Reklama

Pilnujmy Polski!

2017-11-22 12:43

akw
Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 41

Nakładem Wydawnictwa M ukazała się książka pt. „Pilnujmy Polski!”, która w swojej zasadniczej części jest zbiorem tekstów publicystycznych Jacka Karnowskiego i Michała Karnowskiego opublikowanych w latach 2010-15. Nawet z tej nieodległej perspektywy czasowej widać, że bracia Karnowscy są świetnymi obserwatorami życia politycznego, gospodarczego, społecznego i świata mediów, trzymają rękę na pulsie wydarzeń i wyciągają trafne wnioski. Pokaźny zbiór ich publicystyki został pogrupowany tematycznie i podzielony na 5 części: „Polską przejęci”, „P...latforma jest najważniejsza”, „Dobra zmiana”, „Media”, „Smoleńsk”.

„Analizy autorów są przenikliwe i przekonujące. Z łatwością dostrzegają mechanizmy rządzące polską polityką, ukryte intencje i cele. Często bezlitośnie i bezkompromisowo piszą o słabości państwa, błędach w polityce wewnętrznej i zagranicznej” – pisze wydawca na okładce zbioru. Część publicystyczną poprzedza rozmowa, którą z Jackiem i Michałem Karnowskimi przeprowadził Jaromir Kwiatkowski. Wywiad poświęcony jest ich rodzinnym korzeniom, początkom drogi zawodowej, kulisom polityki w Polsce w latach 2010-15 i przyszłości mediów. Ciekawym wątkiem tej biograficznej opowieści jest zapis drogi, którą bracia Karnowscy przeszli od szeregowych dziennikarzy do twórców internetowych portali, redakcji pism osiągających wysokie nakłady i ostatnio – telewizji internetowej. Jak podkreślają, wszystko, co robią, starają się czynić z szacunkiem dla przekazanych im wartości, a te zawarte są w dewizie: Bóg – Honor – Ojczyzna. Mimo dużego zaangażowania w sprawy organizacyjne intensywnie pracują dziennikarsko, o czym świadczy m.in. pokaźny objętościowo tom „Pilnujmy Polski!”.

Reklama

I jeszcze trafna ocena red. Jaromira Kwiatkowskiego, zawarta w słowie wstępnym: „Gdybym miał wymienić najważniejszą cechę charakterystyczną publicystyki braci Karnowskich, byłaby to pasja, z jaką podejmują często tematy trudne i delikatne. Pasja, do której zdolni są wyłącznie ludzie «Polską przejęci». To krańcowo inny wymiar refleksji niż ta, jaką nam serwuje wiele zblazowanych i cynicznych dziennikarskich gwiazd”.

Św. Stanisław Kostka - patron dzieci i młodzieży

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 37/2002

Jastrow/pl.wikipedia.org



W komnacie, gdzie Stanisław święty zasnął w Bogu,

na miejscu łoża jego stoi grób z marmuru.

Taki, że widz niechcący wstrzymuje się w progu,

myśląc, że Święty we śnie zwrócił twarz do muru

i rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi...

I wstać chce, i po pierwszy raz człowieka zwodzi.

Nad łożem tym i grobem świeci wizerunek

Królowej Nieba, która z Świętych chórem schodzi

i tron opuszcza, nędzy śpiesząc na ratunek.

Palm wiele, kwiatów wiele aniołowie niosą,

skrzydłami z ram lub nogą wstępując bosą.

Gdzie zaś od dołu obraz kończy się ku stronie,

w którą Stanisław Kostka blade zwracał skronie,

jeszcze na ram złoceniu róża jedna świeci:

niby że, po obrazu stoczywszy się płótnie,

upaść ma, jak ostatni dźwięk, gdy składasz lutnię.

I nie zleciała dotąd na ziemię - i leci...

(Cyprian Kamil Norwid)

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodził wcześniej 13 listopada. Od 1974 r. święto to obchodzimy 18 września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4 kilometrów od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobnina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: "Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze - sami jak i przez domowników - do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą" .

Św. Stanisław swoje pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym. Jego nauczycielem przez pewien czas był Jan Biliński. W domu rodzicielskim przebywał do 14. roku życia. Następnie Stanisław razem ze swym bratem Pawłem rozpoczęli studia u jezuitów we Wiedniu, lecz gdy nowy cesarz Maksymilian w 1565 r. zabrał jezuitom konwikt, musieli przenieść się na stancję. Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400 uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: "Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść". Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.

Trzy lata pobytu w Wiedniu to był dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Stanisław znał tylko drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę. Zadawał sobie pokuty i biczował się. Mimo sprzeciwu i próśb brata i kolegów nie zaprzestawał praktyk pokutnych. Intensywne życie wewnętrzne, nauka i praktyki pokutne tak bardzo osłabiły organizm chłopca, że bliski był śmierci. Zapadł w niemoc śmiertelną w grudniu 1565 r. Kiedy św. Stanisław był już pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Wiatyku, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić katolickiego kapłana, wtedy św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu ów Wiatyk. W tej również chorobie objawiła się Świętemu Matka Najświętsza i złożyła mu na ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia z poleceniem by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się Stanisław do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu. Rozkład zajęć nowicjuszów przedstawiał się następująco: modlitwa, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i o sprawach kościelnych, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości. Stanisław czuł się szczęśliwy, że wreszcie osiągnął swój życiowy cel.

Przełożeni pozwolili Stanisławowi w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Wielkim wydarzeniem w życiu św. Stanisława było przybycie 1 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Anielskiej (dziś tę uroczystość obchodzimy 2 sierpnia) św. Piotra Kanizjusza, który zatrzymał się w domu nowicjatu i wygłosił dla nich konferencję. Po tej konferencji Stanisław powiedział do kolegów: "Dla wszystkich ta nauka świętego męża jest przestrogą i zachętą, ale dla mnie jest ona wyraźnym głosem Bożym. Umrę bowiem jeszcze w tym miesiącu". Koledzy zlekceważyli sobie jego słowa. Jeszcze 5 sierpnia jeden z ojców zabrał Stanisława do bazyliki Najświętszej Maryi Panny Większej na doroczny odpust. Za kilka dni było święto Wniebowzięcia Matki Bożej. 10 sierpnia Stanisław napisał list do Matki Bożej i ukrył go na swojej piersi. Prosił by mógł odejść z tego świata w uroczystość Wniebowzięcia Maryi. Jego prośba została wysłuchana. W wigilię Wniebowzięcia Stanisław dostał silnych mdłości i zemdlał. Wystąpił na nim zimny pot i poczuł dreszcze, z ust zaczęła sączyć mu się krew. O północy zaopatrzono go Wiatykiem. Przeszedł do wieczności tuż po północy 15 sierpnia 1568 r., mając zaledwie siedemnaście lat.

Wieść o jego pięknej śmierci rozeszła się lotem błyskawicy po całym Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu jezuitów ciało Stanisława przyozdobiono kwiatami. W dwa lata potem, gdy otwarto grób św. Stanisława, znaleziono jego ciało nietknięte rozkładem. W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu św. Stanisława w kościele św. Andrzeja w Rzymie i na zawieszenie przy nim lamp, jak też wotów. Papież Klemens X w 1670 r. zezwolił jezuitom na odprawianie Mszy św. i na odmawianie pacierzy kapłańskich ku czci św. Stanisława. W 1674 r. ten sam papież ogłosił św. Stanisława Kostkę jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Te wszystkie fakty Stolica Apostolska uznała jako akt beatyfikacji. Św. Stanisław Kostka jest pierwszym Polakiem, który dostąpił chwały ołtarzy w Towarzystwie Jezusowym. Rok 1714 był rokiem, w którym papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, ale samego aktu kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII dopiero w 1726 r. wraz ze św. Alojzym Gonzagą. W 1926 r., w 200. rocznicę kanonizacji odbyła się uroczystość sprowadzenia do Polski małej części relikwii św. Stanisława. W tych jubileuszowych uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa, Ignacy Mościcki. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie.

Ku czci św. Stanisława Kostki wzniesiono w Polsce wiele świątyń, wśród nich piękną katedrę w Łodzi. Najpiękniejszy kościół pod wezwaniem św. Stanisława znajduje się w Nowym Jorku. Św. Stanisław Kostka należy do najpopularniejszych polskich świętych. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w obecnej katedrze lubelskiej modlił się w 1651 r. król Jan II Kazimierz.

W naszej diecezji doroczną uroczystość odpustową ku czci św. Stanisława Kostki przeżywa wspólnota parafialna w Jerzyskach, gdzie proboszczem jest ks. Zenon Bobel.

U początku nowego roku szkolnego i akademickiego starajmy się prosić św. Stanisława Kostkę, który jest patronem dziatwy i młodzieży, aby wstawiał się on za nami i wypraszał potrzebne nam wszystkim łaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileuszowe dziękczynienie

2019-09-22 18:44

Ks. Wojciech Kania

Uroczyste Te Deum odśpiewano w kościele pw. Narodzenia NMP w Otroczu na terenie za 100-lecie istnienia miejscowej parafii.

Jubileuszowym uroczystościom przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, który również udzielił młodzieży z parafii sakramentu bierzmowania. Koncelebrowali kapłani z dekanatu oraz zaproszeni goście. Na Mszy św. obecni byli także samorządowcy.

Bp Krzysztof Nitkiewicz nawiązał w homilii do przypowieści Pana Jezusa o nieuczciwym zarządcy majątku. Podkreślił, że każdy został hojnie uposażony przez Boga i będzie się musiał z tego rozliczyć. – Ileż energii i czasu poświęcamy codziennie sprawom tego świata. Jedni dążą do bogactwa i wygody, inni do władzy i sławy. Zapominamy, że to, co posiadamy pochodzi od Boga i powinno służyć Jego chwale. A największą chwałą Boga ma być żyjący człowiek (św. Ireneusz z Lyonu). Zamiast zabiegać o ludzkie względy lub o dobra doczesne należy myśleć o tym, jak znaleźć uznanie w oczach Bożych. Dotyczy to również życia parafialnego, które nie może koncentrować się na świadczeniu sobie wzajemnych usług czy też na sprawach materialnych, nawet jeśli służą one dobru wspólnemu. Jeden jest tylko Pan – Jezus Chrystus i wszystko powinno zmierzać ku Niemu. On ma się stawać coraz bardziej centrum naszego życia: osobistego, rodzinnego, wspólnotowego, a zarazem punktem wyjścia do drugiego człowieka i świata. Wówczas nauczymy się być darem dla siebie i na podobieństwo Chrystusa przyjmować postać sługi, zaczynając od chorych, samotnych, potrzebujących. Oni są naszą przepustką do Nieba, a jednocześnie drogą do budowania prawdziwej wspólnoty w której będzie jedno serce i jedna dusza. Mamy żyć w świecie, lecz mu się nie poddawać i zmieniać go w duchu Ewangelii z taką samą determinacją z jaką on chce nas sobie podporządkować – powiedział biskup.

Przed uroczystym błogosławieństwem bierzmowana młodzież wręczyła świadkom bierzmowania specjalnie przygotowane książeczki „ Na pamiątkę bierzmowania”, mające przypominać im o modlitwie za swojego bierzmowanego. Parafia Narodzenia NMP w Otroczu jest pierwszą w diecezji gdzie miało to miejsce. Uroczystości jubileuszowe potrwają do 29 września. Przez cały tydzień w poszczególne dni odbywać się będą Msze św. za chorych, w intencji dzieci, za zmarłych parafian oraz za kapłanów, którzy posługiwali w tej wspólnocie. Zakończeniem będzie niedzielna Msza św. pod przewodnictwem bp pomocniczego seniora Edwarda Frankowskiego.

Parafia Narodzenia NMP w Otroczu została erygowana 25 września 1919 r. Dokonał tego bp M. Fulman z terenów przynależących do parafii Batorz i Turobin (wieś Tokary). W latach 1997-2002 przeprowadzono prace restauracyjne. W ostatnim czasie dobudowano zakrystię z zapleczem oraz dokonano renowacji ołtarza głównego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem