1 J 4, 7-16 <- KLIKNIJ
Jan przechodzi od rozeznawania duchów do kryterium, które sprawdza każdą duchowość. Tym kryterium jest miłość: agapē, miłość pochodząca od Boga i wracająca ku braciom. „Każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga”. Jan łączy poznanie Boga ze sposobem życia: prawda objawia się w relacji.
Szczytem fragmentu jest zdanie: „Bóg jest miłością”. Ewangelista od razu wypełnia je treścią zaczerpniętą z dziejów zbawienia. Ojciec posłał Jednorodzonego Syna na świat, abyśmy mieli życie przez Niego. Dalej pada słowo hilasmos, oddawane zwykle jako ofiara przebłagalna. Chodzi o rzeczywiste zgładzenie grzechu, który niszczy więź z Bogiem i rozrywa wspólnotę. Inicjatywa należy do Boga: to On umiłował pierwszy. Odpowiedzią człowieka jest wzajemna miłość. Augustyn streścił tę naukę w słowach: kochaj i czyń, co chcesz. Klucz leży w pierwszym słowie. Prawdziwa miłość nosi w sobie wolę Boga i rodzi czyny godne Boga oraz brata. Gdy taka miłość jest obecna, Bóg trwa w człowieku; czasownik menō oznacza stałe zamieszkanie. Końcowe wersety łączą to trwanie z darem Ducha i z wyznaniem, że Jezus jest Synem Bożym i Zbawicielem świata. Wiara wychodzi więc na zewnątrz: staje się widzialna w miłości. W dniu świętych z Betanii ten tekst brzmi szczególnie pięknie. Dom Marty, Marii i Łazarza staje się obrazem miejsca, w którym Bóg mieszka pośród miłości przeżywanej na co dzień.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
J 11, 19-27 <- KLIKNIJ
Reklama
Scena w Betanii zaczyna się po śmierci Łazarza. Wielu przychodzi pocieszać Martę i Marię; żałoba jest wspólna, bo śmierć dotyka cały krąg przyjaciół. Właśnie w takiej godzinie Marta wychodzi Jezusowi na spotkanie. Jej pierwsze słowa łączą ból i wiarę: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. To skarga pełna ufności: modlitwa serca, które zna Jezusa i dlatego ośmiela się mówić Mu wszystko.
Marta wyznaje też wiarę w przyszłe zmartwychwstanie „w dniu ostatecznym” - nadzieję dojrzałą w późnym judaizmie. Jezus prowadzi ją jednak dalej - od przyszłej daty do Osoby. Mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. U Jana słowa „Ja jestem” odsłaniają tajemnicę osoby Jezusa. Życie wieczne zaczyna się już teraz, w komunii z Nim. Kto wierzy, choćby umarł, żyć będzie. Kto żyje i wierzy, już nosi w sobie życie mocniejsze niż śmierć.
Szczytem sceny jest wyznanie Marty: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” - jedno z najczystszych wyznań wiary w czwartej Ewangelii. Marta wnosi swój ból wprost do rozmowy z Jezusem. Tak właśnie dojrzewa wiara Kościoła. Wielka jest dobra nowina tej perykopy: zmartwychwstanie ma swoje źródło w osobie Jezusa, obecnego pośród żałoby już teraz.
Łk 10, 38-42 <- KLIKNIJ
Łukasz ukazuje Jezusa w drodze; Pan wchodzi do wsi, a Marta przyjmuje Go w swoim domu. Gościnność należy w świecie biblijnym do cnót najważniejszych: dom otwarty dla przybysza staje się miejscem błogosławieństwa. Maria siada u nóg Pana i słucha Jego słowa. Ten zwrot opisuje postawę ucznia. Łukasz bez wahania stawia kobietę na miejscu uczennicy - szczegół wielkiej wagi.
Marta jest pochłonięta rozlicznymi posługami. W jej gorliwości kryje się napięcie, więc zwraca się do Jezusa z żalem. Pan odpowiada podwójnym wołaniem: „Marto, Marto”. Taki sposób zwracania się niesie w Biblii czułość i stanowcze zatrzymanie. Jezus ceni służbę i przywraca jej właściwy porządek. „Jednego potrzeba”: najpierw trzeba przyjąć słowo, bo dopiero z niego dojrzewa posługa, która nie rozprasza serca. „Najlepsza cząstka” Marii oznacza pierwszeństwo słuchania przed wszystkim, co człowiek robi dla Pana. Augustyn, w kazaniu czytanym dziś w Godzinie czytań, tłumaczył różnicę obu części: cząstka Marty jest dobra, lecz przemija razem z potrzebami tego czasu; cząstka Marii nie zostanie odebrana, bo słuchanie Pana przejdzie kiedyś w Jego oglądanie. Augustyn i Grzegorz Wielki widzieli więc w dwóch siostrach dwa wymiary życia ucznia: służbę i kontemplację. Kościół zachowuje oba wymiary razem i porządkuje je według pierwszeństwa słowa. Wtedy dom naprawdę staje się domem Jezusa.
