Reklama

O pożytkach wyobraźni

2016-08-24 09:00

Bp Adam Lepa
Niedziela Ogólnopolska 35/2016, str. 14-15

lassedesignen/ Foltolia.com

Na zachodzie Europy publikowane są prace na temat oddziaływania słowa. Wychodzi się z założenia, że „mówić znaczy tworzyć”. A więc słowo jest formą twórczego oddziaływania, tzn. wykazuje moc sprawczą

Dziś, w dobie rewolucji medialnej i dominacji obrazu, refleksja nad wyobraźnią człowieka staje się zrozumiała i w pełni uzasadniona. Podkreśla się przy tym szczególną rolę iluzji, która jako funkcja wyobraźni stała się kluczem do rozumienia ważnych mechanizmów występujących w mediach, a przede wszystkim w propagandzie.

Iluzja funkcją wyobraźni

Wystarczy przykładowo wspomnieć groźną działalność mitów współczesnych, których funkcjonowanie powiązane jest z wpływami iluzji. Dlatego to nie przypadek, że wielu polityków na świecie żywi przekonanie, iż kto posiadł wyobraźnię ludzi, ten może sobie ich podporządkować i dowolnie nimi rządzić. Znane jest zdanie cesarza Napoleona, który mawiał o podbitych narodach, że zrobiłby wszystko, aby być panem ich wyobraźni.

Światli nauczyciele i pedagodzy poszukują dziś środków i metod chroniących dzieci i młodzież przed szkodliwym wpływem iluzji, która wlewa się szerokim strumieniem do ich serc i umysłów. Jest znamienne, że dziś mówi się już o celowym kolonizowaniu wyobraźni człowieka, które odbywa się za pośrednictwem działań propagandowych coraz bardziej wyrafinowanych i skutecznych. Szczególnie groźna staje się sytuacja, gdy wyobraźnia za pośrednictwem iluzji doprowadza do podporządkowania sobie intelektu i woli człowieka, a nawet do sparaliżowania funkcji myślenia. Wpływy te wspiera ponadto bezkrytyczny ze strony jednostki odbiór kultury masowej, który prowadzi do rozniecenia namiętności oraz do ubiernienia intelektu.

Reklama

Wyobraźnia pierwszą władzą człowieka?

Jako najważniejsze władze człowieka wymienia się: intelekt, wolę oraz zmysły i uczucia. Przy czym intelekt i zmysły to władze poznawcze, a wola i emocje to władze pożądawcze. Źródłem wyobraźni są zmysły. Gdy zaś pojawią się zupełnie nowe wyobrażenia, wtedy stają się składnikami wyobraźni twórczej lub artystycznej. Stanowią one podstawę twórczości. Jest jeszcze jedna funkcja wyobraźni, o czym na ogół się zapomina. Okazuje się, że jest ona najważniejszym składnikiem działań człowieka prowadzących do uzyskania przezeń nieprzeciętnej indywidualności. Można w związku z tym zetknąć się z opinią, że „wyobraźnia w wielkim stylu to cecha geniuszów”.

Istnieje powszechne przekonanie, że genezy wielkich odkryć i wynalazków należy upatrywać właśnie w wyobraźni. Jej obecność jest nieodzowna również w twórczości artystycznej. Wyobraźnia prowadzi najpierw do wizji, która podlega odpowiedniej krystalizacji, żeby mogła się zrealizować w formie ostatecznej jako np. nowe dzieło sztuki.

„To nie wola jest pierwszą władzą człowieka, lecz wyobraźnia” – te słowa stanowią motto książki napisanej przez dr. Emila Couégo, zatytułowanej „Metoda Couégo”. W podtytule jest krótkie wyjaśnienie, że chodzi tu o „samoopanowanie poprzez świadomą autosugestię”. Na okładce ponadto stwierdza się, że stosowanie tej metody pozwala uzyskać równowagę fizyczną i psychiczną. Książka ukazała się niedawno w języku francuskim w Paryżu. W tym miejscu należy podkreślić, że metody Emila Couégo jako pierwsza w Polsce uczyła w ramach zajęć z charakterologii w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi prof. Natalia Han-Ilgiewicz. Ubolewała, że książka ta w kraju była niedostępna.

Świadoma autosugestia

Francuski psycholog Emil Coué, żyjący w latach 1857 – 1926, wprowadził nową, wręcz rewolucyjną metodę psychoterapii, opartą na autosugestii. Metoda ta wywołała sensację zarówno w Wielkiej Brytanii (1920), jak i w Stanach Zjednoczonych (1922). Oparta jest na powtarzaniu szeptem (jak mantrę) odpowiednio dobranych słów, w których zawarto skuteczną autosugestię.

Metoda Couégo, polegająca na wypowiadaniu sugestywnie zdania, pozwala dostrzec siłę słowa. Od kilkudziesięciu lat na zachodzie Europy publikowane są prace na temat oddziaływania słowa. Wychodzi się z założenia, że „mówić znaczy tworzyć”. A zatem słowo jest formą twórczego oddziaływania, tzn. wykazuje moc sprawczą. W badaniach zwracano uwagę na słowa wypowiadane do drugiego człowieka. Metoda Emila Couégo odnosi się do słów, którymi człowiek zwraca się do samego siebie.

Okoliczności towarzyszące przebiegowi tej metody, takie jak dobór najbardziej stosownych słów przez osobę zainteresowaną, wypowiadanie tych słów szeptem aż do osiągnięcia zamierzonego rezultatu, a przede wszystkim uruchomiona autosugestia sprawiają, że metoda Couégo cieszyła się najlepszą opinią psychoterapeutów i pacjentów. W aneksie do książki Couégo zamieszczono fragmenty listów skierowane przed laty do autora, które wyrażają wdzięczność osób stosujących tę metodę. Wśród autorów listów są także lekarze i profesorowie medycyny. Wskazuje się też na wysoki walor etyczny metody.

Wnioski

Jednym z przykładów, jakie na zajęciach podawała swoim słuchaczom prof. Natalia Han-Ilgiewicz, była propozycja, żeby w sytuacji wzburzenia nerwowego używać słów: „jestem spokojny” – i powtarzać je szeptem, bez przerwy, aż do momentu uspokojenia. Sugerowała też, że można wtedy posłużyć się różańcem.

Warunkiem skuteczności tej metody jest okoliczność, że stosująca ją osoba czyni to w pełnej świadomości zarówno co do celu autosugestii, jak i poszczególnych czynności.

Podejmując refleksję nad metodą Emila Couégo, należy pomyśleć m.in. o osobach uzależnionych od mediów. Jest ich w Polsce coraz więcej. Wielu z nich walczy z tą słabością, często bezskutecznie. Opracowanie odpowiedniego zestawu zdań w ramach tej metody mogłoby pomóc tym osobom w przezwyciężeniu uzależnienia.

Największa katolicka księgarnia we Francji – La Procure w Paryżu działa w cieniu monumentalnego kościoła św. Sulpicjusza, w którym niegdyś głosił nauki biskup Genewy – św. Franciszek Salezy, obecnie patron dziennikarzy. W kaplicy Aniołów znajdują się obrazy wykonane przez genialnego Eugène’a Delacroix, przyjaciela Fryderyka Chopina. Pierwszy stół z wyłożonymi książkami, który zwracał uwagę po wejściu do księgarni, oferował wyraźnie eksponowaną książkę... Emila Couégo „La méthode Coué”. Dzięki temu powstała niniejsza refleksja.

Przychodzi nieodparta myśl, że również w świecie książek nie ma przypadków...

Tagi:
prasa

Cenzura prewencyjna w Empiku. Wycofanie „Gazety Polskiej” ze sprzedaży narusza Konstytucję

2019-09-20 11:59

Notatka prasowa

Decyzja władz Empiku o wycofaniu ze sprzedaży jednego z wydań „Gazety Polskiej” narusza konstytucyjną wolność prasy. Stanowi także dyskryminację części społeczeństwa ze względu na poglądy. Do czasopisma dołączona była naklejka sprzeciwiająca się ideologii ruchu LGBT. Praktyka kierownictwa sieci sklepów może prowadzić do sytuacji, w której każdy konserwatywny tytuł będzie bezprawnie cenzurowany przez sprzedawcę.

pl.wikipedia.org

Działanie Empiku stanowi swego rodzaju cenzurę prewencyjną, a więc kontrolę treści prasowych przed ich publikacją oraz godzi w zapisaną w art. 14 Konstytucji zasadę wolności prasy. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest na gruncie ustawy zasadniczej wyraźnie zabroniona (art. 54 ust. 2). Kontrola jeszcze nieopublikowanych treści jakiej dopuścił się Empik, narusza także wolność posiadania i wyrażania poglądów, której istotnym elementem jest możliwość pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Bez zagwarantowania prawnego tej wolności i faktycznej jej realizacji kształtowanie własnych poglądów jest niemożliwe. Decyzja władz sieci sklepów stanowi też przykład dyskryminacji licznej grupy obywateli ze względu na wyznawane poglądy.

Działania Empiku wymierzone były przede wszystkim w dodatek do „Gazety Polskiej” – naklejkę, której nadano treść i znaczenie odbiegające od właściwej jej interpretacji. Arbitralnie uznano, że dystrybucja nalepki godzi w tzw. antydyskryminacyjną politykę przedsiębiorstwa, podczas gdy uniemożliwienie posługiwania się naklejką czytelnikom magazynu, stanowi naruszenie ich wolności słowa, w tym wolności wyrażania poglądów krytycznych wobec postulatów politycznych czy społecznych. W konsekwencji dochodzi do dyskryminacji tych osób, które poprzez posługiwanie się naklejką chciały wziąć udział w debacie społecznej dotyczącej istotnych i aktualnych tematów.

Ponadto, firma dostarczająca prasę do Empiku, przed publikacją jednego z następnych numerów „Gazety Polskiej” domagała się od wydawcy czasopisma przedstawienia wizualizacji naklejki, która miała być dołączona do tego wydania. Nalepka przedstawiała wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie ma informacji o tym, czy inne tytuły były w podobny sposób kontrolowane.

„Działanie Empiku stanowi ingerencję w treści publikowane w prasie. Empik jest jednym z głównych sprzedawców prasy w Polsce, dlatego jego arbitralne decyzje o odmowie sprzedaży konkretnego wydania gazety, przekładają się na dotkliwe straty finansowe wydawcy. Takie działanie może wywołać tzw. efekt mrożący polegający na zniechęceniu wydawców do publikowania określonych treści w przyszłości” – skomentował Łukasz Bernaciński z Centrum Analiz Ordo Iuris.

Instytut Ordo Iuris analizuje możliwość podjęcia działań w związku z nagannymi praktykami Empiku m.in. na gruncie prawa prasowego oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem