Reklama

Niedziela Świdnicka

Uczczono pamięć ofiar stanu wojennego

W związku z przypadającą 35. rocznicą wprowadzenia w Polsce stanu wojennego Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” Region Dolny Śląsk wraz z Instytutem Jana Pawła II w Wałbrzychu zorganizowały uroczyste obchody o charakterze patriotyczno-religijnym, by uczcić ofiary tamtego tragicznego okresu

W hali Aqua-Zdrój zaprezentowane zostało widowisko multimedialne „W hołdzie Solidarności – drogi do wolności” połączone z koncertem zespołu „Lombard”. Spektakl multimedialny w nowatorski sposób przedstawił historię Polski od roku 1981 do czasów obecnych. Specjalnie dobrany program koncertu, w którym zespół wykonał swoje najbardziej znane przeboje oraz współczesne utwory, zilustrowany został unikatowymi materiałami filmowymi i grafikami prezentowanymi na trzech wielkich ekranach.

W auli Zespołu Szkół nr 1 w Wałbrzychu zorganizowana została konferencja zatytułowana „WRON-a orła nie pokona”. W spotkaniu wzięli udział m.in. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki, przedstawiciele władz miasta, związkowcy z „Solidarności” i uczniowie. Na konferencję zaproszony został prof. dr hab. Włodzimierz Suleja, znany historyk, badacz biografii politycznych oraz ruchów opozycji politycznej po II wojnie światowej, w tym historii „Solidarności”, który wygłosił wykład. W panelu dyskusyjnym dawni działacze wałbrzyskiej „Solidarności” wspominali Martę Gąsiorowską, działaczkę związkową i nauczycielkę pracującą kiedyś w I Liceum Ogólnokształcącym oraz różne wydarzenia sprzed 35 lat. Uczniowie szkoły w występie artystycznym nawiązali do wydarzeń historycznych i walki o odzyskanie niepodległości Polsce w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Po południu pod tablicą „Solidarności”, przy dawnej kopalni „Julia”, przedstawiciele Związku oraz środowisk patriotycznych złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze. O godz. 18 w kolegiacie pw. Świętych Aniołów Stróżów w intencji Ojczyzny odprawiona została uroczysta Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem biskupa pomocniczego diecezji świdnickiej Adama Bałabucha.

Reklama

W kazaniu Biskup Adam nawiązał do tragicznych wydarzeń z 13 grudnia 1981 r. i smutnych ich konsekwencji, jakie przeżywa społeczeństwo polskie do dnia dzisiejszego. Podziały między Polakami są dziś przez niektóre środowiska podsycane, a w ostatnim czasie często przybierają formę jawnej nienawiści. W podobnym tonie wypowiadał się kilka dni wcześniej bp Ignacy Dec, który wspominając ogłoszenie stanu wojennego w Polsce w 1981 r., wzywał do modlitwy za autentycznych bohaterów tamtych dni, bo patrząc dziś z perspektywy 35 lat możemy łatwiej rozpoznać prawdziwych bohaterów tamtych wydarzeń. Jednocześnie ubolewania godne jest to, że później ideały „Solidarności” zostały przez niektórych sprzeniewierzone i wiele zmian poszło w niewłaściwym kierunku. Bp Dec wezwał, by mocno stać przy wartościach chrześcijańskich i narodowych. Zło jest krzykliwe i agresywne, ale należy pamiętać, że ostatecznie zwycięża prawda i dobro, choć przebijają się na światło dzienne cicho i pokornie.

Uczestnicy wałbrzyskich obchodów 35. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego zorganizowanych przez NSZZ „Solidarność”, Instytut Jana Pawła II i Zespół Szkół nr 1 w Wałbrzychu przeżyli je w duchu refleksji nad minionymi wydarzeniami i w poczuciu troski o przyszłość naszej Ojczyzny.

2016-12-21 09:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Skworc w rocznicę masakry w "Wujku": Kościół woła w imieniu tych, którzy sami wołać nie mogą

[ TEMATY ]

abp Wiktor Skworc

stan wojenny

pl.wikipedia.org

Pod krzyżem dziewięciu z „Wujka”, krzyżem Józefa, Jana, Zbigniewa, Ryszarda, Joachima, Bogusława, Józefa, Zenona, Andrzeja, Kościół woła w imieniu tych, którzy są „zagrożeni, otoczeni pogardą, i których prawa ludzkie są gwałcone”, a którzy sami, z różnych przyczyn, wołać nie mogą - powiedział abp Wiktor Skworc w kościele pw. Podwyższenia Krzyża w pobliżu kopalni "Wujek" w Katowicach w 38. rocznicę masakry strajkujących górników.

Poniżej pełny tekst homilii:

O solidarną obronę życia!

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Kopalnia „Wujek”, 16 grudnia 2019 roku

1. Pamiętnego grudnia 1981 roku – w noc stanu wojennego – Anna Kamieńska napisała utwór „Polska Pieta”:

"Śnieg śnieg a ja

trzymam na kolanach dziecko

zastrzelonego górnika

zatłuczonego pałką studenta

mam pełne ręce śmierci

kołyszę się nad nimi

czołem dotykam oszronionych czół

[…]

Nie mam w ustach krzyku

ani śliny przekleństwa

tylko gorzką hostię milczenia

na języku"

Po trzydziestu ośmiu latach od tamtego czasu stajemy wokół ołtarza Chrystusa. W naszym sercu i na naszych ustach nie gości milczenie, ale modlitwa; modlitwa i podziękowanie tym, którzy inspirowani pierwszym i najważniejszym przykazaniem: „Będziesz miłował Pana, Boga swego […] Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (por. Mk 12,30-31), stanęli do solidarnej pomocy rodzinom poległych górników, internowanym i więzionym działaczom „Solidarności” w ramach działania Biskupiego Komitetu Pomocy Więźniom i Internowanym w Katowicach.

W czasie tamtej grudniowej nocy i wojennej okupacji narodu, gdy Polakom zamurowano usta, a serca wielu ścisnął chłód internowania, zawsze mogliśmy modlić się i pomagać. I modliliśmy się za zabitych, rannych i uwięzionych. Trwaliśmy przy nich, jak Maryja przy swoim zdjętym z krzyża Synu. Trwaliśmy przy krzyżu kopalni „Wujek”, symbolu solidarności Boga z człowiekiem. Każda świątynia stała się wtedy domem modlitwy, oazą pokoju i wolności. A wspólnota Kościoła otoczyła internowanych i ich rodziny opieką przez prymasowski i biskupie komitety pomocy. Dziś dziękujemy za tych, którzy tu, w górnośląsko-zagłębiowskiej metropolii byli „solidarni z Solidarnością”.

Biskupi Komitet Pomocy w Katowicach objął represjonowanych i ich rodziny wszechstronną opieką – w sumie około 3 tys. internowanych i ich rodzin z całej górnośląskiej aglomeracji. Każdy, kto przyszedł do Komitetu – otrzymywał pomoc. Nie było żadnych kryteriów wykluczających! Najważniejszymi formami tej pomocy były: opieka prawna, medyczna, psychologiczna i duszpasterska oraz bardzo konkretna pomoc finansowa i żywnościowa. Pomoc finansowa pochodziła z ofiar zbieranych w parafiach oraz z darowizn, a także ze środków przekazywanych przez parafie polonijne, osoby prywatne oraz instytucje pomocowe Kościoła katolickiego w Niemczech i Austrii. A Komisja Charytatywna KEP, mająca swoją siedzibę w Katowicach, przekazywała z transportów pomocowych otrzymywanych z Europy Zachodniej żywność, lekarstwa i środki czystości.

Pod stałą opieką Komitetu były rodziny dziewięciu górników z kopalni „Wujek”, którzy 16 grudnia ponieśli śmierć w obronie życia i wolności przewodniczącego NSZZ „Solidarność” na kopalni „Wujek”, w imię wolności oszukanego społeczeństwa i związku zawodowego.

2. Bracia i Siostry! Wyrazem solidarności Boga z ludźmi w obronie życia jest tajemnica Wcielenia – zapowiadana już w Starym Testamencie, o czym słyszeliśmy w I czytaniu. Poprzez tę tajemnicę Bóg – przez Jezusa Chrystusa – zaangażował się w sprawy człowieka i ludzi. I to dla ich dobra całkowitego i ostatecznego, które w języku Biblii nazywa się zbawieniem. To właśnie Syn Boży „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia […] za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”.

Kontynuacja tajemnicy Wcielenia trwa w Kościele. Z tej racji „Kościół poczuwa się do obowiązku użyczenia […] swego głosu tym, którzy głosu nie mają. Głos Kościoła jest zawsze ewangelicznym krzykiem w obronie ubogich tego świata, tych, którzy są zagrożeni, otoczeni pogardą, i których prawa ludzkie są gwałcone”[1]

Pod krzyżem Jezusa Chrystusa, pod krzyżem dziewięciu z „Wujka”, krzyżem: Józefa, Jana, Zbigniewa, Ryszarda, Joachima, Bogusława, Józefa, Zenona, Andrzeja, Kościół woła w imieniu tych, którzy są „zagrożeni, otoczeni pogardą, i których prawa ludzkie są gwałcone”, a którzy sami, z różnych przyczyn, wołać nie mogą. Woła z tą samą co od wieków i zarazem z nową siłą o solidarną obronę życia!

Takiej solidarnej obrony domaga się znowu życie dzieci nienarodzonych. „Czyż można mówić o godności każdej osoby, kiedy pozwala się na zabijanie tej najsłabszej i najbardziej niewinnej? W imię jakiej sprawiedliwości poddaje się osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznając niektóre z nich za godne obrony, a odmawiając tej godności innym?”[2]. Trudno w tym kontekście nie dzielić smutku nie tylko z Przewodniczącym KEP, który w komunikacie z 13 listopada br. wyraził ubolewanie z powodu odmowy rozpatrzenia wniosku poselskiego, odnoszącego się do kwestii konstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej przez Trybunał Konstytucyjny.

Takiej solidarnej obrony domaga się dzisiaj małżeństwo – rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, oraz rodzina. „Małżeństwo i rodzina są instytucjami, które powinny być wspierane i bronione przed każdą możliwą dwuznacznością w pojmowaniu prawdy o nich, ponieważ wszelka szkoda im wyrządzona jest w rzeczywistości raną zadaną ludzkiemu współżyciu jako takiemu” (Benedykt XVI). Dlatego wspieramy wszystkie prorodzinne plany, upatrując w małżeństwie i rodzinie „ubezpieczenie” przyszłości społeczeństwa, narodu i państwa.

Takiej solidarnej obrony domaga się dzisiaj życie narodów nękanych wojnami, zagrożonych terroryzmem. Oby politycy przyswoili sobie słowa, które wypowiedział Mahatma Ghandi: „Nie ma drogi do pokoju, to pokój jest drogą”. Parafrazując te słowa, możemy powiedzieć, że „Nie ma drogi do pokoju bez Chrystusa”, nauczyciela przebaczenia i pojednania!

Takiej solidarnej obrony życia potrzebują wszyscy poruszający się pod drogach naszego kraju. Każdego roku w wypadkach drogowych ginie u nas około 3 tys. osób. To prawie tyle samo, ile zginęło w ataku terrorystycznym na Word Center w Nowym Jorku 11 września 2001 roku.

Takiej solidarnej obrony domaga się dzisiaj życie stworzeń i natury. „Każde stworzenie posiada swoją własną dobroć i doskonałość […] Różne stworzenia, […] w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy” (Katechizm Kościoła katolickiego, nr 339).

Takich postaw tu i teraz, budowanych na solidarności rozumianej jako cnota społeczna, oczekuje się od chrześcijan i ludzi mieniących się spadkobiercami tego ruchu społecznego, który wzbudził Duch Święty, wezwany nad naszym narodem przez Jana Pawła II przed czterdziestu laty, w pamiętnym czerwcu 1979 roku.

A papież Franciszek zachęca nas do tego, mówiąc, że mamy bronić życia jak czuła matka. Zatem musimy mówić „nie”: nie aborcji, nie eutanazji, handlowi ludźmi, wojnie, przemocy, drogowemu piractwu, opuszczeniu… Równocześnie musimy mówić tyle innych „tak”: tak życiu, tak nadziei, tak miłości, tak trosce, tak oddaniu własnego życia dla ratowania życia bliźniego… Przede wszystkim jednak musimy podjąć się tego zadania w czynach, a nie w słowach: wielkie „tak” dla troski o rozwój życia wszystkich, bez żadnego wyjątku!

Adwent, który teraz przeżywamy, daje nam lekcję, abyśmy na wzór Wcielonego Boga byli solidarni w obronie życia i otwierali się na prawdę, która objawiła się w osobie Jezusa. On nauczył nas „treści” pojęcia solidarność i zarazem „metody” pokoju, czyli miłości. Bóg, który jest doskonałą i wieczną Miłością, objawił się w Jezusie, przyjmując naszą ludzką naturę. On sam jest Drogą, Prawdą i Życiem. W ten egzystencjalny sposób wskazał nam również drogę dialogu, przebaczenia, solidarności. W psalmie wyśpiewaliśmy słowa prośby: „Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami”!

Niech Bóg nas wysłucha i uczy nas, ludzi dobrej woli, chodzić Jego ścieżkami! To drogi Jego przykazań. Pierwsze: „Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną”, kolejne: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, „Nie zabijaj”!

Tymi drogami chodzili przed nami ludzie solidarni z Bogiem i człowiekiem. Idźmy za nimi w adwencie życia, wytrwale, konsekwentnie, do końca. Amen.

[1] Jan Paweł II, List do wszystkich Braci w Biskupstwie o „Ewangelii życia” (19 maja 1991): Insegnamenti XIV 1 (1991), 1294.

[2] Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników sympozjum naukowego na temat „Prawo do życia a Europa” (18 grudnia 1987): Insegnamenti X, 3 (1987), 1446-1447.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: modlitwa przed Całunem w czasach zarazy

2020-04-06 19:28

[ TEMATY ]

całun turyński

Ireneusz Kajdana

W czasie nadzwyczajnej modlitwy, jaka w Wielką Sobotę popłynie przed Całunem Turyńskim wybrzmią świadectwa ludzi cierpiących z powodu pandemii oraz tych, którzy w czasach koronawirusa zapalają nadzieję, będąc prawdziwymi świadkami miłosierdzia. Transmisja na żywo popłynie na cały świat dzięki telewizji włoskiej i przekazowi internetowemu.

Metropolita Turynu wskazuje na znaczenie dnia, w którym na prośbę tysięcy ludzi z całego świata odbędzie się to niezwykłe czuwanie. „Całun nie mówi nam jedynie o Wielkim Piątku, ale i o Wielkiej Sobocie, ponieważ jest to dzień, w którym Kościół w ciszy czuwa przy grobie Jezusa, czekając na Zmartwychwstanie. Będzie to wymowne preludium Wigilii Paschalnej” – zauważa abp Cesare Nosiglia przypominając, że czuwanie rozpocznie się o godz. 17.00.

„Całun mówi nam nie tylko śmierci, ale i o Zmartwychwstaniu. To nie jest adorowanie jedynie zamkniętych śmiercią oczu Jezusa, ponieważ, jak mówił Papież Franciszek, nie tylko my patrzymy na oblicze z Całunu, ale i ono patrzy na nas i mówi: zaufaj Mi, nie trać nadziei, uwierz w siłę Mojej miłości, służ i kochaj – mówi papieskiej rozgłośni abp Nosiglia. – O zorganizowanie tej modlitwy prosiły mnie tysiące ludzi pragnących właśnie w tym trudnym czasie zarazy wpatrywać się w oblicze z Całunu. Będziemy przede wszystkim dziękować Bogu za wielki dar, jakim jest dla nas Jezus, a zarazem wzywać Jego pomocy i wsparcia w tej tragicznej sytuacji”.

Abp Nosiglia poinformował, że wielkosobotnie czuwanie przed Całunem złoży się z dwóch części. Pierwszą będzie modlitwa i kontemplacja, ponieważ, jak mówi turyński metropolita, ludzie mówili mu, że przede wszystkim chcą się modlić. W drugiej części wybrzmią świadectwa ludzi szczególnie doświadczających w tym czasie Męki Pana, na różny sposób cierpiących z powodu koronawirusa. Głos zabiorą też lekarze, pielęgniarki, rodziny, młodzi i kapłani, którzy w czasie pandemii dodają innym siły i przywracają nadzieję. Abp Nosiglia podkreśla, że tych świadectw solidarności i miłosierdzia napływa naprawdę bardzo wiele i są one niezwykle poruszające.

Metropolita Turynu wskazuje zarazem, że wielkosobotniej inicjatywy nie należy nazywać „nadzwyczajnym wystawieniem”, tylko „wyjątkowo bliskim spojrzeniem” na oblicze z Całunu. „Nawet w czasie wystawienia od tego świętego płótna dzieli nas zawsze pewna odległość, teraz będziemy mogli zobaczyć je naprawdę z bliska” – podkreśla abp Nosiglia zachęcając do włączenia się w to wspólne czuwanie uczniów oczekujących na Zmartwychwstanie.

Transmisja będzie prowadzona z kaplicy katedry św. Jana Chrzciciela, w której złożony jest Całun Turyński. Podczas modlitwy w tym miejscu Benedykt XVI nazwał Całun Turyński „ikoną Wielkiej Soboty”.

CZYTAJ DALEJ

Więzień Jezus i Jego uczeń, Stefan – Wielki Tydzień z kard. Wyszyńskim

2020-04-07 13:07

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja

Prymas Tysiąclecia

z arch. Biura Prasowego Archidiecezji Warszawskiej

W 33 r. zgraja mężczyzn, dowodzona przez Judasza, która chciała aresztować Jezusa, wtargnęła w nocy do ogrodu za potokiem Cedron. Z kijami i mieczami rzucili się na Niego, aby Go pojmać i uwięzić.

W ciemności nocy odwaga tanieje, liczba świadków zdarzenia redukuje się do minimum, a więzień nie ma dość siły, by się bronić. Zło czuje się bezkarne. Oprawcy nie muszą patrzeć ofiarom w oczy.

Późnym wieczorem 25 września 1953r. zgraja mężczyzn w czarnych płaszczach „z ceraty” dobijała się do bramy domu przy ul. Miodowej w Warszawie. Wtargnęli do domu oburzeni faktem, że drzwi nie zostały natychmiast otwarte państwowym urzędnikom. Byli uzbrojeni. Odczytali dokument aresztowania i zabrali kard. Stefana Wyszyńskiego w nieznane.

Rywałd – pierwsza stacja Więźnia

Od północy, po nagłym aresztowaniu, Prymas jechał w nieznane. Po drodze nie mógł odczytać żadnych drogowskazów, orientował się tylko, że wiozą go w kierunku Grudziądza. Czuł, że grozi mu ogromne niebezpieczeństwo, miał prawo spodziewać się wszystkiego. Rankiem, 26 września 1953 r. wprowadzono go do pokoju franciszkańskiego klasztoru w Rywałdzie. Zobaczył miskę z wodą po myciu, niepościelone łóżko, otwartą na pół walizkę i stos książek na podłodze. Władze działały w pośpiechu, wyrzuciły poprzedniego lokatora nie dbając o detale. Dwa okna, które wychodziły na podwórze, zaklejono gazetą. Na ścianie Prymas dostrzegł obraz z podpisem: „Matko Boża Rywałdzka, pociesz strapionych”. „Był to pierwszy głos przyjazny, który wywołał wielką radość. (…) „Sprawa Chrystusowa” trwa blisko dwa tysiące lat i za tę sprawę ludzie siedzą do dziś w więzieniach” – zanotował w „Zapiskach więziennych” pod datą 4 października.

W tym samym dniu „erygował” na ścianie Drogę Krzyżową. Napisał ołówkiem nazwy stacji Męki Pańskiej i każdą oznaczył krzyżykiem. 25 września 1953 r. rozpoczęła się jego droga krzyżowa i od razu włączył ją w Drogę Jezusa. Nie skupił się na niebezpieczeństwie i sytuacji, w której się znalazł. Skupił się na Tym, który pierwszy został pojmany bez procesu i wyroku. Rozpoczęło się Jego „zanurzanie” w Bogu.

W Rywałdzie spędził siedemnaście dni. Dzień i noc pilnowało go około 20 funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Wieczorem 12 października dostał pół godziny na spakowanie rzeczy i znów powieziono go w nieznane. Więzień na Drodze Krzyżowej nie ma żadnych praw.

Stoczek Warmiński – stacja druga

Prymas całą drogę modlił się i próbował odczytywać kierunek podróży. W Stoczku Warmińskim, w opuszczonym klasztorze Księży Marianów, zastał księdza i siostrę zakonną, którzy mieli służyć mu pomocą. W rzeczywistości – jak potwierdziły dokumenty zgromadzone przez IPN – byli tajnymi współpracownikami UB. W trójkę spędzili tu rok z trzyletniego uwięzienia Prymasa. Rok w twierdzy, którą funkcjonariusze MBP zrobili z klasztoru. Pilnowali go wewnątrz i na zewnątrz budynku. Aby zagwarantować brak kontaktu z otoczeniem z sąsiedztwa wysiedlono proboszcza i mieszkańców dwóch domów. Budynek ogrodzono wysoką siatką a w nocy oświetlono reflektorami. Wybudowano 12,7 km płotu uzbrojonego w materiały wybuchowe. W sumie pilnowało Prymasa 90 żołnierzy.

Sygnały świetle w tzw. pokoju techniki meldowały o najmniejszym poruszeniu się Więźnia. Podsłuchy były umieszczone w kaloryferze, lampie i drzewie w ogrodzie.

Zima 1954 r. w Stoczku była dla Kardynała bardzo trudna. W domu panował ziąb. Stare piece zatykały się, dymiły od sadzy, szybko stygły i nie dawały ciepła. Prymas zanotował w „Zapiskach więziennych”, że przez całą zimę w Stoczku miał zmarznięte ręce i nogi, nie mógł pracować przy stole, bo mimo otulenia pledem był zziębnięty do kości. W łazience w piecu w ogóle nie dało się rozpalić, więc mycie odbywało się w całkowitym zimnie. Pokoje na dole nie były w ogóle ogrzewane. Co kilka dni z ich wnętrza wyrąbywano sterty lodu. Ściany korytarzy pokrywała gruba warstwa mrozu. Prymas zanotował, że noce były tak zimne, że nogi nie rozgrzewały się pod kołdrą. Puchły mu ręce i oczy. Bolała głowa, brzuch i plecy w okolicach nerek. Przetrwał zimę wciąż chorując, pozbawiony właściwych leków. W kwietniu komendant wyraził zgodę na komisję lekarską, ale lekarze zjawili się dopiero miesiąc później.

„W końcu alei grabowej, w grupie lip, w większości podpiłowanych i odrutowanych, wznieśliśmy krzyż, złożony z dwóch kijów przewiązanych drutem kolczastym. Powstała w ten sposób „kalwaria”, jako cel naszych wędrówek, ogrodzona kamieniami i cegłami” – pisał Prymas w „Zapiskach więziennych”.

Wielkanoc 1954 r. - przygotowania

Pierwsza Wielkanoc w więzieniu wypadała 19 kwietnia. Dla więźniów, zdanych tylko na swoje towarzystwo i nękania „opiekunów” nie był to jednak czas beznadziei, Prymas dbał o dyscyplinę duchową. „W naszej kapliczce odprawiliśmy sobie we troje rekolekcje przed uroczystością wielkanocną. Rozważania były osnute na tle Tomasza à Kempis „O naśladowaniu”. Myślą przewodnią była ascetyka więzienia jako nadzwyczajnego środka stosowanego przez Opatrzność do uświęcenia ludzi od początków chrześcijaństwa. Chrześcijanie zaczęli „karierę” więźniów bardzo wcześnie, bo od czasów pierwszych kazań świętego Piotra Apostoła w Jerozolimie” – zanotował Prymas. W Stoczku powstały też cztery teksty Drogi Krzyżowej, które ukazały się drukiem pt. „Via crucis. Szkice więzienne” w 2011 r. To tam wołał Więzień – Prymas rozważając pomoc Szymona w niesieniu krzyża: „Wszystkie Szymony Chrystusa to: Ojciec Święty, biskupi i kapłani, zakonnicy, wierni katolicy, wspierający Chrystusa”.

Tęsknota za tymi, których Pan powierzył

Pod datą 15 kwietnia 1954 r., kard. Wyszyński zanotował wzruszające wyznanie tęsknoty pasterza za powierzonymi mu owcami: „Wielki Czwartek. Sercem i myślą jestem w archikatedrze, wśród duchowieństwa i wiernych. Modlę się o to, by mój następca przy ołtarzu, przy konsekracji olejów i przy mandatum, czynił to lepiej niż ja; by obdzielał kapłanów Ciałem Chrystusa, wszczepiając w nich ducha jedności diecezjalnej”. Modlitwa o jedność dość często pojawia się w intencjach Prymasa. On wiedział, na jakie naciski narażeni są jego najbliżsi współpracownicy i hierarchowie Kościoła w Polsce po jego aresztowaniu i uwięzieniu. Rozumiał jak wielkiego wsparcia modlitewnego potrzebują. Przeczuwał, choć nie dostawał żadnych wiadomości. Nie czytał gazet, nikt go nie odwiedzał i nie otrzymywał listów. Modlił się za „opiekunów” więziennych i nieprzyjaciół tak, jak Jego Mistrz przed laty: „Ojcze, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Prudnik Śląski – stacja trzecia

W październiku 1954 r. samolotem przewieziono Prymasa do Prudnika, gdzie klasztor Franciszkanów zamieniono na nowy „obóz izolacyjny”. Tu Prymas spędził cały rok, zanim, na mocy rządowego rozporządzenia, przeniesiono go do Komańczy. Tu również był strzeżony przez wojsko i UB, inwigilowany i podsłuchiwany. W marcu 1955 r. w grzejniku centralnego ogrzewania sam znalazł podsłuch.

3 kwietnia 1955 r. zapisał: „Niedziela Palmowa. Serce i myśl wyrywają się do archikatedry Świętego Jana, by stanąć na progu i doznać radości wspólnej modlitwy. Trzeba jednak powstrzymać serce i myśl. Niech będzie tu, gdzie Bóg pozwala więzić ciało. Nie chcę, Ojcze, nawet przez to dążenie do najlepszych uczuć być przeciwny woli Twojej. Pozwoliłeś zamknąć mnie wśród tych drutów, pozwoliłeś, by moja Katedra pozostałą i dziś bez mojej służby – Fiat voluntas Tua. Serce, wróć i nie przekraczaj granic murów, pozostań wierne Bogu, jak ciało jest uległe i spogląda tylko ku niebu, gdyż ono nie jest odrutowane”.

W Wielki Czwartek znów, jak rok wcześniej w Stoczku, tęsknił: „Dzień Ostatniej Wieczerzy, dzień ustanowienia Eucharystii, pierwszej Mszy świętej, pierwszej Komunii świętej i pierwszych święceń kapłańskich – najbardziej kapłański dzień, całą duszę kapłańską bierze w soje ramiona i upomina się o czyny, do których jest powołany. Chrystus chciał być dziś z uczniami swoimi. Jak wielką męką dla biskupa jest być z dala od swoich kapłanów, od swojej katedry i diecezji. Żaden z tych dni niewoli nie udręczy tak, jak ten dzień. Jak wielkiego wysiłku pokory i uległości potrzeba, by przeżyć ten dzień w duchu, jakiego ojciec ode mnie ma prawo oczekiwać. Jak bardzo niegodny się czuję tej łaski ołtarza, do którego tak śmiało przystępowałem… Dziś to czuję”. Zanotował też czułe, szczere, a jednak rozdzierające serce wyznanie Chrystusowi:

„Najdroższy Nauczycielu i Wodzu, nie mogę spełnić powinności mojej, gdyż nie mogę na klęczkach omywać nogi tych dzieci moich, które mi dałeś… (…)Pozwól mi przejść na kolanach przez Krakowskie Przedmieście, a uczynię to bez zwłoki”. W zeznaniach księdza – współwięźnia możemy przeczytać, że Prymas walczył ze smutkiem i zgryzotą, nie poddawał się naciskom, dbał o dyscyplinę dnia – wstawał codziennie o godz. 5.00 – kilka godzin modlił się, pracował, ale zdarzało się też, że płakał.

„Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i w Komańczy…” – stacja czwarta

W Komańczy zamieszkał na pierwszym piętrze klasztoru sióstr nazaretanek, na końcu lewej części korytarza. Tu przeżył ostatnie Triduum i Wielkanoc jako więzień. Tu był otoczony życzliwością i troską sióstr, ale jednak wciąż cierpiał. Od momentu aresztowania schudł 20 kg, był blady, wycieńczony i obolały. Nosił w sercu jakąś ranę. Próbował leczyć doświadczenie opuszczenia miłością i modlitwą, ale na jego twarzy wciąż obecny był ten cień smutku, o którym mówiła później jego siostra Julia Wyszyńska. W Wielki Czwartek 1956 r. pisał: „Wieczysty Kapłanie – gorąco pragnąłeś pożywać Twoją Paschę z uczniami. Twoje gorące pragnienie jest tak bardzo kapłańskie, wyrasta ze wspólnoty rodziny kapłaństwa, którego jesteś Początkiem i Źródłem. I ja „pragnę pragnieniem” męki kapłana, któremu też dałeś uczniów. Ale pomimo tak gorącego pragnienia, nie jest dana memu sercu kapłańskiemu ta pociecha, której z woli Ojca doznałeś w wieczerniku. Tyś doznał ulgi, rozdając Eucharystię uczniom swoim. Moja męka kapłańska nie skończy się tak radośnie. Muszę ją przeżyć sam, bez współdziałania moich uczniów”.

***

Więziono go przez trzy lata – bez procesu, śledztwa a nawet aktu oskarżenia. 26 października 1954 r. napisał list do Bieruta z prośbą o zwolnienie go ze względu na stan zdrowia. Nie otrzymał odpowiedzi. Do końca życia modlił się w intencji Bieruta, nosił kartkę z modlitwą w brewiarzu. Kulisy aresztowania Prymasa Tysiąclecia ujawnił na antenie Rozgłośni Polskiej RWE zbiegły na Zachód wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, ppłk. Józef Światło: „Jak wszystkie decyzje w sprawie polityki kościelnej w Polsce, tak i ta decyzja zapadła w Moskwie. Bierut i Franciszek Mazur odpowiedzialny w Biurze Politycznym za walkę z kościołem pojechali jeszcze za życia Stalina po instrukcje. W rozmowie Bierut nalegał na natychmiastowe aresztowanie kardynała, ale Stalin stwierdził, że czas jeszcze na to nie nadszedł.” – relacjonował Józef Światło.

Kard. Wyszyński „Zanurzony” w Bogu przeszedł swoją trzyletnią Drogę Krzyżową. Czy spotkał na niej Weronikę? Szymona? Płaczące niewiasty? Z całą pewnością wciąż spotykał Matkę. 8 grudnia 1953 r. w Stoczku dokonał Aktu Osobistego Oddania się Matce Bożej i „wszystko postawił na Maryję”.

„Cóż mi pozostaje? Tracić nadzieję w sens mojej ofiary? Raczej przeciwnie: bardziej świadomie oddawać swoje cierpienie Kościołowi, by przez ofiarę wyjednać u Boga miłosierdzie i odrobinę odpocznienia dla utrudzonych ludzi”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję