Reklama

W klimacie Świąt

2017-12-27 11:10

Monika Łukaszów
Edycja legnicka 53/2017, str. VII

Monika Łukaszów
Jasełka w wykonaniu przedszkolaków z Legnickiego Pola

Najpiękniejsze szopki bożonarodzeniowe, a także piękne kolorowe stroiki można było podziwiać podczas konkursu na najpiękniejszą szopkę, który od 37 lat organizuje Towarzystwo Przyjaciół Dzieci w Legnicy.

Na tegoroczny konkurs wpłynęło blisko 300 szopek i 150 stroików z całego Dolnego Śląska. Technika wykonania prac była dowolna. Jak się okazało niektóre z prac są bardzo pomysłowe i różnorodne, wykonane z różnego typu materiałów. Są szopki tradycyjne, drewniane, ale także szopki z piernika, plasteliny, szarego płótna, tektury, masy solnej, włóczki czy makaronu. Te swojego rodzaju arcydzieła wykonane są przez dzieci w świetlicach, szkołach i domach. Te powstające w domach, jak mówią ich twórcy, angażowały przy pracy całe rodziny. – Pracowała mama, tata, rodzeństwo, a czasami i dziadkowie – mówią dzieci, autorzy prac.

Rozstrzygniecie konkursu odbyło się 15 grudnia w Klubie Nauczyciela przy ul. Jordana w Legnicy. Tam zgromadzili się autorzy prac, ich rodziny oraz przyjaciele, a także legniczanie, którzy z wielkim zainteresowaniem oglądali eksponowane prace.

Reklama

Kazimierz Pleśniak, prezes Oddziału Miejskiego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Legnicy, mówi: – Wybór tradycyjnie był trudny. Wszystkie prace są wyjątkowe i piękne i jest ich bardzo dużo. W sumie nagrodziliśmy 103 szopki i aż 35 stroików w 4 kategoriach wiekowych. Wśród nagrodzonych jest szkoła w Bieniowicach, która na konkurs przysłała aż 30 prac.

– Od lat współpracujemy z TPD i bierzemy udział w wielu inicjatywach organizowanych przez nich. Dobro dzieci leży nam na sercu – mówi Dyrektor szkoły w Bieniowicach. – Nasza szkoła kultywuje tradycje bożonarodzeniowe i dlatego zachęcamy naszych uczniów i ich rodziców do udziału w tym konkursie. Mamy zdolne dzieci i chętnie współpracujących z nami rodziców, dlatego odzew był tak duży. I w efekcie jest nagroda, jaką dzisiaj otrzymaliśmy – dodaje Dyrektor.

Podczas spotkania publiczność, oprócz podziwiana eksponowanych prac, miała także okazję obejrzeć jasełka w wykonaniu dzieci z Przedszkola w Legnickim Polu

Nagrodzone szopki można oglądać przez cały styczeń w Muzeum Miedzi w Legnicy oraz w Zamku Piastowskim.

Tagi:
szopki

Krakowscy szopkarze odebrali certyfikat UNESCO

2019-05-23 07:11

md / Warszawa (KAI)

W siedzibie Departamentu Ochrony Zabytków MKIDN przedstawiciele Krakowa oraz środowiska krakowskich szopkarzy odebrali certyfikat wpisu na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. – Krakowskie szopkarstwo jest dobrem światowym – mówiła wiceminister kultury Magdalena Gawin.

Ł.ukasz Kaczyński
Szopki krakowskie to cudne arcydzieła sztuki

Na spotkaniu obecni byli prof. Sławomir Ratajski - sekretarz generalny Polskiego Komitetu ds. UNESCO, ambasador Krystyna Żurek z Departamentu Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, dr hab. Katarzyna Smyk – przewodnicząca Rady ds. Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, Robert Piaskowski – pełnomocnik Prezydenta Krakowa ds. kultury, Adam Świerz – zastępca dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Krakowa oraz Katarzyna Zalasińska – dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków w MKiDN.

Do Warszawy pojechali także przedstawiciele szopkarzy krakowskich, dzięki których pasji i pracy tradycja szopek krakowskich jest ciągle żywa.

Wiceminister kultury Magdalena Gawin podkreśliła, że szopkarstwo jest pierwszym niematerialnym dziedzictwem z Polski na liście. - Szopkarstwo, którego tradycja sięga XIX wieku, do tej pory było częścią historii Krakowa, historii Polski, a teraz jest dobrem światowym. Entuzjazm po wpisie w zeszłym roku pokazał, jak bardzo Polacy się z tego cieszą – mówiła.

- Cieszymy się szopkami krakowskimi, ale jednocześnie mamy nadzieję, że będą kolejne polskie wpisy na liście, choć na pewno ten pierwszy pozostanie wyjątkowy – dodała Gawin.

Przedstawiciel szopkarzy Dariusz Czyż podziękował wszystkim osobom, które były zaangażowane w proces wpisania szopkarstwa na listę niematerialnego dziedzictwa. - To dla naszego środowiska wielkie wydarzenie, dzisiaj oficjalnie zamykamy ten proces – podkreślał, zapraszając na kolejny konkurs szopek krakowskich" - powiedział.

- Ten certyfikat jest świadectwem, że jedna z najpiękniejszych tradycji Krakowa została wpisana na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO – powiedział Robert Piaskowski, odbierając certyfikat.

Jak zaznaczył, „wpis daje początek serii wielu pięknych tradycji z całej Polski, których wartość uniwersalna, unikalność i waga mają dla cywilizacji człowieka bezcenne znaczenie”. Podkreślał, że to właśnie dzięki wpisaniu szopkarstwa na prestiżową listę UNESCO, ludzie na całym świecie dowiedzieli się o tym pięknym zwyczaju kulturowym.

Decyzja o wpisie tradycji budowy krakowskich szopek na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO zapadła na posiedzeniu komitetu, które odbyło się 29 listopada 2018 r. na Mauritiusie. To pierwszy taki wpis dotyczący niematerialnego dziedzictwa z Polski.

Tradycja szopek w Krakowie sięga XIX w. Ich wyrobem zajmowali się wówczas murarze i inni rzemieślnicy z krakowskich przedmieść. Szopka musi być budowlą wieżową i zawierać szczegóły charakterystyczne dla architektury Krakowa. Najczęściej szopki są budowane na wzór miejscowych kościołów. Szopkarze najchętniej odtwarzają fronton bazyliki Mariackiej oraz wieże i kopuły katedry na Wawelu. Często w szopce poprzez figurki przedstawione są historyczne i współczesne wydarzenia społeczne w Krakowie, w kraju i na świecie. Szopkowe figurki często są wprowadzane w ruch za pomocą różnych mechanizmów, a ich dodatkowym efektem jest iluminacja.

Konkurs na najpiękniejszą szopkę krakowską organizowany jest od 1937 roku. Co roku bierze w nim udział ok. 50 szopkarzy z kategorii seniorów i kilkuset w kategoriach dziecięcych i młodzieżowych. Twórcami szopek są osoby w różnym wieku i o różnym statusie zawodowym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem