Reklama

119 dni drogi

2016-09-22 10:24

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 39/2016

Archiwum Gabrieli i Grzegorza

Gabriela i Grzegorz, którzy 10 maja wyruszyli z Żagania w pieszą pielgrzymkę do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela, po prawie 4 miesiącach pielgrzymowania 5 września dotarli do upragnionego celu. W 119 dni pokonali ok. 4 tys. km, niejednokrotnie zmagając się ze swoimi słabościami i ufając Bogu mimo różnych wydarzeń, które napotykali na swojej drodze

Przez niespełna miesiąc pielgrzymi podążali szlakiem Camino del Norte wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii, gdzie zrobili ponad 800 km i dotarli nie tylko do Santiago de Compostela, ale także do miejscowości Fisterre czyli na tzw. koniec ziemi.

Camino del Norte

Po opuszczeniu Francji Gabriela i Grzegorz wkroczyli do Hiszpanii, do miejscowości Irun, skąd zaczyna się szlak Camino del Norte, który bywa również nazywany Camino de la Costa lub Ruta de la Costa. Wiedzie on wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii nad Oceanem Atlantyckim przez 4 prowincje: Kraj Basków, Kantabrię, Asturię i Galicję. Ze względu na dosyć pagórkowate uwarunkowanie terenu oraz liczne odcinki biegnące po drogach asfaltowych jest szlakiem bardziej wymagającym od innych szlaków jakubowach w Hiszpanii. Piękne widoki z jednej strony na wody Zatoki Biskajskiej, a z drugiej na Góry Kantabryjskie oraz możliwość kąpieli na odcinkach plażowych z powodzeniem rekompensują trudy podjętej przez pielgrzymów wędrówki. Długość Camino del Norte w zależności od wybranych wariantów według niektórych danych waha się między 818 km a 1115 km. Podążając tym szlakiem, począwszy od Irun, Gabriela i Grzegorz przechodzili m.in. przez takie bardziej znane miejscowości jak Bilbao, Santander, Gijon i Ribadeo.

Inny świat

Pielgrzymi opowiadają, że wejście do Irunu było dla nich zderzeniem z kompletnie innym światem. Weszli tu z Francji, gdzie – jak podkreślają – miejscowi nie do końca zdawali sobie sprawę z sensu pielgrzymowania i zarówno Gabrieli, jak i Grzegorzowi trudno było im wytłumaczyć, że podążają z Polski. Dlatego też chcieli jak najszybciej opuścić kraj nad Loarą. – Granicę francusko-hiszpańską dzielą most i rzeka. Kiedy przeszliśmy przez most, od razu poczuliśmy się inaczej. Ludzie patrzyli na nas zupełnie inaczej. Widzieli, że mamy plecaki, znaczek i muszle św. Jakuba, dlatego właściwie zewsząd słyszeliśmy pozdrowienie „buen camino” czyli „dobrej drogi”. Generalnie Hiszpanie zaczepiali nas na ulicy i – mimo że był wieczór i mieli swoje sprawy – służyli nam pomocą i chcieli z nami porozmawiać – opowiada Grzegorz. – Hiszpanie, mimo że przeszło i przewija się tamtędy już tylu pielgrzymów, to wciąż odpowiedzą „dzień dobry” z uśmiechem na twarzy, porozmawiają. Jest naprawdę fajna atmosfera, która towarzyszyła nam przez całą drogę w tym kraju – dodaje.

Reklama

Noc w piwnicy

W Irun pielgrzymi otrzymali od tamtejszego księdza błogosławieństwo na ostatni etap drogi w Hiszpanii oraz dzięki uprzejmości hospitalerów udało im się spędzić noc w miejscowym schronisku. – W Hiszpanii w porównaniu do Francji schroniska są naprawdę przygotowane dla pielgrzymów. Sporo z nich jest typu „donativo”, czyli „co łaska”. Ceny dla pielgrzymów też nie są przerażające, bo to są koszta koło 6 euro. Nas niestety nie było stać nawet na to, bo nie mieliśmy pieniędzy w ogóle. Jednak pracownicy schroniska, czyli hospitalerzy, wykazywali się zainteresowaniem, pozwalali wziąć prysznic czy dzielili się informacjami odnośnie możliwości noclegu. Po prostu byli dla nas uprzejmi. Mimo barier językowych chcieli nam pomóc – opowiada pielgrzym. – Zaproponowali nam nocleg w piwnicy schroniska, które mieściło się w starym bloku w centrum miasta. W tej piwnicy było sporo łóżek, oczywiście wszystkie były zajęte, ale mieliśmy swoje karimaty, więc się tam rozłożyliśmy. Generalnie cieszyliśmy się, że możemy tam spać, bo w nocy padało i to jest duże miasto, więc ciężko by było znaleźć kawałek podłogi gdziekolwiek. Cieszyliśmy się, ponieważ mogli nas odprawić, powiedzieć, że jest wszystko zajęte. Oni jednak zrozumieli naszą sytuację i pozwolili nam przenocować. Z takim podejściem często spotykaliśmy się w Hiszpanii – dodaje.

Niesamowite dzieło

W miejscowości Isr Reales Gabriela i Grzegorz zostali podjęci przez księdza, który z ponad 40-osobową grupą podopiecznych pochodzących z różnych krajów Ameryki Środkowej i Ameryki Południowej przyjechał tutaj na wakacje z Madrytu i zastępował miejscowego proboszcza. Pielgrzymi spędzili tutaj noc w kościele na chórze pośród tych młodych ludzi. – To było coś niesamowitego, jak każda z tych młodych osób w wieku od 12 do 24 lat była inna, miała inny wygląd, różne zainteresowania i inaczej patrzyła na świat. Niesamowite było również to, jak ta grupa młodych osób stanowiła jedną rodzinę, która się doskonale rozumie. Było czymś wspaniałym patrzeć, jak oni wszyscy się doskonale dogadują, jak łączy ich modlitwa, jak ten ksiądz ich połączył i jakie to jest niesamowite dzieło, które stworzył. Ci młodzi ludzie pochodzili z rodzin dysfunkcyjnych, w których dochodziło do różnych problematycznych sytuacji. Pobłądzili w życiu, ale spotkali tego księdza i z jego pomocą wyszli albo starają się wyjść na prostą. Dla większości z nich ten ksiądz był najlepszym, a dla niektórych jedynym przyjacielem. Ci młodzi mimo barier językowych byli otwarci i ciekawi naszej drogi i żywo zainteresowali się nami. Po zaledwie kilku minutach traktowali nas jak równych sobie, jak rodzinę. Było to spotkanie, które bardzo mocno naładowało nas na dalszą drogę – opowiada Grzegorz.

Wyspany ksiądz

W turystycznej miejscowości Gijon, wobec zarysowujących się problemów z noclegiem, pielgrzymi po raz kolejny postawili wszystko na jedną kartę, zawierzając Panu Bogu i oczywiście po raz kolejny się nie zawiedli. Zostali na Mszy św., a noc spędzili w mieszkaniu u kapłana, który ją celebrował. Mieszkanie księdza znajdowało się na szlaku św. Jakuba, o czym on sam wcześniej nie wiedział. Uświadomili mu to pielgrzymi i było to dla niego niemałym zaskoczeniem. – Był to starszy ksiądz. Od samego początku spotkania z nim wiedzieliśmy, że jest to niesamowita osoba, obdarzona darami Ducha Świętego. Zabrał nas do siebie, zaoferował prysznic, miejsce do spania, kolację i śniadanie. Mówił, że nie musimy się absolutnie o nic martwić, bo jesteśmy jego gośćmi, jest Rok Święty Miłosierdzia i jesteśmy dla niego błogosławieństwem. Ksiądz poczęstował nas regionalnymi specjałami Asturii, uczestniczyliśmy w siestach, przez co mogliśmy poczuć smak Hiszpanii. Opowiadał nam, co robi, czym się zajmuje. Okazało się, że większość życia poświęcił dla innych, że pracował wśród ludzi uzależnionych, a także tych znajdujących się na marginesie życia, skreślonych przez innych ludzi. On do takich ludzi wyciągał i cały czas wyciąga rękę. Współtworzy fundację, która pomaga ludziom, którzy się pogubili, odbić się od dna i znaleźć zawsze jakieś rozwiązanie – opowiada Grzegorz. Pielgrzym dodaje, że ksiądz miał także problemy ze snem i śniły mu się koszmary, bardzo rzadko się zdarzało, żeby przespał chociaż pół nocy. Jednak tej nocy, której gościł pielgrzymów, mimo że na dworze szalała burza i miał otwarte okno, przespał całą noc i spał bardzo dobrze. Mówił, że Bóg w końcu pozwolił mu się wyspać i czuł się naprawdę jak nowy człowiek.

Monte do Gozo

Gabriela i Grzegorz dotarli do Santiago de Compostela 5 września po 119 dniach pielgrzymowania. – To był dzień jak każdy inny. Podczas drogi zdaliśmy sobie sprawę, że nie miasto jest ważne, ale sama droga. Miasto czy katedra w Santiago jest drogowskazem, w jakim kierunku podążać, ale sama droga i to, co się na niej dzieje, jest celem pielgrzymki. Towarzyszyło nam takie niedowierzanie, że to już, że już widać katedrę. Jak już ochłonęliśmy trochę i usiedliśmy pod jej gmachem, patrząc na ludzi, którzy często ze łzami w oczach tam wchodzili, kulejąc, zabandażowani, to nam też się łezka w oku zakręciła, jak już tam doszliśmy po tych 119 dniach pielgrzymki – mówi Grzegorz. 5 km przed Santiago de Compostela znajduje się polskie schronisko na Monte do Gozo prowadzone przez polskiego księdza saletyna. Pielgrzymi uczestniczyli tutaj w polskiej Mszy św., ze śpiewem, gitarą, co było dla nich – jak podkreślają – taką wisienką na torcie i największą nagrodą od Pana Boga.

Żywy pomnik i „koniec ziemi”

Grzegorz jest stypendystą Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. – Cały czas w plecaku szła ze mną chusta – symbol „Dzieła Nowego Tysiąclecia”. Przy grobie św. Jakuba ofiarowałem Panu Bogu fundację i jej wszystkich darczyńców. Podczas drogi modliłem się też z Gabrysią za to dzieło niesamowite i cieszę się bardzo, że mogłem być jego częścią, że mogłem chociaż takim drobnym gestem odwdzięczyć się za to i opowiadać ludziom, że jest coś takiego, że to taki żywy pomnik wielkiego człowieka Jana Pawła II. Gabriela i Grzegorz zakończyli pielgrzymkę w Muxii, uczestnicząc w niedzielnej Mszy św. w kościele położonym nad samym brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Spędzili tam niesamowite chwile, siedząc na „końcu ziemi”. Zanim dotarli do Muxii, przechodzili przez Fisterre. – Kiedyś Rzymianie w czasach starożytnych uważali, że to jest koniec świata, bo nie znano wtedy innych kontynentów, które później odkryto. Fisterre oznacza „koniec ziemi”. To było też takie niesamowite, że dalej drogi nie ma, po prostu tam jest słupek, na którym jest zapisane 0,00 km i dalej się nie da pójść po prostu – opowiada Grzegorz. – Zostawiłem tam swoje buty, w których przeszedłem z Polski aż do tego miejsca. To taki symbol pozbycia się tego co stare, co przeżyte, i budowania tego, co nowe – kończy.

Tagi:
Santiago de Compostela droga

Reklama

Apel o bezpieczeństwo na drogach w ramach akcji "Nie zabijaj - Chcę żyć!" oraz "Znicz 2018"

2018-10-31 14:26

pgo / Warszawa (KAI)

Nie morduj przez nie zachowanie bezpieczeństwa, nie morduj przez niebezpieczne wyprzedzanie, nie morduj przez brak uwagi, czy nawet zagadywanie kierowców – zaapelował rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik podczas konferencji prasowej nt. akcji "Nie zabijaj - Chcę żyć!" oraz "Znicz 2018". W spotkaniu z dziennikarzami stołecznym Cmentarzem Wojskowym na Powązkach wzięli też udział Polskiej Rady Ekumenicznej i Policji.

Archiwum autora
Akcja "Znicz"

Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka przypomniał, że najbliższe dni związane z uroczystością Wszystkich Świętych to okres wzmożonej pracy dla wszystkich służb mundurowych, zwłaszcza dla policjantów. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa zarówno w obszarze ruchu drogowego, ale także dbanie o bezpieczeństwo naszego mienia.

Inspektor Ciarka radził, aby wyruszając w drogę odpowiednio zabezpieczyć mieszkanie czy kosztowności, właściwie przygotować pojazdy i poruszać się nimi w sposób rozważny tak, aby bez szkód powrócić do domu.

Policjant zwrócił uwagę na to, aby zachować szczególną ostrożność na cmentarzach, gdzie można paść ofiarą kieszonkowców. - To jest czas, kiedy odnotowujemy nawet o 15-20% więcej drobnych kradzieży na cmentarzach, gdzie zabsorbowani sprzątaniem grobów, czy rozmowami z rodziną, potrafimy na chwilę zostawić swoją torbę, walizkę bez dozoru – dodał inspektor Ciarka.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski zachęcił do włączenia się w akcje oraz wyjaśnił znaczenie 5 przykazania „Nie zabijaj”, które w języku hebrajskim oznacza również „Nie morduj”. - Nie morduj przez nie zachowanie bezpieczeństwa, nie morduj przez niebezpieczne wyprzedzanie, nie morduj przez brak uwagi, czy nawet zagadywanie kierowców – tłumaczył.

- Drugie słowo, które jest dziś ważne, to „chcę żyć”, ponieważ inne osoby, które są na drodze chcą żyć. Praktycznie każdy z nas jest na drodze w taki lub inny sposób, dlatego Kościół katolicki przy okazji tego dnia bardzo serdecznie przypomina piąte przykazanie dekalogu „Nie zabijaj!”. Ks. Rytel-Andrianik zaznaczył również, że Konferencja Episkopatu Polski zachęca, by najbliższe dni były również czasem najcenniejszego daru dla tych, którzy odeszli. "Jeśli kogoś kochamy, tęsknimy za kimś, jesteśmy życzliwi, to tym naszym darem będzie modlitwa za zmarłym, a bezpieczeństwo na drodze – darem dla żyjących" – powiedział.

Dyrektor Polskiej Rady Ekumenicznej ks. dr Grzegorz Giemza podkreślił z kolei, że piąte przykazanie to apel nie tylko o to, by nie zabijać kogoś, ale to apel również o dbanie o własne bezpieczeństwo. – Myślę, że w tym czasie - z jednej strony zadumy, ale z drugiej strony czasie szaleńczego pośpiechu trzeba pamiętać o sobie i tak naprawdę zadbać też i o swoje zdrowie i swoje życie. Pan Bóg nie po to nas tu postawił, żebyśmy swoje życie szybko utracili, ale żebyśmy wykonali pewne zadanie. Zostaliśmy powołani do pewnych rzeczy tutaj, a czasem przez naszą głupotę i nieuwagę, możemy po prostu to życie skrócić – powiedział.

Odczytał również wspólny apel o bezpieczeństwo na drogach: „Kierowco, nie zabijaj - chcę żyć! Kierowco, nie zabieraj życia swojego, twoich bliskich, czy innych uczestników ruchu drogowego. Nieprzestrzeganie przepisów, w tym przekraczanie prędkości, jazda po spożyciu alkoholu to istotne czynniki mające wpływ na liczbę wypadków drogowych oraz ich skutki. Brawura i bezmyślność na drodze często kończą się dramatem zarówno dla poszkodowanego, jak i sprawcy zdarzenia oraz ich rodzin. W trosce o bezpieczeństwo na naszych drogach apelujemy o włączenie się w akcję „Nie zabijaj - chcę żyć”. Poprzez świadome i odpowiedzialne zachowanie dbajmy o bezpieczeństwo, zdrowie, życie swoje oraz innych”. Podczas czytania apelu na konferencji dotyczącej akcji "Nie zabijaj - Chcę żyć!" oraz "Znicz 2018" doszło w pobliżu do kolizji drogowej.

Podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji poinformował, że w zeszłym roku na drogach zginęło ponad 2,8 tys. osób, a prawie 40 tys. zostało ciężko rannych. - Czas się obudzić. Czas zmienić swoje nastawienie i czas skupić się na drodze i świadomości, że ta droga może być też bezpieczna – dodał.

- Apelujemy do kierowców, aby w tych dniach, chociaż chcielibyśmy, żeby było to w całym roku, zamiast agresji na drodze dawali innym uprzejmość . (...) Proszę państwa - prędkość zabija! Prawie 40% wszystkich ofiar, które zginęły w tamtym roku - zginęło z powodu nadmiernej prędkości. Te warunki pogodowe, które nam aura w tym roku przygotowała, mogą być złudne – dodał podinsp. Kobryś.

Rzecznik KGP dodał, że wiele cmentarzy znajduje się poza obszarami zabudowanymi, a prowadzą do nich słabo oświetlone drogi. - Pamiętajmy o elementach odblaskowych. W ramach cały czas trwającej akcji, którą prowadzimy również z Episkopatem Polski i Polska Radą Ekumeniczną „Świeć przykładem” przypominamy, jak ważne są elementy odblaskowe. O ile jesteśmy w stanie zauważyć pieszego z elementami odblaskowymi już w odległości 150- 200 metrów, to bez takich elementów bardzo często jest to ostatnia chwila - 15-20 metrów – dodał.

- Życzymy szerokiej drogi wszystkim. Bezpiecznej drogi, tak, aby wszyscy bezpiecznie odwiedzili groby bliskich i spędzili ten czas w zadumie. Również w zadumie nad bez bezpieczeństwem nie tylko w ruchu drogowym, ale bezpieczeństwem codziennym – powiedział zakończenie insp. Ciarka.

W czasie trwania akcji "ZNICZ 2017" na polskich drogach w ciągu tygodnia doszło do 609 wypadków, w których zginęły 53 osoby, a 719 zostało rannych. Przeprowadzone przez policjantów badania stanu trzeźwości pozwoliły na wyeliminowanie z ruchu 1821 nietrzeźwych kierujących.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzech mówi tak!

2019-10-14 14:33

Agnieszka Bugała

Grzegorz Niemyjski/Agnieszka Bugała

Ks. Stanisław Orzechowski widział projekt krasnala „Księdza Orzecha” – mamy jego zgodę na wykonanie odlewu.

Rozmowa z Księdzem na temat planowanego prezentu, czyli wykonania odlewu z brązu figurki krasnala „Księdza Orzecha” i tym samym wpisania go na mapę i szlak wrocławskich krasnali odbyła się w ubiegłym tygodniu. Ksiądz nie znał inicjatywy, ale wysłuchał i spytał jakie krasnale są już we Wrocławiu. Zobaczył fotografie realizacji niektórych z nich. Szczególnie podobał mu się krasnal prof. Jana Miodka, który z okazji 70. urodzin wybitnego językoznawcy stanął przed budynkiem Instytutu Filologii na pl. Nankiera. Wizualizacja „Księdza Orzecha” bardzo mu przypadła do gustu:

- To ja! – mówił patrząc na zdjęcia figurki – To rzeczywiście ja! Artysta dobrze to uchwycił, chciałbym go poznać – dodał. Zaakceptował też miejsce, w którym zaplanowano instalację, czyli górny stopień schodów prowadzących do DA Wawrzyny przy ul. Bujwida. Odmówił, zdecydowanie, zakładania figurce na głowę czapki.

– Sklepienie mojej łysiny bardzo mi się podoba – stwierdził. Przystał na to, aby krasnalską czapkę umieścić w ręce postaci. Dodał, że „będzie trochę śmiechu, a tego nigdy dość”.

Zachęcamy zatem do wpłat na konto, abyśmy zdążyli z realizacją prezentu, zwłaszcza, że Szanowny Jubilat jest już o nim poinformowany.

Dane konta do wpłat:

STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO WAWRZYNY

05 1090 2590 0000 0001 4260 2420

Z dopiskiem w tytule wpłaty: Darowizna Orzech

O inicjatywie pisaliśmy tutaj: https://www.niedziela.pl/artykul/45697/Prezent-dla-Orzecha-na-80-urodziny


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oddolna listopadowa akcja modlitewna o powołania dla Polski i Holandii

2019-10-15 21:58

dg / Warszawa (KAI)

Powołania kapłańskie są niezbędnie konieczne do pełnienia misji, a nawet samego trwania każdego Kościoła jako wspólnoty sakramentalnej - mówi dr Dominika Krupińska, która zachęca do listopadowej akcji modlitewnej o powołania kapłańskie dla Polski i Holandii. Jej inicjatywie pobłogosławili już bp Jan Hendriks, koadiutor diecezji Haarlem-Amsterdam oraz ordynariusz włocławski bp Wiesław Mering.

WSD w Częstochowie

- W tym roku za temat akcji modlitewnej wybrałam powołania kapłańskie i zakonne, ponieważ są one niezbędnie konieczne do pełnienia misji, a nawet samego trwania każdego Kościoła jako wspólnoty sakramentalnej. Brak powołań jest pierwszym sygnałem kryzysu Kościoła, a ich obfitość - jego odradzania się. Proszę o modlitwę o liczne i święte powołania dla Kościoła polskiego i holenderskiego za przyczyną świętych, którzy należeli do pierwszego pokolenia misjonarzy w naszych krajach i swoim słowem (św. Willibrord) lub krwią męczeńską (Pięciu Braci) głosili naszym przodkom wiarę w Chrystusa. Warto dodać, że Willibrord był mnichem iroszkockim, a dwóch z Pięciu Braci - Włochami. Pokazuje to wymownie, że Europa wiary stanowi jedność - mówi w rozmowie z KAI Dominika Krupińska, doktor teologii i historyk, która zajmuje się promowaniem w Polsce chrześcijańskiego dziedzictwa niderlandzkiego obszaru kulturowego oraz animowaniem w Polsce środowisk wspierających katolików holenderskich. Założyła w tym celu Stowarzyszenie Brandsma oraz prowadzi bloga "Adoptuj kościół w Holandii".

Jej modlitewna inicjatywa cieszy się błogosławieństwem bp. Wiesława Meringa, ordynariusza diecezji włocławskiej, oraz bp. Jana Hendriksa, koadiutora diecezji Haarlem-Amsterdam. Wśród instytucji kościelnych, które obiecały już przyłączenie się do modlitwy w ramach tej akcji, są m.in. seminarium duchowne księży Misjonarzy Świętej Rodziny w Kazimierzu Biskupim, erem ojców kamedułów z Bieniszewa pw. Pięciu Męczenników oraz diecezjalne seminarium duchowne diecezji Haarlem-Amsterdam.

Celem akcji jest wspólna polsko-holenderska modlitwa o powołania kapłańskie dla Polski i Holandii za wstawiennictwem św. Willibrorda, apostoła Holandii (benedyktyna, misjonarza iroszkockiego, pierwszego biskupa Utrechtu), oraz polskich Pięciu Braci Męczenników, przez cały miesiąc listopad, kiedy wypadają ich święta liturgiczne (w dniach 7 i 13).

Akcja ma polegać na prywatnym codziennym odmawianiu przez cały listopad, najlepiej z dziesiątką różańca, następującej modlitwy:

"Panie Jezu Chryste, Ty obdarowałeś szczególnym powołaniem apostołów, którzy głosili orędzie Dobrej Nowiny o zbawieniu całemu światu. Ty posłałeś na wszystkie krańce świata niezliczonych misjonarzy, wśród nich świętego Willibrorda i Pięciu Braci Męczenników, aby swoim słowem lub zasiewem krwi męczeńskiej wzbudzali nowe pokolenia Twoich wiernych. Spójrz, Panie, na potrzeby współczesnego świata i wezwij wielu młodych ludzi na Twoją apostolską służbę w stanie kapłańskim i zakonnym. Daj im odczuć ogrom Twojej miłości, jaką będą mogli doświadczyć, szukając Ciebie w drugim człowieku, zwłaszcza w ubogim, cierpiącym, załamanym, zagubionym, nie znającym sensu życia, pogrążonym w nałogach.

Jezu, wyzwól ich wolność, aby nie zważali na trudności i, idąc za Twoim wezwaniem, wspaniałomyślnie i z radością oddali Ci swoje życie przez wierną służbę tym, do których ich poślesz. Matko Najświętsza, oddaję Ci w matczyną opiekę wszystkich powołanych do kapłaństwa i życia zakonnego. Niech będą oddani sprawie Bożego królestwa na wzór Twojego oddania się woli Bożej w swym ziemskim życiu.

Proszę o to szczególnie za przyczyną świętego Willibrorda oraz Pięciu Braci Męczenników. Spraw, Panie Jezu, aby Polska i Holandia, kraje, do których ci święci przed wiekami zanieśli światło Ewangelii i które do dziś otaczają ich wierną czcią, mogły ucieszyć się dzisiaj licznymi i świętymi powołaniami do kapłaństwa i życia zakonnego. Amen".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem