Reklama

Dookoła Polski

2017-12-13 11:06


Niedziela Ogólnopolska 51/2017, str. 6-7

(Nie)oczekiwana zmiana

Tego jeszcze nie było. Premierów i rządy zmienia się, gdy ich popularność spada, gdy nie mają sukcesów; gdy rządzący chcą uciec do przodu, poprawić swoje notowania, zająć lepszą pozycję startową przed wyborami. Tymczasem wydaje się, że wymiana popularnej premier Beaty Szydło na wicepremiera Mateusza Morawieckiego nie odbywa się na tych zasadach i dlatego wielu może się okazać niezrozumiała. Najwięcej do powiedzenia w tej zamianie miejsc – bo przecież premier Szydło pozostanie w rządzie jako wicepremier – miał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Podjął decyzję śmiałą, ale ryzykowną (najpewniej najbardziej śmiałą i najbardziej ryzykowną), z różnych powodów.

Nietrudno zgadnąć, że rządzący chcą się teraz bardziej skoncentrować na polityce gospodarczej – nowy premier ma ją uporządkować – ale także na polepszeniu relacji z Unią Europejską, Berlinem, Paryżem i Waszyngtonem, także dzięki temu, że nowy premier zna języki obce, europejskich komisarzy, zagraniczne korporacje, ludzi finansjery. Przed Morawieckim trudna misja, ale i szerokie pole do popisu: ocieplenie stosunków z Zachodem i równoczesne realizowanie programu PiS.

W samej partii słychać głosy, że Beata Szydło – osoba pełna politycznej empatii, wyczuwająca nastroje społeczne, znająca codzienne ludzkie problemy – była dobra na pierwsze dwa lata rządów: za nami jest czas uporządkowania państwa po koalicji PO-PSL, a także niezbędnych zmian instytucjonalnych. A teraz jest czas na otwarcie nowego etapu. – Postawienie na gospodarkę, na przyspieszony rozwój, bo dzisiaj to jest droga do tego, aby podnosić poziom życia Polaków, likwidować biedę, likwidować rozwarstwienia społeczne w Polsce – powiedział dziennikarzom poseł Jacek Sasin.

Reklama

Wojciech Dudkiewicz

***

Sądy po prezydencku

Przyjęcie przez Sejm prezydenckich ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa z poselskimi poprawkami kończy najpewniej wielomiesięczne prace nad regulacjami, które stały się powodem spięcia większości parlamentarnej z prezydentem RP. Andrzej Duda za najważniejszy zapis w ustawie o SN uznawał wprowadzenie tzw. skarg nadzwyczajnych na prawomocne orzeczenia sądów. Skargę taką można będzie wnieść w ciągu 5 lat od uprawomocnienia się skarżonego orzeczenia. Przez 3 lata od wejścia ustawy w życie będzie również można wnieść skargi na orzeczenia wydane w ciągu ostatnich 20 lat. Ustawa przewiduje powstanie dwóch nowych izb: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej. W obu obok sędziów orzekać mają ławnicy – po raz pierwszy w historii Sądu Najwyższego. Zlikwidowana będzie Izba Wojskowa. Zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa zakładają, że teraz to Sejm – a nie, jak dotąd, środowiska sędziowskie – będzie wybierał 15 członków KRS będących sędziami. Mają być powoływani przez Sejm na wspólną 4-letnią kadencję, według specjalnej procedury. Nowe przepisy przewidują wprowadzenie transmisji obrad Krajowej Rady Sądownictwa w Internecie, co ma się przyczynić do zwiększenia zaufania obywateli

do prac KRS.

jk

***

Mieszkanie w Jarocinie

Po roku od wbicia pierwszej łopaty mieszkania budowane w ramach programu „Mieszkanie+” w Jarocinie są już niemal gotowe. Trwają prace wykończeniowe. Jarocińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego wręczyło ponad 250 przydziałów. Jarocin jest pierwszym miastem w Polsce, które przyznało wybudowane lokale w ramach rządowego programu „Mieszkanie+”. Szczęśliwcy będą mogli się wprowadzić do nowych mieszkań już na początku marca 2018 r. W Jarocinie w ramach programu budowanych jest 360 mieszkań: 55-metrowe i 35-metrowe, w których czynsz będzie wynosił odpowiednio: 1,3 tys. i 800 zł miesięcznie. „Mieszkanie+” w pierwszej kolejności ma pomóc tym, którzy nie mogą ubiegać się o kredyt hipoteczny na rynkowych zasadach.

jk

***

Polacy decydują

Decyzja Komisji Europejskiej o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawy przeciwko Polsce i dwóm innym krajom w związku z niewykonywaniem przez te kraje decyzji o relokacji uchodźców nie spowodowała zmiany postawy polskiego rządu, przeciwnie – rząd nie wycofa się z decyzji, która odrzuca postanowienia koalicji PO-PSL w sprawie przyjmowania uchodźców – oznajmił szef MSWiA Mariusz Błaszczak. – Najważniejsze jest bezpieczeństwo. To Polacy decydują, kogo zapraszają do Polski, a nie zagranica – oświadczył. Wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański zapewnia, że Polska jest gotowa do obrony swoich racji w sprawie relokacji uchodźców przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Przekonuje, że decyzja o relokacji była błędem, nie rozwiązała żadnego problemu, natomiast wciąż jest zarzewiem poważnego kryzysu w UE.

wd

***

Nieładne wybuchy

Ujawnione nagrania z obrad tzw. komisji Millera, która w czasie rządów PO miała wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej, nie pozostawiają złudzeń co do sposobu i jakości jej prac. Członkowie komisji w trakcie omawiania ekspertyz, które sporządziła Smallgis – firma ekspercka w dziedzinie systemów informacji przestrzennej, zamienili określenie „strefy wybuchów” na „strefy pożarów”... Na ujawnionej taśmie słychać, że członkom komisji Millera nie podobało się słowo „wybuchy” użyte w ekspertyzie miejsca katastrofy. – To jest nieładnie napisane – mówi na nagraniu jeden z członków komisji – dlatego „strefy wybuchów” zamieniono na „strefy pożarów” i w ten sposób dokonano – jak podkreśla prof. Kazimierz Nowaczyk, szef podkomisji smoleńskiej Ministerstwa Obrony Narodowej, który ujawnił nagranie – ewidentnego fałszerstwa.

wd

***

Ingres w Toruniu

Diecezja gościnnym domem

W Toruniu 10 grudnia br. odbyły się uroczystości ingresowe do katedry nowego biskupa diecezji toruńskiej Wiesława Śmigla. W słowie wstępnym nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio podziękował za 25-letnią posługę dotychczasowemu biskupowi toruńskiemu Andrzejowi Suskiemu, pierwszemu biskupowi tej diecezji. W swojej homilii bp Śmigiel zadeklarował, że będzie zabiegał o to, aby diecezja była gościnnym domem dla każdego, kto chce być bliżej Boga. Przypomniał, że we wspólnocie ochrzczonych nie ma ludzi wykluczonych. Głęboko wierzących biskup poprosił, aby stali się jeszcze gorliwszymi uczniami i misjonarzami, gotowymi w każdej godzinie życia głosić radość Ewangelii. Wątpiących zachęcił, aby nie ustawali w drodze, odważnie pytali i poszukiwali, a kiedy trzeba – zdecydowanie pukali do drzwi kościołów, furt klasztornych i plebanii. Śmigiel zwrócił się do duchownych i osób konsekrowanych z prośbą o dawanie chrześcijańskiego świadectwa.

KAI

***

Sakra w Kielcach

Czystość, miłość, pokora

W bazylice katedralnej w Kielcach 9 grudnia br. odbyła się konsekracja nowego biskupa pomocniczego diecezji kieleckiej – 60-letniego ks. dr. Andrzeja Kalety. Głównym konsekratorem był biskup kielecki Jan Piotrowski, a współkonsekratorami: abp Salvatore Pennacchio – nuncjusz apostolski w Polsce oraz abp Marek Jędraszewski – metropolita krakowski.

– Oby w jego nowej posłudze jak w zwierciadle odbijały się słowa św. Bernarda z Clairvaux: czystość, miłość, pokora – powiedział na początku Liturgii bp Jan Piotrowski. Kard. Dziwisz wskazał w homilii, że dla wszystkich ludzi każdy biskup powinien być świadkiem Absolutu – Boga żywego. – W czasach szerzącego się sekularyzmu pilnym postulatem staje się przywracanie Bogu należnego Mu miejsca w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. To zadanie dla nas wszystkich, a dla biskupa to misja życia – podkreślił.

A. Dz.

***

Uchwała Senatu

Rok 100-lecia KUL-u

Senat Rzeczypospolitej Polskiej 7 grudnia 2017 r. uchwalił, że rok 2018 będzie Rokiem 100-lecia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. W tekście dokumentu została przytoczona historia uniwersytetu oraz podkreślono jego wkład w rozwój polskiej nauki i kształtowania postaw patriotycznych u młodych ludzi.

„W ciągu swojej 100-letniej historii KUL stał się jednym z najważniejszych ośrodków myśli katolickiej, wpływając na kształt nauki i kultury polskiej, zyskując szerokie uznanie w kraju i za granicą” – głosi tekst uchwały.

Za przyjęciem uchwały opowiedzieli się wszyscy obecni na głosowaniu, nikt nie był przeciw ani nie wstrzymał się od głosu. Uchwała zostanie ogłoszona w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.

KAI

***

Myśli kardynała Stefana Wyszyńskiego

Potrzeba w naszej Ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnieniu swego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu.

***

Krótko

• Sejm 7 grudnia br. odrzucił wniosek PO o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Beaty Szydło, w którym kandydatem na premiera był Grzegorz Schetyna. Przeciwko wnioskowi głosowało 239 posłów, za było 168, a 17 wstrzymało się od głosu.

• Zdaniem analityków NBP, w Polsce brakuje już rąk do pracy. Liczba osób niepracujących, ale możliwych do przywrócenia na rynek pracy może sięgać nawet 4 mln.

• Z sondażu CBOS wynika, że 63 proc. badanych nie zgadza się na przyjmowanie przez Polskę uchodźców z krajów objętych konfliktami zbrojnymi, przeciwnego zdania jest 33 proc., a 4 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie.

• Bp Romuald Kamiński, dotychczasowy koadiutor diecezji warszawsko-praskiej, został biskupem tej diecezji. 62-letni duchowny zastąpił abp. Henryka Hosera, który w związku ukończeniem 75. roku życia przeszedł na emeryturę. Ingres nowego ordynariusza do katedry warszawsko-praskiej odbędzie się 20 stycznia 2018 r.

• Rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz być może będzie musiała zwrócić 5 mln zł skarbowi państwa. Stanie się tak, jeśli komisja weryfikacyjna badająca warszawską reprywatyzację oceni, że mąż obecnej prezydent Warszawy nabył nieruchomość przy ul. Noakowskiego 16 na podstawie fałszywych dokumentów.

• Żandarmeria Wojskowa zatrzymała byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Piotra Pytla. Prokuratura zarzuca mu przekroczenie uprawnień przez podpisanie umowy ze służbami rosyjskimi bez zgody premiera Donalda Tuska, czego wymagała ustawa.

Reklama

Papieski Robin Hood

2019-09-11 09:02

Damian Krawczykowski

Krzysztof Tadej/Niedziela

Wiele lat temu we Włoszech usłyszałem te słowa od różnych osób. Wszyscy byli zachwyceni, że «jest taki ksiądz w Watykanie, który kupuje z własnych pieniędzy jedzenie i rozdaje je biednym koczującym przy placu Świętego Piotra»” – tak dziennikarz TVP Krzysztof Tadej opisuje swój pierwszy kontakt z osobą papieskiego jałmużnika kard. Konrada Krajewskiego.

Kardynał ubogich, jak zwykło się o nim mówić, pojawił się w Watykanie w 1998 r. – po etapie pracy jako wikariusz w dwóch polskich parafiach rozpoczął tam studia z liturgii kościelnej. Następnie był on m.in. ceremoniarzem trzech papieży, a ostatni Franciszek mianował go arcybiskupem oraz papieskim jałmużnikiem (czyli osobą, która w imieniu Ojca Świętego pomaga najuboższym), a w 2018 r. – kardynałem.

„Opisując watykańskich hierarchów, można wyliczać ich tytuły, odznaczenia, doktoraty honoris causa. Dla mnie ciekawsze są krótkie zdania polskiej zakonnicy. Jednej z osób pomagających kardynałowi Krajewskiemu. «Rozdajemy posiłki na dworcach kolejowych. Kiedy ci, co przyszli, kończą jeść, trzeba zrobić porządek. I wtedy on, kardynał, tak ważny hierarcha Watykanu, bierze szmatę i wszystko sprząta»” – to słowa wspomnianego Krzysztofa Tadeja ze wstępu do najnowszej książki kard. Krajewskiego – pt. „Zapach Boga”, której premiera jest zaplanowana na 18 września.

Jej treść stanowi zbiór wypowiedzi, kazań, rozważań i homilii coraz bardziej znanego w Polsce i na świecie „papieskiego Robin Hooda” z Łodzi. Zaskakuje on prostotą, nadzwyczajną trafnością swoich słów oraz ewangeliczną bezkompromisowością. Przykładem niech będzie fragment: „Miłosierdzie jest skandalicznie bezwarunkowe. Po prostu jest. I nie można sobie na nie zasłużyć. Po prostu jest. Kiedy ojciec spotkał swojego syna marnotrawnego, to nie stawiał mu żadnych warunków. Najpierw było miłosierdzie. Miłosierdzie wyprzedza sprawiedliwość. My żądamy najpierw sprawiedliwości, a potem się zobaczy. Bóg działa zupełnie inaczej. W Starym Sączu jest strefa ciszy. Poszedłem tam kiedyś do konfesjonału. Przyszedł człowiek wyspowiadać się po czterdziestu latach. Cały czas myślałem, co by zrobił Jezus. Nic by nie powiedział. Nic by nie zrobił. Nie głosił żadnych nauk. No więc nic nie powiedziałem. Spytał: «A pokuta?». «Nie ma pokuty. Idź i nie grzesz więcej» – odpowiedziałem. Takie jest miłosierdzie. Bez kombinowania. Poszedł, ale przyszedł za pięć minut i spytał: «A może jednak...?»”.

Czytelnik w książce „Zapach Boga” praktycznie na każdym kroku napotyka tego typu dające do myślenia słowa, które pobudzają serce do tego, aby znaną z katechizmów teorię miłości zacząć wcielać w życie. „Zobaczcie, co ciekawego dzieje się po Komunii Świętej. Kapłan daje nam Hostię i mówi: «Ciało Chrystusa». My przyjmujemy Go i natychmiast On bierze nasze ciało, by wyjść z Kościoła. To się nazywa mądrze inkarnacją, to znaczy Jezus potrzebuje naszego ciała, by być obecnym w świecie”. Kardynał Krajewski potrafi z wyczuciem i pokorą wypowiadać słowa, które popierane jego autentycznie ewangelicznym zachowaniem motywują coraz większą liczbę pozytywnie nastawionych do niego wiernych.

Jałmużnik papieski znany jest w Polsce także z pieszych pielgrzymek na Jasną Górę, co roku bowiem w imieniu papieża Franciszka wyrusza w kierunku Częstochowy wraz z tysiącami pątników z Łodzi. Jak powiedział w tegorocznym wywiadzie dla „Niedzieli”: „Jeśli ktoś chce zobaczyć, czym jest Kościół, to wystarczy wyruszyć na pielgrzymkę. Ja pielgrzymką oddycham, a tlen jest nam bardzo potrzebny”.

W okresie kryzysu powołań, spadku liczby praktykujących katolików może częściej warto sięgać po takie przykłady, jak osoba papieskiego jałmużnika – kard. Krajewskiego, który nie wywyższając się z racji piastowanych funkcji, udowadnia, że nie jest z nami jeszcze tak źle. Wystarczy, że – wzorując się na Jezusie, umacniając przykładami takimi, jak jałmużnik papieski – wstaniemy i zaczniemy czynić podobnie.

* * *

Kard. Konrad Krajewski, „Zapach Boga”

Wydawnictwo Znak, 2019.
Oprawa miękka, 320 stron, format: 144 x 205 mm.
Premiera książki 18 września br.
Zamówienia można składać pocztą: Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa; telefonicznie: 34 365 19 17, 34 369 43 00, 34 369 43 52; pocztą elektroniczną: kolportaz@niedziela.pl ; www.ksiegarnia.niedziela.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Miłość w prawdzie

2019-09-17 05:11

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska

Było chłodno i padał deszcz, kiedy 3 listopada 1990 r. dotarła do Ostrówek na Wołyniu pierwsza polska pielgrzymka, by uczcić 1050 Polaków zamordowanych tam i w Woli Ostrowieckiej przez ukraińskich nacjonalistów 30 sierpnia 1943 r. Wzięło w niej udział 50 osób. Kilka ostatnich kilometrów pokonano pieszo, idąc polną drogą wzdłuż pól, na których nie zachowały się żadne ślady zabudowań. Pielgrzymi nieśli na ramionach brzozowy krzyż. Na czele szedł w sutannie ks. Marian Chmielowski. Byli to w większości ocaleni z zagłady oraz członkowie rodzin pomordowanych. Wtedy też nawiązano pierwsze kontakty z miejscową ludnością. Jak mówi Leon Popek z IPN w Lublinie, wtedy najmłodszy uczestnik pielgrzymki, długie rozmowy Polaków i Ukraińców, szczere aż do bólu, były początkiem budowania dobrych, przyjacielskich stosunków z sąsiadami po obu stronach Bugu. – Potem było wzajemne odwiedzanie, goszczenie, wspominanie. Cały czas była życzliwość i pomoc, bez której niczego nie można byłoby zrobić – wspomina.

Polski cmentarz

Przez lata wolontariusze z Polski z pomocą mieszkańców uporządkowali cmentarz parafialny. Podczas wiosennych i letnich obozów udało się odnaleźć i godnie pochować 673 osoby. Od 2003 r. cmentarz jest systematycznie sprzątany. Odnowione zostały nagrobki i postawione nowe, także rzeźby i pomniki. Figura Matki Bożej na cmentarzu nazywana jest Maryją pojednania polsko-ukraińskiego. Władze ukraińskie wykonały nowe ogrodzenie, zbudowały drogę. Jest pomnik upamiętniający ofiary. W miejscach zbrodni postawiono metalowe krzyże. Prace porządkowe konieczne są co roku, inaczej wszystko by zarosło. Wolontariusze poświęcają na to swój czas i pieniądze. Teraz w większości są to ludzie, którzy wcale nie mają korzeni wołyńskich. Czynią to z potrzeby serca. Na cmentarz przyjeżdżają też rodziny ukraińskie. Mówią, że słyszeli o pięknym polskim cmentarzu. Modlą się, zadają pytania. Zapraszają na poczęstunek, który sami przywożą. Jest coraz więcej pielgrzymek z Polski. Wiele osób przyjeżdża na krótko, ale też pomaga.

Jubileuszowa pielgrzymka

W tym roku, 31 sierpnia, odbyła się XXX pielgrzymka do Ostrówek. Jej głównym organizatorem był, jak zawsze, dr Leon Popek z lubelskiego IPN. Przybyło kilkaset osób – w tym księża z Polski, przedstawiciele władz polskich i ukraińskich, członkowie stowarzyszeń i organizacji. Było też czterech chłopców w wieku od 7 do 13 lat razem ze swoimi ojcami. Przyjechała również grupa motocyklistów z Krasnegostawu i Chełma Niedźwiedzie Wschodu z biało-czerwonymi chorągiewkami na motorach. Nie zabrakło serdecznie witanej Ołeksandry Wasiejko, zwanej Babcią Szurą, której cała rodzina była zaangażowana w ratowanie Polaków na Wołyniu w 1943 r. Babcia od lat pomaga Polakom i dba o miejsca pochówku naszych rodaków zamordowanych podczas rzezi wołyńskiej. W tym roku, 19 czerwca, za swoje zaangażowanie znalazła się w gronie odznaczonych po raz pierwszy przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Medalem Virtus et Fraternitas, polskim odpowiednikiem medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Wśród pielgrzymów byli potomkowie rodziny Szwedów z Ostrówek, rodzeństwo Elżbieta i Wiesław, którzy wraz z innymi członkami rodziny od ponad 20 lat przybywają, by pomodlić się przy grobie dziadków: Wincentyny i Michała. W 1943 r. siostra ich ojca, szesnastoletnia wówczas Jadwiga, wzięła za ręce swoje dwie młodsze siostry i pieszo doszła do terenów obecnej Polski. Po drodze mijała pomordowanych. Wśród nich znalazła żywe niemowlę, które wzięła na ręce i zabrała ze sobą. Szczęśliwie dotarli do bliskich za Bugiem. Z ich rodziny uratowało się również dwoje dzieci w wieku pięciu i sześciu lat. Wiedziały tylko, że mają iść w stronę Bugu i tak zrobiły.

Eucharystia

Najważniejszym punktem pielgrzymki była Msza św. na cmentarzu w Ostrówkach celebrowana przez sześciu kapłanów pod przewodnictwem bp. Witalija Skomarowskiego, ordynariusza łuckiego. Intencja Eucharystii objęła zmarłych, pomordowanych oraz tych, którzy przez 29 lat pielgrzymowali, a których już ich zabrakło. Ks. Marcin Jankiewicz w homilii odniósł się do hasła pielgrzymki: „Miłość w prawdzie”. – Mimo wysiłków wielu ludzi, ciągle mamy nie zaleczone rany polsko-ukraińskie. Może więc trzeba pielgrzymować tutaj na to święte miejsce, żeby się wypełniło słowo Boga, który naucza: „Abyście się wzajemnie miłowali” – powiedział. Podkreślił znaczenie niedawnego stanowiska przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i Zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego na temat woli dalszego dialogu i pragnienia głębszego pojednania. Zacytowano w nim słowa kardynała Lubomyra Huzara, który w 2001 r. podczas wizyty Jana Pawła II na Ukrainę przywołał zło, jakie niektórzy członkowie Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego wyrządzali bliźnim z własnego i innych narodów: „Pragnę za nich wszystkich prosić o przebaczenie Boga, Stwórcę i Ojca nas wszystkich, oraz tych, których my, synowie i córki tego Kościoła, w jakikolwiek sposób skrzywdziliśmy. Aby nie ciążyła na nas straszliwa przeszłość i nie zatruwała naszego życia, chętnie przebaczamy tym, którzy w jakikolwiek sposób skrzywdzili nas”.

Ks. Marcin powiedział, że wszyscy musimy stanąć w prawdzie. Dlatego przywołał przykłady zachowania Polaków, którzy podczas akcji przeciwko członkom UPA zamordowali w wioskach niewinne, cywilne osoby, w tym kobiety i dzieci. – Dlatego przebaczamy, ale i prosimy o przebaczenie. […] Dlatego przyjeżdżamy tu co roku i chcemy usłyszeć, że Chrystus nas nie odrzuca, ale przytula do swojego serca i uczy nas miłości – powiedział.

– Najważniejsze, że jesteśmy, aby się modlić o wieczne zbawienie dla poległych i zabitych, i o pojednanie żywych. Ufamy, że Bóg Wszechmogący wypełni to jeszcze w naszym życiu – powiedział bp Witalij Skomorowski. Na zakończenie wszyscy odmówili modlitwę św. Jana Pawła II o pojednanie.

Łączy nas miłość

Po Mszy św. kilka osób zabrało głos. Polacy i Ukraińcy podkreślali znaczenie współpracy w dziele pojednania między narodami. – Trzeba zachować pamięć o ofiarach i zbrodniach, aby skutecznie hamować drzemiącą w ludzkiej naturze pokusę ulegania demonowi nienawiści – powiedział Mateusz Matkowski, attache konsularny RP w Łucku. Marcin Krzysztofik, dyrektor oddziału lubelskiego IPN zauważył, że wielu Polakom udało się przeżyć dzięki pomocy współbraci Ukraińców, którzy ostrzegali o możliwych atakach lub udzielali schronienia. – Ten prosty odruch w tamtych czasach był znakiem ludzkiej postawy, za którą wielu Ukraińców straciło życie – powiedział. Ks. prof. dr hab. Józef Marecki z Kolegium IPN, podkreślił, że nie byłoby obecnych Ostrówek, gdyby nie wysiłek wielu osób z Leonem Popkiem, na czele. Dodał, że w tej wielkiej, pozornie bezimiennej grupie, są kapłani i biskupi, lokalne władze, sąsiedzi Ukraińcy, polskie rodziny i wolontariusze, którzy od 30 lat przybywają, by pamiętać, że tam, gdzie są polskie mogiły, jest cząstka polskiej ziemi i polskie serca. – Jest wiele rzeczy, które nas dzielą […], ale jest jeszcze coś więcej, co nas łączy, co oznacza nasze mogiły – krzyż. […] Łączy nas miłość do wspólnej ziemi, łączy chrześcijaństwo – podkreślił z naciskiem.

Co dalej?

Leon Popek, dziękował wszystkim za udział w uroczystościach i za wieloletnią pracę na Wołyniu. Dziękował też współorganizatorom, zwłaszcza Towarzystwu Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej i Katolickiemu Stowarzyszeniu „Civitas Christiana”, które przygotowały folderki, pamiątkowe medaliki i pocztówki z nieistniejącym kościołem w Ostrówkach, a także ks. prof. Bernardowi Kołodziejowi z Poznania za obrazki z Jezusem i różańce. - Dzieją się małe cuda – zauważył. – Kto bowiem 30 lat temu mógł przewidzieć, że cmentarz będzie oczyszczony, że będzie szosa? […] Nie martwmy się więc, co będzie za rok, dwa. Bóg da siły i ludzi – powiedział. Dziękował też władzom w Lubomlu. Podkreślił wręcz wzorcowe relacje z tutejszą gminą Rivne i jej wójtem Wołodymyrem Kryżukiem. – Tak powinno być – powiedział. – Pojednanie powinno właśnie iść od dołu.

Uroczystości zakończyło złożenie kwiatów i zapalenie zniczy. Niektórzy pielgrzymi udali się jeszcze do Woli Ostrowieckiej czy na miejsce, gdzie stał kościół. W powrotnej drodze nawiedzono cmentarz w Rymaczach, gdzie pochowanych jest ok. 150 żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, którzy w 1944 r. polegli w bitwie z Niemcami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem