Reklama

Dzielił się wiarą, książką i uśmiechem

2017-09-13 11:20

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 38/2017, str. 1

Archiwum parafii

28 sierpnia br. diecezja kielecka pożegnała i odprowadziła na miejsce wiecznego spoczynku śp. ks. prał. Stefana Borowca, który zmarł w 82. roku życia i 58. roku kapłaństwa. Od 35 lat związany ze wspólnotą w Kielcach-Dąbrowie i kościołem NMP Matki Kościoła człowiek wielkiego serca, zakochany w ludziach, książkach i teologii, odszedł do Pana 22 sierpnia 2017 r. – w roku srebrnego jubileuszu konsekracji kościoła, który wybudował. Pozostanie w pamięci i w sercach tych, którzy się znim zetknęli

Msza św. żałobna pod przewodnictwem ks. Dariusza Gącika – wikariusza generalnego, została odprawiona w kaplicy Domu Księży Emerytów w Kielcach, a Msza św. pogrzebowa pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego – w kościele NMP Matki Kościoła w Kielcach-Dąbrowie. Ciało Zmarłego zostało złożone na cmentarzu parafialnym w Kostomłotach.

– Z Kostomłotami śp. ks. Stefan czuł się zawsze mocno związany – mówi ks. dr Mirosław Cisowski, dyrektor Duszpasterstwa Diecezji Kieleckiej, były proboszcz w Kostomłotach. – Zżyliśmy się, gdy ks. Stefan bywał w Kostomłotach, razem pochowaliśmy jego niepełnosprawnego brata Jana. Zapamiętam go jako osobę bardzo życzliwą ludziom, kapłana zawsze gotowego modlić się za innych, których sprawy żywo go interesowały. Była mu bliska modlitwa kontemplacyjna; był blisko z siostrami karmelitankami w Kielcach i bernardynkami w Świętej Katarzynie – opowiada ks. Cisowski. Wspomina także znane powszechnie oczytanie śp. ks. Borowca, jego fascynację literaturą duchową, kontakty ze środowiskiem profesorskim i kapłanami z Francji, a także ogromną wrażliwość na dyrektywy Soboru Watykańskiego II.

Te oraz inne przymioty śp. ks. Borowca zostały przypomniane w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej przez obecnego proboszcza w Kielcach-Dąbrowie, ks. prałata Lucjana Skolika. – Przez ostatnie 6 lat miałem to szczęście mieć w osobie ks. Stefana wsparcie i cieszyć się jego bliską obecnością i przyjaźnią. Wprawdzie poznałem go na początku lat 80., ale dopiero ostatni czas złączył nas ze sobą codziennością – mówi ks. Lucjan Skolik.

Reklama

Został wówczas także przywołany krótki rys biograficzny Zmarłego.

Stefan Borowiec, syn Michała i Marii z Wójcików, urodził się 18 maja 1936 r. w podkieleckich Kostomłotach. Pochodził z prostej, skromnej i religijnej rodziny. Nieraz wspominał lata dziecięce i modlitwy w kaplicy pw. Przemienienia Pańskiego w rodzinnej parafii, w której rodziło się jego powołanie. Jego matka ofiarowała go – i jego kapłańskie plany – Maryi (o czym wspomniał w testamencie). Ukończył Niższe Seminarium Duchowne św. Stanisława Kostki i Wyższe Seminarium Duchowne w Kielcach. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Czesława Kaczmarka w 1960 r. W latach 1960-65 pracował jako wikariusz w Chmielniku, w latach 1965-71 – w kieleckiej katedrze, a następnie w Olkuszu. W 1976 r. został wikariuszem parafii pw. NMP Matki Kościoła z siedzibą w Dąbrowie, a od 1981 r. był proboszczem tamtejszej młodej wspólnoty. Od 2011 r. przebywał w Domu Księży Emerytów. W 2007 r. został mianowany kapelanem JŚ Benedykta XVI. Tyle suchych faktów.

Kolorytu życiu śp. ks. Borowca nadawały przyjaźnie i liczne kontakty z parafianami, katechetami i księżmi.

Od lat studenckich pozostawał w przyjaźni z o. Karolem Meissnerem OSB, z którym utrzymywał bardzo żywy kontakt listowny i telefoniczny i którego jeszcze na jesieni 2016 r. odwiedził, oraz z o. Ludwikiem Marią Mycielskim OSB. Obaj w jego czasach byli studentami kieleckiego seminarium.

– Był księdzem, który potrafił szybko wzbudzać sympatię młodzieży, która – także gdy przestała być młodzieżą – utrzymywała z nim żywy kontakt i do końca darzyła go przyjaźnią. Ks. Stefan, który po ks. kan. Wiktorze Zaparcie został drugim proboszczem w Dąbrowie, szybko polubił tę parafialną wspólnotę, a wspólne dzieło, jakim była budowa kościoła parafialnego, tę sympatię uczyniło pastoralną miłością wzajemną, z roku na rok coraz głębszą, choć przecież niewolną od krzyży i przykrości. Był księdzem o bardzo rozległych znajomościach, łatwo nawiązującym ciepły kontakt nacechowany nieprzeciętną zdolnością empatii. To był jego prawdziwy charyzmat. Te zalety połączone z płynną znajomością języka francuskiego i licznymi wyjazdami do Francji, zwłaszcza w latach 80.-90., z jednej strony sprawiły, że potrafił zdobywać przyjaciół, których następnie zapalał do idei budowy kościoła w Dąbrowie i wspólnie z nimi umiał pozyskiwać środki finansowe dla jej realizacji; z drugiej zaś strony kontakty te ubogacały jego polską kulturę, w której literatura zajmowała szczególne miejsce, zwłaszcza poezja Młodej Polski (w chwilach relaksu lubił cytować liczne zabawne fragmenty Boya-Żeleńskiego i innych młodopolskich), a także Gałczyńskiego. Posługiwał się wierszami i cytatami z poezji, by pełniej, głębiej i uroczo dzielić się z drugimi swoim pogodnym i serdecznym usposobieniem oraz błyskotliwym humorem – mówił w homilii ks. Lucjan Skolik.

Związki z Francją, zwłaszcza Alzacją, i przyjaźń z ks. kan. Pierre Golly pozostawały bardzo silne, nadając szczególny rys kapłaństwu czerpiącego z tamtej kultury i doświadczenia wiary Kościoła francuskiego.

– Był naprawdę obeznany ze współczesnymi francuskojęzycznymi prądami duchowymi – rozkochany w postaci bł. Karola de Foucauld, we wspólnocie Lwów Judy czy Jeana Vannier. Do ostatnich dni rozkoszował się transmisjami nabożeństw z paryskiej katedry Notre Dame... – wspominał ks. Skolik.

Mimo swoich 80 lat z ciągle żywym zainteresowaniem śledził wydawnicze nowości teologiczne i namiętnie wracał do klasyków tej dyscypliny. Dzięki trwającej kilkadziesiąt lat bardzo bliskiej przyjaźni z nieżyjącymi już bp. prof. Edwardem Materskim i ks. prof. Andrzejem Zuberbierem, częstymi gośćmi w Dąbrowie, stale mógł pogłębiać swoją teologiczną formację. Był rozmiłowany był w pięknie liturgii – inspiracje czerpał od ks. prof. Stanisława Czerwika. Dla wielu księży był prawdziwym przyjacielem, a nierzadko nawet wsparciem.

Jednym z nich był ks. prał. Wiesław Jasiczek. Tak wspomina Zmarłego w rozmowie z „Niedzielą”: – W kapłaństwie był starszy ode mnie bodaj o 5 lat, ale droga kapłańska wypadła nam blisko siebie, a w ostatnich latach bardzo się zżyliśmy. Gdy on był wikariuszem w Chmielniku, ja – po sąsiedzku – w Lisowie, po nim przejąłem katechezę w parafii katedralnej, wspólnie pracowaliśmy w Olkuszu. On poszedł do podkieleckiej Dąbrowy, a ja znowu po sąsiedzku – na Osiedle Świętokrzyskie do tzw. Kurnika (powstająca parafia św. Jadwigi Królowej, przyp. red.). Był niestrudzonym czytelnikiem. „Łapał” wszystkie nowości, które pojawiały się z dziedziny teologii moralnej, interesowały go zwłaszcza kwestie rodzinne, małżeńskie; uwielbiał czytać pozycje medytacyjne, rekolekcje (np. papieskie). Jak mało kto dbał o swoje wnętrze – podkreśla ks. Jasiczek. Wspomina tak świeże w pamięci, odbywane co drugi dzień niemal do ostatniego wieczoru, spacery nad zalewem w Wilkowie. – Mówił, że serce ma zupełnie zdrowe, tylko „nogi puchną”; regularne zaglądał do klasztoru Bernardynek, do Świętej Katarzyny, na rozmowy z ks. Zygmuntem Noconiem, czasami na obiad do sióstr...

Z powrotem zawsze skręcał w stronę Dąbrowy, do swojej parafii, aby spojrzeć, pozdrowić ludzi... Pozostanie w pamięci, pozostanie w sercach – uważa ks. Jasiczek.

– Młodego wikarego w katedrze, ks. Stefana, poznałem, służąc mu do Mszy (były to lata 50.-60.) i potem przez wszystkie kolejne lata ta przyjaźń przetrwała, nasze relacje z wiekiem się zmieniały, ale do ostatnich miesięcy miałem zaszczyt być jego przyjacielem – mówi prof. Stanisław Góźdź, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. – Był głęboko wierzącym księdzem, niebywale skromnym, życzliwym, wyrozumiałym i pogodnym. W posłudze Bogu i ludziom cechowała go pasja i gorliwość; niezapomniane pozostaną dla mnie np. liturgie Wielkiego Tygodnia w Dąbrowie i pewien rodzinny rys jego posługi w parafii. Stefan był kawoszem, ja też, więc nieraz udało się wyrwać w ciągu dnia chwilę na tę wspólną kawę... Jak pięknie i tak zwyczajnie mówił o dobrym Bogu... Dostałem od niego książkę pt. „Gdy Pan Bóg mówi do serca” ks. Gastona Courtois’a. Gdziekolwiek ją otworzę, znajduję piękne myśli – drogowskazy na każdy dzień. Napisał mi w niej na zakładce dedykację: „Stasiowi, przyjacielowi, z wdzięcznością za tak wiele”. Ta książka to dzisiaj dla mnie już relikwia – podkreśla prof. Góźdź.

Poczucie odpowiedzialności za współpracujących z nim ludzi zauważa z kolei katechetka Elżbieta Moskwa, która debiutowała zawodowo właśnie w parafii w Dąbrowie, i pozostała tam przez 25 lat, od roku 1991 do 2011. Stremowanie młodej nauczycielki Ksiądz zwyciężył uśmiechem, życzliwością, opiekuńczością; na wstępie obdarował ją mnóstwem książek i osobiście przedstawił dyrekcji i komu trzeba. – Często prosiłam o jego radę, akceptację, więc chętnie pomagał, ale zawsze zostawiał mi wolną rękę – wspomina Elżbieta Moskwa, która opowiada, że zmarły Kapłan kochał poezję i muzykę klasyczną, sypał cytatami jak z rękawa. Książki, które wypełniały jego mieszkanie, nigdy nie stanowiły kompleksowego księgozbioru, bo tak chętnie je rozdawał. – W ostatnim miesiącu życia podarował mi pozycję pt. „Oczami Jezusa” – wspomina katechetka i podsumowuje: – Miałam w życiu wielkie szczęście, że spotkałam ks. Stefana Borowca.

Tagi:
pogrzeb

Pogrzeb Romualda Lazarowicza

2019-08-12 22:14

Anna Majowicz

Na Cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida we Wrocławiu pochowano dziś (12.08) śp. Romualda Lazarowicza. Wnuk majora Adama Lazarowicza "Klamry", działacz opozycyjny w PRL, współtwórca Solidarności Walczącej, redaktor i wydawca prasy niezależnej, zmarł 2 sierpnia w wieku 66 lat.

Anna Majowicz

- Nasz drogi Romku jesteś i zawsze będziesz pośród nas, niezapomniany. Dziś chcemy Ci podziękować. Niech to podziękowanie będzie pełne nadziei, bowiem wiara i zmartwychwstały Pan dają nam powód, byśmy ufali w to, że nasze kolejne spotkanie z Tobą, już w innej, nowej rzeczywistości, w obliczu Tego, który sam jest Miłością będzie takie, jak każde inne tutaj, z tym samym pogodnym powitaniem i serdecznością. Bo każdy z nas pamięta, że kiedy wchodziło się do Twojego gabinetu, od progu siedząc przed monitorem komputera wyciągałeś dłoń na powitanie, witając uśmiechem, który wywoływał u każdego tę samą odpowiedź, również uśmiech. Naszą wdzięczność przekuwamy dzisiaj na modlitwę, by Bóg, który nas Tobą obdarował prowadził Ciebie do siebie, do wiecznej wolności, gdzie już tylko dobro i miłość jest obliczem człowieka, gdzie szczęście jest odbiciem miłującego nas wszystkich, pełnego przebaczenia Boga – mówił w homilii pogrzebowej ks. Wojciech Zmysłowski.

Zobacz zdjęcia: Pogrzeb Romualda Lazarowicza

W uroczystości pogrzebowej wziął udział Premier RP Mateusz Morawiecki. Obecni byli także koledzy z Podziemia, członkowie Solidarności Walczącej, działacze związkowi i przyjaciele.

Za wybitne zasługi w upowszechnianiu wiedzy o najnowszej historii Polski Prezydent RP Andrzej Duda pośmiertnie odznaczył Romualda Lazarowicza Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Order w imieniu Prezydenta RP na ręce żony zmarłego, Heleny Lazarowicz złożyła Paulina Malinowska-Kowalczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakub blokuje LGBT

2019-08-21 11:24

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 38-39

Skutkiem ubocznym tzw. marszu równości w Płocku jest duża popularność 15-letniego Jakuba, który próbował zablokować go z krzyżem w ręku. „Niedzieli” opowiada, dlaczego to zrobił

SplashNews.com/EastNews
Jakub z krzyżem w ręku usiłuje powstrzymać marsz równości w Płocku

Zdjęcia i filmiki obiegły internetowe portale. Nastolatek z pokaźnym krzyżem i różańcem stanął na trasie płockiego marszu środowisk homoseksualnych, na który zwieziono autokarami aktywistów z całej Polski. Do konfrontacji nie doszło: Jakub został zatrzymany, zepchnięty i wyniesiony przez eskortujących marsz policjantów.

Dlaczego chciał zablokować marsz, a do tego z krzyżem? – Chciałem przypomnieć gest ks. Ignacego Skorupki z bitwy z bolszewikami – mówi. – Nikt mnie nie namawiał ani nie zmuszał do działania. Mam 15 lat, rozumiem otaczający mnie świat i potrafię świadomie podejmować decyzje. Zrobiłem tylko to, czego nikt inny nie chciał zrobić.

Musimy się bronić

Opinie o takich marszach są przeciwstawne. Ich poplecznicy twierdzą, że to manifestacja równości homoseksualistów itp. oraz innych normalnych ludzi; przeciwnicy mówią o wciskaniu kitu, oswajaniu z nienormalnością i propagowaniu chorych idei i zboczeń. Płocki marsz odbył się pod hasłem: „Płock napędza równość!”.

Jakub, kilkunastolatek z Płocka, ma wyrobioną opinię na temat takich marszów i zachowania ich uczestników: propaganda szerzona w czasie imprez LGBT sprzeciwia się katolickiej nauce i zdrowemu rozsądkowi. – To jest powód – tłumaczy – akcji z krzyżem w ręku.

Chciał też pokazać, że nie ma zgody na profanacje, które na takich marszach się odbywają. – Obrazki Matki Bożej z tęczową aureolą wołają o pomstę do nieba. Katolicy muszą się bronić – mówi twardo. Widział takie bluźniercze podobizny na marszu w Płocku. – To było straszne, łzy stanęły mi w oczach... – wyznaje.

Ma wiele pytań

Jakub niedawno skończył szkołę podstawową i dostał się do katolickiego liceum działającego przy miejscowym seminarium duchownym. List polecający dał mu proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski. Proboszcz i Jakuba, i jego rodzinę dobrze zna, ale ani o nim, ani o ostatnich wydarzeniach nie chce mówić. Twierdzi, że szkodzi to chłopcu.

Płocki duchowny zaświadcza o wiarygodności Jakuba. Chłopak żyje tym, o czym mówi. Jest głęboko wierzącym i przekonanym katolikiem, ma poglądy tradycjonalistyczne. – Interesuje się liturgią trydencką i ma wiele pytań z nią związanych. Jako jeden z niewielu w czasie udzielania Komunii św. przyklęka – mówi kapłan. – Jest inteligentny i elokwentny. Zdał do dobrej, katolickiej szkoły. Ma przed sobą przyszłość. Jeśli chce zostać księdzem, może nim zostać – dodaje. Z zastrzeżeniem: jeśli znajdzie w sobie dość pokory. Na razie w wywiadach po zdarzeniach z marszu równości, m.in. w telewizji wrealu.24.pl, ma z tym kłopot.

Chce być księdzem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Związki partnerskie: czym są faktycznie

2019-08-24 13:07

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Jednym z głównych postulatów środowisk LGBT+ jest wprowadzenie w Polsce „związków partnerskich”. Są one na ogół rozumiane jako prawnie legalizowany związek osób jednej płci. Tymczasem związki partnerskie w wielu krajach obejmują także pary heteroseksualne. Tak ma być i w Polsce, w świetle przygotowanych przez lewicę projektów ustaw. Tworzy się więc instytucję przypominającą rodzinę, cieszącą się jej przywilejami, ale której trwałość nie jest chroniona w żaden sposób, możliwą do rozwiązania na każde życzenie.

Voyagerix/fotolia.com

Definicja związku partnerskiego jest prosta. Jest to uznawany prawnie związek dwóch żyjących wspólnie osób, przyznający im możliwość zawiązania wspólnoty majątkowej, prawo do dziedziczenia oraz możliwość korzystania z większości przywilejów przysługujących dotąd rodzinie.

Historia

Pierwszym krajem, który zalegalizował istnienie związków partnerskich była Dania, w roku 1989. Proces ten obejmował stopniowo niektóre inne kraje Europy. Do dziś wprowadziły je: Szwecja (1995), Islandia (1996), Francja (1999), Niemcy (2001), Finlandia (2002), Portugalia (2001), Luksemburg (2004), Wielka Brytania (2005), Słowenia (2005), Andora (2005), Czechy (2006), Szwajcaria (2007), Węgry (2009), Austria (2010), Irlandia (2011), Liechtenstein (2011), Malta (2014), Chorwacja (2014), Cypr (2015), Grecja (2015), Estonia (2016) oraz Włochy (2016).

W wielu krajach, które zdecydowały się na legalizację związków partnerskich, obejmują one związki zarówno jedno- jak i różnopłciowe. Faktowi rejestracji takiego związku dwojga ludzi nie towarzyszy charakter ceremonii ślubnej, świadków, wymiany obrączek, publicznych pocałunków, itd. Sprowadza się do prostej rejestracji (w formie zwykłej umowy) w sądzie, urzędzie stanu cywilnego lub u notariusza.

Rejestrowane związki partnerskie dają podobne - choć nieco ograniczone - prawa w stosunku do tych, jakie mają małżeństwa, za wyjątkiem adopcji dzieci. Są jednak kraje, które parom żyjącym w takich związkach przyznają wszystkie prawa małżeństwa, włącznie z adopcją. Tak jest w Wielkiej Brytanii, w Szwecji, Hiszpanii czy na Malcie.

Model francuski

Dla przykładu, szerzej możemy omówić model francuski. We Francji - mimo silnych protestów prawicy oraz świata chrześcijańskiego - związki partnerskie zostały wprowadzone w 1999 r. w postaci Pacte civil de solidarité (PACS). Legalizuje on wspólne pożycie dwojga dorosłych osób bez względu na płeć.

PACS można zarejestrować w sądzie (Tribunal d’Instance) lub u notariusza, pod warunkiem, że jedna ze stron posiada obywatelstwo francuskie. Kontrakt może być zredagowany samodzielnie lub z pomocą notariusza. Może on zawierać jedynie obopólną wolę partnerów do zawarcia związku bądź dalsze regulacje dotyczące np. wspólnoty majątkowej oraz dziedziczenia. Informacja o zawarciu związku zostaje przekazana do urzędu stanu cywilnego gdzie dokonana zostaje adnotacja w akcie urodzenia. Zawarcie związku PACS w sądzie jest bezpłatne, zabiera ono zaledwie kilkanaście minut. W przypadku par heteroseksualnych odbywa się na to ogół beż żadnej ceremonii i bez świadków. Huczną ceremonię z tej okazji, wzorowaną na uroczystości ślubnej, urządzają zazwyczaj pary homoseksualne.

Samo zawarcie PCS nie ustanawia wspólnoty majątkowej pomiędzy partnerami, ale jeśli sobie życzą, mogą oni dokonać takiego wpisu do kontraktu. Związek partnerski niesie liczne przywileje podatkowe: partnerzy – tak jak małżeństwa - podlegają wspólnemu opodatkowaniu, jak również w przypadku opodatkowania spadku i darowizn. Uzyskanie spadku po partnerze nie ma jednak charakteru automatycznego, lecz wymaga zapisania tego w kontrakcie lub testamencie. Parter jest też współodpowiedzialny za długi swego partnera zaciągnięte w czasie związku.

Jeśli chodzi o świadczenia socjalne, to związki PACS mają przyznane te same prawa co małżeństwa i rodziny. Mogą korzystać ze wszystkich świadczeń rodzinnych i mieszkaniowych oraz przywilejów wynikających z rozwiniętej we Francji polityki rodzinnej. PACS nie pozwala jednak na adopcję dzieci.

Do rozwiązania PACS-u wystarczy by jeden z partnerów wysłał do sądu (Tribunal d’instance) list polecony informujący o zerwaniu paktu cywilnego. Od niedawna można to zrobić również za pośrednictwem internetu. Efekt złożenia deklaracji jest natychmiastowy i nie wymaga żadnych uzasadnień. Nie daje też możliwości odniesienia się doń drugiej stronie.

Inne kraje Europy

W innych krajach Europy, które przyjęły związki partnerskie, jest podobnie, choć rozwiązania różnią się w szczegółach. W niektórych dotyczą one wyłącznie par homoseksualnych. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, państwach skandynawskich, we Włoszech, Czechach czy na Węgrzech. Natomiast związki partnerskie także par hetero, rejestrowane są we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, Chorwacji i Szwajcarii (Genewa, Zurych).

Generalnie rzecz biorąc, związki partnerskie (homo- bądź heteroseksualne) otrzymują większość przywilejów jakie miały dotąd zagwarantowane małżeństwa, na ogół za wyjątkiem adopcji. Rozwiązanie związku partnerskiego następuje na wniosek jednego z partnerów, tylko w niektórych krajach wymagane jest wspólne oświadczenie. Likwidacji związku partnerskiego nie towarzyszy procedura sądowa, która miałaby na celu jego ochronę bądź przynajmniej analizę sytuacji. Tak przecież jest w przypadku rozwodu orzekanego wobec małżeństwa, które jest instytucją chronioną przez państwo. Podczas procesu rozwodowego musi nastąpić wysłuchanie obu stron oraz świadków, wezwanie do porozumienia, itp. Dopiero po wyczerpaniu tych środków sąd orzeka rozwód. A jednocześnie decyduje w jaki sposób i przez kogo ma być sprawowana opieka nad dziećmi. Tymczasem natychmiastowe, administracyjne rozwiązanie związku partnerskiego w żaden sposób nie reguluje sytuacji dzieci. Oczywiście każdy z rodziców może wystąpić do sądu z wnioskiem o przyznanie mu praw odnośnie dzieci bądź odebranie ich drugiej stronie, ale może to trwać latami.

Francuskie statystyki informują, że tylko w niewielkim procencie PACS dotyczy związków jednopłciowych, a 96% takich związków jest zawieranych przez pary różnopłciowe (dane za 2010 r.). Obecnie co piąty związek mężczyzny i kobiety we Francji rejestrowany jest na mocy ustawy o PACS, a cztery piąte związków w formie małżeństwa.

Polskie projekty związków partnerskich

Pod koniec 2003 r. senator Maria Szyszkowska (SLD), zaproponowała projekt regulujący kwestię związków partnerskich, wzorowany na francuskiej ustawie „PACS”. Przewidywał on możliwość zawierania związków partnerskich przez pary zarówno jedno- jak i różnopłciowe.

W maju 2011 r. projekt ustawy o umowie związku partnerskiego złożyło w Sejmie SLD wraz z tzw. Grupą Inicjatywną aktywistów i aktywistek LGBT. Wedle tej propozycji dwie osoby fizyczne, pozostające „faktycznie we wspólnym pożyciu” określają „swoje wzajemne zobowiązania o charakterze majątkowym lub osobistym, w celu organizacji wspólnego życia”. Projekt nie precyzował, czy chodzi tu o osoby jednej czy różnych płci, a więc możliwość skorzystania zeń mieliby wszyscy. Zgodnie z projektem osoby pozostające w związku partnerskim miały zagwarantowaną m.in. możliwość posiadania wspólnoty majątkowej, wspólnego opodatkowania i odmowy zeznań przeciwko partnerowi. Przysługiwało im też prawo do pochowania zmarłego partnera i dziedziczenia w pierwszej kolejności majątku, a także starania się o rentę po zmarłym. O wygaśnięciu związku miała decydować śmierć jednego z partnerów lub złożenie wspólnego oświadczenia o rozwiązaniu związku. W przypadku złożenia go przez jedną stronę, skutkowałby po 6 miesiącach.

W 2012 r. do Sejmu trafiły aż 3 kolejne projekty ustaw o związkach partnerskich: Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, oraz grupy posłów Platformy Obywatelskiej. Przewidywały one także możliwość związków partnerskich dla osób różnej płci.

W kwietniu 2018 r. projekt ustawy o związku partnerskim dla par jedno- i różnopłciowych złożyła w Sejmie grupa posłów i posłanek Nowoczesnej. W założeniach projekt ten jest zbliżony do wcześniejszych projektów Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale w odróżnieniu od nich jest pierwszym projektem przewidującym możliwość adopcji dziecka partnera/partnerki. Osoby zawierające związek partnerski dostaną także prawo do: zmiany nazwiska na nazwisko partnerki lub partnera, informacji medycznej o stanie zdrowia partnera, do spadku, wspólnego rozliczania się z fiskusem, wspólnoty majątkowej, zasiłku opiekuńczego czy do odmowy udzielenia zeznań. Zgodnie z projektem związki partnerskie mają być zawierane w Urzędach Stanu Cywilnego.

Przewidywać można, że zmiana na scenie politycznej, która większość parlamentarną w Polsce oddawałaby w ręce partii lewicowych, doprowadziłaby do szybkiego wprowadzenia rejestracji związków partnerskich – prawdopodobnie dla wszystkich rodzajów par. Podobnie jak w innych krajach związek taki korzystać mógłby z większości przywilejów małżeństwa. A skoro byłby on instytucją dostępną dla wszystkich, to – podobnie jak we Francji - stawałby się realną konkurencją dla instytucji małżeństwa, co powodowałoby daleko idącą dekonstrukcję obecnego modelu społecznego, w którym rodzina oparta na małżeństwie odgrywa podstawową i niezastępowalną rolę.

Związki partnerskie wstępem do legalizacji małżeństw homoseksualnych

Wszędzie w Europie małżeństwa osób tej samej płci są naturalnym następstwem wprowadzenia rejestracji związków partnerskich. Prawna legalizacja małżeństw jednopłciowych – silnie wspierana przez propagandę środowisk LGBT+ oraz towarzyszące jej lobby polityczne - następowała zazwyczaj w kilka lub kilkanaście lat później. O ile legalizacja związków jednopłciowych nastąpiła w większości krajów Europy zachodniej w latach 90-tych, to prawne uznanie małżeństw homoseksualnych przyjmowane było już w obecnym stuleciu.

Małżeństwa cywilne, których małżonkowie stanowią osoby tej samej płci, zostały w Europie zalegalizowane do tej pory w Holandii (2001), Belgii (2003), Hiszpanii (2005), Norwegii (2009), Szwecji (2009), Portugalii (2010), Islandii (2010), Danii (2012), Francji (2013), Wielkiej Brytanii (2014), Luksemburgu (2015), Irlandii (2015), Finlandii (2017), Niemczech (2017), na Malcie (2017) oraz w Austrii (2019).

Charakterystyczne jest, że na terenie Europy legalizacja małżeństw osób jednej płci obejmuje jej cześć zachodnią oraz Skandynawię. W opozycji do tego, żadne z państw Europy środkowej nie podjęło takiej decyzji. Ponadto wiele krajów regionu na poziomie konstytucyjnym definiuje małżeństwo jako „związek kobiety i mężczyzny”. Oprócz Polski są to: Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Serbia, Słowacja, Ukraina i Węgry. Pokazuje to, że ta część Europy, mimo, że stanowi integralny element kultury Zachodu, potrafi zdystansować się od pewnych niebezpiecznych i autodestrukcyjnych nurtów funkcjonujących w jej ramach. Obala to także mit zakładający, że legalizacja małżeństw homoseksualnych ma być zdeterminowanym etapem w rozwoju naszego kręgu cywilizacyjnego.

W obecnym momencie historii kraje Europy środkowej i wschodniej mają szansę pokazać, że możliwy jest inny kierunek rozwoju cywilizacji Zachodu. A ponadto, że dalszy rozwój społeczeństw wcale nie musi być związany z porzuceniem podstawowych principiów wynikających z europejskiej tradycji, prawa naturalnego oraz zasad chrześcijańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem