Reklama

Św. Wojciech i niezwykłości Pełczysk

2017-04-11 10:22

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 16/2017, str. 4-5

T.D.
Św. Wojciech, patron w ołtarzu bocznym

Niezwykłe miejsce – na wzgórzu, na żyznych ziemiach w obszarze nazwanym dzisiaj Kozubowskim Parkiem Krajobrazowym, wybrał sobie św. Wojciech na kościół. W promieniach słońca czy podświetlony nocą – jest widoczny z daleka

Tereny okalające świątynię w Pełczyskach, zamieszkane przez pracowitych, wrażliwych na potrzeby parafii ludzi, należą do najintensywniejszych obszarów wykopaliskowych w Polsce. Życie tutaj tworzyło zalążki sprawnej cywilizacji równolegle do czasu budowy… egipskich piramid.

Odpust już wkrótce

Wezwanie kościoła świadczy o sięgającym w średniowiecze rodowodzie pełczyńskiej świątyni, gdzie odpust wojciechowy mógł być obchodzony co najmniej od XII wieku. Wspomnienie świętego – patrona Polski, przypada 23 kwietnia; jest to niedziela, więc odpust został przeniesiony na 24 kwietnia. Uroczystości będzie przewodniczył ks. dziekan Wiesław Stępień, homilię powie ks. Jacek Bonio. Można spodziewać się licznej obecności parafian, która i w zwykłe niedziele sięga 30 proc. Ks. Wojciech Szczęsny, proboszcz w Pełczyskach od półtora roku przyznaje, że kult patrona nie wychodzi tutaj poza ramy tradycyjnego – i przymierza się do jego rozszerzenia, przybliżenia (tym bardziej że to jego osobisty patron oraz patron parafii, w której się urodził).

W kościele jest jedno okazałe wyobrażenie św. Wojciecha – w rokokowym ołtarzu bocznym (ok. 1750) znajduje się obraz namalowany przez Walerego Eliasza ok. 1880 r. Patronowi kościoła dedykowano niegdyś także jeden dzwon (który został ukryty podczas II wojny światowej), a tablica wmontowana przy wejściu do kościoła przypomina obchody 1997 r. – tysiąclecia śmierci św. Wojciecha.

Reklama

Patron – misjonarz

Św. Wojciech urodził się w rodzinie książąt Sławnikowiców, w czeskich Libicach, a wychowywał się w Magdeburgu, gdzie na cześć tamtejszego biskupa przyjął drugie imię – Adalbert, pod którym jest znany w literaturze średniowiecznej i na Zachodzie. Od 983 r. był biskupem Pragi, współpracował wówczas z wieloma wybitnymi osobistościami w Europie. Ok. 989 zrzekł się godności biskupa i wstąpił do klasztoru Benedyktynów na Awentynie. Gdy ponownie powrócił do Pragi, zasłynął m.in. z opieki nad ubogimi, więźniami, w tym muzułmańskimi. Wrogie mu stronnictwo zmusiło go do puszczenia kraju. Cesarz Otton III zaproponował mu wówczas podróż na dwór Bolesława Chrobrego, gdzie zrodziła się myśl akcji misyjnej wśród pogańskich Prusów. Wiosną 997 r. bp Wojciech wyruszył ku ujściu Wisły, gdzie spotkało go wrogie przyjęcie. Zabito go strzałami z łuku, odcięto głowę i wbito na pal. Naoczni świadkowie, towarzysze podróży, zdali relację z męczeńskiej śmierci Wojciecha. Chrobry wykupił ciało męczennika i uroczyście pochował w Gnieźnie, co dało początek gnieźnieńskiej metropolii w 1000 roku. Uprzednio, w 999 roku Sylwester II dokonał kanonizacji Wojciecha.

Szacowna parafia

Erygowanie parafii w Pełczyskach przypada na lata 1194-1195, a pierwsza wzmianka historyczna o kościele pojawia się w 1224 r. Jak podaje ks. Jan Wiśniewski, Bolesław Wstydliwy potwierdził sprzedaż parafialnej wsi Baranów bł. Salomei (za 15 grzywien).

W 1325 r. w Pełczyskach stał kościół, którego plebanem był de Petlicz, kanonik skalbmierski. Parafię wymieniono w wykazach świętopietrza w 1336 r. W 1454 r. bp Zbigniew Oleśnicki czyniąc testament, zapisał „połowę krescencji” w Pełczyskach klasztorowi pińczowskiemu.

Świątynia, położona na wzgórzu, została zniszczona podczas wojen z Tatarami i Szwedami. Obecny kościół zbudowano w 1731 r. Jego fundatorami byli: dziedzic Pełczysk i kasztelan wołyński Jan Paweł Pepłowski i jego żona Zofia z Rejów. To budowla barokowa, murowana, z nawą trójprzęsłową oraz z niższym, zakończonym półkolistą absydą prezbiterium. W 1888 r. kościół konsekrował bp kielecki Tomasz Kuliński.

W barokowej świątyni największą wartość ma – umieszczony w ołtarzu głównym i słynący łaskami – obraz Matki Bożej Pełczyńskiej z ok. 1700 r. Madonna ma kołpak wielkoksiążęcy na głowie, a w ręku trzyma trzy złote róże. Obraz przykrywa srebrna suknia z XVIII wieku. Nie do końca rozpoznane jest pochodzenie tego wizerunku. Wiadomo, że Madonna Pełczyńska otaczana była wielką czcią od wieków, o czym świadczą też liczne wota wokół obrazu.

W rokokowych ołtarzach bocznych (ok. 1750 r.) – wizerunki św. Katarzyny oraz wspominany obraz św. Wojciecha – patrona parafii. Obraz stanowi zasuwę, pod spodem zaś znajduje się wizerunek Matki Bożej Różańcowej z poł. XVII wieku. Rokokowa ambona to dzieło Jana Soczyńskiego z Sancygniowa.

Wystroju wnętrza dopełniają liczne epitafia, chrzcielnica marmurowa z XVIII wieku i kamienna kropielnica z XVII wieku.

Historyczne atrakcje

We wczesnym średniowieczu, nieopodal obecnego kościoła na wzgórzu Zawinica (inaczej Olbrych) mieścił się gród z zamczyskiem. Zamek należał do księcia Władysława Łokietka. Stąd miał on kierować wyprawami podczas walk o tron krakowski. Na przeł. XIII i XIV wieku gród z zamczyskiem oddzielono od części zamieszkałej przez ludność cywilną. Zamek niestety zniszczyły szwedzkie najazdy. Dziś stoją na wzgórzu dwa drewniane krzyże. Ze wzgórza rozciąga się piękna panorama.

Bliskość Nidy i urodzajne ziemie sprawiły, że już w czasach starożytnych osada była zasiedlana przez różne plemiona i ludy. Intensywne wykopaliska i badania naukowe są prowadzone od lat 60. XX wieku do czasów współczesnych. Historia osadnictwa na terenie Pełczysk sięga ponad 7 tys. lat. Zdumiewające odkrycia, których udało się dokonać w ostatnich latach, stawiają Pełczyska w rzędzie najcenniejszych dóbr dziedzictwa kulturowego Ponidzia, a jednocześnie najważniejszych stanowisk archeologicznych w skali całego kraju. Nagromadzenie materialnych śladów działalności ludzkiej w tym miejscu jest wręcz niewiarygodne, a każde kolejne badania przynoszą coraz bardziej zaskakujące odkrycia.

Odkryte tutaj cmentarzyska, ślady osadnictwa, bogate kolekcje przedmiotów codziennego użytku i broni, różnorodne miejsca pochówku w wielu kulturach, są świadectwem wyjątkowo bujnego osadnictwa.

Najstarsze bodaj znaleziska pochodzą z młodszej epoki kamienia (sprzed 7500 lat). Odkryto m.in. ślady osadnictwa neolitycznego, z wczesnej epoki brązu i okresu późnolateńskiego, cmentarzysko kultury łużyckiej i wielokulturowe, ślady wpływów rzymskich, a także osadę rzemieślniczo-handlową Celtów.

Pracowicie

Wracając do współczesności, Ksiądz Proboszcz podkreśla zaangażowanie parafian w prace przy kościele oraz ich trwanie w rodzinnym modelu życia, co dzisiaj raczej należy do rzadkości. – Do kościoła przyjeżdżają wszyscy razem, wnukowie, rodzice i dziadkowie, pobożność rodzinna jest u nas bardzo silna – mówi ks. Szczęsny.

Rękami mężczyzn wyczyszczono i wytrzebiono dzikie chaszcze i zarośla wokół skromnej, zaadaptowanej z niewielkiego budynku parafialnego plebanii; w pierwszych dniach wiosny ogród tętni życiem – do góry rusza to, co udało się zasadzić, przyciąć, uporządkować, ptaki budują gniazda, harcują wiewiórki. Za sielskim obrazkiem kryje się jednak ciężka praca wielu, wielu ludzi, czujących się współodpowiedzialnymi za parafię. Podobne porządki przeszedł cmentarz i teren wokół kościoła. Jest on w dobrym stanie, konieczna jest tylko wymiana rynien. Wnętrze jest także względnie dobrze zachowane, choć zabytkowa struktura wkrótce dopomni się o renowację. Póki co, parafia wymieniła nagłośnienie. Wszystkie te prace wykonywane są z ofiar wiernych, a wspólnota parafialna jest starzejąca się i niewielka, to zaledwie 865 osób.

Na terenie parafii nie ma od 20 lat szkoły, ale 11 dzieci przystąpi do Pierwszej Komunii św., a 27 osobom bp Jan Piotrowski udzieli 20 czerwca sakramentu bierzmowania.

Tagi:
parafia patron św. Wojciech

Reklama

Błogosławiony patronem szkoły

2019-10-08 14:19

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 41/2019, str. 1

Bp Piotr Sawczuk podczas Mszy św. celebrowanej 30 września br. w kościele parafialnym w Sadownem poświęcił nowy sztandar Szkoły Podstawowej w Sadownem, której decyzją Rady Gminy nadano imię bł. ks. Edwarda Grzymały

Ks. Marcin Gołębiewski
Otwarto miejsce pamięci nowego patrona

Podczas Eucharystii modlono się w intencji nauczycieli, rodziców i uczniów. W homilii ksiądz biskup przypomniał postać błogosławionego patrona – męczennika II wojny światowej. Pochodzący z należącej do parafii Sadowne miejscowości Gajówka Klin ks. Edward Grzymała zginął zagazowany w obozie koncentracyjnym w wieku 36 lat. Dziś patronuje szkole, a dla jej uczniów, rodziców, nauczycieli i wychowawców staje się niezłomnym wzorem i orędownikiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biskup Aleppo: turecka ofensywa w Syrii to „zbrodnia”

2019-10-14 15:37

ts (KAI) / Aleppo

Katolicki biskup Aleppo, Georges Abou Khazen, w ostrych słowach zareagował na turecką ofensywę wojskową w Syrii. „Jesteśmy bardzo zaniepokojeni” - powiedział 14 października w rozmowie z Radiem Watykańskim katolicki biskup Aleppo. „Wojna jest podwaliną pod kolejne wojny i nie stanowi rozwiązania, zwłaszcza w regionie takim jak ten, że wszystkimi żyjącymi tam grupami etnicznymi i religijnymi" - stwierdził wikariusz apostolski Aleppo i podkreślił: "To, co tu przeżywamy, to ludzki dramat, to zbrodnia”.

youtube.com

W regionie, z którego teraz ucieka tak wielu ludzi, reprezentowane są wszystkie mniejszości chrześcijańskie, jak Asyryjczycy, syryjscy Chaldejczycy, czy Ormianie, zwrócił uwagę hierarcha. „Wielu ich przodków wymordowano w Turcji, tu żyją potomkowie tych, którzy zdołali się uratować przed masakrami i to oni teraz doświadczają napaści Turków na ich kraj”.

Wiele miejsc w regionie Dżazira położonym między Eufratem i Tygrysem, a także miasta Qamishli czy Hasake, w czasie pod mandatem francuskim w Syrii i Libanie, stanowiło schronienie dla chrześcijan, którzy przeżyli ludobójstwo, jakiego dopuścił się rząd turecki od 1915 roku w północnych regionach. Chrześcijanie żyjący dziś na tych terenach ciągle noszą w pamięci świadomość „sayfo” - "ludobójstwa".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem