Reklama

Życie poza metropoliami

2017-07-12 10:07

Z Krzysztofem Jurgielem rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski

O strategii rozwoju dla rolnictwa i obszarów wiejskich z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofem Jurgielem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – W ostatnim dziesięcioleciu pojawiły się w Polsce dwie odmienne wizje wsi i rolnictwa: tworzona przez poprzednie dziesięciolecia, a zwłaszcza w latach 2007-17, „wieś według PSL” i realizowana od półtora roku przez rząd Zjednoczonej Prawicy projekcja „wsi według PiS”. Jak bardzo różnią się te wizje, Panie Ministrze?

MIN. KRZYSZTOF JURGIEL: – Przede wszystkim różnią się tym, że ta druga po prostu jest, a tej pierwszej tak naprawdę nigdy nie było. Nasza była napisana szczegółowo. Nie tylko w programie wyborczym PiS – była pokazana już w latach 2005-07. To nasz ówczesny rząd przyjął strategię rozwoju rolnictwa opartą na zasadach zrównoważonego rozwoju. Nasza wizja jest ściśle wkomponowana w rozwój całego kraju. Wychodzimy z założenia, że bez takiego powiązania trudno byłoby osiągnąć ważny dla Polski cel, jakim jest ekonomiczna, społeczna i ekologiczna stabilność rolnictwa. Trudno byłoby też doprowadzić do rzeczywistego wyrównania poziomu życia między miastem a wsią oraz w stosunku do krajów UE.

– Rząd PO-PSL nie stawiał sobie takiego celu?

– Co najwyżej czasami tylko o tym mówił... Odpowiedzialny za polską wieś koalicjant tamtego rządu nigdy nie dopracował się kompleksowego, spójnego programu dla wsi; PSL wprawdzie przedstawił 24 dość luźno rzucone hasła-postulaty, ale większość z nich pozostała wyłącznie jako niezrealizowane obietnice. Niedawno przesłałem do prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza list informujący, że nasz rząd przez kilkanaście miesięcy zrealizował 18 z tych 24 postulatów PSL.

– Pan Minister twierdzi, że poprzedni rząd ze swym wiejskim koalicjantem jedynie markował, iż dba o polską wieś?

– Trudno to inaczej ocenić. PSL bezwolnie realizował politykę Platformy Obywatelskiej – słynny model polaryzacyjno-dyfuzyjny, polegający na inwestowaniu środków wzrostu w duże metropolie, które miały aktywizować całą resztę kraju. Jednak od dawna wiadomo, że ten pomysł na rozwój nigdzie na świecie się nie sprawdził, bo zamiast wyrównywać poziom życia generował obszary biedy poza metropoliami. Natomiast tam, gdzie zastosowano zasadę równomiernego tworzenia i rozmieszczania ośrodków wzrostu, sprawy mają się znacznie lepiej. Forsowanie w Polsce modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego doprowadziło do społecznego i kulturowego zamierania obszarów wiejskich...

– ...i doszłoby także do zamierania ekonomicznego, gdyby nie pieniądze z Unii?

– Na pewno, jednak unijne pieniądze jedynie maskowały niedoinwestowanie obszarów wiejskich, na których nie rozwijano infrastruktury służącej ich rozwojowi. Przeciwnie, starano się ją wygaszać – np. likwidowano szkoły, posterunki policji, domy kultury, wiejskie biblioteki – bo wszystkie drogi, dosłownie i w przenośni, miały prowadzić do wielkich metropolii.

– Teraz już nie będą?

– Jak już mówiłem, PO po 2007 r. zmieniło radykalnie zasady polityki rozwoju; wyrzucono do kosza wiele przygotowanych w latach 2005-07 strategicznych projektów, takich jak chociażby budowa drogi Via Carpatia, która miała zaktywizować zaniedbany i zapomniany przez wszystkich wschód Polski. Warunkiem rozwoju obszarów wiejskich są odpowiednie drogi i koleje, a te akurat były przez poprzedni rząd traktowane po macoszemu. Teraz ten nasz dawny projekt realizujemy; Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury przeznacza dodatkowo 28 mld zł, aby przyspieszyć m.in. budowę trasy S19 (polskiej części Via Carpatia), by była gotowa do 2021 r. Ta droga umożliwi połączenie południa Europy z północą, a przede wszystkim aktywizację gospodarczą województw lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

– Czyli także wreszcie lepsze wykorzystanie potencjału rolniczego tych województw? Jednak z pewnością jedna ważna droga wszystkiego tu nie załatwi...

– To oczywiste, jednakże możliwość przywozu i wywozu produktów przetwórstwa i płodów rolnych jest jednym z podstawowych warunków rozwoju przemysłu rolno-spożywczego.

– Obecna sytuacja polskiego przetwórstwa rolno-spożywczego wciąż nie kształtuje się optymistycznie, nie jest w stanie konkurować z dominującymi na naszym rynku zagranicznymi gigantami. Czy to może się zmienić?

– Są duże możliwości. Niedawno otwierałem koło Sokołowa Podlaskiego zakład przetwórstwa mięsa wołowego z drugą pod względem nowoczesności linią technologiczną w Europie, z polskim kapitałem, z polskimi właścicielami. Liczę, że takich zakładów będzie powstawać coraz więcej, ponieważ istnieją możliwości nie tylko dobrego kredytowania, ale także niewielkich – 10-milionowych – dotacji. Jako rząd staramy się stwarzać możliwości dla polskich przedsiębiorców, przede wszystkim przez tworzenie sprzyjającego im prawa. Kreujemy np. nowe możliwości rozwoju gospodarczego przez spółdzielnie rolników, dla których przewidujemy wiele ulg – w związku z tym przygotowana przez nas ustawa o spółdzielniach rolników przechodzi teraz proces unijnej notyfikacji – np. zwalnianie powstających jednostek z podatku dochodowego PIT, CIT, a także z podatku od nieruchomości. Najkrócej mówiąc, rząd stara się likwidować wszystkie dotychczasowe bariery i w miarę możliwości – oraz ograniczeń ze strony UE – wspierać polskie przetwórstwo.

– Wiele się teraz mówi o „udomawianiu” różnych dziedzin polskiego życia, także gospodarki (media, banki). Można rozważać taki proces w odniesieniu do przetwórstwa rolno-spożywczego?

– Można, ale przede wszystkim chodzi o uruchamianie nowych zakładów z polskim kapitałem – zdolnych do podjęcia konkurencji z zagranicznymi gigantami – które by bazowały na polskich surowcach, skupowały je z terenów, na których funkcjonują. Raczej trudno dziś myśleć o przejęciu kapitałowej kontroli nad obecnie istniejącym w Polsce dużym przemysłem przetwórczym, choć być może nie jest to niemożliwe. Nie chciałbym jednak snuć zbyt daleko idących rozważań, ponieważ tego rodzaju projekty w ramach szeroko rozumianej repolonizacji całej gospodarki są domeną Ministerstwa Rozwoju.

– Od dziesięcioleci słyszymy wciąż niemal te same narzekania rolników – na nieopłacalność hodowli i upraw prawie wszystkiego, na nieurodzaj, na klęskę urodzaju, na brak rynków zbytu itd., itp. Właściwie żaden minister nie potrafił nad tym zapanować. Nie jest łatwo, Panie Ministrze?

– Tak bym tego nie ujmował. Problemy wynikają głównie z takiego, a nie innego działania rynków i stopnia gotowości rządu do podejmowania interwencji. Obecna sytuacja na rynku zbożowym wymaga np., by rząd zaangażował się w jego stabilizację, co jest możliwe dzięki państwowej spółce Elewarr, która po głośnej, aferalnej zapaści za poprzednich rządów, od ubiegłego roku przynosi zyski i jest gotowa do skupu oraz magazynowania dużej ilości zbóż.

– W swoim czasie był ogromny kłopot z nadprodukcją jabłek, które stały się niemal symbolem polskiej bezradności, bo ani w Polsce nie zdołano ich przetworzyć, ani nikt nie chciał ich od nas kupić. Czy eksport polskich produktów rolnych ma szansę znacząco wzrosnąć?

– Już w ubiegłym roku odnotowaliśmy 7 mld euro nadwyżki eksportu nad importem, co świadczy o dobrej kondycji naszego eksportu (który obecnie kształtuje się na poziomie ok. 25 mld euro). Moja rola polega dziś na otwieraniu nowych rynków, czyli na tworzeniu warunków do sprawnej sprzedaży polskich produktów za granicę. W sumie mamy kilkadziesiąt kierunków eksportu, za mojej kadencji przybyło ich 30. Udało się np. przekonać Chiny do kupowania polskich jabłek. 3 lata trwały negocjacje „jabłkowe” ze Stanami Zjednoczonymi i wreszcie w tym roku je zakończyliśmy. W najbliższym czasie podpiszemy umowę z Bangladeszem, państwem 160-milionowym. Kierujemy się też w stronę Kazachstanu, Senegalu, Zambii, gdzie istnieje duże zainteresowanie naszym sprzętem rolniczym. Bośnia i Hercegowina chciałaby, aby nasze zakłady mleczarskie z Podlasia uruchomiły swoje oddziały na jej terenie... Możliwości jest więc wiele, wszystko zależy od tego, czy nie ma barier politycznych, a przede wszystkim administracyjnych. My je po prostu likwidujemy i staramy się stwarzać przychylną atmosferę dla przedsiębiorców.

– Na 2017 r. rząd zapowiedział publikację Paktu dla obszarów wiejskich. Jaką wagę ma ten dokument i co konkretnie zawiera?

– Jest to wykaz działań, które państwo zamierza podejmować w stosunku do polskiej wsi. O jego wadze prorozwojowej stanowi to, że zawiera aż 21 z 200 wszystkich projektów strategicznych zapisanych bezpośrednio w rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Kilkadziesiąt wyszczególnionych w pakcie zagadnień obejmuje całokształt rozwojowych potrzeb obszarów wiejskich: od otwierania i wspierania rynków rolnych, wody dla rolnictwa, rozproszonej energetyki na obszarach wiejskich, infrastruktury wiejskiej, po utworzenie Funduszu Rozwoju Rolnictwa, uruchomienie specjalnej linii pożyczkowej, programu wsparcia hodowli roślin oraz planu strategicznego dla polskiej żywności itd., itd.

– Jak będą finansowane te wszystkie ambitne projekty?

– Ze środków pozyskiwanych w ramach wspólnej polityki rolnej i tzw. polityki spójności UE oraz ze środków krajowych. Oczywiście, niełatwe są dziś dyskusje o potrzebie przeznaczenia większych środków budżetowych na szeroko rozumiany rozwój obszarów wiejskich. Moim zadaniem jest dopilnowanie, aby poszczególne resorty umieszczały w swoich budżetach odpowiednią ilość środków na cele wymienione w tym pakcie.

– To chyba dość trudne zadanie, bo może się okazać, że zawartość Paktu dla obszarów wiejskich będzie trudna do zrealizowania...

– Trzeba przyznać, że nie jest to program łatwy, wymaga bowiem pracy i szerokiego zrozumienia, a także pokonania pewnych barier stawianych przez Komisję Europejską. W ramach Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju powstały zapisy pewnych działań oraz instrumentów, które teraz muszą być wpisane do tzw. Umowy Partnerstwa, a następnie uzgodnione z Komisją Europejską.

– A to zapewne jeszcze trudniejsze... Opozycja już się cieszy, że rozmowy polskiego rządu w Brukseli idą jak po grudzie.

– Nie twierdzę, że negocjacje idą jak po maśle, ale na szczęście mamy w ministerstwie wielu doświadczonych urzędników, którzy będą w stanie przekonać urzędników w Brukseli. Trzeba też przypomnieć, że już w latach 2005-06, gdy ministrem rozwoju regionalnego była Grażyna Gęsicka, powstała Strategia Rozwoju Kraju na lata 2007-15, w której podkreślono rozwój obszarów wiejskich i na podstawie której doszło do uzgodnienia z KE, że polityka spójności ma dotyczyć również obszarów wiejskich. Musimy więc dziś powtórzyć, jasno przedstawiać i uzasadniać nasze racje. To wszystko.

Druga część rozmowy – w następnym numerze „Niedzieli”.

* * *

Krzysztof Jurgiel
Polityk i samorządowiec (prezydent Białegostoku w latach 1995-98), poseł na Sejm III, IV, V, VI, VII i VIII kadencji, senator V kadencji, minister rolnictwa i rozwoju wsi w latach 2005-06 oraz od 2015 r. w rządzie Beaty Szydło

Tagi:
wywiad rolnictwo rolnicy

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzech mówi tak!

2019-10-14 14:33

Agnieszka Bugała

Grzegorz Niemyjski/Agnieszka Bugała

Ks. Stanisław Orzechowski widział projekt krasnala „Księdza Orzecha” – mamy jego zgodę na wykonanie odlewu.

Rozmowa z Księdzem na temat planowanego prezentu, czyli wykonania odlewu z brązu figurki krasnala „Księdza Orzecha” i tym samym wpisania go na mapę i szlak wrocławskich krasnali odbyła się w ubiegłym tygodniu. Ksiądz nie znał inicjatywy, ale wysłuchał i spytał jakie krasnale są już we Wrocławiu. Zobaczył fotografie realizacji niektórych z nich. Szczególnie podobał mu się krasnal prof. Jana Miodka, który z okazji 70. urodzin wybitnego językoznawcy stanął przed budynkiem Instytutu Filologii na pl. Nankiera. Wizualizacja „Księdza Orzecha” bardzo mu przypadła do gustu:

- To ja! – mówił patrząc na zdjęcia figurki – To rzeczywiście ja! Artysta dobrze to uchwycił, chciałbym go poznać – dodał. Zaakceptował też miejsce, w którym zaplanowano instalację, czyli górny stopień schodów prowadzących do DA Wawrzyny przy ul. Bujwida. Odmówił, zdecydowanie, zakładania figurce na głowę czapki.

– Sklepienie mojej łysiny bardzo mi się podoba – stwierdził. Przystał na to, aby krasnalską czapkę umieścić w ręce postaci. Dodał, że „będzie trochę śmiechu, a tego nigdy dość”.

Zachęcamy zatem do wpłat na konto, abyśmy zdążyli z realizacją prezentu, zwłaszcza, że Szanowny Jubilat jest już o nim poinformowany.

Dane konta do wpłat:

STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO WAWRZYNY

05 1090 2590 0000 0001 4260 2420

Z dopiskiem w tytule wpłaty: Darowizna Orzech

O inicjatywie pisaliśmy tutaj: https://www.niedziela.pl/artykul/45697/Prezent-dla-Orzecha-na-80-urodziny


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: premiera Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego z udziałem Prezydenta RP

2019-10-16 17:08

tk, maj, mp / Warszawa (KAI)

Z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy w warszawskim Wilanowie odbyła się premiera muzeum Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. „Jan Paweł II był największym Polakiem w naszych dziejach i postacią, która mocno odcisnęła się w historii świata” - powiedział podczas uroczystości prezydent Andrzej Duda. Podczas uroczystości zorganizowanej w dniu 41. rocznicy wyboru kard. Wojtyły na papieża zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych, zlokalizowanych na wysokości 26 metrów - w pierścieniu kopuły Świątyni Opatrzności Bożej.

Magdalena Wojtak/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Premiera Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego

Prezydent stwierdził, że wkład kard. Wyszyńskiego, Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki, którego 35. rocznica męczeńskiej śmierci przypada za kilka dni, pozwolił Polakom przetrwać najtrudniejsze chwile w historii, podnosić się i zwyciężać. „Jestem pewien, że pomoże to nam także przetrwać przyszłe kryzysy” – powiedział Andrzej Duda.

Prezydent wyznał, że pamięta jeszcze kard. Wyszyńskiego zaś wielokrotnie miał okazję obserwować i słuchać Jana Pawła II, także pod oknem na Franciszkańskiej. „Nie mam wątpliwości, że to był najważniejszy Polak w polskiej historii, który też mocno odcisnął się w historii świata” – mówił Andrzej Duda podkreślając też wkład polskiego papieża upadek komunizmu.

Prezydent nazwał Świątynię Opatrzności Bożej „jednym z najpiękniejszych symboli stolicy i wielkim symbolem tego, że Polska rośnie w siłę”.

O znaczeniu Kościoła w czasach PRL dla przetrwania polskiej tożsamości mówił wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotr Gliński, który nazwał Jana Pawła II „dziedzicem kard. Wyszyńskiego”. Wicepremier wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do zbudowania Muzeum i wyraził nadzieję, że będzie ono ważnym miejscem zwłaszcza dla polskiej młodzieży.

Prof. Gliński wyraził opinię, że gdy zabrakło Jana Pawła II, w polskim życiu politycznym rozpoczęło się piekło, w tym „przemysł pogardy” dodając, że gdy papież żył, to „nikt się na to nie odważył”. Zwracając się do młodzieży minister kultury powiedział: „Pamiętajmy o tym, że potrzebujemy siły wartości i najprostszej uczciwości w życiu publicznym. To miejsce będzie wam pokazywało jak można wybierać wartości i zachowywać je”.

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz wskazywał, że zarówno Karol Wojtyła jak i kard. Wyszyński wpłynęli na to, kim jesteśmy jako Kościół, naród, społeczeństwo. „To muzeum będzie się rozwijało a ufam, że za pół roku trzeba będzie dodać jeszcze jedną strefę: Beatyfikacja kard. Wyszyńskiego” – dodał.

Kard. Nycz wyraził wdzięczność dla rządu i ministerstwa za wsparcie Muzeum i utrzymywanie placówki wraz z archidiecezją warszawską. Życzył młodzieży, by potrafiła tu odczytywać symbolikę muzealnej ekspozycji. Dyrektor Muzeum, Marcin Adamczewski powiedział, że powstało ono głównie z myślą o młodym pokoleniu, o urodzonych po roku 2000, a więc tych, którzy nie zetknęli się z Janem Pawłem II ani kard. Wyszyńskim. Te postacie uformowały Polaków jako naród i wspólnotę - dodał.

Podczas uroczystości zaprezentowano 9 głównych stref muzealnych. Każda z nich - „Wspólnota”, „Dom”, „Kraków”, „Będziesz miłował”, „Mamo”, „Zło dobrem zwyciężaj”, „Pokój łez”, „Urbi et Orbi” oraz „Dekalog” - związana jest z kluczowymi momentami życia Patronów muzeum. Ekspozycja główna znajduje się na wysokości 26 metrów (ósmego piętra) i zajmuje około 2000 metrów kwadratowych powierzchni.

Przed premierą Mt, 5,14 Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego odbył się performance znanego artysty, jednego z pierwszych performerów w Polsce, Jerzego Kaliny pt. "Strumień pamięci. Suplikacja". Zgodnie z zapowiedzią autora była to "akcja obrzędowa w obecności i ze współudziałem publiczności zgromadzonej przed frontonem Świątyni Opatrzności Bożej". Przed wejściem głównym do Świątyni, na długości 80 metrów rozłożone zostały dwie części flagi - biała i czerwona. Części te były zszywane nićmi w kolorze flagi papieskiej, co symbolizowało papieża - Polaka, który łączy.

Wraz z premierą Mt 5,14 - jak zapewnia Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy Muzeum - rozpoczną się testy techniczne ekspozycji głównej jej uzupełnianie oraz ostateczne odbiory techniczne. Potrwa to jeszcze pewien czas. Nie wyklucza to odwiedzin muzeum przez pierwszych gości, którymi będą zaproszone na lekcję muzealną grupy młodzieży szkolnej. W ten sposób ekspozycja główna muzeum jeszcze w tym roku zostanie udostępniona zwiedzającym.

Ekspozycję muzealną stanowi m.in.– wielkoformatowa projekcja filmowa pt. „Wspólnota”, prezentująca historyczną homilię wygłoszoną przez Jana Pawła II 2 czerwca 1979 r. na placu Zwycięstwa.

Część zatytułowana „Dom” składa się z trzech mniejszych stref. Strefa rosyjska wskazuje, że Stefan Wyszyński urodził się w zaborze rosyjskim, w mazowieckiej Zuzeli. Strefa polska prezentuje losy bohaterów muzeum w niepodległej Polsce: dzieciństwo i młodość Karola Wojtyły w Wadowicach oraz działalność duszpasterską, publicystyczną i społeczną młodego ks. Stefana Wyszyńskiego we Włocławku. Część niemiecka, dotycząca okupacji przedstawia działalność kapłańską ks. Wyszyńskiego w Kozłówce, Żułowie i Laskach, gdzie pełnił funkcję kapelana w Powstaniu Warszawskim oraz aktywność poetycką i teatralną Karola Wojtyły, jego pracę fizyczną w fabryce Solvay i wreszcie wstąpienie do tajnego seminarium duchownego. W strefie znajdują się eksponaty z lat dziecięcych Karola Wojtyły, w tym laska jego ojca.

Z kolei „Kraków” – to strefa zaaranżowana na przedwojenne atelier fotograficzne, służąca jako tło do pokazania aktywności studenckiej, aktorskiej i twórczej Karola Wojtyły. Atrakcją są autentyczne meble z zakładu fotograficznego Pawła Bielca, w którym wykonano słynny portret Wojtyły, tableau aktorskie oraz aparat fotograficzny, którym ten portret wykonano

Strefa zatytułowana „Będziesz miłował” przybliża stalinizm, okres największego prześladowania Kościoła. Apogeum tego prześladowania stanowi aresztowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wśród eksponatów znajduje się m.in. stuła prymasa, której używał podczas ostatniej Mszy św. przed aresztowaniem.

Dwie duże projekcje filmowe prezentujące konfrontację Stefana Wyszyńskiego i Władysława Gomułki można zobaczyć w strefie zatytułowanej „Dialog” a poświęconej okresowi po odzyskaniu wolności przez Stefana Wyszyńskiego.

„Forma Polonia” to ukazanie Jasnej Góry jako duchowej stolicy Polski, najważniejszego miejsce dla Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły. Przybliżone są tu doniosłe wydarzenia: Śluby Jasnogórskie, Wielka Nowenna i Milenium Chrztu Polski. W centrum znajduje się wierna kopia obrazu Czarnej Madonny. Z założenia jest to strefa przeznaczona na refleksję.

Część „Zło dobrem zwyciężaj” odnosi się do ponurej rzeczywistość PRL-u, z akcentem na polskie miesiące: czerwiec 1956, grudzień 1970, czerwiec 1976, sierpień 1980. W tej samej strefie nawiązuje się do Soboru Watykańskiego II jako przełomowego wydarzenia w życiu Kościoła, z uwzględnieniem roli prymasa Stefana Wyszyńskiego i arcybiskupa Karola Wojtyły.

Z kolei „Pokój łez” przybliża okoliczności wyboru Karola Wojtyły na papieża, reakcje świata (także komunistów), pierwsze gesty i słowa Jana Pawła II. Scenograficzną atrakcją jest tzw. pokój łez (garderoba w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie nowo wybrany papież przebiera się z szat kardynalskich w papieskie), w którym eksponowane są realistyczne obrazy Aldony Mickiewicz.

Strefa „Pontifex – Budowniczy Mostów” stara się przybliżyć ogrom tematów związanych z pontyfikatem i stanowi opowieść o polskich i zagranicznych pielgrzymkach, encyklikach i działalności papieża w Watykanie. Symbolicznym środkiem wyrazu jest łódź. Przełamanie łodzi podkreśla dramatyczne wydarzenia związane z 1981 r. – zamach na Jana Pawła II, śmierć prymasa Wyszyńskiego i wprowadzenie stanu wojennego. Kluczem do zrozumienia pontyfikatu są następujące wartości: Miłość, Odpowiedzialność, Odwaga, Pokój, Prawda, Przyjaźń, Wierność, Wolność, Pamięć, Piękno, Dobro i Pokora.

Strefa „Urbi et Orbi” (Miastu i światu) odnosi się do odchodzenia Jana Pawła II, jego ostatniego – niemego – błogosławieństwa i pogrzebu. W strefie eksponowana jest kopia kapy, w której Jan Paweł II otwierał Drzwi Święte w bazylice św. Piotra, inaugurując Wielki Jubileusz Roku 2000.

W „Dekalogu” autorzy ekspozycji przybliżają nauczanie i życie Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły, z cytatami, wyrażonymi w symbolice malarskiej przez Stefana Gierowskiego, wybitnego przedstawiciela polskiej awangardy.

Muzeum Mt 5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego mieści się na terenie Centrum Opatrzności Bożej, stanowiąc jego integralną część. Jest ono instytucją kultury współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Archidiecezję Warszawską.

Dyrektorem Muzeum jest Marcin Adamczewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem