodego mózgu!

Jednak producenci cybergadżetów nie odpuszczają. Przekonują, że media cyfrowe są jak najbardziej odpowiednie dla małych dzieci, ponieważ ich obsługa jest prosta. A przecież to znaczy, że dziecko nie musi się wysilać, uruchamiać i wykształcać w mózgu zbyt wielu połączeń nerwowych – rzekomo ma mu wystarczyć tylko dotyk chłodnego ekranu, by poznawać świat... Niestety, ten tok rozumowania przyjęli w wielu krajach także pedagodzy wczesnorozwojowi, którzy użalają się, że wciąż zbyt mało rodzin posiada tablety i ten niedostatek trzeba jak najszybciej nadrobić.

Ten pęd do nadrabiania cyberzaległości nie dotyczy tylko krajów cywilizacyjnie zapóźnionych. Prym wiodą tu kraje tak rozsądne, jak choćby Austria, gdzie ministerstwo kultury wspólnie z Unią Europejską dofinansowało podręcznik dla pedagogów przedszkolnych, w którym czytamy: „To już nie wyjątek: roczne dzieci, które właśnie uczą się chodzić, zadziwiająco dobrze odnajdują się w zabawie z iPadem rodziców – może nawet lepiej niż we własnym mieszkaniu (...)”.

Jak więc rozumieć promowane w mediach – i przyjmowane jako wyrocznia w wielu systemach oświatowych – stwierdzenia różnego rodzaju pedagogów, że maluchy korzystające z tabletu mogą dokładniej spostrzegać swoje otoczenie? Już widzimy, jak rośnie pokolenie dosłownie przyklejone do ekranów, zupełnie ignorujące nawet najbliższe otoczenie.

Deficyt uwagi

Zrzeszenie niemieckich pedagogów medialnych swym autorytetem wspiera pochodzące nie wiadomo skąd przekonanie, że „umiejętność czytania i pisania nie jest już konieczna do korzystania z internetowych treści, bo odpowiednie menu umożliwia dostęp do nich już dzieciom przedszkolnym”.

Wiele też wskazuje na to, że także potrzeba mówienia – zwłaszcza rozmawiania twarzą w twarz z drugim człowiekiem – staje się zbędna, a przecież umiejętność prowadzenia dialogu ciągle jeszcze jest biletem wstępu do życia intelektualnego człowieka. Tymczasem ekrany zaaplikowane niemowlakom wyraźnie hamują rozwój mowy; aby dziecko nauczyło się mówić, musi być stale z ludźmi, a nie z ekranem, który mechanicznie i zawsze tak samo reaguje na dotyk – szybko zmieniającym się obrazkiem, hałasem.

Badacze udowodnili, że tzw. kreskówki w katastrofalny sposób oddziałują na mózg dziecka; są powodem coraz częstszego występowania nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), a to odbija się w oczywisty sposób na zdolności do przyswajania wiedzy. Liczne już badania potwierdzają, że bombardowanie dzieci niedorzecznymi bzdurami w nazbyt udziwnionych, pełnych niepokoju i szybkiej akcji bajkach prowadzi do swoistego wyłączenia mózgu, do notorycznej nieuwagi i niezdolności do koncentracji. Ze względu na bardzo widoczne nasilenie tego zjawiska należy je już dziś rozpatrywać w kategoriach zdrowia całej przyszłej populacji.

Serfowanie po Internecie, gry komputerowe, a przede wszystkim od kilku lat wszędobylskie smartfony są dziś bardzo poważnym zagrożeniem dla rozwoju umysłowego dzieci i młodzieży, a więc jakości życia przyszłych pokoleń. Co ciekawe, z ogromnym niepokojem zauważyli to także spece od kreowania rynku cyberkonsumentów. Microsoft Kanada bije na alarm: „Ponieważ coraz więcej sfer życia Kanadyjczyków ulega cyfryzacji, uznaliśmy, że ważne jest zrozumienie skutków dzisiejszego scyfryzowanego stylu życia dla konsumentów i ich uwagi oraz znaczenia tychże skutków dla rynku. (...) Prawdę mówiąc, wyniki badania potwierdzają, że nie zawsze dostajemy wszystko, czego się spodziewamy...”. Nic dodać, nic ująć. Czyżby zbyt natarczywa i ślepa cyfryzacja wszystkiego niczym bumerang boleśnie wracała do swego źródła?

Cyfryzacja a edukacja

Usilnie promujące i przyspieszające cyfryzację trendy edukacyjne w wielu rozwiniętych krajach wydają się dowodem na to, że rynek jest ważniejszy od nauki. W wielu szkołach podstawowych naukę rozpoczyna się od zajęć z iPada. W Korei Południowej, w Holandii powstają „klasy Steve’a Jobsa”... Tu warto wtrącić, że sam twórca iPada Steve Jobs utrzymywał swoje dzieci z dala od tego rodzaju edukacyjnych udogodnień. W Dolinie Krzemowej istnieje szkoła, która szczyci się tym, że nie posiada ani jednego komputera, a uczą się w niej dzieci pracowników Google, Apple, Yahoo i Hewlett-Packard.

Na Uniwersytecie Princeton i w Dolinie Krzemowej powstała nawet praca naukowa pt. „Pióro jest potężniejsze od klawiatury; zalety pisma odręcznego w porównaniu z pisaniem na laptopie”. Okazuje się, że pisanie na klawiaturze nie sprzyja kodowaniu wiedzy w pamięci długotrwałej. W Chinach natomiast – czyli w zagłębiu produkcyjnym cybergadżetów – przeprowadzono badania na 6 tys. uczniów, które pokazały katastrofalny wpływ pisania na klawiaturze na umiejętność czytania.

Skąd w takim razie bierze się przekonanie zarządzających systemami edukacji, że jedynie całkowite wyposażenie szkół w cyfrową technologię informatyczną może zapewnić społeczeństwu dobre wykształcenie kolejnego pokolenia?! Wyposażenie szkół w elektroniczne podręczniki staje się obsesją wszystkich niemal rządów. Politycy, chcąc się przypodobać wyborcom, wieszczą „koniec epoki kredy”, wbrew ostrzeżeniom naukowców i wbrew prostej prawdzie, że ewolucja człowieka nie nadąży za natrętnym rozwojem popularnych urządzeń cyfrowych, a zwłaszcza za pobudzaniem apetytu na nie.

W 2012 r. na łamach czasopisma „Science” opublikowano wyniki badań, które wskazują, że „sukces edukacyjny jest tym mniejszy, im bardziej podręczniki wykorzystują możliwości, jakie daje cyfryzacja – filmiki i linki po prostu odwracają uwagę i pogarszają efekty uczenia się, tym bardziej, im lepiej są zrobione”. Jeszcze jeden dowód na to, że cyfryzacja prowadzi do rozpraszania uwagi i zakłóca przyswajanie wiedzy.

Nauczanie bywa też zakłócane w sposób jak najbardziej bezpośredni – przez uczniów korzystających w czasie lekcji ze smartfonów. Coraz rzadziej stosowane są zakazy w tej mierze, gdyż byłoby to niepoprawne politycznie ograniczenie wolności dzieci.

Złowróżbny zanik empatii

Cyberrewolucja nabrała tempa kilka lat temu, po pojawianiu się smartfonów, które stały się „przedłużeniem ręki” niemal każdego młodego człowieka. Nauczyciele z niepokojem obserwują, jak uczniowie na przerwach zamiast biegać po boisku siedzą na krzesłach wpatrzeni w niebiesko świecące ekrany. Czego szukają? O czym myślą? Nie wiadomo. Są oderwani od rzeczywistości, nie rozmawiają ze sobą. Zapewne w przyszłości będą nie lada wyzwaniem dla służby zdrowia – choroby kręgosłupa, otyłość, depresja już teraz stają się charakterystyczne dla cyberpokolenia.

Samotni, odgrodzeni ekranami od świata, zamknięci w sobie, choć przecież mają na Facebooku setki znajomych. Uzależnienie od Internetu, Facebooka czy smartfona przypomina uzależnienie od substancji odurzających, a nawet idzie z nimi w parze. Cyberuzależnieniu w dorosłym życiu mogą towarzyszyć np. alkoholizm, chorobliwa skłonność do hazardu, a jego leczenie jest równie trudne jak w przypadku klasycznych uzależnień.

Naukowcy z niepokojem odnotowują bardzo już widoczny deficyt tak podstawowego uczucia ludzkiego, jakim jest empatia. Udowodniono, że dzisiejsze nastolatki cierpią na zanik empatii, tym poważniejszy, im więcej czasu spędzają przed ekranami; na uczenie się zachowań społecznych potrzebny jest czas, tymczasem jest on przeznaczany już od najwcześniejszego dzieciństwa na obserwowanie ekranów, a nie na kontakty z czującymi ludźmi. Gdy w styczniu 2015 r. w kawiarence internetowej na Tajwanie zmarł mężczyzna – zagrał się na śmierć – obecni tam gracze komputerowi nawet nie przerwali gry...

Zasadne wydaje się pytanie, jacy będą ludzie za 20 lat – czy może nauczą się mądrze korzystać z cybernetycznych narzędzi, co dziś zdarza się chyba jedynie w przypadku katastrof i kataklizmów, w których Internet niejednokrotnie bywał istotną pomocą.

Obserwacje i poważne badania naukowe skłaniają raczej do pesymizmu. Najbardziej nieroztropne wydaje się tu hamowanie pełnego rozwoju człowieka poprzez odgradzanie go ekranami od świata niemal od początku życia. To zapowiada raczej ślepą uliczkę ludzkiej cywilizacji niż świetlaną przyszłość.

W pędzącej dziś bez opamiętania cyfrowej cywilizacji – uważa Manfred Spitzer – z pewnością wygrają te społeczeństwa, które we właściwym momencie się opamiętają i poważnie potraktują ryzyko oraz powstrzymają się od działań nieroztropnych. Kto to będzie? Prof. Spitzer ma nadzieję, że Niemcy. My w Polsce powinniśmy uczynić atut z naszego cyfrowego zapóźnienia.

2016-08-03 09:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezentacja książki KSM-owskie DNA

2020-02-21 18:02

[ TEMATY ]

książka

młodzi

KSM

KSM

Książka „KSM-owskie DNA"

Asystent Generalny KSM: Książka „KSM-owskie DNA" to nasz program.

„KSM-owskie DNA" jest książką, która przypomina czym jest Stowarzyszenie, jaki jest cel naszego działania i dokąd zmierzamy. To nasz program. Z okazji 30. rocznicy reaktywacji KSM chcę przypomnieć młodzieży i księżom asystentom o naszej tożsamości, zainspirować ich do działania i dalszej pracy nad rozwojem Stowarzyszenia – podkreślił ks. dr Andrzej Lubowicki, Asystent Generalny KSM.

W czasie Ogólnopolskiej Sesji Zarządów i Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, które odbywa się w dniach 21-23 lutego w Porszewicach koło Łodzi zaprezentowana została książka Asystenta Generalnego ks. dr. Andrzeja Lubowickiego „KSM-owskie DNA". Jak we wstępie do książki zaznaczył bp Marek Solarczyk, Delegat Episkopatu Polski ds. KSM jest ona: „zaproszeniem do jeszcze bardziej oddanej troski o dojrzałe życie, odpowiedzialną wiarę oraz ofiarną posługę dla dobra Kościoła i Ojczyzny".

Ks. Lubowicki podkreśla, że

KSM jest narzędziem danym młodym ludziom, które służy w rozwoju wiary, ale też osobowości.
Stowarzyszenie pomaga także w rozeznawaniu życiowego powołania. „KSM-owicz ma swoim życiem świadczyć o miłości Boga, bliźniego i ojczyzny. To wielkie słowa, ale dobrze wiemy, że idee i przykłady pociągają. KSM-owicz ma być świadkiem, że Ewangelia jest żywa, aktualna i przynosi niesamowite owoce w naszym życiu" – powiedział Asystent Generalny KSM.

Dodał, że młodzi potrzebują wyzwań, zaangażowania i bliskich oraz wartościowych relacji. Chcą też sprawdzać się w konkretnym działaniu.

„To wszystko daje im KSM. Dbamy o duchowość i pogłębianie wiary, ale też pracujemy dla wspólnot lokalnych i kraju. To chociażby akcja „Polak z sercem", czy akcje KSM dla rzecz środowiska naturalnego". Podkreślił też, że zawołanie KSM „Gotów" to program Stowarzyszenia w +pigułce+.

„Bóg przez swego Syna Jezusa Chrystusa powiedział „Gotów" i cały czas czaka na nasze „Gotów". Pomocą dla młodzieży w powiedzeniu „Gotów" Bogu ma być książką „KSM-owskie DNA" – podkreślił ks. Andrzej Lubowicki.

Książka „KSM-owskie DNA" została wydana nakładem Wydawnictwa GOTÓW Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Jak nie spłonąć razem z plewami?

2020-02-24 22:46

Agnieszka Bugała

I co łączy 17 rozdział Dziejów Apostolskich, św. Pawła i niemiecką drogę synodalną? – odpowiadał dziś bp Andrzej Siemieniewski.

Dziś (24 lutego) w siedzibie Civitas Christiana przy ul. Kuźniczej we Wrocławiu bp Andrzej Siemieniewski wygłosił wykład o chrzcie w Duchu Świętym. Dyrektor oddziału Piotr Sutowicz podkreślił w powitaniu, że biskup Siemieniewski zaszczyca Civitas swoimi wykładami już od siedmiu lat.

Biskup rozpoczął spotkanie od wyjaśnienia czym w istocie jest chrzest w Duchu Świętym. Wskazał, że zapowiadają go wszystkie Ewangelie i jest o nim mowa w Dziejach Apostolskich. – To jedna z najistotniejszych obietnic, w Dziejach sam Chrystus zapowiada Ducha Świętego. Jeśli dziś mówimy o tej obietnicy, to robimy to dlatego, aby nasze spojrzenie wciąż było aktualne. To, co jest zapisane w Ewangelii i w Dziejach musi być aktualne dla każdego chrześcijanina – mówił.

Przytoczył też fragment z Ewangelii św. Mateusza, w którym Jan Chrzciciel zapowiada Chrystusa: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” szczegółowo wyjaśniając proces młócenia ziaren w czasach Jezusa.

- Wiejadło to nic innego, jak łopata do podrzucania ziarna. Po wymłóceniu zboża dokonywano jego wiania, czyli oczyszczenia. Przy silnym wietrze podrzucano ziarno wymieszane z plewami właśnie tzw. wiejadłem, czyli specjalną łopatą. Ziarno spadało na klepisko, a plewy były porywane przez wiatr, choć czasem też je po prostu spalano. Chrzest Duchem Świętym jest więc podobny do następstwa podmuchu ziarna i spalenia plew. I to właśnie miał na myśli św. Jan, gdy mówił o Chrystusie z wiejadłem w ręku, który oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym – wyjaśniał bp Siemieniewski. – Duch Święty przychodzi, aby oddzielić w nas dobro od zła, aby ocalić ziarno dobrych uczynków, które wydaliśmy i spalić grzechy, które popełniliśmy. To znaczenie Chrztu nie jest związane z żadną epoką, ani z żadnymi ruchami w Kościele, z żadnymi wspólnotami. To dar Boga. Oczyszczenia potrzebuje każdy chrześcijanin – podkreślał.

Przywołał też obraz budzika, który jeszcze do niedawna, zanim pojawiły się nowoczesne zegarki, używał każdy z nas. Budzik wymagał nakręcenia, aby mógł działać. Jeśli zapomnieliśmy nakręcić sprężynę, zegar nie odmierzał czasu i stawał.

- Niektórzy mają takie właśnie wyobrażenie Kościoła, że to zegar na sprężynę, którą dwa tysiące lat temu Jezus wprawił w ruch, a potem przestał nakręcać i od tej pory zegar żyje swoim życiem. To nie jest adekwatny obraz. Kościół nie jest budzikiem do nakręcania. Jest Ciałem ożywianym nieustannie przez działanie Ducha Świętego – mówił bp Andrzej. – Ludzie nie mają narzędzi, aby ożywiać Kościół, to wyłączna i zarezerwowana rola Ducha Świętego. Kościół jest powodowany przez Boga, nie mamy zasobów, by go prowadzić.

W dalszej części wykładu przytoczył fragmenty materiałów z niemieckiej drogi synodalnej analizujące aspekty ludzkiej rodziny, miłości i seksualności.

- Interesująca jest w tych materiałach diagnoza co do roli, jaką dziś w społeczeństwach zajmuje miłość. Okazuje się, że od ok. 30 lat miłość stała się nową religią. Dziś szuka się w miłości tego, czego dawniej szukało się w religii: szczęścia, a nawet zbawienia. Mówi się tam o nowej religii, ale brakuje zdecydowanego wyjaśnienia i nawiązania do faktu, że takie ujęcie jest definicja pogańską. Bogowie pogańscy byli bogami emocji i poruszeń, uczuć miłości. Jeśli mówimy, że miłość daje nam zbawienie, to mamy do czynienia z nawrotem pogaństwa stwierdził. Następnie przytoczył informacje zawarte w dalszej części diagnozy, z których wynika, że pojęcie prawa naturalnego, którym często posługuje się Kościół, jest dla wierzących obce. – Jeśli pojęcie jest nieznane należałoby przybliżyć jego znaczenie, a nie je odrzucać, prawda? – stwierdzał retorycznie bp Siemieniewski.

Zacytował też postulat o uznaniu więzi ludzi tej samej płci i rezygnacji z oceny moralnej takich związków. Przyczyny w pojawieniu się tych postulatów szukał w postawie: jeśli ludzie tak żyją i tego chcą, to należy wyjść temu naprzeciw. Jako wzór odpowiedzi właściwej dla chrześcijanina przytoczył fragment z 17 rozdziału dziejów Apostolskich, gdy Paweł przybywa do Aten.

- Paweł czeka na braci w Atenach i burzy się wewnętrznie na widok miasta pełnego bożków. Rozprawia też w synagodze z Żydami i z "bojącymi się Boga" i codziennie na agorze z tymi, których tam spotykał. Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich pytali: Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz? Wreszcie zaprowadzili go na Areopag i zapytali: Czy moglibyśmy się dowiedzieć, jaką to nową naukę głosisz? Bo jakieś nowe rzeczy wkładasz nam do głowy. Chcielibyśmy więc dowiedzieć się, o co właściwie chodzi – przytaczał perykopę biskup.

- I co wtedy robi św. Paweł? Mężowie ateńscy - przemówił stanąwszy w środku Areopagu - widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: "Nieznanemu Bogu". Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając. Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. Paweł mówi do ateńczyków to, co wybrzmiewa też w jego Liście do Rzymian, głosi wielką triadę kerygmatu: Jezusa, sąd i Boże Miłosierdzie. Gdyby Paweł posługiwał się metodą synodalną, powinien zaakceptować politeizm ateńczyków, tymczasem on robi coś radykalnie innego – tłumaczył bp Andrzej. Istnieje różnica między „nie bierzcie wzoru z tego świata”, a dopasowywaniem się do jego reguł. Tu uwypukla się różnica między chrześcijaństwem i niemiecką drogą synodalną – mówił.

Na zakończenie przypomniał istotę tajemnicy Chrztu w Duchu Świętym, której zgłębianie rozpoczęło wykład. – Niezależnie od tego, jakich wydarzeń i inicjatyw jesteśmy świadkami, musimy pamiętać, że Bóg nie chce spalić ziarna razem z plewami, nie chce spalić człowieka razem z jego grzechem. Oddziela wiejadłem ziarno od plew. I tę prawdę, choć używając innych metafor, ogłosił również św. Paweł w Atenach. W mieście bożków głosił kerygmat, głosił Jezusa, który jest drogą, prawdą i życiem. To, że jest drogą, oznacza styl życia, a chrześcijański styl życia jest wyznaczony przykazaniami – zakończył wykład bp Andrzej Siemieniewski.

Spotkanie w siedzibie Civitas Christiana trwało prawie dwie godziny. Po wykładzie bp Siemieniewski odpowiadał na zadawane przez słuchaczy pytania. Spotkanie zakończył udzieleniem błogosławieństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję