Reklama

Majowe opowieści

2017-05-04 13:31

Katarzyna Woynarowska
Edycja częstochowska 19/2017, str. 4-5

Bożena Sztajner

Nabożeństwa majowe nie są reliktem przeszłości. Ludzie nadal spotykają się nie tylko w kościołach, ale i przy maryjnych kapliczkach, figurach czy obrazkach zawieszonych na drzewie w majowe popołudnia, żeby odmówić Litanię Loretańską

Kilka razy w tygodniu jeżdżę bocznymi drogami w kierunku Wielunia czy Łasku, więc widzę, że ta tradycja wcale nie zamiera – mówi Jarosław Kłys z częstochowskiej Parkitki. – Jakiś czas temu zobaczyłem stojącą nieco obok drogi starszą panią z małą dziewczynką. Wydawało mi się, że potrzebują pomocy, wyglądały na zagubione. Zatrzymałem się i pytam, czy pomóc. A babcia mówi, że owszem. Nie wzięła okularów, a mała nie umie jeszcze czytać... I włożyła mi w ręce książeczkę do nabożeństwa. Zamurowało mnie. Śmiać się czy uciekać? I dopiero wtedy zobaczyłem kawałek dalej na leśnym drzewie małą kapliczkę ustrojoną w kokardy i sztuczne róże, tak że figurki niemal nie było widać. Wyłączyłem więc silnik i w trójkę odmówiliśmy głośno, wyraźnie i powoli całą Litanię Loretańską. Naprawdę się wzruszyłem. Potem widziałem tę parę jeszcze raz, ale też nie były same. Uśmiechnąłem się, bo kilka metrów dalej stało zaparkowane Audi S8.

Źródło

Litania Loretańska, która jest główną częścią nabożeństw majowych, powstała prawdopodobnie już w XII wieku we Francji. W Polsce pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 r. przez jezuitów w Tarnopolu. W połowie XIX wieku odmawiało się już powszechnie majówki. Nie tylko w miastach, ale także po wioskach przy kapliczkach ustrojonych polnymi i ogrodowymi kwiatami.

Na terenie archidiecezji częstochowskiej znajdziemy często stare, ale wciąż żywo obecne w miejscowych społecznościach kapliczki poświęcone Matce Bożej. Częstochowa, Biała Góra, Cykarzew, Dankowice, Kawodrza Dolna, Gruszewnia, Mstów, Mykanów, Poczesna, Przyrów, Wola Kiedrzyńska, Złoty Potok, Radomsko, Wieluń i wiele, wiele innych miasteczek i wsi. W majowe popołudnia spotykają się przy nich wierni na piękne nabożeństwo – odmawianie Litanii Loretańskiej.

Reklama

Szliśmy przez łąki

– Pamiętam, że jeszcze jako dziecko zbierało się na łąkach majowe kwiaty i zanosiło je Maryi – wspomina Anna Masna spod Częstochowy. – Maj to był niezwykły czas. Po zimie świat budził się do życia, a najpiękniej wyglądała Polska i nadal, moim zdaniem, wygląda w maju.

W mojej rodzinie od lat opowiadana jest historia o majowym chłopczyku. Czyli moim tacie. Mówiło się, że w sprawę jego narodzin wmieszała się Matka Boża. Z dzieciństwa pamiętam opowieść, jak to moja babcia, która długo nie mogła zostać mamą, „zawarła” z Matką Bożą pewną umowę. Wcześniej były pielgrzymki do Częstochowy i wiele godzin na kolanach. A jako że babcia Jadzia była krewką kobitką, więc dogadała się z Matką Bożą. Po wielu dekadach, już jako babcia 8 wnuków, twierdziła, że wpadła na ten pomysł na majówce właśnie. Umowa była taka – jeśli do końca roku nie będzie w ciąży, to widocznie taka jest wola Boża i Jadwiga nie będzie z wolą Najwyższego dyskutować. I co wieczór szła przez łąki do kapliczki na skraju wsi. Zbierała po drodze kwiaty (jak ja pół wieku potem). Związywała je trawą, by bukiet nie rozpadał się i śpiewała: „Po górach dolinach”, „Z dawna Polski Tyś Królową”, „Zdrowaś Maryja” i wiele innych. Pamiętam ten jej jasny mocny głos. Mój tata urodził się w styczniu, więc jak łatwo policzyć... Dostał majowe imię – Maciej. Babcia Jadzia jeździła na majowe nawet wtedy, gdy nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Woziliśmy ją na wózku. Jechała jak królowa, zawsze towarzyszyły jej dzieci i wnuki. Zmarła w 2008 r., ale nawyk, że na majowe się chodzi, został w naszej rodzinie do dziś.

W „Modlitewniku błagań” o. Izydor H. Koźbiał pisał: „I znowu nadszedł maj (...), a my pośpieszmy do świątyń, przed obraz czy figurę Bogurodzicy. Przyszliśmy, bo zda się jakaś siła niewidzialna przyciąga nas tutaj w każdym maju. Jakiś dziecinny instynkt rozrzewnionego serca i nieutulonej tęsknoty za dobrocią Matki każe nam śpiewać owe przepiękne wezwania Litanii Loretańskiej, w której słowach może się weselić i wypłakać nasza skołatana ziemskim wygnaniem dusza; może się ukorzyć, widząc swą nicość i natchnąć nadzieją lepszego jutra i przyznać, iż pod urokiem tego nabożeństwa jakoś nam lżej na duszy, jakoś lepiej się czujemy, jakoś umniejszają się codzienne troski”.

Nie tylko sentyment

– Moim zdaniem, kultywowanie tradycji majówek ma jeszcze jedna wartość, obok tej duchowej – uratujemy w ten sposób kapliczki maryjne, które z czasem niszczeją – mówi Marek Zucnak, historyk regionalista amator, od wielu lat interesujący się architekturą sakralną regionu, w tym tzw. małą, jak np. kapliczki. – Nie każda ma tyle szczęścia, co np. ta stojąca dziś na środku niewielkiej wioski Widzówka. Opiekuje się nią od pokoleń rodzina Wierzbów. Albo ta z ul. Sieradzkiej w Wieluniu. Takich „zaopiekowanych” kapliczek jest w naszej diecezji bardzo dużo. Ludzie mają świadomość, że jest to kawałek ich własnej historii. Bo kapliczki stawiało się w Polsce z ważnych powodów – ktoś ocalał z wojennej pożogi albo wyzdrowiał ze śmiertelnej zazwyczaj choroby, ktoś dziękował za uratowanie rodziny i ocalenie dobytku, wreszcie ktoś przepraszał za swój grzech, bo przecież i tak się mogło zdarzyć.

Każda kapliczka to jakaś historia, często kryjąca niemal cudowne wydarzenia. Wiele z nich odeszło już w niepamięć, zatarły się napisy na cokołach tłumaczące przechodniom powód ich postawienia. Ale los kapliczek z wizerunkami Matki Bożej stojących po lasach, na rozdrożach dróg, którymi dziś już nikt nie chodzi, ani nie jeździ, jest przesądzony. Zarośnięte krzakami, oplatane gęstym bluszczem, niszczeją, a szkoda. Kto uprawia sport, np. jeździ na rowerze lub lubi długie piesze wędrówki, ten natknie się na wiele takich leśno-przydrożnych kapliczek maryjnych. Czasem w zadziwiających miejscach, bo wokoło, jak okiem sięgnąć, tylko las i las. – Kiedyś spotkany na takim leśnym dukcie starszy pan mówił nam, że stała na tym terenie niewielka wioska, którą zniszczyli Niemcy. Ludzie stąd odeszli, a po wsi została tylko ta figurka ulokowana wysoko na drzewie w pudełkowej kapliczce – kończy Marek Zucnak.

Nasza relikwia

– Moja rodzina pochodzi z Kresów – opowiada Stanisław Jajkowski. – Niewiele pamiątek udało nam się zachować ze Strzałkowic, powiat Drohobycz, województwo lwowskie. Został tam dom rodzinny, groby na cmentarzu i kapliczka, którą pradziad wystawił, gdy wrócił po I wojnie światowej do rodziny. Opowiadał, że cudownie ocalał, choć kilka razy otarł się o śmierć, bo ktoś strzelał, ale jak to mówią mądrzy ludzie, to Pan Bóg kule nosi. Mówiło się, że z tą figurką udało się przetrwać głód i choroby, i armie najeźdźców plądrujących okolice.

Kilka lat temu zdarzyła się okazja, żeby odwiedzić tamte tereny. Nie żył już nikt, kto pamiętałby tamten dom i obejście. Zachowały się jedynie wyblakłe zdjęcia – a na nich ławka przed przysadzistym budynkiem, kawałek kwitnącego bzu wystawał zza płotu i obiektyw uchwycił jeszcze część tej kapliczki. Pojechaliśmy w kilka osób, błądziliśmy po wsi długo, aż obudziło to zainteresowanie miejscowych. Wysłuchali, co mieliśmy do powiedzenia i zaprowadzili nas kawałek za wieś. Właściwie w pole, zagajnik – do zmurszałej kapliczki, która niemal w całości kryła się w wysokiej trawie. Nic się oczywiście nie zgadzało, to nie powinno być to miejsce ze zdjęcia. Ale udało się z kapliczki wyłuskać kawałek drewna o kształcie figurki – przywieźliśmy ją do domu. Ma w rodzinie status relikwii. Ktoś ostatnio patrząc na nią, powiedział, że to takie uczucie, jakby się odzyskało zaginionego członka rodziny.

Tagi:
nabożeństwo majowe

Reklama

Tobie, Maryjo, śpiewamy

2019-04-30 09:16

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 18/2019, str. 1

Kapliczka przydrożna w Radzięcinie/ fot. Krzysztof Hawro

Rozpoczął się najpiękniejszy miesiąc – maj, który w Kościele jest czasem szczególnie poświęconym czci Matki Bożej. Słynne majówki – nabożeństwa odprawiane wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i przydrożnych figurach, na stałe wpisały się w krajobraz Polski. Głęboko wierzę – a moja wiara opiera się na osobistym doświadczeniu – że tych śpiewów nie zabraknie przy kapliczkach rozsianych przy roztoczańskich drogach.

Istotną częścią nabożeństwa majowego jest Litania Loretańska. Początków samego nabożeństwa należy szukać w pieśniach sławiących Maryję Pannę znanych na Wschodzie już w V wieku. Na Zachodzie poświęcenie majowego miesiąca Matce Bożej pojawiło się dopiero na przełomie XIII i XIV wieku, dzięki hiszpańskiemu królowi Alfonsowi X. Zachęcał on, by wieczorami gromadzić się na wspólnej modlitwie przed figurami Bożej Rodzicielki. Nabożeństwo majowe bardzo szybko stało się popularne w całej chrześcijańskiej Europie. Jeden z mistyków nadreńskich, dominikanin bł. Henryk Suzo w swoich tekstach wspomina, że jeszcze jako dziecko w maju zbierał na łąkach kwiaty i zanosił je Maryi. Po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi w wydanej w 1549 r. w Niemczech książeczce „Maj duchowy”, która była odpowiedzią na reformację. Ojcem nabożeństw majowych jest żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu jezuita, o. Ansolani. Organizował on w kaplicy królewskiej specjalne koncerty pieśni maryjnych, które kończył uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Papież Pius VII obdarzył nabożeństwo majowe pierwszymi odpustami. W 1859 r. kolejny następca św. Piotra – Pius IX, zatwierdził obowiązującą do naszych czasów formę nabożeństwa, składającego się z Litanii Loretańskiej, nauki kapłana oraz uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

W Polsce pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 r. przez Jezuitów w Tarnopolu. Niech i teraz, w czasach współczesnych, z kościołów i kaplic płynie w niebo śpiew wielbiący Boga za dar Matki i Królowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych

2019-05-19 13:28

ks. mf / częstochowa (KAI)

Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary – napisał abp Wacław Depo w swoim słowie pasterskim pt. „Maryja Matka Kościoła”, odczytywanym dziś we wszystkich kościołach archidiecezji częstochowskiej.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Przypominając o obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła abp Depo podkreśla aktualność orędzia fatimskiego. „Wzywając do nawrócenia Maryja zaprasza nas do kultu Jej Niepokalanego Serca” – pisze abp Depo i dodaje: „Dlatego nieustannie podpowiada nam, jak mamy odpowiadać na różne dziejowe zagrożenia. Jej fatimskie orędzie, które jest nadal aktualne, streszcza się w trzech słowach: pokuta, nawrócenie i wiara”.

Metropolita częstochowski wskazuje na wielką wartość nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca. „Sam Chrystus podczas jednego z objawień przypomniał Łucji, że grzechy przeciw Maryi obrażają samego Boga i wyjaśnił dlaczego ma być pięć pierwszych sobót miesiąca. Dzieje się tak ponieważ „...jest pięć rodzajów grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi. Mianowicie bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciwko Dziewictwu Matki Najświętszej, przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu, bluźnierstwa chcących zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę i nienawiść do Matki Najświętszej oraz zniewagi Maryi w Jej wizerunkach”.

„Niestety i w naszych czasach, niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, czego byliśmy ostatnio świadkami. Wobec zaistniałej sytuacji, samo dochodzenie konsekwencji prawnych wobec dopuszczających się obrażenia uczuć religijnych ludzi wierzących jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary osobistej i wspólnotowej, do jej obrony i ochrony jej wartości, nade wszystko modlitwą” – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski zarządził, aby na terenie całej archidiecezji częstochowskiej, począwszy od dnia dzisiejszego, została odprawiona 9-dniowa nowenna wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi. „Proszę, by dzisiaj po każdej Mszy św. odmówić „Akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi”, a w kolejnych ośmiu dniach włączyć go do nabożeństwa majowego” – napisał abp Depo.

„Zachęcam również wszystkich wiernych, by przynajmniej raz w życiu odprawili nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca” – napisał metropolita częstochowski.

Odnosząc się do 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny, do Częstochowy i na Jasną Górę abp Depo przypomina, że św. Jan Paweł II uczył nas miłości i zawierzenia Maryi. „Zdajemy sobie sprawę – zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń i podziałów społecznych, że wciąż nie dorastamy do miary wdzięczności Bogu za dar osoby i pontyfikatu św. Jana Pawła II. Nasze miasto Częstochowa, które zostało nazwane przez Papieża „dobrym miastem”, mającym charyzmat maryjny i obdarowało Jana Pawła II tytułem „Honorowego Obywatela”, musi okazać się wierne tej łasce” – napisał abp Depo.

„Zawierzmy Jej na nowo, bo Ona najbardziej przybliża ku nam Boże moce w walce z mocami ciemności oraz ze słabością ludzką. Wypraszajmy też realizację jednego z najbardziej istotnych zadań Kościoła na ziemi polskiej, a mianowicie: podstawowego prawa wolności religii i sumienia. Bo dopiero wówczas Ojczyzna nasza będzie rozwijała się w pokoju i jedności” – napisał na zakończenie metropolita częstochowski.

Abp Depo zaprosił wiernych na dziękczynienie w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Częstochowy i na Jasną Górę. 4 czerwca o godz. 17.00 zostania odprawiona na Szczycie Jasnej Góry uroczysta Msza św. A następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert poświęcony św. Janowi Pawłowi II. Dziękczynienie zakończy się na Apelową „godziną szczerości i jedności Polaków”.

„Niech nas nie zabraknie na tym dziękczynieniu, a zarazem zobowiązaniu heroicznego zawierzenia Maryi przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II – „Patrona Rodzin” – napisał abp Depo.

List w całości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Dec: trzeba mężnie i pokornie głosić Ewangelię

2019-05-20 15:36

ako / Świdnica (KAI)

Przed nami dalszy zasiew słowa za wzorem pierwszych ewangelizatorów. Trzeba mężnie i pokornie głosić Ewangelię. O pokorze jest dzisiaj mowa w psalmie. “Nie nam daj chwałę, lecz Twemu imieniu” (Ps 115). My dzisiaj głosimy te same prawdy w innym kontekście historycznym i aplikujemy do konkretnych warunków życia - mówił bp Ignacy Dec.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Kapłani z trzech diecezji: wrocławskiej, legnickiej i świdnickiej, w poniedziałek 20 maja, w kaplicy seminaryjnej Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchowne we Wrocławiu sprawowali dziękczynną Mszę św. z okazji 30. rocznicy święceń kapłańskich. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Ignacy Dec, który był długoletnim wychowawcą, wykładowcą i rektorem perłowych jubilatów.

- Dzisiejszy dzień jest okazją do tego, by uświadomić sobie, jak wiele otrzymaliśmy od Pana Boga, zarówno w czasie seminaryjnym i potem na żniwie pańskim. Dziękujmy Bogu za tę drogę, którą przeszliśmy. Przyszłość powinna być dalej kształtowana słowem Bożym - wskazał biskup świdnicki.

Homileta przywołał wspomnienia związane ze święceniami kapłańskimi, 20 maja 1989 roku. - To była wigilia Uroczystości Trójcy Świętej, święceń udzielał kard. Henryk Gulbinowicz, było was 29. To było zakończenie formacji seminaryjnej i początek posługi kapłańskiej. Potem wasze drogi się rozwidliły - przypomniał biskup.

Bp Ignacy Dec latach 1982-1995 pełnił różne funkcje wychowawcze w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu: 1982-1984 jako prefekt; 1984-1988 jako wicerektor, a w latach 1988-1995 był rektorem tegoż seminarium. Był również rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu w latach 1992–2004.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem