Reklama

Wiara

Słownik ideologów aborcji

Kto chce dokonywać radykalnego zła, ten usiłuje manipulować słowami, by tego zła nie nazwać po imieniu. To typowy chwyt ludzi przewrotnych. Z całą premedytacją podmieniają oni znaczenie słów po to, by nawet największą podłość przedstawić jako coś pozytywnego, a przynajmniej neutralnego moralnie

Niedziela Ogólnopolska 19/2017, str. 46-47

[ TEMATY ]

aborcja

pict rider/Fotolia.com

Warto zdemaskować absurdalność podstawowych pojęć i postulatów, którymi posługują się zwolennicy zabijania nienarodzonych dzieci, a które przypomnieli nam uczestnicy niedawnych marszów „czarnych parasolek”.

Edukacja seksualna

Jednym z koronnych sloganów feministek i innych ideologów zabijania dzieci w fazie prenatalnej jest domaganie się, by wychowanie do życia w rodzinie zastąpić tzw. wiedzą seksualną czy edukacją seksualną. W rzeczywistości „edukatorzy” seksualni nie promują wiedzy o seksualności, lecz tę wiedzę ukrywają. Dla przykładu – nie wspominają ani słowem o bardzo ważnym fakcie, że jedynym stuprocentowo skutecznym sposobem ochrony przed AIDS czy innymi chorobami wenerycznymi są seksualna wstrzemięźliwość przedmałżeńska i wzajemna wierność w małżeństwie. „Edukatorzy” seksualni ukrywają też wiedzę o cyklu płodności pary ludzkiej. Czynią to po to, by młodzi ludzie myśleli, że nie da się odpowiedzialnie planować rodzicielstwa bez antykoncepcji. Równie skrzętnie „edukatorzy” seksualni ukrywają wiedzę o przebiegu ciąży, o potrzebach dziecka w fazie rozwoju prenatalnego czy o zasadach wychowywania dzieci po porodzie. Usiłują wyrobić w wychowankach przekonanie, że przekazywanie życia potomstwu nie wchodzi w grę, bo dziecko to nieszczęście dla rodziców, przed którym należy się „zabezpieczać”. „Edukatorzy” seksualni twierdzą, że sensem współżycia seksualnego nie jest komunikowanie miłości ani odpowiedzialne przekazywanie życia, lecz jedynie doznawanie chwilowej przyjemności, i że w tej dziedzinie nie obowiązują żadne normy moralne. Dążą zatem do tego, by odbiorcy ich wykładów stali się niepłodnymi i niemoralnymi erotomanami. Taka „edukacja” seksualna powoduje obniżanie się wieku inicjacji seksualnej, coraz większą liczbę niechcianych ciąż i aborcji u nieletnich, a także wzrost liczby nastolatków zakażonych chorobami wenerycznymi. W Anglii czy Szwecji, gdzie już dawno wprowadzono ideologiczne pranie mózgów pod płaszczykiem przekazywania „wiedzy” seksualnej, statystyki problemów seksualnych wśród młodocianych są katastrofalne.

Zdrowie reprodukcyjne

Mówienie o zdrowiu reprodukcyjnym – zamiast o odpowiedzialnym przekazywaniu życia – ma na celu odarcie macierzyństwa i ojcostwa z powagi i wyjątkowości. Powyższe wyrażenie ma sugerować, że chodzi tu o podobnie banalny i pozbawiony aspektu moralnego proces jak rozmnażanie zwierząt hodowlanych. Posługiwanie się terminem „zdrowie reprodukcyjne” to poniżanie rodziców dziecka i zrównywanie ich ze zwierzętami rozpłodowymi. Kobieta nie reprodukuje, lecz wraz z ojcem dziecka przekazuje życie niepowtarzalnemu człowiekowi, a nie zwierzęciu, o którego losie ma prawo decydować hodowca. Mówienie o zdrowiu reprodukcyjnym jest przewrotne również z tego powodu, że pod tym terminem kryje się agresywne promowanie wszelkich możliwych form antykoncepcji, łącznie ze sterylizacją. Chodzi zatem o takie „zdrowie” reprodukcyjne, które w rzeczywistości nie jest zdrowiem, lecz chorobą, gdyż oznacza niszczenie płodności, a niepłodność jest przecież umieszczona na liście chorób WHO.

Reklama

Dziecko staje się człowiekiem dopiero po urodzeniu

To jedno z najbardziej absurdalnych twierdzeń, które są formułowane w XXI wieku. Tego typu twierdzenie jest rażąco sprzeczne z obecnym stanem wiedzy naukowej. W świetle tej wiedzy jest oczywiste, że nie ma innego momentu w rozwoju człowieka, który mógłby sprawić, iż rozwijający się organizm, który na razie nie byłby organizmem człowieka, nagle by się nim stawał. O tym, że człowiek jest człowiekiem także w fazie prenatalnej, niezbicie świadczą nie tylko medycyna prenatalna, która potrafi leczyć dzieci już na tym etapie rozwoju, lecz także psychologia prenatalna. To najbardziej dynamicznie rozwijająca się gałąź psychologii w XXI wieku. Psychologia prenatalna dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że istnieje ciągłość rozwoju psychospołecznego przed urodzeniem się dziecka i po nim. Gdyby dziecko w okresie prenatalnym nie było jeszcze człowiekiem, to matka, która odczytałaby niepokojące znaki, że coś złego dzieje się z płodem w jej wnętrzu, nie mogłaby iść na badania prenatalne do lekarza, lecz musiałaby iść do weterynarza. Lekarze nie mają przecież prawa badać ani leczyć czegoś, co nie jest człowiekiem. W Stanach Zjednoczonych zalegalizowana jest aborcja przez poród. Tam nie próbuje się już nawet sprawiać wrażenia, że aborcja to coś innego niż zabijanie człowieka.

Poczęte dziecko to zlepek komórek

Za tego typu twierdzenie już uczeń szkoły podstawowej dostałby pałę. W biologii w ogóle nie istnieje i nie może istnieć tego typu pojęcie. Organizmy żywe w żadnej fazie rozwoju nie są bowiem zlepkiem komórek, lecz właśnie organizmem, czyli zorganizowaną całością. Dziecko od poczęcia ma już pełną strukturę chromosomalną, a także zapisane w swoim DNA wszystkie cechy, które będą się pojawiać w kolejnych fazach rozwoju, łącznie z określeniem np. wzrostu, koloru oczu i włosów.

Kobieta ma prawo decydować, czy chce być matką

To oczywiste, że nie wolno nikogo zmuszać do bycia rodzicem – ani kobiet, ani mężczyzn. Równie jednak oczywiste jest to, że korzystanie z tego prawa z samej definicji możliwe jest dopóty, dopóki kobieta jeszcze nie jest matką. Gdy doszło do poczęcia dziecka, czyli gdy kobieta stała się już matką, nie ma już ona możliwości, by decydować, czy chce być matką, czy też nie. Nic nie może bowiem zmienić faktu, że matką już jest. Ma ona natomiast zupełnie inny wybór: czy chce być matką, która chroni swoje dziecko, czy też matką, która własne dziecko skazuje na śmierć. Z chwilą pojawienia się dziecka w jej organizmie staje zatem przed decyzją o tym, czy chce być matką dziecka żywego, czy też matką dziecka zabitego. A to zupełnie inny wybór niż decyzja o tym, czy chce się stać matką.

Reklama

Mój brzuch – moja sprawa

To kolejny absurd, który już w szkole podstawowej oznaczałby dyskwalifikację ucznia za brak elementarnej wiedzy z zakresu biologii. Dziecko nie jest bowiem częścią brzucha swojej matki, lecz oddzielnym organizmem, który przez pierwsze miesiące życia rozwija się w jej wnętrzu. Gdyby nie był to oddzielny organizm, lecz rzeczywiście część brzucha kobiety, to kobieta w ciąży miałaby dwie głowy, dwa serca, cztery płuca, cztery ręce, cztery nogi itd. Dziecko rozwijające się w organizmie kobiety stanowi odrębny organizm. Gdy osiągnie szósty miesiąc życia, może być uratowane przez lekarzy nawet wtedy, gdy na skutek choroby czy innej przyczyny umiera jego matka. Jej brzuch umiera wtedy razem z nią, jednak jej dziecko ma szansę przeżyć.

Aborcja to prawo kobiety

Unia Europejska zakazuje kary śmierci dla morderców, a dopuszcza karę śmierci dla niewinnych dzieci. Zabijanie drugiego człowieka jest morderstwem, a morderstwa żadne praworządne państwo nie może uznać za prawo człowieka. Ponadto twierdzenie, że aborcja to prawo kobiety, ukrywa fakt, że kobieta nie zachodzi w ciążę sama. Z chwilą, gdy współżyje z mężczyzną, daje mu prawo do bycia ojcem jej dziecka. Dopóki ów ojciec nie zostanie przez sąd pozbawiony praw rodzicielskich, ma prawo do obrony swojego dziecka nawet wbrew matce tegoż dziecka. W polskim prawie nikt nie może sprzedać kawałka ziemi bez zgody współwłaściciela danej działki. Jakże można zatem legalizować decydowanie o losie dziecka przez jedno tylko z rodziców, z pominięciem drugiego? Mówienie, że aborcja to prawo kobiety, jest ewidentnym przejawem dyskryminowania ojców, czyli pozbawiania ich praw rodzicielskich bez wyroku sądowego.

Życie dziecka ważniejsze niż życie kobiety

To zwolennicy aborcji usiłują wmówić, że przeciwnicy zabijania dzieci niżej stawiają życie matki niż życie dziecka. W rzeczywistości jest to kłamstwo na usługach lobby aborcyjnego. W żadnym państwie nie istnieje takie ustawodawstwo, które zakazywałoby leczyć chorą matkę dlatego, że może to zaszkodzić zdrowiu jej poczętego dziecka. Nikt też takiego prawa nie postuluje w Polsce. Fakt, że podziwiamy matki, które bronią życia dziecka nawet kosztem własnego zdrowia czy życia – to oczywiste, jak oczywisty jest podziw dla o. Kolbego, który wyżej postawił życie pewnego męża i ojca niż swoje własne. Nikt jednak z przeciwników aborcji nie zmusza kobiet do takiego heroizmu.

Więzienie za poronienie

To kolejny absurd, którym straszą zwolennicy aborcji. Poronienie jest procesem samoczynnym, a nie efektem świadomego i dobrowolnego działania. Żadne prawo nie ukarze kogoś za działania niezależne od jego woli. Karanie za samoistne poronienie dziecka nie wchodzi w grę, podobnie jak nie wchodzi w grę karanie kogoś za niepłodność. Zupełnie natomiast czymś innym byłoby świadome podejmowanie takich działań, które prowadzą do wyrządzania poważnej krzywdy poczętemu dziecku, do prowokowania poronienia włącznie. Takie działania byłyby formą przestępstwa, które podlega odpowiedzialności karnej.

Zakaz badań prenatalnych

Nikt z obrońców życia nie postuluje zakazu badań prenatalnych! Zakaz zabijania dzieci nienarodzonych nie jest w żaden sposób zależny od tego, czy ktoś przeprowadza badania prenatalne, czy też nie. Takie badania – jak każde badania – są cenne, gdyż wczesne wykrycie chorób u poczętych dzieci stwarza szansę na ich leczenie. Obecnie można już operować dzieci we wnętrzu matki. Chodzi natomiast o to, by nie wykorzystywać badań prenatalnych w patologiczny sposób, czyli po to, by dokonywać eutanazji dzieci chorych zamiast po to, by je leczyć.

Klauzula sumienia – lekarz nie ma prawa ingerować w decyzje kobiety

Korzystanie z klauzuli sumienia nie jest ingerowaniem w życiowe wybory czy decyzje kobiety. Jest jedynie wyrazem wierności powołaniu lekarza. Jest też elementarnym prawem każdego obywatela do respektowania własnego sumienia. Kobieta, która chce zabić swoje dziecko, nie ma prawa wymagać, by pomagał jej w tym lekarz. Zadaniem lekarzy jest bowiem ratowanie życia, a nie zabijanie. Specjaliści od zabijania to zupełnie inna kategoria ludzi. Podobnie odmowa przepisywania tabletki „dzień po” nie jest przejawem ingerowania w decyzje kobiety, lecz respektowaniem standardów medycznych. Żaden kierujący się sumieniem i wiedzą medyczną lekarz nie będzie przepisywał kobiecie substancji, które nie są lekiem, lecz szkodzą, gdyż są dawką zbędnych dla organizmu hormonów. Współżycie seksualne czy poczęcie dziecka nie jest chorobą. Nie sprawia, że kobieta staje się pacjentką i że w takiej sytuacji potrzebuje pomocy lekarza. Jeśli ma ona obawy co do przyjęcia potomstwa, to może zgłosić się o pomoc do psychologów, duchownych czy odpowiednich instytucji. Ma też prawo po porodzie oddać dziecko do adopcji. Nie może natomiast wymagać od lekarza, by ten przestał być lekarzem, czyli by płodność traktował jak chorobę czy stał się wspólnikiem w zabiciu niewinnego człowieka.

2017-05-04 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niepokalanów: nabożeństwo pokutne za grzechy aborcji

W sobotę,11 lipca, w Niepokalanowie odbędzie się kolejne nabożeństwo pokutne za grzechy aborcji. Tym razem ekspiacja odbędzie się w intencji ojców

Nabożeństwa wynagradzające za grzechy przeciwko życiu to odpowiedź na prośbę Matki Bożej, która w licznych objawieniach wołała: "Pokuty! Pokuty! Pokuty!".

„Maryja wciąż wzywa do przemiany życia. Prosiła o to w Lourdes, w Fatimie i w wielu innych miejscach. Jak wielu jest głuchych na to wołanie. Nie widzą albo celowo nie chcą widzieć swojej winy, tłumacząc na różne sposoby swoje grzechy. Jednym z największych grzechów naszego pokolenia jest bezkarne mordowanie nienarodzonych. Odmawiamy im wszelkich praw do życia, stawiając swoją wygodę i egoizm nad ich prawem do istnienia” - podkreślają franciszkanie z Niepokalanowa.

Nabożeństwo rozpocznie się Eucharystią, która będzie sprawowana w bazylice Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask o godz. 11.00. Wierni będą modlić się o całkowite zaprzestanie w Polsce aborcji i innych grzechów przeciwko życiu. W Eucharystii będą łączyć się z krzyżową ofiarą Chrystusa i prosić o Boże Miłosierdzie dla wszystkich osób odpowiedzialnych za śmierć nienarodzonych. - Do wspólnej modlitwy zapraszamy wszystkich. Niech to przebłaganie dokona cudu uwolnienia i uzdrowienia całego naszego narodu, który jest obciążony grzechem aborcji. Każde zło wymaga naprawy - mówi o. Mirosław Kopczewski OFMConv.

Po nabożeństwie w sali św. Bonawentury zaplanowano projekcję filmu „Nieplanowane".Słowo wprowadzające i rozmowę poprowadzi Wiesława Kowalska z Centralnego Ośrodka Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego na Jasnej Górze. Pokaz filmu odbędzie się także 12 lipca i 19 lipca o godz. 11.00 i 14.15.

Teksty modlitw zostały wydrukowane w specjalnie przygotowanej broszurce tak, aby można było zabrać do swoich środowisk. Na stronie internetowej www.duchowaadopcja.info można znaleźć wskazówki, jakie należy podjąć kroki w celu uwolnienia z poczucia winy po aborcji, modlitwę matki, modlitwę ojca, a także świadectwa.

„Nabożeństwo Pokutne Trzech Sobót” franciszkanie organizują już po raz kolejny. Następne spotkanie ekspiacyjne, wynagradzające za grzechy aborcji i innych grzechów przeciwko życiu, odbędzie się 18 lipca.

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący KEP: Reguła św. Benedykta lekarstwem dla europejskiej kultury

2020-07-11 12:38

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

benedyktyn

benedyktyni

BP KEP

Abp Stansław Gądecki

Niech Reguła św. Benedykta stanie się lekarstwem dla zagrożonej europejskiej kultury. Niech ten wielki Święty pozostanie dla nas prawdziwym mistrzem, w którego szkole możemy się nauczyć prawdziwego humanizmu - mówił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Msza św. w święto św. Benedykta, patrona Europy, rozpoczęła Jubileusz 950-lecia Opactwa Benedyktynów w Lubiniu.

„Gdy upadało rzymskie imperium, wspólnota Kościoła przetrwała i rozkwitła dzięki Regule świętego Benedykta, która uratowała łacińską kulturę w klasztornych enklawach, które swoją siecią oplotły Europę. Klasztory zastąpiły biblioteki, szkoły, wyręczając po części dawne rzymskie państwo w jego obowiązkach. Niech także w naszych czasach Reguła świętego Benedykta stanie się lekarstwem dla zagrożonej europejskiej kultury. Niech uczy nas życia w szlachetnym rytmie wyznaczonym przez naprzemienną modlitwę i pracę" - mówił przewodniczący KEP w Lubiniu.

Abp Gądecki w swojej homilii odniósł się do trwałości lubińskiego opactwa benedyktynów, które przetrwało przez setki lat wiele wojen i katastrof. Nawiązując do tej historii, podjął refleksję nad tym, w jaki sposób możemy osiągnąć trwałość naszego życia i dzieł. Starając się odpowiedzieć na to pytanie - w świetle dzisiejszych czytań - zwrócił uwagę na cztery kwestie: mądrość Prawa Mojżesza, mądrość Chrystusa, mądrość św. Benedykta i mądrość lubińskich benedyktynów.

Nawiązując do Księgi Przysłów, mówił, że „człowiek „mądry” - wyposażony w wolną wolę - czyni to, co się Bogu podoba a unika tego, co się Bogu nie podoba”. (Prz 1,33; 2,11-12,20). Jako źródło odpowiedzi na pytanie: jak żyć mądrze i zapewnić trwałość naszym dziełom, abo Gądecki wskazywał też Ewangelię wg św. Mateusza. „Idzie o budowania na „skale”, jaką jest Chrystus. Tylko budowanie na Chrystusie i z Chrystusem daje pewność, że „dom”, jakim jest nasze życie, nie runie pod naporem przeciwności dziejowych” - mówił. Podkreślał, że „być mądrym, to zdawać sobie sprawę z tego, że trwałość domu zależy od jakości fundamentu”.

„Trzecia kwestia to mądrość św. Benedykta, który wzniósł swoje życie na skale Mądrości Chrystusa” - mówił dalej abp Gądecki. Przewodniczący Episkopatu nawiązał do historii życia św. Benedykta, który opuścił studia w Rzymie, aby przez trzy lata żyć w samotności jako eremita i dojrzewać duchowo. „Dzieło tego świętego, a w szczególności jego Reguła, zrodziły prawdziwy i ożywczy ferment duchowy, który sięgając poza granice jego ojczyzny i jego czasów odmienił oblicze Europy i - po zburzeniu jedności politycznej stworzonej przez cesarstwo rzymskie - doprowadził do powstania nowej jedności duchowej kontynentu" - mówił abp Gądecki. Podkreślił, że św. Benedykt, patron Europy, dzięki swej mądrości, „stworzył program, jakim Europa żyła ponad tysiąc lat, a którego brak zaczynamy dzisiaj bardzo dotkliwie odczuwać".

„Niewątpliwie dla stworzenia nowej i trwałej jedności Europy potrzebne są dzisiaj narzędzia polityczne, ekonomiczne i prawne, ale potrzebna jest przede wszystkim odnowa duchowa i etyczna, sięgająca chrześcijańskich korzeni europejskiego kontynentu. W przeciwnym razie odbudowanie Europy będzie budowaniem „na piasku”. Bez życiodajnych soków mądrości Chrystusa człowiekowi wciąż grozi niebezpieczeństwo, że ulegnie starej pokusie zbawienia się własnymi siłami. Między innymi dlatego - zabiegając o prawdziwy postęp - potrzebujemy także dzisiaj szanować Regułę św. Benedykta, upatrując w niej światła na drogach naszego życia. Niech ten wielki Święty pozostanie dla nas prawdziwym mistrzem, w którego szkole możemy się nauczyć prawdziwego humanizmu" - powiedział abp Gądecki, nawiązując do słów Benedykta XVI z kwietnia 2008 roku.

Przewodniczący KEP przypomniał, że uczniowie św. Benedykta dotarli do Polski już w X wieku, wraz z czeską księżniczką Dobrawą - aby tworzyć podstawy państwa i Kościoła. Opactwo lubińskie zaczęło powstawać w XI wieku, jednak jego budowa nie została ukończona a opactwo spłonęło. Odnowił je Bolesław Krzywousty w pierwszej połowie XII wieku. Jak mówił Przewodniczący Episkopatu, wielokrotnie w historii opactwo było łupione i niszczone. Po II rozbiorze Polski w 1793 roku - gdy Lubiń znalazł się w granicach Prus - władze pruskie stopniowo ograniczały samodzielność klasztoru. Ostateczna kasata nastąpiła w roku 1836. Benedyktyni wrócili do Lubinia dopiero w 1923 roku. W czasie II wojny światowej w zabudowaniach klasztornych umieszczono obóz przejściowy dla księży zakonnych i diecezjalnych z Wielkopolski. Stu pięćdziesięciu z nich wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie duża część z nich zginęła. Benedyktyni powrócili do Lubinia po wyzwoleniu 24 stycznia 1945 roku.

CZYTAJ DALEJ

Wybory prezydenckie: głosowanie w reżimie sanitarnym

2020-07-12 08:27

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

wybory prezydenckie

Adobe Stock

Aby oddać ważny głos w niedzielnych wyborach należy postawić znak X w kratce przy nazwisku tylko jednego kandydata. Lokale wyborcze są otwarte od godz. 7 do 21; obowiązują specjalne zasady sanitarne. W pierwszej kolejności obsługiwani będą m.in. seniorzy, kobiety w ciąży i niepełnosprawni.

Wyborcy mogą sprawdzić swe miejsce głosowania m.in. w urzędzie gminy, na stronie internetowej gminy, na stronie internetowej PKW, gdzie znajduje się pełen wykaz obwodów głosowania oraz wyszukiwarka.

Do lokalu wyborczego trzeba wziąć dokument tożsamości; dokument pozwoli na znalezienie wyborcy w spisie i dopuszczenie go do głosowania. Jeśli zaś wyborca będzie korzystał z zaświadczenia o prawie do głosowania, komisja dopisze go do spisu wyborców.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia w lokalu wyborczym w pierwszej kolejności obsługiwane będą osoby powyżej 60 lat, kobiety w ciąży, osoby z dzieckiem do 3 lat oraz osoby z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub te, które ze względu na stan zdrowia nie mogą poruszać się samodzielnie.

W lokalu wyborczym jednocześnie przebywać będzie mogła nie więcej niż jedna osoba na cztery metry kwadratowe na jego ogólnodostępnej powierzchni, z wyłączeniem członków obwodowej komisji wyborczej.

Przy wejściu do lokalu wyborczego powinien znajdować się płyn do dezynfekcji rąk dla wyborców. W czasie trwania głosowania dezynfekowane muszą być powierzchnie: klamki, urny wyborcze, blaty stołów, urządzenia higieniczno-sanitarne, w tym armatura, uchwyty, włączniki światła i inne przedmioty oraz powierzchnie, które mogą być dotykane przez osoby przebywające w lokalu wyborczym. Ponadto, obwodowa komisja wyborcza ma zapewnić wietrzenie lokalu przed przystąpieniem do pracy oraz co najmniej raz na godzinę i przez co najmniej 10 minut.

W lokalu wyborczym wyborca ma obowiązek zakrywania ust i nosa. Członek komisji poprosi wyborcę o zdjęcie na chwilę maseczki, aby go zidentyfikować, a następnie wyda jednostronicową kartę do głosowania, która będzie zawierała nazwiska dwóch kandydatów na prezydenta.

Na każdej karcie znajdzie się informacja o sposobie głosowania. Autentyczność karty będą potwierdzały: wydruk pieczęci Państwowej Komisji Wyborczej (za granicą jest to pieczęć konsulatu) oraz odcisk pieczęci obwodowej komisji wyborczej.

Aby oddać ważny głos, należy wpisać znak X w kratkę znajdującą się po lewej stronie nazwiska wybranego kandydata. Za nieważny uznaje się głos, gdy wyborca w żadnej z kratek nie postawi znaku X lub zagłosuje na więcej niż jedną osobę.

W niedzielę głos będą mogły oddać także osoby głosujące korespondencyjnie. Będą mogły osobiście lub za pośrednictwem innej osoby dostarczyć kopertę zwrotną do obwodowej komisji wyborczej w obwodzie głosowania, w którym są wpisane do spisu wyborców. Koperty zwrotnej nie wolno wrzucać samodzielnie do urny wyborczej, musi ona trafić do członków komisji wyborczej.

Lokale wyborcze będą otwarte od godz. 7 do 21. Nawet jeśli wyborca przybędzie do lokalu wyborczego na kilka minut przed jego zamknięciem, obwodowa komisja wyborcza musi umożliwić mu oddanie głosu. Szefowa KBW Magdalena Pietrzak informowała, że w przypadku zebrania się kolejki przed lokalem wyborczym, o godz. 21 jeden z członków obwodowej komisji wyborczej stanie na końcu kolejki, zamykając tym samym grupę osób, które będą mogły zagłosować. Inne osoby, które po godz. 21 będą chciały dołączyć do kolejki nie będą dopuszczone do głosowania.

W wyborach będziemy mogli oddać głos na Andrzeja Dudę (z poparciem PiS) lub Rafała Trzaskowskiego (Koalicja Obywatelska).

Nie wolno wynosić kart do głosowania poza lokal wyborczy ani też odstępować komukolwiek takiej karty. Przepisy karne Kodeksu wyborczego mówią, że grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do lat dwóch. Do urny musi być wrzucona kompletna karta głosowania. Karta, której część została oderwana i niewrzucona lub wrzucona osobno, będzie uznana za nieważną.

Od północy z piątku na sobotę do końca głosowania w całej Polsce obowiązuje cisza wyborcza. Podczas jej trwania, nie wolno prowadzić agitacji wyborczej, czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób. Oznacza to, że nie wolno zwoływać zgromadzeń, organizować pochodów i manifestacji, wygłaszać przemówień czy rozpowszechniać materiałów wyborczych. Cisza wyborcza obowiązuje także w internecie.

Za złamanie zakazu agitacji wyborczej grozi grzywna. Najwyższa grzywna, od 500 tys. zł do 1 mln zł grozi za publikację sondaży w czasie ciszy wyborczej. Chodzi zarówno o sondaże przedwyborcze dotyczące przewidywanych zachowań wyborców, wyników wyborów, jak i sondaże prowadzone w dniu głosowania.

PKW zaznacza, że o tym, czy coś stanowi złamanie zakazu agitacji wyborczej, mogą decydować tylko organy ścigania i sądy, a wyborca, który uzna, że naruszono ciszę wyborczą, powinien to zgłosić bezpośrednio policji lub do prokuratury.(PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska

reb/ tgo/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję