Reklama

Wiadomości

Zrozumieć przyrodę

Prof. Jan Szyszko dąży do tego, aby Polska pochłaniała tyle samo dwutlenku węgla, ile go wypuszcza do atmosfery. Minister zapewnia, że już teraz jesteśmy liderami ochrony środowiska, bo nadal opieramy się na nauce, a nie na ideologii

Niedziela Ogólnopolska 23/2017, str. 50-51

[ TEMATY ]

wywiad

Sylwia Niedzieska

Min. Jan Szyszko prezentuje dziennikarzom wieżę do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez drzewostan. Badania prowadzone są we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu

Min. Jan Szyszko prezentuje dziennikarzom wieżę do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez drzewostan.
Badania prowadzone są we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu

W okolicy małej miejscowości Tuczno w Zachodniopomorskiem znajdują się tereny, które są niezwykle bogate w bioróżnorodne siedliska i gatunki określone jako priorytetowe w programie Natura 2000.

Od wielu lat specjalista nauk leśnych, entomolog i członek Komitetu Polskiej Akademii Nauk prof. Jan Szyszko, wraz z innymi wybitnymi naukowcami, prowadzi w Tucznie badania dotyczące zależności między zawartością węgla w systemie przyrodniczym a występowaniem w nim różnych gatunków. Na podstawie wyników tych doświadczeń odtwarza konkretne siedliska naturowe i gatunki, które w nich występują.

W stworzonej przez prof. Szyszko Terenowej Stacji Badawczej „D&B” w Tucznie kształcą się studenci, powstaje również wiele prac naukowych. Badane przez nich obszary przyrodnicze mogą być wzorem dla państw zachodnich, którym zależy na ochronie ginących gatunków i odtworzeniu siedlisk, które już z ich terenów zniknęły. Minister chce pomóc państwom wysokorozwiniętym, aby mogły mieć choćby namiastkę bioróżnorodności, którą możemy się chwalić w Polsce.

Reklama

Ekologia to matematyka

Węgiel jest podstawowym składnikiem życia. W przyrodniczych obszarach na całym świecie żyją gatunki, których bytowanie na danym terenie zależne jest od konkretnej zawartości węgla na hektarze. – Zupełnie inne gatunki żyją na terenach, gdzie zawartość węgla wynosi 10 ton/ha, a jeszcze inne tam, gdzie zakumulowany jest w ilości nawet do 350 ton/ha – mówi min. Szyszko, który w Tucznie zorganizował warsztaty dla dziennikarzy.

Według niego, ekologia jest niemal czystą matematyką. Jest to jedyna nauka, która potrafi zrozumieć, co się dzieje w przyrodzie, ponieważ za jej pomocą można wszystko zmierzyć. – Dzięki gatunkom, które występują w poszczególnych systemach, odbywa się tam recykling – wyjaśnia minister i dodaje, że aby zrozumieć przyrodę i jej bogactwo, trzeba mieć wiedzę o gatunkach i ich sile dyspersji, czyli zdolności do przemieszczania się. Niektóre gatunki potrafią przelecieć setki kilometrów, aby skolonizować nowe tereny. Inne nie przemieszczą się nawet o kilka metrów ze swojego siedliska. Aby mogły osiedlić się gdzie indziej, człowiek musi je przenieść do stworzonego wcześniej odpowiedniego dla nich środowiska, w którym występuje optymalna dla danego gatunku zawartość węgla.

Przyroda chroni swoją bioróżnorodność przez katastrofy ekologiczne, a człowiek dzięki swojej działalności różnicuje zawartość węgla na danym terenie. Przykładem naturalnych obszarów, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, bez ingerencji człowieka, jest Syberia. – Tam przez parę lat palą się lasy. Miejscowi ich nie gaszą, bo nie mają na to pieniędzy. A przecież pożar jest odbierany przez nas jako katastrofa ekologiczna – tłumaczy prof. Szyszko.

Reklama

Jednak po katastrofie ekologicznej pojawia się na tych terenach nowa generacja. Tworzą się miejsca dla zasiedlenia przez nowe gatunki. Dlatego przyroda da sobie radę bez człowieka, ale tam, gdzie człowiek chroni ją przed katastrofami, trzeba zadbać o jej bioróżnorodność przez użytkowanie. – To jest matematyka, bo każdy z systemów ma inną zawartość węgla. Od tego, jakie gatunki będą żyły na danym obszarze, zależy, jakie metody zastosujemy. Trzeba znać gatunki, ich biologię i umieć liczyć, aby tym sterować – wyjaśnia minister.

Pewne gatunki potrzebują do życia przestrzeni otwartej, np. bocian czy motyl dzienny. One nie będą żyły w lesie. Sokół musi mieć dwa systemy – w innym się gnieździ, a w innym poluje. – Jedynym świadectwem dobrego użytkowania przyrody przez człowieka są gatunki, które mają prawo wyboru i wybierają. Tym się mierzy stan środowiska – podkreśla minister.

Tuczno jak laboratorium

Min. Szyszko nie jest nowicjuszem w dziedzinie ochrony przyrody. Był przecież nie tylko członkiem PAN ds. ochrony przyrody, ale także prezydentem konwencji klimatycznej ONZ, a z jego inicjatywy w Warszawie odbędzie się szczyt klimatyczny. Nauka jest jego pasją i dlatego w okolicach Tuczna, na terenach bagiennych, gdzie miejscowa ludność przez lata wywoziła własne nieczystości, odtworzył bioróżnorodne siedliska. Ten teren jest doskonałym przykładem ingerencji człowieka, który wykorzystał naukę po to, by chronić gatunki naturalne i dbać o czystość przyrody. Dlatego też w 2008 r., m.in. za badania na temat bioróżnorodności i roli lasów w ochronie klimatu oraz nad wymianą dwutlenku węgla między ekosystemem i atmosferą, profesorowi przyznano Nagrodę im. Ettore Majorany „Nauka dla Pokoju”, przyznawaną przez naukowców z całego świata, w tym noblistów i członków Papieskiej Akademii Nauk. Otrzymało ją dotąd 69 osób na świecie, Jan Szyszko jest drugim Polakiem – po Janie Pawle II – wśród laureatów.

W lasach w okolicy Tuczna na wielu obszarach prowadzone są również badania, które dotyczą m.in. sterowania dynamiką liczebności populacji, stanu gleby, ściółki, drzewostanu, występujących gatunków, ilości węgla na hektarze. Prof. Szyszko działa podobnie jak najwybitniejsi naukowcy XIX i XX wieku, którzy często sami budowali swoje laboratoria i przeprowadzali eksperymenty. – Tu powstają doktoraty, habilitacje, rozwija się nauka – podkreśla minister.

W Tucznie stoi też specjalna wieża do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez las, która dokonuje 10 tys. pomiarów na minutę. – Udowodniono, że średni drzewostan dla Polski pochłania 16 ton dwutlenku węgla z hektara. Na całym świecie jest 100 takich wież pomiarowych – dodaje profesor i przekonuje, że lasy są naturalnymi oczyszczalniami powietrza. Jego zdaniem, trzeba tworzyć takie systemy, które nie tylko chronią bioróżnorodność, ale też kumulują w nich całą zawartość węgla. – Dążymy do tego, żeby pochłaniać tyle dwutlenku węgla, ile emitujemy – wyjaśnia profesor. Według niego, w latach 2050-60, przy odpowiednim zalesianiu, Polska powinna stać się neutralna emisyjnie.

Ratuje Puszczę Białowieską

Podobne odtwarzanie bioróżnorodnych siedlisk dla gatunków priorytetowych rozpoczęto również na obszarach Puszczy Białowieskiej (nie mylić z rezerwatem). W 2016 r. grupa naukowców podzieliła puszczę na 30-metrowe powierzchnie doświadczalne i na każdej z nich przeprowadziła pełną inwentaryzację. Zbadano kompleksowo cały drzewostan i ponad 1000 występujących tam gatunków. Okazało się, że na wielu obszarach leży ponad 350 m3/ha zamarłego drewna świerkowego. Zwiększona wycinka drzew na tych terenach, spowodowana epidemią kornika, spotkała się ze sprzeciwem części organizacji ekologicznych, które postulują, by całą puszczę pozostawić procesom naturalnym i objąć statusem parku narodowego. Twierdzą, że jest to ostatni las Europy pierwotny nietknięty ludzką ręką. W efekcie Komisja Europejska prowadzi w tej kwestii procedurę przeciwko Polsce.

Zdaniem prof. Szyszko, spór dotyczący ochrony przyrody na terenie Puszczy Białowieskiej wynika ze starcia się dwóch wymogów prawnych. Z jednej strony zakazane jest użytkowanie lasów, można jedynie obserwować spontaniczne procesy natury (obszar dziedzictwa przyrodniczego UNESCO), a z drugiej – trzeba chronić gatunki, które tam występowały (Natura 2000), co należy do obowiązków resortu środowiska. – W tym obszarze przyrodniczym człowiek był obecny od wieków. Pierwsze mapy tych terenów pochodzą z XVI wieku i jest w nich podział na drogi czy rowy melioracyjne – zwraca uwagę min. Szyszko. – Badania przeprowadzone w 2016 r. na terenie całej puszczy wykazały istnienie kurhanów, cmentarzy, miedzy, miejsc wypalania drewna, produkcji smoły i potasu. Analiza pyłkowa wykazała, że człowiek uprawiał tu kiedyś proso i żyto. Z wyjątkiem bagien, gdzie ludzie nie mogli wejść, cała puszcza była użytkowana i zasadzona – dodaje.

Profesor podkreśla, że polskie dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze jest ogromne, a wynika ono z naszego sposobu użytkowania zasobów przyrodniczych. – Nie zginął żaden gatunek w Polsce, na który Polak polował. Zginęło natomiast mnóstwo gatunków, które człowiek chronił. Niestety, w pewnym momencie zmieniono w Puszczy Białowieskiej model gospodarczy, który był oparty na pozyskiwaniu drewna. Gdy tego zaprzestano, to te drzewostany zaczęły się starzeć i uruchomił się proces masowego chorowania drzew – tłumaczy prof. Szyszko.

Minister i naukowiec próbuje wyjaśnić, dlaczego podjął się ochrony Puszczy Białowieskiej. Efektem tego może być spór w Trybunale UE ws. Puszczy Białowieskiej. Prof. Szyszko twierdzi, że przestrzega prawa Unii Europejskiej i prawda zwycięży, podobnie jak było w przypadku jego wygranych procesów ws. słynnej Rospudy.

Konkretne dane, które pochodzą z przeprowadzonych badań, świadczą o tym, że działania ochronne na terenie Puszczy Białowieskiej są konieczne i zgodne z programem Natura 2000. – Znam historię tych terenów, mam dokumenty, znam mieszkańców, którzy wiedzą, jaka jest historia puszczy i co w niej robili w przeszłości. Oni są zaniepokojeni tym, co się stało, a mianowicie, że ich dziedzictwo kulturowe zostało zniszczone, a teraz umiera las, który ich otacza – podkreśla prof. Szyszko.

2017-05-31 10:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyrównujemy szanse

2020-09-16 11:29

Niedziela warszawska 38/2020, str. I

[ TEMATY ]

wywiad

Łukasz Krzysztofka

O awarii oczyszczalni „Czajka”, podziale Mazowsza i nowej strategii walki z pandemią z Konstantym Radziwiłłem, wojewodą mazowieckim, rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Łukasz Krzysztofka: Obecnie tematem numer jeden na Mazowszu jest awaria oczyszczalni „Czajka”. Dzisiaj mówi się, że być może w ciągu kilku miesięcy da się położyć rurę stalową pod Wisłą, która miałaby być docelowym, bezpieczniejszym rozwiązaniem…

Konstanty Radziwiłł: Trudno powiedzieć, dlaczego miasto stołeczne nie zapewniło alternatywnego przesyłu w ciągu minionego roku. Prezydent Rafał Trzaskowski twierdzi, że rozwiązanie, jakim jest tunel z dwiema rurami, został źle zaplanowany. Tym bardziej z dużym niesmakiem odbieram próbę przerzucenia winy przez prezydenta Trzaskowskiego na swoich poprzedników. I to nie na poprzedniczkę (Hannę Gronkiewicz-Waltz – przyp. red.), która rządziła miastem przez 12 lat przed nim, tylko na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wcześniejszych prezydentów. W okresie 14 lat rządów Platformy Obywatelskiej można było wszystko wykonać po swojemu.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Granice Białorusi z Polską i z Litwą nie są zamknięte

2020-09-18 15:56

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Białoruś

Litwa

granica

PAP

Na granicy między Litwą a Białorusią

Na granicy między Litwą a Białorusią

Granice Białorusi z Polską i z Litwą nie zostały zamknięte w piątek, chociaż w czwartek taki krok zapowiadał białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka. Eksperci sugerują, że „prezydent zapewne miał na myśli wzmocnienie granicy”.

„Białoruskie przejścia graniczne pracują w obu kierunkach” – potwierdził w rozmowie z PAP Anton Byczkouski z Państwowego Komitetu Granicznego (GPK), odpowiednika polskiej Straży Granicznej.

Rano GPK poinformował, że „wzmocniono ochronę granicy”, a także kontrole na przejściach granicznych i monitoring strefy przygranicznej.

„Odbywa się ona we wzmocnionym trybie funkcjonowania służby granicznej i kontroli oraz z zastosowaniem rezerw taktycznych" - napisał w piątek rano w komunikacie.

Później w ciągu dnia pojawiły się informacje o tym, że białoruskie służby celne nasiliły kontrole osób wjeżdżających do kraju.

Czytelnicy portalu TUT.by poinformowali, że „celnicy pozwalają wwozić (do kraju) tylko rzeczy używane i towary niezbędne w podróży”. Państwowy Komitet Celny w oświadczeniu dla TUT.by uściślił, że kontrole zostały zintensyfikowane, ale nie zmieniły się zasady przewozu towarów przez granicę. „Zrobiono to po to, by nie dopuścić do przewozu towarów zabronionych i objętych ograniczeniami, a także przewozu partii produktów na sprzedaż pod pozorem rzeczy osobistych” – poinformowała ta instytucja.

O tym, że granice z Polską i Litwą są przejezdne w obie strony informują od czwartkowego wieczoru białoruskie media niezależne, powołując się na służby graniczne wszystkich trzech krajów.

„Jesteśmy zmuszeni zabrać wojska z ulicy, pół armii postawić pod broń i zamknąć granicę państwową na zachodzie. Przede wszystkim – z Litwą i Polską” – powiedział w czwartek wieczorem Łukaszenka. Dodał, że konieczne jest wzmocnienie kontroli na granicy z Ukrainą.

„Nie wiemy, z czym oni jeszcze wyskoczą. Zostało zaledwie kilka chwytów, by rozpocząć gorącą wojnę” – oświadczył lider Białorusi, występując podczas Forum Kobiet w czwartek w Mińsku.Ponieważ żadna z państwowych instytucji nie wypowiadała się bezpośrednio na temat „zamknięcia granicy”, sprawę komentowali eksperci. Większość z nich uważa, że Łukaszenka „miał na myśli nie zamknięcie a wzmocnienie ochrony granicy”. Taką hipotezę wyraził jeszcze w czwartek komentator portalu Naviny.by Alaksandr Kłaskouski.

„Wygląda na to, że chodzi o te kroki militarne, które już zostały podjęte (m.in. manewry wojskowe w obwodzie grodzieńskim), żeby rozkręcić propagandową psychozę” – ocenił Kłaskouski. Na tle protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich Łukaszenka i propaganda państwowa, później wsparta przez rosyjską, zaczęli promować wersję o spisku zagranicy i planach destabilizacji Białorusi włącznie z ryzykiem agresji militarnej.

Również politolog Andrej Jehorau powiedział Radiu Swaboda, że mogło dojść do nieporozumienia i Łukaszenka zapewne „miał na myśli, że granice są chronione przez dodatkowe siły wojskowe”, co ma sens, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi o rzekomym zagrożeniu z zewnątrz.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, który wziął w piątek udział w wideokonferencji dla białoruskich mediów ocenił, że „oświadczeniami o zamknięciu granicy władze próbują zastraszyć społeczeństwo”.

Minister spraw zagranicznych Litwy ocenił, że za wypowiedzią Łukaszenki kryje się chęć „zademonstrowania, że istnieje zagrożenie zewnętrzne”. „A jeśli go nie ma, to trzeba je znaleźć” – ocenił Linas Linkeviczius.

Z kolei premier Litwy Saulius Skvernelis zapowiedział, że jeśli Białoruś zamknie granice, Polska i Litwa zamknął swoje przejścia dla białoruskich towarów jadących na Zachód.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Mamy w sercu wiele wdzięczności

2020-09-19 01:43

ks. Łukasz Romańczuk

Podczas Archidiecezjalnej Pielgrzymki Duchowieństwa i Wiernych na Jasnej Górze, Mszy św. przewodniczył ks. abp Józef Kupny.

W Mszy świętej uczestniczyli wierni, którzy przybyli na Jasną Górę wraz ze swoimi duszpasterzami. Śpiew prowadziła schola Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży wraz z organistą Krzysztofem Bagińskim. 

Na wstępie Eucharystii, metropolita wrocławski, podziękował za obecność, niewielkiej liczbie wiernych (porównując z innymi latami), którzy z radością przybyli na Jasną Górę.

Homilię wygłosił ks. Arkadiusz Krziżok, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego oraz proboszcz parafii pw. Najświętszego Imienia Jezus we Wrocławiu.

Na początku przypomniał on słowa ks. abpa z ubiegłorocznego kazania, wygłoszonego podczas czuwania:

- “Pielgrzymujemy na Jasną Górę do domu naszej Matki, by opowiedzieć jej o naszym życiu, z jakimi trudnościami się zmagamy, pragniemy przeprosić Boga za akty profanacji, za bezczeszczenie wizerunku Matki Bożej, chcemy także modlić się w intencji kapłanów, siostry zakonne, aby nie byli sami sobie.”

W odniesieniu do tych słów, kaznodzieja zaznaczył, że od tamtego czasu niewiele się zmieniło i pielgrzymi przybywają z tymi samymi troskami serce.

W dalszej części ks. Krziżok przywołał słowa Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego: “Polska nie zginęła. Jest w narodzie Bóg, jest w narodzie Jego Matka Maryja”.

I słowa wypowiedziane przez jednego z komentatorów tamtych czasów:

- “Kard. Wyszyński mógł być spokojny, gdy patrzył na polskie Kościoły wypełnione ludźmi, na polskie sanktuaria maryjne z niezliczonymi rzeszami pielgrzymów, patrzył jak na wielkie Betlejem, jak na olbrzymie kołyski – rozstawione po całym kraju, w których rodzi się Chrystus, w których przychodzi na świat miłość, sprawiedliwość, prawda i pokój. Widział on polski Naród, wierny Bogu i Ojczyźnie. Widział naród, który jest świadomy swej tożsamości i co więcej – ten Naród dawał świadectwo tej tożsamości, mimo trudnych przecież czasów.”

Odnosząc się do tych cytatów, kaznodzieja zadał pytanie:

- Co się zmieniło od tamtych czasów? Co Maryja chce nam dziś powiedzieć?”

Próbując odpowiedzieć na zadane pytania, ksiądz odniósł się do niełatwej sytuacji, która zapanowała podczas pandemii. Mówił o kłopotach związanych z życiem codziennym.

- Przez cały ten rok odkrywaliśmy Eucharystię jako tajemnicę naszej wiary. Próbowaliśmy to czynić. Teraz zaś chcemy uczynić więcej, aby zasiąść do świętej wieczerzy, aby karmić się nią i nie przyzwyczajać się do transmisji telewizyjnej czy radiowej.Może właśnie dziś, z tego wieczernika, u progu nowego roku duszpasterskiego, Maryja chce nam to przypomnieć - mówił.

Kontynuując, kaznodzieja odniósł się do obecności Maryi w wieczerniku i jej relacji do Apostołów, a także rodzącego się Kościoła.

- Maryja jest pamięcią Kościoła, która nie pozwala o nim zapomnieć. Pielęgnowanie pamięci o Jezusie dokonuje się na modlitwie i rozważaniu oraz słuchaniu słowa Bożego. Pierwszą spośród tych, którzy słuchają słowa Bożego, jest Maryja. Ona w Wieczerniku wraz z uczniami zachowuje pamięć o Jezusie, która jest pamięcią Jego świętej obecności - mówił.

Ks. Krziżok zwrócił uwagę na fakt, że Maryja prowadzi nas do Eucharystii

- Maryja jest bowiem najlepszą nauczycielką, która prowadzi nas do Miłości, która pozwala nam zjednoczyć się z Odkupicielem - powiedział.

Naśladowanie Maryi związane jest także z zadaniem prośby o siedmiorakie dary. Jest to ważne zwłaszcza w obecnych czasach niepewności i trudności, “aby Duch Święty prowadził nas do jeszcze większej bliskości z Jezusem”.

Kończąc ksiądz nakreślił cel pielgrzymki do Tronu Matki:

- Mamy w sercu wiele wdzięczności, bo mamy za co dziękować ale mamy też niepokój o to, czy jest w narodzie Bóg, czy jest w narodzie Jego Matka - stwierdził.

Na zakończenie Eucharystii, ks. abp Józef Kupny odnowił akt oddania Archidiecezji Wrocławskiej Matce Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję