Reklama

Polska

Anioł na trudne czasy

Sanktuarium św. Michała Archanioła w Monte Sant’Angelo we Włoszech to miejsce wielu łask, nawróceń i cudów. Powstało w V wieku. Według źródeł, podczas pierwszego objawienia w 490 r. w tym miejscu św. Michał Archanioł powiedział: „Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane”. Do sanktuarium pielgrzymowało wielu papieży, przywódców państw i świętych. Wśród nich: Franciszek z Asyżu, Brygida Szwedzka, Ojciec Pio, kard. Angelo Giuseppe Roncalli (późniejszy Jan XXIII) i Jan Paweł II. Tym jednym z najsłynniejszych sanktuariów świata opiekują się polscy zakonnicy ze Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła – michalici. Z rektorem sanktuarium ks. Władysławem Suchym CSMA rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP

Niedziela Ogólnopolska 1/2018, str. 10-12

[ TEMATY ]

spotkania

Krzysztof Tadej

Ks. Władysław Suchy CSMA, rektor sanktuarium św. Michała Archanioła w Monte Sant’Angelo, co roku przyjmuje w sanktuarium 400-500 czytelników „Niedzieli”, którzy tam pielgrzymują z edycją rzeszowską tygodnika, pod przewodnictwem ks. Józefa Kuli

KRZYSZTOF TADEJ: – We Włoszech istnieje wiele wspaniałych sanktuariów, tysiące ludzi przyjeżdża jednak tutaj, do sanktuarium św. Michała Archanioła w Monte Sant’Angelo. Dlaczego?

KS. WŁADYSŁAW SUCHY CSMA: – Rzeczywiście przybywa tu wiele osób. Nie robimy dokładnych statystyk, ale to mniej więcej od 1,5 do 2 mln ludzi rocznie. To fenomen, który narasta. Przyjeżdżają ludzie z różnych krajów świata. Szukają pomocy u św. Michała Archanioła. Dla mnie to znak, że coraz więcej osób odczuwa obecność zła w świecie. Chcą zawierzyć swoje życie i wytrwać w walce ze złem. To również znak, że wiele osób cierpi w związku z działaniem złego ducha, które przejawia się m.in. rozwodami i kłótniami w rodzinach.

– To miejsce pod każdym względem wyjątkowe. Również dlatego, że aby wejść do sanktuarium, należy pokonać wyjątkową drogę. Zejść w dół po 86 XIII-wiecznych kamiennych schodach. Wtedy ukazuje się grota św. Michała Archanioła – miejsce jego objawień.

– Wielu pielgrzymów, wchodząc do niej, doznaje niebywałego spokoju. Mówią, że panuje tam szczególna, mistyczna atmosfera. Patrząc na znajdujące się w niej skały, można sobie wyobrazić, że przez 15 wieków istnienia sanktuarium zostały one nasączone modlitwami, wiarą i prośbami o potrzebne łaski.
To miejsce dostępne dla wszystkich. Chorzy, na wózkach, ci, którzy mają kłopoty z poruszaniem się, bez problemów mogą się dostać do groty, korzystając z wind i udogodnień, które są dla nich przygotowane.
Chcę podkreślić, że łaska Boża nie jest ograniczona do jakiegoś obszaru. Pan Bóg działa wszędzie. Ale o sanktuariach możemy powiedzieć, że są szczególnymi miejscami. Kiedyś papież Paweł VI stwierdził, że to „kliniki ducha”. W nich można zaleczyć rany, urazy, porzucić nałogi, zmienić swoje życie. I to się właśnie tutaj dzieje. Obserwuję to każdego dnia.

– Jakie konkretne łaski w ostatnim czasie szczególnie Ksiądz zapamiętał?

– Jest ich bardzo dużo. Opowiem o 21-letnim chłopaku z Sycylii. Był chory na nowotwór. Przyjechał z odległego o 25 km Szpitala Ojca Pio w San Giovanni Rotondo. Modlił się w grocie św. Michała Archanioła, a potem uczestniczył we Mszy św. I jak później nam powiedział, podczas Eucharystii poczuł się „wewnętrznie dotknięty”. Jakby energia przeszła przez jego ciało. Po powrocie do domu zrobiono mu badania. Okazało się, że choroba zniknęła. Nie było śladu po nowotworze.
Oczywiście, otrzymanie łaski, np. uzdrowienie, to nie jest jakaś sprawa mechaniczna. „Przyjadę, pomodlę się i na pewno, na 100 proc. minie choroba”. Nie, tak się nie dzieje. Ale widzę, że każdy, kto z wiarą przychodzi do tego miejsca, otrzymuje od Pana Boga to, co jest dla niego najważniejsze.

– A Ksiądz? Czy on też doznał tu wielu łask? Czy życie Księdza w jakiś sposób się zmieniło? Myślenie o życiu, o kapłaństwie?

– Każdy dzień w tym sanktuarium to dla mnie wielka łaska. Widzę, jak Pan Bóg działa, jak zmienia serca ludzi. A to ugruntowuje moją wiarę.
Zdarza się, że słyszę od kogoś: „Jestem tutaj, ale wcale nie zamierzałem przyjechać do sanktuarium św. Michała. Pomyliłem drogę. Wstąpiłem z ciekawości i coś się we mnie zmieniło”. Albo inna sytuacja. Przyjechało małżeństwo, które straciło 9-letnie dziecko. Modlili się w grocie, z płaczem i wielkim cierpieniem w sercach. Później przyszli do mnie. Powiedzieli, że zrozumieli dopiero tutaj, co jest sensem życia i kim jest Pan Bóg. „Chcieliśmy mieć dziecko tylko dla siebie, na własność. Pan Bóg miał inne plany. Tu zrozumieliśmy, co to jest życie i szczęście wieczne”. Kiedy spotykam się z takimi sytuacjami, kiedy rozmawiam z ludźmi, pocieszam ich, spowiadam, to następuje u mnie pogłębienie charyzmatu zakonnego. Założyciel naszego zgromadzenia bł. ks. Bronisław Markiewicz wskazał św. Michała Archanioła jako przewodnika, który ma nas prowadzić do uwielbienia Boga. Nasza posługa na być hymnem dla Boga w konkretnych warunkach, w codziennych obowiązkach. Zgodnie z hasłem: „Któż jak Bóg!”. I tak staram się czynić.

– Nieraz mówi Ksiądz do pielgrzymów: „Nie przyjeżdżajcie tylko po to, żeby zobaczyć atrakcję turystyczną czy dotknąć kamieni, które są z tego czy tamtego wieku. Przyjedźcie na pół dnia albo na dłużej. Pójdźcie się pomodlić, w ciszy...”.

– Zachęcam do tego. Proponuję, żeby nawiedzenie sanktuarium nie trwało pół godziny czy godzinę. Aby ten pobyt nie polegał na szybkim obejrzeniu miejsca i kupieniu kilku pamiątek. Istotą jest wyciszenie umysłu i otwarcie serca na Boga. A także przemyślenie swojego życia, postępowania. Św. Michał Archanioł obiecał, że tutaj będą przebaczone grzechy ludzi. I warto z tego skorzystać, aby rozpocząć nowe życie.
Jeśli ktoś przyjedzie na dłużej, to oprócz tego, że się pomodli i będzie uczestniczyć w nabożeństwach, może też zobaczyć dwa wyjątkowe muzea w sanktuarium. Opowiadają one o 15 wiekach historii tego miejsca. Są tam świadectwa wiary, dzieła sztuki, dary wotywne świadczące o tym, jak Pan Bóg działał w Monte Sant’Angelo w różnych okresach historii.

– Wspomniał Ksiądz o pamiątkach. Jedną z nich są malutkie białe kamyki z groty...

– To kawałeczki skał z miejsca objawień, które są uważane przez wielu za relikwie. Jak wiemy, anioł, św. Michał, nie ma ciała, więc nie można mieć relikwii np. z kości czy ubrania. Kamyki są symbolem jego obecności w tym miejscu i czterech objawień. Ostatnie z nich miało miejsce w 1656 r., gdy miejscowy biskup z wiernymi modlili się do św. Michała i prosili o uwolnienie miasta od śmiercionośnej zarazy. Według źródeł, św. Michał objawił się biskupowi i powiedział, żeby mieszkańcy zabrali z groty kamień, wyryli na nim krzyż i hebrajskie imię Michael, co znaczy „Któż jak Bóg”. Obiecał, że osoby, które będą go nosiły z wiarą, zostaną uwolnione od zarazy. Tak zrobili i zaraza nie dotknęła miasta.
Często w ciągu wieków kamienie z groty były brane jako kamienie węgielne pod budowę nowych świątyń. Tak się stało np., gdy budowano słynne sanktuarium na wyspie Mont Sant-Michel we Francji. Dzisiaj kamyczki są symbolem wiary. Mają przypominać, żeby opierać nasze życie na skale, czyli na Chrystusie. I mają przez to pomagać zwyciężać zło każdego dnia.

– Czy wszyscy zakonnicy w sanktuarium to Polacy?

– W naszej wspólnocie michalickiej jest 9 osób – 7 kapłanów i brat zakonny to Polacy. Jeden nowicjusz w naszej wspólnocie jest Włochem. W sanktuarium są również siostry zakonne, michalitki. Mają dużo pracy w sanktuarium, ale również prowadzą znajdujący się tuż obok Dom Pielgrzyma. Korzysta z niego wiele osób, zatrzymując się w nim często na kilka dni, aby doświadczyć wspaniałej atmosfery tego miejsca i podziwiać półwysep Gargano.

– Polacy rozpoczęli opiekę nad tym wyjątkowym sanktuarium 13 lipca 1996 r. I od tego czasu wiele się zmieniło. Michalici m.in. odrestaurowali kościół główny, zbudowali muzea, kaplicę pojednania z nowymi konfesjonałami, odbudowali Dom Pielgrzyma, wymienili organy...

– Nie mając grosza w kieszeni, rozpoczęliśmy działania, które kosztowały miliony euro. Patrząc po ludzku, racjonalnie jest to nie do wytłumaczenia. Ale udało się. Na początku zawierzyliśmy wszystko św. Michałowi. I teraz podkreślamy, że to dzieło jego i Opatrzności Bożej.

– Św. Michał Archanioł jest symbolem walki z szatanem, z siłami zła. Czy Ksiądz w tych wszystkich działaniach odczuwał kiedyś działania takich sił?

– Proszę pana... Takie zdarzenia zacząłem już traktować jako coś normalnego. Kiedy chcemy zrobić coś ważnego dla sanktuarium, coś dobrego, to zawsze nasilają się niespodziewane przeciwności i ataki. Tak samo się dzieje, gdy zbliża się uroczystość św. Michała Archanioła. Pojawiają się trudne i dziwne sytuacje.

– To znaczy?

– Gdy przystąpiliśmy do odbudowy sanktuarium, to np. pojawiły się sprzeciwy z różnych stron; zamieszczano w prasie artykuły przeciwko nam, powoływano komitety protestacyjne. Kolejne działania nastąpiły, gdy budowaliśmy kaplicę spowiedzi. Była ona bardzo potrzebna, bo wielu ludzi chciało korzystać z sakramentu pojednania. Ale ciągle pojawiały się jakieś trudności. W którymś momencie zablokowano nam tę budowę. Było też wiele innych działań, które – moim zdaniem – nie były spowodowane np. złośliwością ludzi, ale właśnie działaniem złego ducha.

– Jak Ksiądz wówczas reagował?

– Bardzo spokojnie. Spokój, modlitwa i zawierzenie wszystkiego Bogu to najlepsze sposoby na pokonanie trudności.

– Czy w tym wyjątkowym dla całego Kościoła katolickiego miejscu mogę prosić Księdza o modlitwę za czytelników tygodnika „Niedziela”?

– Z radością to uczynię. Tym bardziej że czujemy się bardzo związani z tygodnikiem „Niedziela”. Co roku przyjeżdża do nas pielgrzymka, nieraz nawet 400-500 osób, która jest organizowana przez rzeszowską edycję tygodnika „Niedziela”. Będziemy się tutaj modlić za czytelników pisma, całą redakcję „Niedzieli” i tych wszystkich, którzy są sercem związani z tym miejscem, ale z różnych powodów nie mogą do nas przybyć.
Przy tej okazji chcę również zapewnić o modlitwach za wszystkich czcicieli św. Michała Archanioła. Modlimy się teraz również za tych, którzy obecnie przyjmują w polskich parafiach wierną kopię figury św. Michała. To figura z naszego sanktuarium peregrynująca po Polsce.

2018-01-03 10:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O nową wrażliwość wiary

– Każdego roku 24 maja w uroczystości odpustowe Matki Bożej Klewańskiej będą organizowane Spotkania Kresowian. Tegoroczne ma trzy hasła: historia, kultura oraz edukacja – mówi ks. Kazimierz Małżeński CM.

Kamil Krasowski: W maju tego roku kościół św. Mikołaja w Skwierzynie zostanie podniesiony do tytułu sanktuarium Matki Bożej Klewańskiej, Patronki Rodzin przybyłych z Kresów. Co ta decyzja oznacza dla parafii i kościoła w Skwierzynie? Czy coś zmienia?

Ks. Kazimierz Małżeński CM: Powinno zmienić dużo, dlatego że trzeba budować nową wrażliwość wiary, otwartą na tych, którzy będą do nas pielgrzymować. I trzeba budować taką świadomość wiary, która miałaby odwagę świadczyć, przetwarzać rzeczywistość. Do uroczystości ogłoszenia naszego kościoła sanktuarium przygotowujemy się już duchowo. Jego pierwszym elementem jest peregrynacja Cudownej Ikony po rodzinach parafii. Z tej okazji jest przygotowany specjalny modlitewnik.
Drugi nurt przygotowania polega na tym, że codziennie ktoś w parafii odmawia Różaniec w intencji całej wspólnoty. Chodzi o to, abyśmy duchowo byli przygotowani na to wydarzenie. Trzeci kierunek przygotowań to misje parafialne ukierunkowane na sanktuarium.
To są podstawowe elementy, które tworzą naszą drogę duchową. Jest ona też wyrazem wdzięczności dla ordynariusza diecezji bp. Tadeusza Lityńskiego za podjęcie tej decyzji. W każdą środę podczas Nowenny do Matki Bożej Klewańskiej za jego zgodą szczególnie gorąco modlimy się w intencji chorych na nowotwór. Jest cudowne uzdrowienie, są znaki. Modlimy się i prosimy w intencji tych ludzi.

Czy parafianie składają świadectwa łask doznanych za przyczyną Matki Bożej Klewańskiej?

Zbieramy takie świadectwa – zarówno prośby, jak i podziękowania. Czekamy na to wszystko, co Matka Boża pozwoli nam jeszcze przeżyć.

Centralne uroczystości związane z ogłoszeniem sanktuarium odbędą się w maju tego roku w Skwierzynie.


Tak. Są to trzy dni uroczystego triduum. W pierwszym dniu – w piątek 22 maja organizujemy wydarzenie w dwóch blokach. Pierwszy to spotkanie młodych z Kresami i świadkami Kresów – film, konkursy, wystawa, nagrody za prace itd. Natomiast wieczorem chcemy zorganizować rekonstrukcję przyjazdu klewanian do Skwierzyny, pojawią się więc stary pociąg, stare wagony, wozy drabiniaste, które uratowały się jeszcze na Wschodzie, stare walizki oraz grupa rekonstruktorów. Z pociągu wyniesiemy obraz Matki Bożej Klewańskiej – jednak już nie zwinięty, tylko przygotowany. I chcemy takim uroczystym pochodem, bardzo radosnym, z maryjnymi pieśniami kresowymi przejść na rynek. Tam odbędzie się oficjalne powitanie obrazu. O 21. zakończymy pierwszy dzień Apelem Jasnogórskim.
Sobota 23 maja to szczególny dzień, który będzie nosił tytuł „W służbie Rzeczypospolitej i Pokoju”. Chcemy, żeby przy tym sanktuarium, przy drugim kościele Świętego Zbawiciela powstało Centrum Pamięci, Modlitwy i Wsparcia dla funkcjonariuszy i żołnierzy pełniących misję pokojową. To Centrum będzie nosiło imię biskupów polowych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Po Mszy św. będzie przemarsz formacji mundurowych na rynek. Tam odśpiewamy wspólnie hymn i rozpoczniemy festyn narodowo-kresowy.
Trzeci dzień 24 maja to Liturgia ogłoszenia sanktuarium, która odbędzie się o godz. 11. Przewodniczyć jej będzie bp Tadeusz Lityński, który swoją decyzją uruchomił to wydarzenie. I to jest bardzo piękne. Później będziemy się cieszyć, bawić, kosztując dobrych potraw polowych.
Chcemy zaprosić na te uroczystości klewanian. Co więcej, ksiądz biskup życzyłby sobie, żeby każdego roku 24 maja w uroczystości odpustowe Matki Bożej Klewańskiej organizować Spotkanie Kresowian. Tegoroczne ma trzy hasła: historia, kultura oraz edukacja.

W naszej diecezji przybywa sanktuariów, miejsc kultu, modlitwy. Takie miejsce powstanie już niebawem w Skwierzynie. Jak Ksiądz uważa, co należy zrobić, by owoce tego wydarzenia „rozlały się” nie tylko w parafii, ale całej diecezji?

Wydaje mi się, że każde wydarzenie trzeba dobrze zakorzenić, zakorzenić w doświadczeniu wiary i Kościoła. Ale doświadczeniu wiary i Kościoła, które wypowiada się przez czasami bardzo dramatyczną, bolesną historię konkretnych ludzi. I wówczas takie zakorzenienie owocuje głębokimi relacjami z Jezusem, z Kościołem i odwagą świadectwa, czyli przekazywania. Żeby to zakorzenienie rzeczywiście było bardzo owocujące, nie można zapomnieć o drugim zakorzenieniu – w historię, kulturę. Wówczas doświadczenie sanktuarium, wiary i modlitwy ma źródło, ma twarz konkretnych ludzi. Wtedy ono żyje. Ufam, że przy każdym sanktuarium, które się tworzy, tak właśnie będzie się działo.

Ks. Kazimierz Małżeński CM jest misjonarzem św. Wincentego a Paulo. Pochodzi z naszej diecezji. Od trzech lat pełni posługę proboszcza w parafii św. Mikołaja w Skwierzynie.

CZYTAJ DALEJ

Dwukrotnie ocalony

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 23

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Arturo Mari/L'Osservatore Romano

Jan Paweł II zawierzył Maryi całe życie i Ona go nigdy nie opuściła, zwłaszcza w najbardziej dramatycznych chwilach.

Maryja dwukrotnie ocaliła życie Jana Pawła II i cały czas otaczała go płaszczem swojej opieki. Jako papieski fotograf najbardziej dramatyczne chwile przeżyłem w czasie zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 r. Kiedy papież wyjeżdżał na audiencję swoim papamobile, zawsze byłem blisko niego. Tamtego dnia było podobnie. Znajdowałem się wtedy zaledwie metr od Jana Pawła II. Kiedy padły strzały, zobaczyłem jego upadającą postać. Usłyszałem dwa strzały. Poczułem się, jakbym tracił własnego ojca. Nie wiem, jak mogłem w tamtym momencie fotografować, miałem jednak pewność, że trzeba dokumentować, robić zdjęcia nawet w takich chwilach. Kiedy więc padły strzały, nie opuściłem ręki z aparatem i nadal robiłem zdjęcia. Myślę, że moją ręką kierowała wtedy Matka Boża, bo w takim momencie po prostu nie wiem, czy sam z siebie mógłbym to uczynić.

Trzy dni po tym wydarzeniu zostałem poproszony o zrobienie zdjęcia papieżowi – jako dowodu, że przeżył zamach. Wszedłem dyskretnie do jego pokoju w poliklinice Gemellego, a Ojciec Święty powiedział do mnie: „Widzisz, mój synu, Matka Boża mnie uratowała. Żyjemy, Arturo, Maryja nas uchroniła”. Wielką radość stanowiło dla mnie fotografowanie Ojca Świętego na łóżku szpitalnym, by potwierdzić ludziom, że on żyje...

Rok później Ojciec Święty był w Fatimie, aby podziękować Maryi za ocalenie życia. Spotkał się wtedy z s. Łucją, świadkiem objawień fatimskich. To właśnie podczas tej pielgrzymki, dokładnie 13 maja 1982 r., Maryja drugi raz ocaliła życie Jana Pawła II – jestem o tym przekonany. Po spotkaniu z wiernymi, kiedy Ojciec Święty wchodził do sanktuarium, kątem oka dostrzegłem ciemną postać. Instynktownie się odwróciłem i uderzyłem napastnika ciężką torbą. Niestety, udało mu się zranić Jana Pawła II w okolicach pasa. Na pewno było to bolesne zranienie, jednak papież kontynuował swój pobyt w Fatimie. Ileż on miał w sobie duchowej siły! Wszedł do sanktuarium, ukląkł przed figurą Matki Bożej Fatimskiej w Kaplicy Objawień, odmówił modlitwę, a następnie założył na ręce Maryi złoty różaniec. A pocisk, którym go zraniono 13 maja 1981 r., został umieszczony w koronie figury Matki Bożej Fatimskiej jako wotum dziękczynne (na zdjęciu).

Tłumaczenie z języka włoskiego: ks. Mariusz Frukacz

Arturo Mari
wybitny fotograf sześciu papieży. Podczas pontyfikatu Jana Pawła II wykonał blisko 6 mln zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymkowe wyzwania.

2020-07-04 19:35

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Ks. Jarosław Grabowski

pielgrzymowanie

Niedziela TV

Abp Wacław Depo metropolita częstochowski w rozmowie z ks. Jarosławem Grabowskim redaktorem naczelnym „Niedzieli” porusza temat pielgrzymowania w obliczu pandemii. Pełny zapis rozmowy TUTAJ

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję