1 Kor 5, 1-8 <- KLIKNIJ
Paweł podejmuje sprawę bolesną i konkretną. Ktoś ze wspólnoty żyje z żoną swego ojca. Prawo Mojżesza zakazywało takiego związku wprost (Kpł 18,8), a Apostoł dodaje, że podobnej rozwiązłości „nie ma nawet wśród pogan”. Nie mówi tego na wyrost, bo także prawo rzymskie uznawało małżeństwo z macochą za niegodziwe kazirodztwo (por. Gaius, Institutiones 1, 63). Skandal jest więc podwójny. Rani świętość wspólnoty i niszczy jej świadectwo wobec świata. Najbardziej jednak boli Pawła co innego. Koryntianie są „nadęci”. Obojętność na grzech uchodzi u nich za szerokość serca, a jest znieczuleniem.
Sąd, który Apostoł ogłasza „w imię Pana Jezusa”, zdumiewa dzisiejszego czytelnika surowością: „wydać takiego szatanowi na zatracenie ciała, aby duch został zbawiony w dzień Pana”. To zdanie stało się w tradycji locus classicus kary poprawczej. Wyłączenie ze wspólnoty, przyszła ekskomunika, działa jak ostre lekarstwo. Odcina od stołu i komunii, aby wstrząsnąć sumieniem i ocalić. Kanonistyka, od wielkiej kwestii o ekskomunice u Gracjana (C. 11 q. 3) po obowiązujący Kodeks, nazwie takie kary poenae medicinales, cenzurami (por. kan. 1312 § 1 n. 1; kan. 1331). Ustają, gdy ustaje upór, bo ich celem jest powrót grzesznika. Klauzula finalna Pawła, ut spiritus salvus sit, zapowiada zasadę, którą prawo Kościoła uczyni po wiekach swoim ostatnim słowem: zbawienie dusz jest najwyższym prawem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Obraz kwasu i przaśników przenosi całość w światło Paschy. „Odrobina kwasu całe ciasto zakwasza”. Zło tolerowane nie pozostaje prywatne. „Wyrzućcie stary kwas”. „Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha”. Pascha nostrum immolatus est Christus, zaśpiewa liturgia. Wspólnota jest przaśnym chlebem nowego życia. Jej dyscyplina strzeże paschalnej czystości „w szczerości i prawdzie”.
Łk 6, 6-11 <- KLIKNIJ
W inny szabat Jezus naucza w synagodze, a pośród zgromadzenia stoi człowiek z uschłą prawą ręką. Łukasz z właściwą sobie precyzją odnotowuje, że chodzi o rękę prawą, a więc tę od pracy i chleba. Uczeni w Piśmie i faryzeusze „śledzili Go”, czy uzdrowi w szabat. Ewangelista używa słownictwa sądowego, szukali bowiem, „by znaleźć podstawę do oskarżenia” (gr. katēgoria). Zanim padnie jakiekolwiek słowo, proces już trwa, tyle że w ukryciu serc.
Jezus wyprowadza sprawę z ukrycia i mówi: „Podnieś się i stań na środku”. Człowiek chory przestaje być przedmiotem sporu, a staje się osobą, na którą wszyscy muszą spojrzeć. Wtedy pada pytanie, które odwraca całą kazuistykę: „czy wolno (licet) w szabat czynić dobrze, czy źle; życie ocalić czy zniszczyć?” Jezus odsłania w ten sposób sam cel szabatu. Skoro szabat jest darem Boga dla życia człowieka, to zaniechanie dobra w szabat staje się opowiedzeniem się przeciw życiu. W tym pytaniu wolno usłyszeć zasadę, którą prawo Kościoła postawi kiedyś jako zwieńczenie całego Kodeksu: salus animarum suprema lex, czyli zbawienie człowieka jest najwyższym prawem (por. kan. 1752).
Uzdrowienie dokonuje się samym słowem: „Wyciągnij rękę”. Łukasz nie opisuje żadnej czynności, którą dałoby się podciągnąć pod zakazaną pracę. Oskarżyciele zostają z pustymi rękami, a człowiek z ręką zdrową. Ich „szaleństwo” (gr. anoia) pokazuje, jak zamknięte serce potrafi obrócić nawet dobro w powód wrogości. Pan szabatu staje po stronie życia i nie boi się tego uczynić publicznie.
