Reklama

Ważny rok, ważne wydarzenia

2017-05-04 13:31

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 19/2017, str. 6

Piotr Lorenc
Iwona Brandys z Muzeum Miasta Jaworzna

Rok 2017 jest dla jaworznickiego Hospicjum „Homo Homini” im. św. Brata Alberta szczególny z kilku względów. Po pierwsze stowarzyszenie obchodzi 20-lecie istnienia, trwa Rok św. Brata Alberta – patrona organizacji, oraz trwamy w 25. rocznicy utworzenia diecezji sosnowieckiej, z którą pracownicy i wolontariusze hospicjum mocno się identyfikują

Prezes jaworznickiego hospicjum, dr n. med. Maria Bryła, we współpracy z Muzeum Miasta Jaworzna przygotowała szereg inicjatyw ukazujących pracę hospicyjną, a także osobę św. Brata Alberta. I tak ogłoszony został konkurs dla uczniów szkół ponadpodstawowych o Bracie Albercie. Turniej wiedzy zostanie rozegrany 17 maja br. w siedzibie hospicjum przy ul. Górniczej 30. Nagrody za trzy pierwsze miejsca, zostaną wręczone podczas uroczystej konferencji popularyzującej opiekę paliatywną, 23 maja, w Miejskim Domu Kultury im. Jaworzniaków. A w ramach akcji „Pola Nadziei”, 10 maja w Szkole Podstawowej nr 1, zostanie również przeprowadzone dyktando dla uczniów pt. „Z żonkilem w tle”.

Poza tym, 24 kwietnia w Muzeum Miasta Jaworzna, Iwona Brandys – historyk sztuki wygłosiła prelekcję na temat życia i twórczości św. Brata Alberta. Iwona Brandys jest badaczem sztuki nowożytnej i współczesnej. Jest związana z krakowskim Instytutem Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracuje jako kustosz w Muzeum Miasta Jaworzna.

Podczas wykładu prelegentka wyjaśniła, kim dla niej jest św. Brat Albert. – Św. Albert Chmielowski jest nie tylko artystą, ale człowiekiem wrażliwym na krzywdę, cierpienie i biedę innych ludzi. W pewnym momencie życia sztuka przestała mu wystarczać. Przestała być dla niego ważna. Ludzie stali się dla niego najpiękniejszymi obrazami. Jednak w obliczu zainteresowania postacią św. Brata Alberta warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co wiemy o jego życiu? I czy aby jego postać nie uległa już zbytniej mitologizacji? W moim przekonaniu jego życie promieniuje autentycznością i trafia do różnych środowisk, a jego misja wciąż nie traci na aktualności. Z perspektywy historyka sztuki wydaje się jednak, że postać Chmielowskiego – artysty pozostaje ciągle w cieniu Brata Alberta – opiekuna ubogich i Chmielowskiego powstańca, a przecież powinno się popatrzyć na jego życie jako na całość – tłumaczyła Iwona Brandys.

Reklama

W opinii prelegentki nie da się oddzielić jego posługi najuboższym od pierwszego etapu jego życia, wczesnych lat młodości, zmagania się z kalectwem, następnie latami studiów i intelektualnych poszukiwań, oraz budowania kręgu oddanych mu przyjaciół – artystów i intelektualistów. – Przypomnijmy, że pierwszą próbę życia zakonnego podjął w wieku 35 lat, ale dopiero 7 lat później, w wieku 42 lat założył habit Ojców Kapucynów i otrzymał imię Brata Alberta. A więc będąc człowiekiem oddanym sztuce, powoli, stopniowo ewoluował w kierunku swojego religijnego charyzmatu – misji pomocy najuboższym. Do tego czasu zaistniał jako wyjątkowa osobowość polskiego środowiska artystycznego. Dał się poznać nie tylko jako malarz – doskonały kolorysta, szukający w naturze jej duchowego i symbolicznego wymiaru, ale też jako bezkompromisowym krytyk sztuki. Uznawał bowiem, że sztuka powinna opierać się na prawdzie i poszukiwaniach jej ukrytego, duchowego sensu prowadzącego do pełni człowieczeństwa – wyjaśniała Iwona Brandys. Historyk sztuki podkreśliła także, że Brat Albert przestrzegał przed wykorzystywaniem działalności artystycznej jako pola rywalizacji, czy też drogi do sławy. – Był obdarzony wyrazistą osobowością oraz erudycją, co pozwalało mu na brylowanie na salonach, m.in. w Salonie Literackim Heleny Modrzejewskiej, gdzie wraz z przyjaciółmi z pracowni warszawskiego Hotelu Europejskiego – Chełmońskim, Piotrowskim i Witkiewiczem, próbował odpowiedzieć na podstawowe pytania, np. czym jest styl – dając jego definicję jako przyrodzonego głosu duszy. Trzeba zaznaczyć, że nasz święty miał również nieoceniony wpływ na młodsze pokolenie artystów, jak Leon Wyczółkowski czy Jacek Malczewski. Otaczał ich swoją ojcowską troską, służył radą, ale i intrygował nową odsłoną swojego życia – przypomniała prelegentka.

Tyle od strony sztuki. Ukazując postać Brata Alberta trzeba jasno powiedzieć, że przede wszystkim zajmował się biednymi i bezdomnymi. Ogrzewalnie miejskie przemieniał w przytuliska. Nie dysponując środkami materialnymi, kwestował na utrzymanie ubogich. Zakładał domy dla sierot, kalek, starców i nieuleczalnie chorych. Pomagał bezrobotnym organizując dla nich pracę. Słynne są słowa św. Brata Alberta, że „trzeba każdemu dać jeść, bezdomnemu miejsce, a nagiemu odzież, bez dachu i kawałka chleba może on już tylko kraść albo żebrać dla utrzymania życia”. Założył dwa zgromadzenia: Braci Albertynów w 1888 r. i Sióstr Albertynek w 1891 r., które kontynuują jego dzieło.

Tagi:
hospicjum

Reklama

Koncert w Hospicjum

2019-11-14 11:12

Krystyna Dolczewska

W zielonogórskim Hospicjum 13 listopada odbył się koncert. Śpiewali i grali wolontariusze hospicjum pochodzący z wszystkich parafii Zielonej Góry.

Krystyna Dolczewska
Wolontariusze umilają chorym czas muzyką

Hospicjum zielonogórskie ufundowała Angielka Susan Ryder (+ 2000). Po wojnie zakładała, hospicja, domy opieki i szpitale - w Polsce 30 takich instytucji. Za swą działalność otrzymała tytuł „Lady” i dodała do niego „z Warszawy” – „of Warsaw”. Razem z mężem Leonardem Cheshire przeszli na katolicyzm i są kandydatami na ołtarze.

Koncert odbył się 13 listopada w świetlicy hospicjum. Śpiewali i grali wolontariusze hospicjum pochodzący z wszystkich parafii Zielonej Góry. Umilają chorym czas muzyką. Nie mają nazwy, ani stałego składu liczebnego.

Cały artykuł w wydaniu drukowanym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do uczniów szkół katolickich: spotkaliście Jezusa w swoim życiu?

2019-12-06 14:39

Ks. Kłys

- Jezus nie przychodzi w nasze życie, żeby sobie pogadać. Nie przychodzi, żeby wygłosić nawet najpiękniejsze teorie. Jezus przychodzi po to, żeby nasze życie zmieniać – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś.

ks. Paweł Kłys

Uczniowie i nauczyciele łódzkich szkół katolickich wzięli udział w adwentowym dniu skupienia, w którego centrum była Msza święta celebrowana w samo południe w katedrze łódzkiej. Liturgii przewodniczył arcybiskup Grzegorz Ryś.

- Nauczanie Jezusa to nie jest tylko informacja. Żyjemy dzisiaj w świecie, gdzie informacji jest bardzo, bardzo dużo. Otwieracie wasze komputery, wasze ipady, wasze – co tam macie po kieszeniach – informacji jest potąd. Ale co was formuje? Co sprawia, że stajecie się co raz bardziej dojrzałymi ludźmi? Co was w życiu zmienia? Czy jest w tym Jezus? Dajecie Jezusowi prawo, by wszedł w wasze życie i działał, zwłaszcza tam, gdzie doznajecie takiej biedy, na którą sami nie znajdujecie lekarstwa? - pytał w homilii arcybiskup łódzki.

Łódzki pasterz zwrócił uwagę na to, że - Ewangelia nie jest gadaniną o Bogu, który kocha i jest miłosierny. (…) Posłuchaliśmy tego Słowa, wcielicie je w swoje życie? To jest właśnie adwent. Bóg w Jezusie przychodzi do nas ze Słowem, ale i z mocą i z działaniem. Z takim działaniem, które ma nas dotknąć intymnie, blisko. – podkreślił kaznodzieja.

- Są rzeczy pomiędzy tobą, a Bogiem, które powinny zostać tajemnicą. Nawet jak będziesz się starać, to i tak o tym nie opowiesz. Wiec zostaw to w sobie, jako doświadczenie osobiste, indywidualne. Spotkałeś Jezusa w domu z bliska, On cię dotknął, ty Go dotknąłeś, zmieniło to cos w tobie? Jesteś inny po tym spotkaniu? Nie musisz o tym gadać, tylko idź i rób tak samo. – dodał arcybiskup.

Na terenie Łodzi działają cztery szkoły katolickie: Katolicka Szkoła Podstawowa i Liceum Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich, Zespół Szkół Katolickich im. Jana Pawła II, Zespół Szkół Salezjańskich im. ks. Jana Bosko oraz Katolickie Liceum Ogólnokształcące oo. Bernardynów im. o. Anastazego Pankiewicza.

• KATOLICKA SZKOŁA PODSTAWOWA I KATOLICKIE LICEUM

Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich,

93-262 Łódź, ul. Z. Nałkowskiej 2, tel. 643-46-12

• ZESPÓŁ SZKÓŁ KATOLICKICH

im. Jana Pawła II

91-170 Łódź, ul. K. Baczyńskiego 156, tel.42 613-18-60, fax 42 613-18-65

• ZESPÓŁ SZKÓŁ SALEZJAŃSKICH

im. ks. Jana Bosko

90-046 Łódź, ul. Wodna 34, tel. 42 674-14-04, fax 42 676-13-68

• KATOLICKIE LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE

oo. Bernardynów im. O. Anastazego Pankiewicza

91-738 Łódź, ul. Bł. Anastazego Pankiewicza, tel. 42 656-11-24

x.Paweł Kłys

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem