Mdr 4, 7-15 <- KLIKNIJ
Księga Mądrości podejmuje jeden z najboleśniejszych zarzutów wobec Bożej sprawiedliwości, czyli przedwczesną śmierć sprawiedliwego. Odpowiada odwróceniem miary: „starość czcigodna nie w długim życiu ani jej miara w liczbie lat; sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane”. Czas przestaje być ilością, staje się jakością. Istnieje starość bez mądrości i młodość pełna dojrzałości. Kalendarz nie jest ostatnią instancją.
O sprawiedliwym zabranym młodo mędrzec mówi słowami, które Wulgata odda formułą godną epitafium: Consummatus in brevi explevit tempora multa, czyli „wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele”. Powód zabrania jest czułością: „zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli”. Bóg, zabierając, dopełnia życie i chroni je. Prawo, także kościelne, z konieczności mierzy dojrzałość progami lat. Używanie rozumu domniemywa się od siódmego roku życia (kan. 97 § 2), a małoletni przed szesnastym rokiem nie podlega karze (kan. 1323 n. 1). Łaska jednak nie czeka na kalendarz. Bywa wcześniejsza niż wszystkie progi.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Dzisiejszy patron jest żywym komentarzem do tej perykopy. Stanisław Kostka, osiemnastoletni nowicjusz, który pieszo uszedł z Wiednia do Rzymu, by pójść za powołaniem wbrew wszystkim rachubom rodziny, zmarł w rok po dojściu do celu, a Kościół czyta dziś nad nim Mdr 4,13 niemal jak metrykę. Przypisywane mu zawołanie ad maiora natus sum, czyli „do wyższych rzeczy jestem stworzony”, to ta sama mądrość w pierwszej osobie. Wielkość życia mierzy się jego celem.
Łk 2, 41-52<- KLIKNIJ
Święta Rodzina co roku pielgrzymuje do Jerozolimy na Paschę. Łukasz pokazuje dom, w którym pobożnością Izraela się oddycha. Gdy Jezus ma lat dwanaście, na progu religijnej dojrzałości, zostaje w Jerozolimie, zaś rodzice szukają Go „z bólem serca” przez trzy dni. Trudno nie usłyszeć w tych trzech dniach dalekiego, paschalnego pogłosu innego szukania, które też skończy się znalezieniem Żywego. Znajdują Go „w świątyni, siedzącego między nauczycielami”. Słucha i zadaje pytania. Zdumiewa bystrością, a jednak zachowuje postawę ucznia.
Odpowiedź dana Matce to pierwsze słowa Jezusa zapisane w tej Ewangelii: „powinienem być w tym, co należy do mego Ojca” (Wulgata: in his quae Patris mei sunt oportet me esse). Znów pojawia się Łukaszowe „trzeba” (gr. dei), konieczność spraw Ojca, która przewyższa wszystkie inne więzi, nawet więzi rodzinne i władzę rodzicielską. A jednak zaraz potem czytamy: „poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im poddany”. Nie ma tu buntu przebranego za powołanie. Posłuszeństwo Ojcu obejmuje posłuszeństwo w Nazarecie. Osiemnaście lat ukrytego życia też należy „do spraw Ojca”. Orygenes w homiliach o Ewangelii Łukaszowej dopowiada, gdzie należy szukać Jezusa, gdy się Go zgubi. Kto szuka Go „wśród krewnych i znajomych”, ten Go nie znajdzie. Trzeba iść do świątyni, tam, gdzie sprawy Ojca.
Maryja „chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu”, nie wszystko rozumiejąc od razu, a wszystko zachowując do rozważania. To najkrótsza definicja kontemplacji. Jezus zaś „wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”. Prawdziwe człowieczeństwo naprawdę dojrzewało. Zestawienie z dzisiejszym patronem nasuwa się samo. Stanisław, młody pielgrzym, który „urwał się” bliskim dla spraw Ojca, poszedł drogą przetartą przez Dwunastoletniego i u jej końca znalazł to samo, dom Ojca.
