Reklama

Od ognia strzeże i umacnia w wierze

2017-08-24 10:11

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 35/2017, str. 4-5

TER
Kościół w Gartatowicach

Gartatowice to jedna z najmłodszych parafii w diecezji kieleckiej, jednak miejscowość może się poszczycić historią sięgającą tysięcy lat. Po zachodniej stronie kościoła wznosi się mały pagórek, który w rzeczywistości jest kopcem usypanym przez żyjących tutaj pod koniec epoki kamienia mieszkańców tych ziem

Każda epoka zostawia po sobie ślady swojej kultury. Znakiem, który pozostanie po mieszkańcach Gartatowic, jest kościół pod wezwaniem św. Floriana. Historia tej małej parafii sięga pierwszych dni stycznia 1992 r. kiedy to dekretem bp. Stanisława Szymeckiego została powołana do życia. Jej pierwszym proboszczem był ks. Henryk Rusak, ówczesny wikariusz parafii Kije. Ksiądz pracował w tej parafii do 1996 r. Jednak tak naprawdę historia gartatowickiej parafii sięga lat 80. ubiegłego wieku, kiedy to w latach 1984-87 powstawała świątynia.

Czasy były ciężkie. Kończący się system komunistyczny, utrudnienia administracyjne, brak materiałów budowlanych, a także podziały w nowotworzącej się wspólnocie nie sprzyjały powstawaniu nowej parafii. Trudno się dziwić, że część mieszkańców przyzwyczaiła się do swoich starych parafii: Sędziejowic i Kij. Wiadomo, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Budowa kościoła w takich warunkach była wielkim wyzwaniem, które szczęśliwie zostało ukończone. Dlatego też parafianie wskazują ks. Rusaka za prawdziwego budowniczego kościoła, a także – dodajmy – parafii. To dzięki niemu udało się budować nie tylko dom modlitwy, ale i wspólnotę. Nic więc dziwnego, że zaraz, gdy tylko wejdziemy do świątyni, w jej przedsionku zobaczymy tablicę pamiątkową poświęconą pamięci pierwszego proboszcza parafii Gartatowice.

Kościół

Budynek jest jednonawowy, niezbyt obszerny, prezbiterium ozdabiają malowidła ścienne. Obraz przedstawiający patrona – św. Floriana, znajduje się po lewej stronie prezbiterium. Nie jest to malowidło znanego artysty. Postać Świętego namalowała miejscowa malarka. Przedstawiła św. Floriana zgodnie z obowiązującą tradycją – w stroju żołnierza rzymskiego. Artystka zaprezentowała Floriana jako starszego mężczyznę z brodą, wokół jego głowy błyszczy aureola. Święty trzyma w prawej dłoni czerwoną chorągiew z żółtym krzyżem. Stoi na obłoku, a z za jego pleców wyłania się anioł, który wyręczając św. Floriana, wylewa wodę ze skopka na płonące domy. Ciekawie prezentują się wspomniane malowidła. Na ścianie po prawej stronie prezbiterium artysta przedstawił scenę z życia św. Franciszka, jak obłaskawia wilka oraz psa. Świętemu towarzyszą aniołowie. Przedstawiona scena rozgrywa się w górach, ale byłby w błędzie ten, kto by myślał, że dzieje się to w dalekiej Umbrii. Święty Franciszek jest w górach świętokrzyskich, a świadczy o tym kobieta pasąca trzy krowy. Ubrana w charakterystyczną zapaskę świętokrzyską, przygląda się pasącym się bydlętom, nie zwracając uwagi na św. Franciszka. Co przez to chciał przekazać artysta – można się tylko domyślać. Po przeciwnej stronie znajduje się malowidło przedstawiające św. Jana Chrzciciela chrzczącego ludzi, a w prezbiterium ukazana jest scena wniebowstąpienia Jezusa. W kościele jest tylko jedno wyobrażenie św. Floriana, jednak jego postać można znaleźć także na jednym z dzwonów zawieszonych w stojącej obok kościoła dzwonnicy. Święty Florian w stroju rzymskiego żołnierza trzyma w lewej ręce chorągiew, a w prawej – drewniane wiadro, z którego wylewa się woda na płonący budynek. Osoby, które by nie rozpoznały świętego, łatwo mogą odgadnąć, kto to, ponieważ pod wyobrażeniem Świętego ludwisarz umieścił napis: „Imię moje św. Florian”.

Reklama

Żołnierz Chrystusa

Florian urodził się w Celii ok. 250 r. po Chrystusie. Jego życie przypadło na kolejny okres prześladowania chrześcijan. Cesarz Dioklecjan, reformator cesarstwa, chciał je zmienić tak, by w jego kraju nie został przy życiu nikt, kto wierzy w Jezusa. Nie patrząc na pełnione przez chrześcijan funkcje, nakazał ich mordowanie. Florian, rzymski żołnierz, chrześcijanin, w 304 r. ujął się za prześladowanymi legionistami, którzy byli wyznawcami Jezusa. To wystarczyło, aby został skazany na karę śmierci. 4 maja 304 r. poniósł męczeńską śmierć w nurtach rzeki Anizy na terenie dzisiejszej Górnej Austrii w miejscowości Lauriacum, a obecnie – Lorch. Ciało Floriana odnalazła jego żona. Nad grobem męczennika z czasem wybudowano kościół, a później klasztor Ojców Benedyktynów, a następnie klasztor Kanoników Laterańskich. Do Polski relikwie Świętego trafiły za sprawą księcia Kazimierza Sprawiedliwego, najmłodszego syna Bolesława Krzywoustego, który to relikwie św. Floriana umieścił w Krakowie. Znajdują się one właśnie tam, w kościele na Kleparzu, który ufundował biskup krakowski Gedko, fundator kościoła w Kielacach – dzisiejszej bazyliki katedralnej.

Co po nas zostanie

– Nie ma u nas szczególnego nabożeństwa do św. Floriana. O naszym patronie pamiętamy w dniu jego wspomnienia, 4 maja – mówi ks. proboszcz Tadeusz Pluta. – Wtedy w sposób szczególny wspominamy naszego świętego męczennika – dodaje. Mieszkańcy parafii mają pobożność maryjną, jak w większości wspólnot. Widać to na przykład po figurach przydrożnych, które znajdują się w parafii. Jadąc przez Gartatowice, można zobaczyć wiele dobrze utrzymanych figur Maryi, ładnie przyozdobionych. Świadczy to o szczególnym przywiązaniu mieszkańców parafii do Matki Bożej.

Będąc w Gartatowicach, warto zobaczyć kościół św. Floriana, ale też wspomniany prehistoryczny kopiec, który od wieków zadziwiał i nadal zadziwia. Przeszło sto lat temu ks. Władysław Siarkowski, proboszcz parafii Kije, do której należały Gartatowice, a archeolog z zamiłowania, przekopał kopiec i znalazł w nim ludzkie kości oraz gliniane naczynia. U podnóża kopca pod koniec ubiegłego wieku powstał cmentarz. Jest to jakby kolejny rozdział w historii ludzi mieszkających na tym terenie. Każda epoka zostawia po sobie ślady. Ciekawe, co my zostawimy po sobie: czy tylko „ludzkie kości i gliniane naczynia”?

Tagi:
patron

Reklama

Św. Tomasz, apostoł

2019-06-25 14:10

Red.
Niedziela Ogólnopolska 26/2019, str. 27

Św. Tomasz, zwany także Didymos (tzn. bliźniak), należał do ścisłego grona Dwunastu Apostołów. Ten męczennik nazywany jest niewiernym, ponieważ jako nieobecny przy pierwszym ujawnieniu się Zmartwychwstałego Apostołom nie uwierzył ich relacjom. Dopiero w Wieczerniku spotkał Chrystusa i uwierzył.

Św. Tomasz miał głosić Ewangelię najpierw Partom (obecny Iran), a następnie w Indiach, gdzie miał ponieść śmierć męczeńską w Calaminie w 67 r. Jako miejsce jego pochówku podawany jest Mailapur (przedmieście dzisiejszego Madrasu). Jednak już w III wieku relikwie św. Tomasza przeniesiono do Edessy, potem na wyspę Chios, a w 1258 r. do Ortony w Italii.

– Święty Apostoł dotykał ręką ran Pana Jezusa po zmartwychwstaniu i doznał od Niego wielkiego miłosierdzia – podkreśla abp Stanisław Nowak. – Dlatego św. Tomasza łączy się również z prawdą o miłosierdziu Bożym.

Z osobą św. Tomasza wiąże się także kult Matki Bożej Sacro Cingolo (Świętego Paska) w Prato k. Florencji. Szczególne znaczenie dla mieszkańców Prato ma katedra św. Stefana (XIII/XIV wiek), w której znajduje się niezwykła relikwia „cingulum” – paska Matki Bożej. Dlatego Prato nazywane jest „miastem Świętego Paska”. Ta niezwykła relikwia miała wpływ na kształtowanie się życia społecznego i religijnego tego historycznego grodu. Jak podaje tradycja, zawarta w dokumencie pochodzącym ze Wschodu z V/VI wieku, św. Tomasz Apostoł był świadkiem wniebowzięcia Matki Bożej, od której otrzymał ów pasek i przekazał go pewnemu kapłanowi w Jerozolimie.

Wizerunek Matki Bożej Sacro Cingolo z Prato został namalowany na ścianie kaplicy w sanktuarium św. Tomasza Apostoła w Osinach k. Częstochowy. W świątyni znajdują się relikwie św. Tomasza Apostoła (kość dłoni świętego), które parafia otrzymała z Ortony w 2006 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mateusz Morawiecki i Jakub Błaszczykowski w Truskolasach

2019-07-22 18:17

PAP

– Moim marzeniem jest, żeby młodzież mogła trenować, żeby odciągnąć ją od głupstw – podkreślił premier Mateusz Morawiecki w Truskolasach, który w poniedziałek odwiedził Szkołę Podstawową im. Stanisława Ligonia, gdzie zainicjował budowę boiska sportowego.

Twitter.com

Morawiecki w Truskolasach spotkał się z piłkarzem, reprezentantem Polski, byłym zawodnikiem m.in. Borussi Dortmund, a obecnie Wisły Kraków, pochodzącym z Truskolasów Jakubem Błaszczykowskim.

Według premiera trzeba się zastanowić nad systemem szkolenia młodych piłkarzy i nowatorskim podejściem do piłki nożnej.

– Wielkim naszym pragnieniem, a moim marzeniem jest to, żeby dzieciaki, młodzież również z Truskolasów, z takiej ziemi jak ta, północna część woj. śląskiego, żeby mogły trenować, żeby chciało im się chcieć, żeby odciągnąć ich od tych głupstw, głupotek i większych jakiś chuligańskich wybryków, albo siedzenia z nosem w smartfonach – powiedział Morawiecki.

Premier oznajmił, że „droga do sukcesu jest usiana ciężką pracą”. – Nie wolno się załamywać. Trzeba podnosić głowę po drobnych i większych porażkach – oznajmił.

Jestem przekonany, że za 5-10 lat będziemy w stanie osiągać sukcesy w Lidze Mistrzów, w piłkarskich mistrzostwach świata i Europy – ocenił premier...

– Trzeba iść do przodu w ramach pewnej dyscypliny. Taką drogę przebył nasz piłkarz. Chciałem podziękować Kubie Błaszczykowskiemu za wspaniałą postawę, postawę patriotyczną i naukę patriotyzmu w praktyce – dodał.

Jakub Błaszczykowski stwierdził, że jest to dla niego „bardzo ważny dzień”. – Jak wspomniałem panu premierowi, od 2010 r. starałem się, żeby takie wydarzenie miało miejsce, żeby powstało boisko, akurat tu, bo tutaj wykonywałem pierwsze kroki – powiedział.

Budowa boiska w Truskolasach jest częścią finansowanego przez rząd Programu Certyfikacji Szkółek Piłkarskich PZPN.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mateusz Morawiecki i Jakub Błaszczykowski w Truskolasach

2019-07-22 18:17

PAP

– Moim marzeniem jest, żeby młodzież mogła trenować, żeby odciągnąć ją od głupstw – podkreślił premier Mateusz Morawiecki w Truskolasach, który w poniedziałek odwiedził Szkołę Podstawową im. Stanisława Ligonia, gdzie zainicjował budowę boiska sportowego.

Twitter.com

Morawiecki w Truskolasach spotkał się z piłkarzem, reprezentantem Polski, byłym zawodnikiem m.in. Borussi Dortmund, a obecnie Wisły Kraków, pochodzącym z Truskolasów Jakubem Błaszczykowskim.

Według premiera trzeba się zastanowić nad systemem szkolenia młodych piłkarzy i nowatorskim podejściem do piłki nożnej.

– Wielkim naszym pragnieniem, a moim marzeniem jest to, żeby dzieciaki, młodzież również z Truskolasów, z takiej ziemi jak ta, północna część woj. śląskiego, żeby mogły trenować, żeby chciało im się chcieć, żeby odciągnąć ich od tych głupstw, głupotek i większych jakiś chuligańskich wybryków, albo siedzenia z nosem w smartfonach – powiedział Morawiecki.

Premier oznajmił, że „droga do sukcesu jest usiana ciężką pracą”. – Nie wolno się załamywać. Trzeba podnosić głowę po drobnych i większych porażkach – oznajmił.

Jestem przekonany, że za 5-10 lat będziemy w stanie osiągać sukcesy w Lidze Mistrzów, w piłkarskich mistrzostwach świata i Europy – ocenił premier...

– Trzeba iść do przodu w ramach pewnej dyscypliny. Taką drogę przebył nasz piłkarz. Chciałem podziękować Kubie Błaszczykowskiemu za wspaniałą postawę, postawę patriotyczną i naukę patriotyzmu w praktyce – dodał.

Jakub Błaszczykowski stwierdził, że jest to dla niego „bardzo ważny dzień”. – Jak wspomniałem panu premierowi, od 2010 r. starałem się, żeby takie wydarzenie miało miejsce, żeby powstało boisko, akurat tu, bo tutaj wykonywałem pierwsze kroki – powiedział.

Budowa boiska w Truskolasach jest częścią finansowanego przez rząd Programu Certyfikacji Szkółek Piłkarskich PZPN.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem