Reklama

„Heliosis” z Syberii w Szczecinie

2016-08-25 08:25

Leszek Wątróbski
Edycja szczecińsko-kamieńska 35/2016, str. 5

Leszek Wątróbski
Koncert w Ogrodzie Różanym w Szczecinie

Zespół i orkiestra „Heliosis” z Krasnojarska na Syberii już kolejny raz koncertowała w Polsce. Przyjechała tu dzięki inicjatywie i ogromnemu wsparciu ze strony bliskiego jej przyjaciela i „anioła stróża” ks. Tadeusza Szyjki ze Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów, z parafii Świętej Rodziny w Krasnojarsku. Ten człowiek wie, jak ważna jest opieka i rozwój zainteresowań młodych ludzi. Rozmawiałem z nim przed koncertem w Ogrodzie Różanym w Szczecinie

Nazwa orkiestry – „Heliosis-Słoneczne Marzenia” nie jest przypadkowa. Jej siedzibą jest bowiem os. Słoneczne w Krasnojarsku, na którym od 1999 r. istnieje katolicka parafia pw. Świętej Rodziny. Za początek artystycznej biografii zespołu i orkiestry „Heliosie” uważa się udany występ w Konkursie Muzycznym w Krasnojarsku (1998/1999). Orkiestra zajęła wówczas trzecie miejsce. Ten udany początek nieznanego dotąd nikomu zespołu stał się dla wielu osób sporym zaskoczeniem. Kolejne zwycięstwa w konkursach lokalnych, regionalnych i międzynarodowych sprawiły, że orkiestra stała się rozpoznawalna nie tylko w Krasnojarsku, ale także w innych miastach Rosji i krajach Europy.

Muzycy orkiestry są uczniami lub absolwentami tamtejszej szkoły muzycznej. Muzyka stała się dla nich ważną częścią ich życia. I pomimo wyboru innego zawodu w swym dorosłym życiu (psycholodzy, programiści, prawnicy) wielu z nich nie opuściło ciągle zespołu.

Od 2006 r. orkiestra podróżuje po Europie. Zespół odwiedził m.in. Polskę, Niemcy, Austrię i Włochy. Odniesione sukcesy i miłe przyjęcie stało się dla nich kolejnym silnym bodźcem dla ich dalszego rozwoju zawodowego. Tajemnica sukcesu tkwi m.in. w świetnym doborze repertuaru. Artyści nieustannie poszukują też innowacyjnych form, które łączy brzmienia instrumentów ludowych, fortepianu, skrzypiec i saksofonu.

Reklama

Zespół „Heliosis” to nie tylko muzycy. W 2007 r. wraz z najlepszymi specjalistami z dziedziny zdrowia w Krasnojarsku, orkiestra otrzymała dotację na projekt „Młodzież wzywa do dialogu”. Jego celem było zachowanie zdrowia reprodukcyjnego młodzieży.

Zespół współpracuje ponadto z wieloma utalentowanymi muzykami Krasnojarska: Leonidem Zhukovskim, Anastasią Paramonovą, zespołem piosenki cygańskiej „Chergen”. Orkiestra przyjaźni się z wieloma kompozytorami: Olegiem Prostitovem, Valerym Beshevliem, Alexandrem Vinitskim, Vadimem Biberganem i Valentiną Barabaszem, która jest żoną kompozytora Igora Tsvetkova.

„Heliosis” tworzą młodzi ludzie, grający klasyczną muzykę rosyjską, ale także polską, niemiecką, żydowską. Wśród używanych przez nich instrumentów znajdują m.in. bałałajka, flet, domra, akordeon.

Ponieważ duża część członków zespołu ma polskie korzenie, młodzież aktywnie uczestniczy w życiu Polaków na Syberii, dając koncerty podczas różnych uroczystości. Swoją muzyką orkiestra uświetniła m.in. otwarcie festiwalu polskich filmów w Krasnojarsku, zapewniła oprawę muzyczną podczas wystaw organizowanych przez krasnojarski „Dom Polski”, dawała koncerty charytatywne na rzecz ubogich dzieci i brała wreszcie udział w festiwalu Dialog Czterech Kultur w Łodzi.

Współpraca parafii i ks. Tadeusza Szyjki z Zespołem „Heliosis” to także pewien eksperyment i szukanie nowych form duszpasterskich. Zespół uczestniczy przecież aktywnie w uroczystościach parafialnych, na które przychodzą nowi ludzie.

Budowa naszej nowej świątyni została już ukończona – opowiadał mi ks. Tadeusz w Ogrodzie Różanym w Szczecinie. – Trwała 8 lat, w tym 4 lata zajęło nam zbierania dokumentów. Chcemy teraz przystąpić do budowy plebanii. Na dzisiaj mieszkamy na chórze w kościele. W przyszłym roku obchodzić będę jubileusz 20-lecia pracy duszpasterskiej na Syberii. Razem ze mną pracuje ks. Andrzej Andrejczenko, urodzony już w Krasonojarsku.

W zeszłym roku wyjechało z naszej parafii 40 osób, co stanowiło znaczący procent liczby wiernych. 30 osób z rodzin niemieckich, które doczekały się pozwolenia na powrót do swojej ojczyzny oraz do Polski i cieplejszych rejonów Federacji Rosyjskiej. Musimy teraz troszczyć się o znalezienie nowych parafian na ich miejsce. Podejmujemy więc nowe akcję. Jedną z nich jest orkiestra, która koncertując, ściąga ludzi do naszej parafii.

* * *

Goście z Syberii zagrali i zaśpiewali także w tawernie Porto Grande przy ul. Jana z Kolna, w sanktuarium fatimskim na os. Słonecznym i w Rewalu. Po Szczecinie, po rosyjsku, oprowadzała ich p. Ludmiła Kopycińska, a w podszczecińskich Dołujach byli gośćmi Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Sołectwa Dołuje-Kościno. Było to spotkanie przy kortach tenisowych, gdzie rosyjskich gościa przyjmowała gospodyni – p. Czesława Ankudowicz. A był to naprawdę dobry wypoczynek ze wspaniałym poczęstunkiem.

Tagi:
zespół

„Bukowskie Jagodzianki” łączą pokolenia

2019-07-31 10:15

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 31/2019, str. 6

Gminna impreza pod nazwą „Bukowskie Jagodzianki”, 21 lipca już po raz ósmy integrowała społeczność gminy Biłgoraj

Joanna Ferens
Kapela Pawlaki z Lubaczowa

Podczas „Bukowskich Jagodzianek” nie tylko można spróbować lokalnych wyrobów na bazie jagód, ale przede wszystkim posłuchać ludowej muzyki i zobaczyć występy tutejszych młodych i starszych artystów. Jest to czas dla kultury, a także dla mieszkańców Bukowej, którzy poprzez wszystkie działania promują swoją malutką ojczyznę, położoną pomiędzy biłgorajskimi i janowskimi lasami.

Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Biłgoraju, Celina Skromak wyjaśniła, że jest to impreza plenerowa, która ma na celu pokazać bogactwo kulturowe miejscowości i bogactwo runa leśnego. – Bukowa, położona wśród biłgorajskich lasów, od lat korzysta z ich dobrodziejstw. Mieszkańcy korzystali z drewna, dlatego kwitły tam takie zawody, jak bednarstwo, kołodziejstwo, wyrób gontów, wyrób łubów, łyżek drewnianych czy toczenie wrzecion tkackich. Ludzie korzystali z lasu zbierając również runo leśne. Co roku można więc liczyć na pierogi i bułeczki drożdżowe z jagodami, ciasta, desery, a także nalewki. My, jako Gminny Ośrodek Kultury jesteśmy bardzo zadowoleni, że to wydarzenie od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością i wiele osób przyjeżdża do Bukowej – podkreśliła Celina Skromak.

Budując wspólnotę

Słowa uznania do mieszkańców Bukowej skierował wójt gminy Biłgoraj, Wiesław Różyński. – Jestem dumny z mieszkańców, że biorą inicjatywę w swoje ręce, że potrafią się integrować. Tutaj te pomysły wypływają od samych zainteresowanych, to ich inicjatywa, ich zaangażowanie. To święto związane jest z regionem i bogactwem tej części naszej gminy. To wydarzenie obfituje w kulinaria, śpiew, wspólną zabawę i pokazy rzemiosł – wskazał.

„Bukowskie Jagodzianki” promują przede wszystkim potrawy na bazie jagód, a co za tym idzie – organizowany jest tu konkurs kulinarny. Prezes Stowarzyszenia „Dąb” w Ciosmach, Helena Szado-Oleksak, pełniła funkcję przewodniczącej komisji konkursowej i tłumaczyła, czego można było spróbować podczas imprezy. – Przede wszystkim zwracamy uwagę na oryginalność tych potraw, ich smak oraz estetykę wykonania i podania. Każda z miejscowości posiada swoją tradycję, a tutaj królują jagody, które są smaczne i niezwykle zdrowe – wskazała.

– Nieoceniony wkład w przygotowanie imprezy mają gospodynie z Bukowej. Przygotowują tradycyjne, zdrowe i smaczne potrawy i smakołyki. Do tego dochodzi zaangażowanie druhów strażaków. Żyjemy tą imprezą, zależy nam na tym, by wypadła jak najlepiej. Co roku gromadzi się na niej coraz więcej osób, a to pokazuje, że cieszy się ona wielką popularnością – podkreśla prezes OSP z Bukowej, Tadeusz Tutka.

Występy gości

Przed zgromadzoną publicznością z koncertem wystąpiły zespoły z Bukowej – Męski Zespół Śpiewaczy Jarzębina, Biłgorajska Kapela Podwórkowa Wygibusy, Kapela Pawlaki z Lubaczowa, Kapela Jędrusie, zespół Limit i Meffis oraz Daniel Cama Hinojosa. W programie znalazł się również pokaz ginących rzemiosł, stoiska regionalne, oczywiście z jagodami w roli głównej oraz konkursy z nagrodami i atrakcje dla dzieci.

– Dziękujemy wszystkim, którzy zaangażowali się w organizację tego przedsięwzięcia, za włożony trud i poświęcony czas. Natura dzieli się z nami swoimi darami, zaś mieszkańcy Bukowej dzielą się tym, co mają ze swoimi gośćmi. Właśnie dlatego to wydarzenie jest jedyne w swoim rodzaju – dziękowała na zakończenie Celina Skromak.

Organizatorami wydarzenia byli: jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Bukowej, Gminny Ośrodek Kultury w Biłgoraju oraz mieszkańcy Bukowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: biskupi bronią „drogi synodalnej”

2019-09-23 14:58

tom (KAI) / Berlin

Przed jesiennym zebraniem episkopatu w dniach 23-26 września w Fuldzie trwa debata na temat reform w Kościele katolickim w Niemczech. Ponownie skrytykowano stanowisko Watykanu wobec tzw. "drogi synodalnej". Biskup Münster Felix Genn bronił planowanej inicjatywy. Podobnie wypowiadają się inni biskupi.

BP KEP

Bp Genn odrzucił stanowisko Watykanu krytykujące "drogę synodalną". „Pogłębienie teologiczne zagadnień nikomu jeszcze nie zaszkodziło, zwłaszcza Kościołowi”. Jego zdaniem Niemcy nie podążają jakąś specjalną drogą. "Prędzej czy później takie same problemy będą dyskutowane również w innych krajach" - zaznaczył.

Także wikariusz generalny diecezji Essen, ks. Klaus Pfeffer skrytykował stanowisko Watykanu. "Kto w obliczu kryzysu Kościoła uważa, że niczego nie trzeba zmieniać, zamykając oczy?", zapytał retorycznie na łamach wychodzącej w Hagen gazety „Westfalenpost”.

W grudniu niemieccy biskupi i Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK) chcą rozpocząć „wiążącą drogę synodalną” dla odnowy Kościoła. W jej trakcie będą dyskutowane tematy dotyczące moralności seksualnej, formy życia kapłańskiego, władzy i jej podziału oraz roli kobiet w służbie i urzędach Kościoła. Watykan skrytykował to, że o wielu z tych zagadnień można decydować, ale tylko na forum Kościoła powszechnego. Ponadto sprzeciwił się równym prawom biskupów i świeckich w głosowaniach.

W wywiadzie bp Genn podkreślił, że "potrzebny jest nowy podział władzy, szczególnie nowego związku między tak zwanymi świeckimi a kapłanami, głównymi i honorowymi, mężczyznami i kobietami w Kościele katolickim”. Jak wyznał, że on sam jest gotów oddać część władzy administracyjnej, aby świeccy mogli też współdecydować.

Także biskup Moguncji Peter Kohlgraf broni „drogi synodalnej”. „Nie ulega wątpliwości, że ewangelizacja jest podstawowym zadaniem Kościoła i dlatego biskupi są jednymi z tych, co starają się ewangelizować” - powiedział. Jego zdaniem Kościół nie może jednak na wyniki badań nadużyć seksualnych odpowiadać tylko inicjatywą ewangelizacyjną. Zaznaczył, że „droga synodalna” musi stać się procesem dyskursu, który ma mieć również charakter wiążący. Jednocześnie taki impuls płynący z Kościoła w Niemczech należy oczywiście omówić także na poziomie Kościoła powszechnego.

Z kolei biskup Eichstätt, Gregor Maria Hanke ostrzegł jednak przed nadmiernymi oczekiwaniami wobec debaty o reformie wewnątrzkościelnej. „Byłoby mi przykro, gdyby doszło do frustracji i rozczarowania, gdyby podjęto decyzje niezgodne z Kościołem powszechnym i których nie można by było wcielić w życie” - powiedział. Jego zdaniem na początku należy wyjaśnić, na ile wiążące mogą być decyzje podjęte podczas dyskusji.

Według przewodniczącego ZdK Thomasa Sternberga Kościół katolicki znajduje się w „głębokim kryzysie zaufania”. Zaapelował o wiążące decyzje. „Jeśli decyzje będą dotyczyć Kościoła powszechnego to zaniesiemy je do Rzymu” - powiedział Sternberg dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem