Reklama

Mikołaj za kratkami

2016-12-21 09:59

Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 52/2016, str. 4-5

Tomasz Lewandowski

Mogli przytulić swoje dzieci, żony, narzeczone, których nie widzą czasami miesiącami. Mogli wspólnie spędzić czas, przełamać się opłatkiem, zjeść kawałek domowego ciasta – w Zakładzie Karnym nr 2 we Wrocławiu odbył się niezwykły Mikołaj dla więźniów i ich rodzin

Na co dzień rozdzieleni kratami, dzięki o. Robertowi Żukowskiemu OMI, kapelanowi i dyrekcji więzienia mogli spędzić wspólnie kilka bezcennych godzin. Na więziennej sali gimnastycznej zmieścił się mini plac zabaw z dmuchanym zamkiem dla maluchów, stoliki ze słodkościami i nawet dwie wokalistki śpiewające kolędy. Św. Mikołaj, w roli którego wystąpił wolontariusz Andrzej, przyniósł dzieciom słodkie paczki. Podszedł również do każdego uczestnika spotkania – każdy dostał od niego różaniec i wyjątkowy obrazek z obliczem Chrystusa z Całunu Turyńskiego i przesłaniem od Jezusa: „Kocham Cię i nigdy nie przestanę”.

Ślady w ludzkich sercach

O. Robert opowiedział dzieciom piękną bajkę o śladach zostawianych przy drodze, które pomagają wrócić do domu z najodleglejszej wyprawy – najtrwalsze okazują się te pozostawione w ludzkich sercach. Więźniów przekonywał, by w swoich rodzinach zostawiali tylko dobre ślady: – To spotkanie może zostawić w waszej rodzinie niejeden ślad. Od was zależy, jaki to będzie ślad, co przekażecie swoim dzieciom. Przełamcie się ze swoimi bliskimi opłatkiem i przeproście za to, że was przy nich nie ma.

Najważniejsza rodzina

– Spotkanie odbywa się w ramach programu integracji rodzin „Opoka” – tłumaczy porucznik Marcin Walkowiak, rzecznik prasowy Zakładu Karnego przy ul. Fiołkowej. – Organizujemy także m.in. Dzień Ojca czy Dzień Matki. Skazani mogą spotkać się ze swoją rodziną, przede wszystkim z dziećmi. Co ważne, takie spotkania odbywają się nie w ramach godzin widzeniowych, ale oprócz nich. Jest to dodatkowy czas na bycie z bliskimi.

Reklama

Por. Walkowiak podkreśla, że kontakt z rodziną to jeden z najistotniejszych elementów wpływających na złagodzenie skutków odbywania kary pozbawienia wolności. Ważny jest szczególnie dla dzieci: – Dzieci są wtórnymi ofiarami przestępstw popełnianych przez swoich ojców. Są pozbawione na co dzień obecności ojców, ważnej dla ich normalnego funkcjonowania.

Mam dla kogo stąd wychodzić!

Dla Damiana, jednego z więźniów, było to wyjątkowe spotkanie. – Cieszę się bardzo, że zobaczę się z moją rodziną, z mamą, narzeczoną, że wezmę na ręce moją małą córeczką – tłumaczył tuż przed rozpoczęciem Mikołaja. – Przebywam w Zakładzie Karnym półtora roku, do końca pozostały mi trzy lata. Córeczka Zuzia ma 10 miesięcy, jest śliczną dziewczynką. Mam dla kogo stąd wychodzić!

Podkreśla, że każde widzenie z rodziną jest dla niego bardzo ważne, bo na co dzień nie może obserwować, jak rośnie jego córka. I stara się zmienić: – Zrezygnowałem z udziału w kulturze przestępczej, pracuję nieodpłatnie. Obecnie jestem kaplicowym i pomagam o. Robertowi. W soboty odprawiane są w kaplicy Msze św., a w czwartki i piątki od godz. 16 do 17 odbywają się katechezy prowadzone przez różne ciekawe osoby – byli m.in. rodzice ośmiorga dzieci, którzy przyszli do nas z najmłodszą córeczką Faustynką.

Dla rodziny przygotował prezenty: – Dla mamy mam szkatułkę, a kolega zrobił mi chusty z namalowanym św. Mikołajem. To prezent dla mojej 6-letniej siostry.

Mikołaj malowany na prześcieradle

Robert, twórca chust ze św. Mikołajem, sam jest kawalerem. Czas w więzieniu wypełnia mu jego hobby – malowanie. Na płótnie, na kartkach, na kawałkach prześcieradeł tworzy kredkami barwne dzieła. A koledzy chętnie korzystają z jego prac przygotowując prezenty dla bliskich. – Rysuję postacie bajkowe, wszystkie, jakie znajdę! W swoich zbiorach mam ok. 300 wzorów. Św. Mikołaja rysuję w siedmiu różnych wersjach. Tego, którego przygotowałem na dziś, odwzorowałem z jakiejś reklamówki.

Święta nie są dla niego łatwym czasem. Ma starszego już ojca, bracia mieszkają za granicą, nie ma go kto odwiedzać. – Jak ktoś nie ma kontaktu z bliskimi, nie ma widzeń, przepustek, to na święta stara się po prostu o wielu rzeczach nie myśleć. Ciśnie coś w sercu, żal jest straconych świąt – mówi. Jak sam tłumaczy, choroba pokrzyżowała mu plany zawodowe, pogubił się i zaczął „karierę z włamaniami”, za które trafił do więzienia. Ale po wyjściu chciałby zacząć normalne życie.

– Wielu z tych chłopaków żałuje zmarnowanego życia, wielu chce się podnieść. By tego dokonać, potrzebują pomocy – tłumaczy o. Robert. Oblata wspiera grupa około 20 wolontariuszy. – Chciałbym, by w więzieniu przeprowadzony został Kurs Alfa – mówi o swoich dalszych planach. – Taki kurs rozpoczęły teraz osoby, spośród których wyłonieni zostaną animatorzy do przeprowadzenia kursu w Zakładzie Karnym. Podczas Alfy w więzieniu może także wśród osadzonych znajdą się osoby, które staną się animatorami dla innych? Byłoby to niezwykle cenne – dodaje.

Tagi:
więzienie mikołajki

Jasna Góra: pielgrzymka funkcjonariuszy w 100-lecie Służby Więziennej

2019-10-12 16:24

mir/Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

W jubileuszowym roku 100–lecia polskiego więziennictwa na Jasnej Górze odbyła się tegoroczna pielgrzymka służb penitencjarnych. Po raz pierwszy uczestniczyli w niej przedstawiciele więziennictwa z Ukrainy z o. Konstantynem Pantelejem, naczelnym kapelanem dla grekokatolików.

BPJG /jasnagora.com

- Jesteśmy służbą z tradycjami – podkreślił gen. Jacek Kitliński, dyrektor generalny Służby Więziennej w Polsce. Wskazał na wysoki poziom bezpieczeństwa w kraju. - Spotykam się z szefami różnych służb i wiem, że u nas jest bezpiecznie. My nie mamy osób, które zagrażają porządkowi, tak jak jest to chociażby w krajach Europy Zachodniej. Mówiąc wprost, u nas nie ma w więzieniach terrorystów i w naszym kraju również jest bezpiecznie. Tego zazdrości nam cała Europa – zauważył gen. Kitliński.

W 23. Pielgrzymce Funkcjonariuszy Służby Więziennej uczestniczyło ponad 600 osób: kadra kierownicza służby więziennej, strażnicy więzienni i pracownicy więzień z rodzinami, a także kapelani posługujący w zakładach karnych w całej Polsce.

W więziennictwie służy ok. stu kapelanów, większość zatrudniana jest na 1/8 etatu.

Ks. Adam Jabłoński, krajowy duszpasterz więziennictwa zwrócił uwagę na potrzebę pracy duszpasterskiej po obu „stronach krat”, czyli wśród funkcjonariuszy i pracowników oraz ich rodzin a także wśród osadzonych. Ta druga posługa wymaga od kapłana szczególnego i indywidualnego podejścia pełnego zaangażowania oraz wytrwałości.

- Tu potrzeba nieść otuchę i nadzieję. Nie tylko nawracać, ale pokazać więźniom, że są ważni, są takimi samymi ludźmi, jak ci po drugiej stronie muru. To przywrócenie godności jest najważniejsze – podkreślił krajowy duszpasterz więziennictwa.

W lutym 1919 r. marszałek Józef Piłsudski podjął decyzję, że Straż Więzienna będzie jedną z pierwszych służb, które powstaną w odradzającym się państwie polskim. Ówczesne władze II Rzeczpospolitej uznały, że ta służba jest kluczowa z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.

Obecnie w aresztach śledczych i zakładach karnych jest ponad 75 tys. osadzonych, a spokoju i bezpieczeństwa strzeże ponad 30 tys. tys. funkcjonariuszy i pracowników cywilnych (w tym samych funkcjonariuszy jest ok. 28 tys.). Jest to trzecia formacja uzbrojona w kraju, podległa ministrowi sprawiedliwości.

Ochrona społeczeństwa przed przestępczością oraz służba państwu była i jest nadrzędną misją więzienników – podkreślają funkcjonariusze Służby Więziennej, która jest nadal jednym z najważniejszych pionów polskiej państwowości, który gwarantuje bezpieczeństwo publiczne obywatelom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Godzina Łaski 8 grudnia godz. 12.00-13.00

2014-12-02 14:50

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 49/2014, str. 16-17

Niewielu w Polsce słyszało o objawieniach Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle, choć przyjęło się już w licznych parafiach nabożeństwo zwane Godziną Łaski. Przypada ono w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia od godziny 12 do 13. U jego początków są właśnie objawienia Matki Bożej Róży Duchownej we włoskim Montichiari

Monika Książek
Figura Matki Bożej Niepokalanej w Krościenku

O niewielkim miasteczku w północnej Italii, u podnóża Alp, 20 km od Brescii, zrobiło się głośno tuż po II wojnie światowej. Wówczas to, w roku 1946, najpierw w Montichiari, a potem - w następnych latach - w położonej nieco na uboczu dzielnicy Fontanelle Matka Boża wielokrotnie ukazała się Pierinie Gilli, pielęgniarce z miejscowego szpitala. Dzięki tym objawieniom miasteczko zupełnie zmieniło swój charakter, m.in. w górującym nad okolicą starym zamku, zwanym obecnie Zamkiem Maryi, ulokowano ośrodek dla ludzi chorych i starych, natomiast przy źródle w Fontanelle - według życzenia Maryi - powstał ogromny ośrodek leczniczy z basenami z leczącą wodą z poświęconego przez Najświętszą Pannę źródła.

Pierina Gilli

Powiernicą Matki Bożej - jak wspomniałem - była Pierina Gilli, urodzona 3 sierpnia 1911 r. w wiosce San Giorgio pod Montichiari. Pochodziła ona z biednej, wielodzietnej rodziny. Gdy jej ojciec, Pancrazio, zmarł wskutek ran odniesionych podczas I wojny światowej, mała Pierina trafiła do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Sytuacja materialna rodziny poprawiła się, kiedy jej matka, Rosa, wyszła powtórnie za mąż, i Pierina mogła wrócić do domu. Była jednak źle traktowana przez ojczyma. W trudnych chwilach - jak wspominała - śpiewała Litanię loretańską do Matki Bożej, by powstrzymać jego agresję.

W wieku 18 lat podjęła pracę jako pielęgniarka w szpitalu w Montichiari. Przekonana od dzieciństwa o opiece Matki Bożej, pragnęła wstąpić do zakonu, jednak z powodu słabego zdrowia i braku posagu nie została przyjęta. Nie załamując się, oddała Maryi swoje życie. Postanowiła równocześnie praktykować uczynki miłosierdzia i pokuty. Pod wpływem duchowych natchnień złożyła prywatny ślub czystości i odmówiła zamążpójścia. Celem wybranej przez nią drogi było uświęcenie własne, a także ofiarowanie praktyk pokutnych oraz cierpień za przeżywających trudności kapłanów oraz osoby konsekrowane.

Ponownie starała się o przyjęcie do zakonu w 32. roku życia. Choć została przyjęta do Zgromadzenia Służebnic Miłosierdzia, nie złożyła ślubów wieczystych, głównie z powodu nękających ją ciężkich chorób. W wieku 35 lat po raz pierwszy miała widzenie Matki Bożej.

Objawienia Róży Duchownej

Pierwsze objawienie Pierina przeżyła 24 listopada 1946 r. podczas pracy w szpitalu. Ujrzała płaczącą Madonnę z zanurzonymi w piersi trzema mieczami. Szatę Maryi zdobiły trzy róże: biała, czerwona i złota. Maryja nazwała siebie Różą Duchowną. Głównym przesłaniem była prośba o szerzenie kultu Matki Bożej Róży Duchownej w intencji uświęcenia dusz konsekrowanych. Kiedy Pierina opowiedziała o tym widzeniu swojemu spowiednikowi, nie znalazła zrozumienia, co więcej - nakazał jej milczenie.

Podczas kolejnych widzeń i mistycznych ekstaz Pierina widziała Matkę Bożą w różnych miejscach: w domowym oratorium, w szpitalnej sali, w domowej kaplicy, w kościołach... Świadkami tych objawień były setki osób. W licznych orędziach Matka Boża nawiązywała do wielkich objawień: w Lourdes - nazywając się Niepokalanym Poczęciem; w Fatimie - pragnąc, aby rozwijano w zgromadzeniach zakonnych nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca i czczono Ją pod wezwaniem Róży Duchownej (Mistycznej); na rue du Bac w Paryżu - nakazując wybicie medalika podobnego do tego z 1830 r., kiedy to miały miejsce objawienia św. Katarzynie Labouré. Już bodaj z tego wynika, że przesłania Maryi w Montichiari okazały się bardzo kościelne, a tym samym uniwersalne, stąd też figury Matki Bożej Róży Duchownej zaczęto wkrótce stawiać w wielu kościołach na całym świecie.

Fenomenem tych objawień jest wspomniana Godzina Łaski: 60 minut między godz. 12.00 a 13.00 w dniu 8 grudnia, czyli w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Oto Jej słowa: „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”.

Słowo Kościoła

Objawienia z Montichiari przez wiele lat nie były zatwierdzone przez Kościół, mimo że potwierdziły je cuda uzdrowień, zjawiska świetlne i słoneczne oglądane wielokrotnie w Montichiari, a nawet to, że papież Paweł VI miał na swoim biurku statuę pielgrzymującej Madonny Róży Duchownej.

Biskup Brescii Giacinto Tredici, który ostatecznie musiał wydać werdykt o prawdziwości objawień, nie będąc im przeciwny, sugerował Pierinie Gilli życie w ukryciu. Ta pokornie zastosowała się do zaleceń i przez wiele lat mieszkała w skromnym domku przy franciszkańskim klasztorze w Fontanelle, gdzie spotykała się z pielgrzymami w swojej niedużej kaplicy. Aż do śmierci prowadziła pustelnicze życie. Poświęciła się modlitwie i pokucie, jednak nigdy nie przywdziała habitu zakonnego. Zmarła w opinii świętości 12 stycznia 1991 r., nie doczekawszy się zatwierdzenia objawień. Jej grób i miejsca objawień odwiedza rocznie ponad 100 tys. pielgrzymów.

Kolejny biskup Brescii, Giulio Sanguinetti, widząc, jak statuy Maryi z trzema różami na piersiach lub też z trzema mieczami zdobywają świat, 15 sierpnia 2000 r. uznał kult Matki Bożej Róży Duchownej z objawień w Montichiari. Przesłał także list do dwóch stowarzyszeń, które spontanicznie zajmowały się miejscami kultu w Fontanelle. Poinformował je o mianowaniu „kapłana, który ma zająć się sprawą kultu, w osobie Pierino Bosellego, dyrektora diecezjalnego wydziału do spraw liturgii”. Wkrótce w Montichiari powstało nowe stowarzyszenie, utworzone z dwóch dotychczasowych, zatwierdzone przez biskupa i przez proboszcza Montichiari ks. Franco Bertoniego. Jego celem jest szerzenie pobożności do Matki Bożej w Fontanelle. To nowe stowarzyszenie nazywa się Róża Duchowna - Fontanelle.

Uznanie objawień Róży Duchownej wpłynęło na jeszcze liczniejsze fundowanie świątyń pod tym wezwaniem, powstały nowe ruchy religijne; także wiele osób, które odwiedzają i poznają Montichiari, odkrywa powołanie kapłańskie lub zakonne. Chociaż więc objawienia w Montichiari-Fontanelle nie wniosły szczególnie wiele nowego czy to do teologii, czy do pobożności maryjnej, to należałoby napisać, że Bóg zawsze wybiera sobie tylko znany i właściwy moment na swoje przesłanie do Kościoła i świata. Orędzie Matki Bożej z Montichiari jest wołaniem o zagrożoną świętość kapłanów i osób konsekrowanych, jest wezwaniem do modlitwy, do podejmowania dzieł zadośćuczynienia i pokuty szczególnie za tych kapłanów, którzy przeżywają kryzys wiary, a nierzadko odchodzą z drogi powołania lub nawet otwarcie zaczynają walczyć z Kościołem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Gala Wolontariatu Caritas

2019-12-10 18:45

Kamil Krasowski

W parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze zakończyła się III Diecezjalna Gala Wolontariatu. Znamy zatem najlepszego wolontariusza i najlepszego opiekuna Szkolnych Kół Caritas.

Karolina Krasowska
Wyróżnieni z bp. Tadeuszem Lityńskim, lubuską kurator oświaty Ewą Rawą i dyrektorem diecezjalnej Caritas ks. Stanisławem Podfigórnym

Udział w Gali wziął bp Tadeusz Lityński, który pogratulował młodym wolontariuszom i podziękował ich opiekunom.

- Jest to co prawda trzecia, ale jakże odsłaniająca wiele dobra i piękna Gala Wolontariatu Caritas. Chcę tutaj wyrazić wdzięczność wszystkim wychowawcom, opiekunom  i pogratulować młodym ludziom - mówił bp Lityński. - Jeżeli mówimy Polska to z jednej strony widzimy gdzieś w wyobraźni terytorium naszego kraju na mapie Europy. Wnikając głębiej - pewną historię, czasami dramatyczną. Widzimy dziedzictwo kulturowe,  przemysł i różne obiekty. Ale myślę, że też dostrzegamy ludzi, Polaków. Podobnie jest też, gdy słyszymy i widzimy logo Caritas. To nie tylko to zewnętrzne logo, które przedstawia krzyż i słowo Caritas wpisane w serce, które mieni się barwą czerwieni, ale stołówki, magazyny żywności czy pomieszczenia, w których się udziela się pomocy potrzebującym. Caritas to żywy organizm ludzi wrażliwych i mających serce. I za to chciałbym bardzo serdecznie podziękować - dodał pasterz diecezji.

W czasie uroczystej Gali wręczono 7 statuetek. W kategorii "najlepszy wolontariusz" statuetki otrzymali Sara Gaweł, Alicja Baraniecka, Sara Mazurek, Dominik Mól, Agata Przyborska, Adrianna Bednarz i Lena Tomaszewska.

- W Caritas działam od gimnazjum, czyli już 6 lat, bo w tym roku jestem w klasie maturalnej. Pomagam pani Kamili, robimy razem mnóstwo akcji. Ostatnio u nas w szkole mieliśmy Dzień Wolontariusza. Naprawdę dużo się dzieje. Robię to, bo daje mi to ogromne spełnienie. Wiem, że szczęście, które daje innym wraca do mnie z podwójną siłą. Daje to motywację i podbudowuje człowieka. Wiem, że robię dla kogoś bardzo dobrą sprawę - powiedziała Sara Gaweł z Zespołu Szkół w Drezdenku.


Oprócz wolontariuszy zostali wyróżnieni także ich opiekunowie. W kategorii "najlepszy opiekun" statuetkę otrzymały Kamila Zamerluk oraz Beata Stoińska, opiekunki SKC w Zespole Szkół w Drezdenku.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem