Reklama

Dołączamy do bogatych

2017-11-08 11:45

Rozmawia ks. Cezary Chwilczyński
Niedziela Ogólnopolska 46/2017, str. 14-15

Ks. Cezary Chwilczyński
My swoją porcję europejskiej solidarności wykonaliśmy z nawiązką. Polska przyjęła tylu imigrantów, ilu cała południowa i zachodnia Europa – mówi poseł do Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski

KS. CEZARY CHWILCZYŃSKI: – Polska czuje się równoprawnym członkiem Unii Europejskiej, ale czy tak postrzega ją Zachód? Jak z perspektywy Brukseli ocenia Pan dziś obecność Polski w unijnych strukturach?

JACEK SARYUSZ-WOLSKI: – Weszliśmy do Unii Europejskiej o 50 lat za późno, przez Jałtę – zaledwie 13 lat temu. Walczymy o to, by nadrobić czas, by traktowano nas równoprawnie. Takie jest założenie i pozycja formalna. Europa Zachodnia jest mało wyedukowana historycznie – dla tamtejszych obywateli wszystko zaczęło się dopiero po II wojnie światowej. Nie rozumieją naszego losu pod reżimem komunistycznym ani naszych aspiracji, dlatego często traktują nas bezrozumnie i z góry. Z braku zrozumienia rodzą się konflikty, ale nie poddajemy się i nie ustajemy, by uzyskać równoprawne miejsce w Unii Europejskiej.

– Prawo europejskie niekiedy jest inne dla różnych państw. Mamy chociażby przykład Puszczy Białowieskiej w Polsce – Komisja Europejska nieustannie nęka nasz kraj, a z drugiej strony Nord Stream II czy Katalonię – w tych przypadkach Komisja Europejska milczy.

– Nie są to porównywalne przypadki, ale faktem jest, że Komisja Europejska pewnych spraw nie chce dostrzegać bądź patrzy na nie przez palce. W innych z kolei nie tylko jest surowa, ale wręcz wykracza poza granice europejskiego prawa – o czym świadczy choćby ingerencja w nasz system sądowniczy. Sprawa Puszczy Białowieskiej jest skomplikowana. Jak wiemy, nie tylko u nas były problemy z kornikiem drukarzem, ale w innych krajach Komisja Europejska się tym nie zajmowała. Jesteśmy razem z Węgrami trochę „chłopcem do bicia”. Jeżeli domagamy się pewnych praw i artykułujemy bardzo wyraźnie swoje interesy, to ci, którzy przywykli, że jesteśmy posłuszni, będą działać przeciw nam, będą nas „grillowali”. Rodzi to opór i powoduje inne nieprzyjazne nam działania, jak chociażby te w wydaniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

– Jak z perspektywy ostatnich lat postrzega Pan kryzys migracyjny? Wiemy, co od 2015 r. działo się w Europie. Teraz Donald Tusk mówi, że system przymusowego podziału uchodźców jest martwy, zaś min. Konrad Szymański – że nigdy nie był on żywy. Jak dzisiaj można ocenić stanowisko Polski w sprawie uchodźców?

– Pomysł na politykę otwartych drzwi, przyjmowania imigrantów bez ograniczeń i kontroli był pomysłem błędnym od początku i naruszającym unijną konwencję dublińską, która przede wszystkim nakazuje strzec zewnętrznych granic i kontrolować tych, którzy wjeżdżają, w pierwszym kraju po przekroczeniu granicy UE. Dlatego też ten system podziału nigdy nie był żywy. Rodzi się pytanie: Co robić w sytuacji, w której ludzie opuszczają swoje kraje i dążą do Europy, by uciec przed pożogą wojenną lub biedą? Po pierwsze – zobowiązania moralne dotyczą wyłącznie tych, którzy uciekają przed wojną. A ci, chociażby na odcinku środkowo-śródziemnomorskim, stanowią tylko 2 proc. całości. Myli się intencjonalnie imigrantów z uchodźcami. Ponadto prawo europejskie mówi o tym, że odpowiedzialny za przyjęcie uchodźców jest pierwszy kraj członkowski, w którym postawią stopę, z kolei konwencja genewska wskazuje, że uchodźcą jest się tylko w pierwszym kraju po ucieczce z własnego państwa, czyli w tym przypadku w Turcji, ale już nie w Grecji. Jest tu ogrom nieporozumień i manipulacji. Bardzo ważny jest aspekt moralny i humanitarny. Biskup Aleppo wyraźnie mówi, żeby pomagać na miejscu, że Syria potrzebuje ludzi, by można było ją odbudować. Młodzi mężczyźni wyjeżdżają, a tam pozostają bezbronne kobiety z dziećmi. Polityka otwartych drzwi przyczyniła się do wielu śmierci i utonięć w Morzu Śródziemnym, których można było uniknąć, gdyby nie zaproszenia, miraże i przemyt ludzi. Gdyby nie to, nie byłoby tych tłumów. Gdyby nie było tłumów, nie byłoby zgonów. Paradoksalnie „niezapraszanie” jest polityką ratującą życie. Nie możemy obiecywać czegoś, czego nie jesteśmy w stanie dotrzymać, bo nie ma w Europie mieszkań i pracy dla 2 mln i więcej ludzi; abstrahując od problemów związanych z terroryzmem i zderzenia cywilizacji. Gdybyśmy od początku chronili granice, a udzielali potrzebującym pomocy na miejscu, nie doszłoby do wielu ludzkich tragedii i bilans w kategoriach uratowanego życia byłby o wiele korzystniejszy.

– Premierzy Beata Szydło i Viktor Orbán niejednokrotnie mówili o tym, by nie prowadzić polityki otwartych drzwi. Wydaje się dzisiaj, że Polsce i Węgrom przybył w Europie Środkowo-Wschodniej kolejny sojusznik – Sebastian Kurz. Czy Europa Środkowo-Wschodnia będzie silniejsza z nowym kanclerzem Austrii?

– Sebastian Kurz jest młodym politykiem, który nie poddaje się standardom europejskiej poprawności. Może być cennym sojusznikiem. Jego poglądy w sprawie migracji nie różnią się od stanowisk Polski i Węgier, co zmienia polityczną proporcję sił w Unii Europejskiej. Od 3 lat nasze pomysły, by pomagać najbardziej narażonym, czyli chrześcijanom, kobietom i dzieciom w Syrii, są też w Parlamencie Europejskim odrzucane. To tylko jeden z dowodów na to, że problem ma inne korzenie. Poza normalnym, godnym szacunku odruchem serca i postawą humanitarną jest chłodną, a czasem cyniczną kalkulacją. Kalkuluje się, że Europa pozyska setki tysięcy ludzi jako tanią siłę roboczą, że rozwiąże to zapaść demograficzną na kontynencie, że rzesze migrantów zwiększą szansę i wagę polityczną lewicowo-liberalnej części spectrum politycznego albo że „rozwodnią” tożsamość narodową w Europie. Ukrytych intencji jest wiele. Nie są one ani moralne, ani szlachetne.

– Niedawno w liście do muzułmanów Frans Timmermans napisał, że „zdecydowana większość muzułmanów w Unii Europejskiej darzy dużym zaufaniem unijne instytucje demokratyczne, mimo że doświadcza wszechobecnej dyskryminacji i wszechobecnego nękania”. Wtóruje mu unijna komisarz ds. sprawiedliwości Věra Jourová, która stwierdza, że „dyskryminacja muzułmanów jest zbyt rozpowszechniona”. Instytucje takie jak Komisja Europejska bardzo rzadko zabierały głos w sprawie praw chrześcijan, natomiast teraz mówią szokujące rzeczy o dyskryminacji i prześladowaniach muzułmanów w Europie. Czy nie jest to odwrócenie porządku?

– Owszem, jest to odwrócenie porządku, w imię lewicowo-liberalnej europejskiej poprawności politycznej. Kłóci się to ze zdrowym rozsądkiem, bo jeśli czyjeś prawa są w tej chwili gwałcone, to osób faktycznie i metaforycznie gwałconych w Europie. Przedkłada się prawa kulturowo-religijne muzułmanów nad prawa chrześcijan w Europie. Skąd ta poprawność polityczna? W zachodniej Europie istnieje ukryte poczucie winy za kolonializm. W Niemczech – poczucie winy za Holocaust. Jest to akt źle pojętej ekspiacji, zadośćuczynienia tym, na których kiedyś najechali zachodni Europejczycy, by mordować i eksploatować. My nie uczestniczyliśmy ani w kolonializmie, ani w Holocauście, ani w eksploatacji taniej siły roboczej w Afryce. Trzeba rozwiązywać realny problem presji migracyjnej szacunkiem do osoby ludzkiej i jej życia. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy w miejscach, z których imigranci uciekają, będą takie warunki, że nie będą chcieli już tego robić. Człowiek realizuje się najlepiej we własnej wspólnocie, we własnej kulturze, a nie w zderzeniu z inną. W związku z tym trzeba pomagać na miejscu i gasić konflikty wojenne. A tu akurat my, Unia Europejska, nie mamy czystego sumienia, bo nie zdołaliśmy przeciwdziałać płonącemu „podbrzuszu” Europy czy wojnom w Iraku, Libii, Syrii itd. Kolejny niesprawiedliwy aspekt to ten, że dostrzega się tylko 2 mln imigrantów z Południa, a zapomina się o tych ze Wschodu. Ich liczba jest podobna. W Unii Europejskiej zapomina się, że Polska przyjęła blisko 2 mln imigrantów ze Wschodu. Zarzuca się nam, że oni się asymilują. Ale to ich i nasza zasługa! My swoją porcję europejskiej solidarności wykonaliśmy z nawiązką. Polska przyjęła tylu imigrantów, ilu cała południowa i zachodnia Europa.

– Polska jest nękana na forum Parlamentu Europejskiego i przez Komisję Europejską. Czy to będzie trwało, czy może już odczuwa się zmęczenie wśród posłów europarlamentu?

– Nadal ciągnie się za nami krzywdząca krytyka, ale sytuacja ta będzie się powoli zmieniać. Przede wszystkim dlatego, że system przymusowej relokacji migrantów poniósł fiasko, Unia Europejska od niego odstępuje. Europosłowie również są już tą sytuacją zmęczeni. Oczywiście, do szybkiego wygaszenia ataków i zmiany nie dopuszczą polska totalna opozycja, kręgi lewicowo-liberalne oraz tacy politycy, jak komisarz Timmermans, który z biczowania Polski uczynił wehikuł swojej kariery politycznej.

– Zbliża się brexit, prawdopodobnie za 2 lata Wielka Brytania wystąpi z UE. Jak ta zmiana wpłynie na wspólnotę i co oznacza dla Polski?

– Unia bez Wielkiej Brytanii będzie słabsza geopolitycznie, gospodarczo, militarnie, będzie dużo mniej zrównoważona. Polska straci sojusznika w swojej strategii wolności rynkowych w Unii, walki z protekcjonizmem, wzmocnienia więzi transatlantyckich, bezpieczeństwa militarnego, zdecydowanej polityki wobec Rosji itd. Z pewnością bez Wielkiej Brytanii Polska będzie na słabszej pozycji.

– Eurostat wydał ostatnio raport, który mówi o tym, że Polska jest krajem o najszybciej zmniejszającym się ubóstwie. To dobra wiadomość dla naszego państwa.

– Pamiętajmy o tym, że te miary ubóstwa są relatywne, tzn. to, co jest ubóstwem w kraju bogatym, nie jest wcale ubóstwem w kraju ubogim. Nasz awans z końca peletonu do jego środka jest wielkim osiągnięciem, zasługą programu „Rodzina 500+”. Wbrew różnym krytykom redystrybucja za pośrednictwem budżetu zbliża nas do europejskich standardów. To dobrze świadczy o nas, co nie oznacza końca drogi, bo w kategoriach relatywnych nadal jesteśmy jednym z najuboższych krajów w Unii Europejskiej.

– Agencje ratingowe ratują swoją wiarygodność, podnosząc wskaźniki rozwoju naszego kraju. Okazuje się, że wiele z tych wskaźników wcześniej było dyktowanych politycznie. Dzisiaj niemal każda z tych agencji pokazuje rozwój gospodarczy Polski. Jest on na bardzo dobrej drodze. W tym też kontekście decyzja wicepremiera Mateusza Morawieckiego o zamknięciu linii kredytowej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym jest słuszna.

– Linia kredytowa w Międzynarodowym Funduszu Walutowym od dłuższego czasu nie była już potrzebna, ponadto kosztowała nas nawet ponad 100 mln dol. rocznie. Przy kwitnącym stanie polskiej gospodarki – nie waham się użyć tego sformułowania – jest niepotrzebna i decyzja rządu była słuszna. Rzeczywiście, agencje ratingowe dały się uwieść politycznie, sądząc, że domniemana destabilizacja demokracji w Polsce musi się przełożyć na gospodarcze spadki. To się nie potwierdziło i agencje te wróciły na drogę racjonalnej ekonomicznej analizy. Polska została zakwalifikowana do grupy krajów o gospodarkach rozwiniętych, których jest zaledwie 25 w skali globu. Nominalnie dołączyliśmy do klubu rozwiniętych rynków. Nasza gospodarka ma zdrowe fundamenty i działa według reguł, które każą patrzeć na nią jako na dojrzałą i zmierzającą w dobrym kierunku.

Tagi:
wywiad

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz Jerzy Popiełuszko - globalny święty

2019-10-18 12:21

ar, aw / Warszawa (KAI)

Gdy media całego świata informowały w październiku 1984 r., że w Polsce agenci komunistycznej bezpieki zamordowali katolickiego kapłana, nikt nie przypuszczał, że jest to początek niezwykłego fenomenu - obok św. Jana Pawła II i św. Faustyny Kowalskiej ks. Jerzy Popiełuszko jest polskim świętym globalnym. Do jego grobu spontanicznie pielgrzymowało ponad 23 mln osób, w tym papieże, prezydenci i premierzy, politycy i ludzie kultury oraz zwyczajni ludzie ze wszystkich kontynentów. Relikwie męczennika czczone są w ponad tysiącu kościołach na całym świecie, w krajach tak odległych jak Uganda, Boliwia, Peru. W sobotę 19 października przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Archiwum

Siła słabego

Już pierwszej nocy po odnalezieniu zmasakrowanego ciała ks. Jerzego w konfesjonałach kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu zaczęły dziać się prawdziwe cuda - wspominają kapłani, którzy słuchali do świtu spowiedzi. Choć tłumy nie oblegają już świątyni, grób męczennika jest stale nawiedzany. Pod kościół wciąż podjeżdżają autokary z pielgrzymami z Polski i ze świata. - Wśród cudzoziemców przeważają Francuzi, Włosi i Amerykanie, ale niedawno była grupa z Kamerunu - mówi KAI pracownica Muzeum ks. Jerzego Popiełuszki, działającego od dekady w podziemiach świątyni. Co ciekawe, Francuzi pielgrzymowali tu najliczniej jeszcze na długo przed cudownym uzdrowieniem ich rodaka, które otwiera drogę do kanonizacji męczennika.

Milena Kindziuk, autorka biografii ks. Jerzego i jego matki Marianny, twierdzi, że po przekazaniu informacji o cudzie zauważalny jest wzrost liczby pielgrzymów. - Nie są to już kilometrowe kolejki jak kiedyś, gdy sięgały Dworca Gdańskiego, ale codziennie do kościoła i na grób przybywają tu osoby, które chcą modlić się za wstawiennictwem ks. Jerzego. Gdyż ma on opinię bardzo skutecznego orędownika.

Pielgrzymi modlą się przy grobie, wstępują do kościoła, gdzie przechowywane są relikwie męczennika, zwiedzają poświęcone mu muzeum, wypisują intencje modlitewne i podziękowania za otrzymane łaski.

Niezależnie od wieku, pochodzenia społecznego czy narodowości fascynacja świadectwem skromnego księdza, który nawoływał do porzucenia przemocy, do zwyciężania zła dobrem, do stosowania ubogich środków, życia Ewangelią - wciąż trwa.

Spontaniczny kult

W pogrzebie ks. Jerzego, który odbył się 3 listopada 1984 r., wzięło udział od 600 do 800 tys. osób, być może nawet milion. Ten nieprzebrany strumień ludzki trzeba było zorganizować - stopniowo powstawała infrastruktura, która usprawniała przepływ pielgrzymów - służba porządkowa, medyczna, informacyjna. Przy parafii zbudowano Dom Pielgrzyma Amicus, w 20. rocznicę męczeństwa otwarto Muzeum im. ks. Jerzego Popiełuszki, zaś rok po beatyfikacji męczennika, na wiosnę 2011 r., został otwarty Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki.

Jego życie i dzieło są także tematem kilkunastu monografii, setek artykułów, kilku prac doktorskich. Do masowej wyobraźni, także młodych odbiorców, wszedł dzięki filmowi Rafała Wieczyńskiego "Popiełuszko. Wolność jest w nas" ze znakomitą kreacją Adama Woronowicza. Premiera odbyła się w 2009 r., a obraz miał ogromną widownię - obejrzało go ponad 1,5 mln osób w Polsce oraz kilkaset tysięcy za granicą. Duszpasterz ludzi pracy inspirował nie tylko Polaków - w 2012 r. odbyła się w Watykanie premiera filmu dokumentalnego pt. "Jerzy Popiełuszko: Messenger of the Truth (Orędownik Prawdy)". Scenarzysta i producent obrazu Paul Hensler pracował nad nim ponad dekadę.

Kościół oficjalnie potwierdził intuicję wiernych - ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. w Warszawie jako męczennik za wiarę.

Wyjątkowo skuteczny święty

Beatyfikacja niewątpliwie ożywiła zainteresowanie ks. Jerzym, ale umożliwiła też takie inicjatywy, jak stworzenie portalu modlitewnego w kwietniu 2013 r. Jest on prowadzony przez Misjonarzy ks. Jerzego. Łukasz Urbaniak skomponował "Missa in memoriam Beati Georgii Popieluszko", zaś biskup polowy WP Józef Guzdek ustanowił medal jego imienia rok po wyniesieniu na ołtarze.

Zapytana o fenomen kultu błogosławionego księdza Milena Kindziuk odpowiada, że ludzi przyciąga jego wyjątkowa skuteczność. Czują, że sanktuarium męczennika na Żoliborzu jest miejscem uprzywilejowanym, w którym za wstawiennictwem skromnego kapłana Bóg wysłuchuje ich próśb. Znane są przypadki odzyskanego wzroku, uzdrowień z nowotworów, ale też spowiedzi odbytej po dziesięcioleciach. Jego własna matka Marianna, która miała zaplanowaną operację stawów i przyjechała na grób syna, by prosić go o uzdrowienie, została wysłuchana tak, że do końca życia była w stanie zbierać kartofle.

Dlatego pielgrzymi będą tu nadal przybywać, a kanonizacja tylko wzmocni ich intuicję o ks. Jerzym jako o skutecznym orędowniku - uważa Milena Kindziuk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Guzdek: ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła

2019-10-19 21:12

ar / Warszawa (KAI)

Ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - powiedział biskup Józef Guzdek w 35. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Eucharystia w intencji kanonizacji kapelana Solidarności, odbyła się w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Łukasz Krzysztofka

Rozpoczynając uroczystą Mszę św. kard. Kazimierz Nycz, dokonał poświęcenia kaplicy, w której wystawiono relikwie sutanny jaką miał na sobie męczennik w momencie śmierci.

Metropolita warszawski podkreślił, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Duchowny przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie zaznaczał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że 10 lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Homilię wygłosił bp Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy zauważył, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił, dodając, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości, i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, nie siły.

- Dziś kiedy wspominamy rocznicę śmierci ks. Jerzego, możemy stwierdzić, że walka ze złem nie należy do przeszłości – stwierdził biskup polowy. - W wielu rejonach świata deptane są podstawowe prawa człowieka, o które walczył nasz błogosławiony męczennik – dodał.

Duchowny zauważył, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Biskup wspomniał, że ks. Popiełuszko niejednokrotnie powtarzał “oni mnie zabiją”, dodając, że rolą księdza jest głosić prawdę, a jeśli trzeba, cierpieć za nią, a nawet oddać życie. ”Jestem gotów na wszystko” – deklarował wówczas. Podkreślał, że aby zachować godność człowieka nie można odnosić się do przemocy, która jest przejawem słabości.

Ordynariusz polowy wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość jest okazją do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

- Błogosławiony księże Jerzy męczenniku! Uczyń wyznawców Chrystusa apostołami prawdy, przebaczenia i pojednania. Błogosław nam i naszej umiłowanej Ojczyźnie – zakończył biskup Guzdek.

Po Eucharystii nastąpiło uroczyste złożenie wieńców przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły setki tysięcy ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem