Reklama

Objawienie Pańskie

2017-01-04 11:25

Ks. Zbigniew Chromy
Edycja świdnicka 2/2017, str. 8

Ks. Zbigniew Chromy
Jordan – okolice Jerycha – tradycyjne miejsce chrztu Pana Jezusa

Obchodzimy święty dzień wsławiony trzema cudami: dzisiaj gwiazda przywiodła Mędrców do żłóbka, dzisiaj na godach woda zamieniła się w wino, dzisiaj Jezus chciał być ochrzczony w Jordanie, aby nas zbawić” – ta starożytna antyfona do hymnu „Magnificat” z nieszporów święta Objawienia Pańskiego, doskonale streszcza tajemnicę uroczystości upamiętniającej objawienie się Boga w widzialnej postaci. Chrystus, Bóg-Człowiek, objawił się poganom w osobach Mędrców, narodowi wybranemu podczas chrztu w Jordanie oraz swoim uczniom na Godach w Kanie Galilejskiej.

Słowo Epiphania, starożytna nazwa tego święta – do dziś tak nazywanego na Wschodzie – może być tłumaczone jako adventus czy parousia i jest świeckiego pochodzenia. Święto Trzech Króli należy do najstarszych w Kościele i dawniej szczególnie w ten dzień, podobnie jak w Wigilię Paschalną, udzielano chrztu. Było to poprzedzone okresem pokuty, który kończył się w Epifanię 6 stycznia. Do dziś śladami tego są fioletowy kolor szat w Adwencie czy też błogosławienie wody w tym dniu. W Kościele chrzczono więc nie tylko w Wielkanoc, ale i święto Trzech Króli. Dlatego błogosławiono wodę w te dwa najstarsze obok niedzieli święta chrześcijańskie. Kościół wschodni, także aktualnie, spośród trzech tajemnic, które dziś wspominamy, najbardziej akcentuje chrzest Chrystusa, którego wspomnienie było głównym powodem udzielania chrztu w tę uroczystość.

„Widzieliśmy Jego gwiazdę na wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon” – Kościół zachodni wspomina dziś zwłaszcza to wydarzenie – pokłon Mędrców, objawienie się Boga narodom, czyli poganom; wspominając z wdzięcznością Bożą łaskę, która rozświetliła narody pogrążone w ciemnościach światłem Ewangelii. Kościół pogan, a więc chrześcijan niemających żydowskich korzeni, w osobach owych Mędrców widzi siebie samego oddającego pokłon Chrystusowi Panu i dziękuje Mu, że zechciał się objawić tym, którzy Go wcześniej nie znali. Dary, które przynoszą Magowie, oznaczają samego Chrystusa, o czym przypomina nam „Modlitwa nad darami” z uroczystości Objawienia Pańskiego. Złoto Jego królewską godność, która wypływa z połączenia w Nim dwóch natur: ludzkiej i boskiej. Ich symbolami są mirra i kadzidło. „Albowiem kiedy Jednorodzony Syn Twój ukazał się w naszej śmiertelnej naturze, udzielił nam na nowo światła swej nieśmiertelności” – te słowa prefacji o Objawieniu Pańskim wskazują nie tylko na Chrystusa, który jest objawicielem, ale i na Chrystusa, który sam jest Objawieniem Boga.

Reklama

W święto Trzech Króli po Ewangelii tradycyjnie ogłasza się daty świąt ruchomych, tak jak one w danym roku przypadają. Uroczysta formułą rozpoczyna się od słów: „Uroczyście oznajmiamy, bracia umiłowani, że tak jak poprzez hojne miłosierdzie Boże radowaliśmy się z Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa, tak też powinniśmy głosić radość Zmartwychwstania naszego Zbawiciela”. Ten stary zwyczaj, aby w pierwsze wielkie święto roku cywilnego, ogłaszać święta ruchome, ma głębokie uzasadnienie teologiczne. Po pierwsze, następuje po Ewangelii, która jest Objawieniem samego Pana, a po drugie, w święto Objawienia Pańskiego. W ten dzień, zgodnie z tradycją, naznacza się kredą, poświęconą w święto Trzech Króli, drzwi naszych domów. Powinno to wyglądać następująco: C+M+B+2017 lub K+M+B+2017. Te trzy litery mogą oznaczać zarówno trzech Mędrców (Caspar, Melchior, Balthasar) w łacińskim lub polskim brzmieniu ich imion, jak i prośbę o błogosławieństwo, są także prośbą o Bożą opiekę w ciągu roku: „Christus Mansionem Benedicat” – Niech Chrystus błogosławi ten dom. Zwyczaj ten jest kontynuacją starotestamentalnej tradycji (Wj 12,1n). Gdy Izrael wychodził z Egiptu, z domu niewoli, na Boże polecenie Izraelici znaczyli swoje domy krwią baranka i uniknęli zagłady, gdy Anioł Śmierci, zabijał wszystko pierworodne w Egipcie. Kto zatem świadomie kreśli te znaki, wyraźnie prosi o Bożą opiekę, o Jego błogosławieństwo, chce, by omijały ten dom wszelkie nieszczęścia, a przy okazji przyznaje się do wiary wobec sąsiadów. Trzy krzyżyki + oznaczają błogosławieństwo Trójcy Przenajświętszej +Ojca +Syna +Ducha Świętego.

Każdy wierzący, podobnie jak Mędrcy ze Wschodu, przychodzi na Mszę św., aby oddać pokłon Bogu, który dla nas stał się człowiekiem, przynosząc Mu w darze siebie samego z wodą swoich dobrych uczynków, aby On przemienił je w najprzedniejsze wino Boskiej miłości. Jesteśmy wszyscy sługami Słowa, które ma moc przemienić nasze życie, niosąc nam Objawienie Boże oraz związane z nim zbawienie. W Kościele pierwszymi odpowiedzialnymi za głoszenie tego Słowa, które stało się ciałem, mają być ci, którzy przyjęli sakrament święceń. W tym świętym czasie prosimy wszystkich do modlitwy za nich: za papieża Franciszka, biskupów (Ignacego, Adama), prezbiterów i diakonów, aby wypełnili wiernie dzieło głoszenia Ewangelii i by owocowała ona w życiu wszystkich ludzi dobrej woli. „Ecce advenit dominator Dominus: et regnum in manu eius, potestas et imperium”. Oto przychodzi Pan i Władca, a w ręku Jego królewska władza i moc, i panowanie.

Tagi:
Przemienienie Pańskie

Święto Przemienienia Pańskiego

2018-08-06 09:58

ca, aw / Warszawa (KAI)

6 sierpnia Kościół obchodzi Święto Przemienienia Pańskiego zwane także epifanią lub teofanią. Liturgia tego dnia wspomina opisane w ewangeliach wydarzenie, przez które Chrystus objawił swoje bóstwo.

Graziako
„Przemienienie Pańskie” (XVII wiek)/Fot. Graziako

Czytany w liturgii ewangeliczny opis Przemienienia Pańskiego pełen jest znaczeń symbolicznych: góra, światło i obłok są w Biblii charakterystyczne dla objawień Boga. "Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich" (Mt 17,1). Twarz Jezusa zajaśniała jak słońce, szata była biała jak światło, ukazali się też Mojżesz i Eliasz a z obłoku dobiegł głos Boga.

Są oni świadkami, którzy potwierdzają widzenie Apostołów i wskazują, że całe objawienie prowadzi do Jezusa. Dodatkowym i niepodważalnym uwierzytelnieniem jest głos Ojca, Który mówi: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!" (Mt 17,5).

Przemienienie Jezusa miało umocnić wiarę Apostołów oraz przygotować ich na przeżycie męki i śmierci Jezusa. Przemienienie ukazuje też, że do chwały objawionej przez Jezusa dochodzi się przez cierpienie i śmierć. Tak jak każda teofania (czyli objawienie bóstwa) Przemienienie Pańskie budzi fascynację i zachwyt ale zarazem lęk, dlatego św. Piotr powiedział najpierw: "dobrze, że tu jesteśmy" a w chwilę później uczniowie "upadli na twarz i bardzo się zlękli". W religioznawstwie mówi się, że Bóg jest "mysterium fascinosum et tremendum", czyli tajemnicą fascynującą i przerażającą.

W chrześcijaństwie wschodnim święto Przemienienia obchodzone było już w V wieku. Do dziś zajmuje ono w liturgicznym kalendarzu chrześcijańskiego Wschodu jedno z najważniejszych miejsc. Przemienienie jest też bardzo częstym motywem ikonografii wschodniej.

Na Zachodzie pierwsze wzmianki o tym święcie pochodzą z VII i VIII wieku. Bardziej upowszechniło się ono w okresie wypraw krzyżowych, kiedy bardzo popularne były pielgrzymki do Ziemi Świętej, w tym także na Górę Tabor, uznawaną za Górę Przemienienia.

W 1457 r. papież Kalikst III, jako wyraz wdzięczności za zwycięstwo nad Turkami odniesione 6 sierpnia 1456 r. pod Belgradem, wprowadził je do liturgii całego Kościoła katolickiego. W 1964 r. Górę Tabor odwiedził papież Paweł VI, który jako pielgrzym przemierzał Ziemię Świętą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: Kościół, który żyje, nie traci czasu na opłakiwanie tego, co było

2019-10-20 14:33

bgk / Szemborowo (KAI)

Kościół, który żyje idzie naprzód, idzie dalej, nie traci czasu na opłakiwanie tego, co było – mówił w Niedzielę Misyjną Prymas Polski abp Wojciech Polak pytając, czy jako chrześcijanie nie grzeszymy właśnie taką postawą, ciągłym narzekaniem, że wszystko w Kościele i świecie jest coraz gorsze.

Piotr Drzewiecki

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w parafii w Szemborowie (archidiecezja gnieźnieńska) Mszy św. w 100-lecie konsekracji kościoła parafialnego i udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży. W homilii, wskazując na trwający Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny i przypadającą 20 października Niedzielę Misyjną, przypomniał, że wszyscy jesteśmy uczniami-misjonarzami.

„Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą cierpliwością w każdym nauczaniu. To nie są słowa, która odnoszą się tylko do mnie biskupa czy do księdza proboszcza. Jezus mówi dziś do Ciebie i ty głoś i ukazuj to innym. Głoś nie słowami, ale życiem. Pokazuj innym, że wiara nie jest jakąś ideologią czy propagandą, ale jest życiem” – zaapelował abp Polak.

Pytał też za papieżem Franciszkiem, czy nie popełniamy dziś grzechu zaniedbania, kiedy zamiast szerzyć radość, zamykamy się w smutnym użalaniu się nad sobą, Kościołem i światem.

„Czy nie grzeszymy stale narzekając, że wszystko jest coraz gorsze i w świecie i w Kościele?” – pytał Prymas i za Franciszkiem odpowiedział: owszem grzeszymy, bo jesteśmy niewolnikami lęków, które nas blokują, bo dajemy się paraliżować nieustannie powtarzając, że „zawsze tak było”.

„Grzeszymy – mówił dalej za Franciszkiem Prymas – gdy żyjemy życiem jako ciężarem, a nie darem; kiedy w centrum jesteśmy my z naszymi znużeniami, a nie bracia i siostry, którzy oczekują, aby zostać pokochani”. Grzeszymy, bo przecież jako chrześcijanie – tłumaczył – nie jesteśmy dla siebie i nie możemy ukrywać się w jakimś prywatnym kącie szczęścia czy nieszczęścia.

Kościół – mówił na koniec Prymas – tak, jak serce ma pompować i nieść życie. Zawał to martwica serca. Zawał oznacza Kościół, który – powtórzył za papieżem Franciszkiem – „traci swój czas na opłakiwanie tego, co nie idzie jak trzeba, wiernych, których już tu nie ma, wartości dawnych czasów, których już nie ma”. A przecież tylko Kościół, który żyje, który wychodzi i idzie dalej, jest „solą ziemi i zaczynem dla świata”.

Pełny tekst homilii Prymasa Polski na www.prymaspolski.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Gawin - 30 lat miłości na misjach

2019-10-21 12:18

ks. Krzysztof Czermak / Tarnów (KAI)

Do tej miłości przygotowywała się od dziecka – wtedy zobaczyła film o misyjnej pracy sióstr w Mozambiku, siedząc u taty na kolanach. Z okazji trwającego Nadzwyczajnego Tygodnia Misyjnego publikujemy sylwetkę Ewy Gawin, świeckiej misjonarki z diecezji tarnowskiej.

www.dzieciafryki.com

Misyjna rekordzistka

Otwiera długą, bo 35-osobową listę świeckich, których na afrykański ląd posłał biskup tarnowski. Jest rekordzistką, bo w styczniu 2020 r. będzie obchodzić trzydziestolecie pracy w Kamerunie. To wielka radość, gdy po 30 latach można zweryfikować miłość do ludzi, których pokochało się wcześniej. Dzisiaj pani Ewa z dumą patrzy na tę oddaną Kameruńczykom miłość, która kiełkowała i rozwijała się od lat. Zaczyna się już wtedy, gdy siedząc na kolanach u taty oglądała filmy o pracy sióstr w Mozambiku. Potem było zaangażowanie oddanej misjom dziewczyny, które sięga końca lat siedemdziesiątych, kiedy wraz z klerykami przy tarnowskiej katedrze organizowała i wysyłała paczki do tarnowskich misjonarzy pracujących już od kilku lat w Ludowej Republice Konga. Były też trudne chwile, bo nie doszły do skutku podpisane kontrakty. Ale potem konkret: dwa lata spędzone w Castel Gandolfo, gdzie z całego świata przybywały kobiety (zwłaszcza w habicie), by studiując Catechesi missionaria przygotować się intelektualnie do zadań, które były mocno osadzone na horyzoncie marzeń.

Ziemia obiecana

Wreszcie „przypadkowy” Paryż, gdzie pani Ewa dowiedziała się, że czeka na nią Kamerun, że to ten kraj, a nie Ludowa Republika Konga będzie jej „ziemią obiecaną”. W swoim pierwszym liście z Kamerunu pisała o dniu przybycia: „Jest 26ºC, godz. 9.00. Czy ja naprawdę jestem w Kamerunie, mojej ziemi obiecanej?”. W Kamerunie, zwłaszcza w diecezji Bertoua, wszyscy ją znają, wszyscy ją kochają, wielu korzysta z jej dobroci. Są też, niestety, tacy, którzy tę dobroć wykorzystują i zadają rany jej sercu... Co może robić osoba świecka, zdana na samą siebie, w Afryce? Na to pytanie dzisiaj łatwo znajdujemy odpowiedź, bo możemy pokazać, co zrobiła, podążając trzema drogami miłości.

Dla mniej sprawnych

Niepełnosprawność dzieci to jedna z dróg miłości, po której kroczy pani Ewa, a dzięki niej także „jej” dzieci. Są to dzieci z krzywymi nóżkami czy stopkami. Są to dzieci, które były ukrywane w domach, żeby świat ich nie zobaczył i nie oskarżył rodziny o czary, które w mentalności afrykańskiej są przyczyną podobnych nieszczęść. Te dzieci pani Ewa diagnozuje i zawozi na oddziały chirurgii. Ponad 500 osób przeszło mniej czy bardziej poważne operacje, a trzy razy tyle zostało poddanych reedukacji czy różnym badaniom. Tych, którzy otrzymali aparaty ortopedyczne, jest około 800, a kilkadziesiąt osób cieszy się stałymi protezami, czyli nowym życiem z „kończynami”. Pani Ewa zajmuje się też zakupem wózków inwalidzkich. W tym przedsięwzięciu jej rodzima diecezja uczestniczy w 90% wydatków.

Dla uwięzionych

Druga droga, na której nie wyczerpuje się miłość pani Ewy, to posługa więźniom w ogromnym więzieniu w Bertoua, w którym przebywa około 700 osób. „Więźniów odwiedzać” – to znany nam i chyba rzadko praktykowany dobry uczynek wobec innych ludzi. Pani Ewa więźniów nie odwiedza, ona im posługuje. Troszczy się o ich życie i przeżycie kupując leki, żywność i inne konieczne produkty. Myśli też o sferze duchowej więźniów, którzy są chrześcijanami. Dzięki środkom ze swojej rodzimej diecezji wyremontowała więzienną kaplicę, łatając pokaźną dziurę w dachu, przemalowała ściany i wymieniła dach, by mogli spokojnie się modlić. Dzięki ofiarom z Dzieła Ad Gentes wyremontowała dwa pomieszczenia, w których chorzy więźniowie będą mogli spać na czystej podłodze. Uwięzionym współwyznawcom starają się pomagać muzułmanie, protestanci i przedstawiciele innych Kościołów i sekt. Pani Ewa natomiast pomaga wszystkim.

Dla głuchoniemych

W ostatnich latach jest szczególnie znana ze swego serca, które oddaje dzieciom głuchoniemym. Te dotknięte kalectwem słuchu i mowy dzieci pochodzą z całego Kamerunu, przybywają nawet z odległości 400 kilometrów. Są wyznawcami różnych religii, pochodzą z różnych plemion. Te przybywające z daleka umieszczane są w tzw. internacie rodzinnym, czyli w rodzinach, które już mają swoje dzieci i przyjmują za opłatą również te ze szkoły. Diecezja tarnowska finansuje pobyt owych dzieci w takich domach. Szkoła powstała w 2006 roku i miała bardzo skromne pomieszczenia. Odwiedzając ją, widziałem, jakie kiepskie, choć schludne mieli warunki. Najbliższa o tej specjalności szkoła jest w Yaounde, oddalonym od Bertoua o 350 km. Chcąc wybudować dzieciom nową, z prawdziwego zdarzenia szkołę, pani Ewa zwróciła się z prośbą o jej sfinansowanie do kolędników diecezji tarnowskiej.

Serce dla wszystkich

Podaje także pomocną dłoń wielu dzieciom szkolnym, by miały za co kupić podstawowe przybory szkolne i by nie chodziły głodne do szkoły. Kilka lat temu rozpoczęła wielkie przedsięwzięcie – pozyskania dla dzieci ich aktów urodzenia, bez których w miarę normalna przyszłość dziecka w wielu dziedzinach życia, zwłaszcza edukacyjnej i zdrowotnej, jest niemożliwa.

„Ziemia obiecana” pani Ewy wcale nie jest mlekiem i miodem płynąca. Kameruńską ziemią płynie to, co ona swym sercem przetwarza na mleko i miód. Płynie czas, którego ona nie liczy, a on swym nurtem zabiera ze sobą wszystko, co stanowi życie pani Ewy. On niesie radość, spełnienie i świadomość nieużytecznego sługi. Ale jeśli niesie wszystko, to łzy także. Ale to są łzy „ziemi obiecanej”.

Doceniona

Jej ofiarna praca została dostrzeżona. 30 grudnia 2016 r. prezydent Andrzej Duda przyznał pani Ewie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz osób potrzebujących pomocy.

„Ja ten krzyż symbolicznie dzielę na małe okruszki, które przekazuję także innym misjonarzom, którzy już odeszli do Pana, którzy jeszcze pracują. Chcę się nim podzielić także z tymi, którzy misje otaczają swoją modlitwą i swoim cierpieniem” - mówiła Ewa Gawin, przyjmując order w sierpniu 2017 r., podczas Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem