Reklama

Gwiazda Betlejemska

2018-01-03 12:37

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 1/2018, str. II

Comugnero Silvana/fotolia.com

Pojawienie się Chrystusa na ziemi zostało ogłoszone trzem Mędrcom ze Wschodu przez ukazanie się gwiazdy: „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon»” (Mt 2,1-2).

Gwiazda na starożytnym Wschodzie i w ogóle w starożytności była symbolem króla i władcy. Wszystkie wielkie postaci starożytności, zwłaszcza królowie, mieli swoje gwiazdy (Aleksander, Cezar, August). Gwiazda oznaczała bieg ich życia, była ich gwiazdą opiekuńczą. Stary Testament, zapowiadając Mesjasza, nazwał Go gwiazdą: „Wschodzi gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło” (Lb 24,17). Zdaniem niektórych uczonych, zdanie to brzmiało po aramejsku, czyli w języku używanym w czasach Jezusa, „Mesjasz wschodzi z Jakuba”. Mędrcy przybyli do Jerozolimy, ponieważ ujrzeli znak, który w ich mniemaniu był gwiazdą oczekiwanego „króla żydowskiego”: „Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie” (Mt 2,2). Jak mówi antyfona w Nieszporach na święto Objawienia: „Gwiazda owa jaśnieje jak płomień, i Boga, Króla królów, oznacza”.

Jak należy tłumaczyć tę gwiazdę? I czy w ogóle to była jakaś gwiazda? W Kościele starożytnym św. Jan Chryzostom (ok. 350 – 407), biskup i kaznodzieja, w homiliach na Ewangelię wg św. Mateusza głosił: „Że nie była to zwyczajna gwiazda, a nawet, jak mi się wydaje, nie była to w ogóle gwiazda, lecz niewidzialna moc, która przyjęła taką postać – wynika to, jak przypuszczam, z drogi, którą obrała. Nie ma rzeczywiście ani jednej gwiazdy, która się porusza w tym kierunku”.

Reklama

W znacznej części tradycji Kościoła podkreślano jej cudowny aspekt. Tak jest już u św. Ignacego z Antiochii (zm. ok. 100 r.), biskupa i męczennika: „Zabłysła na niebie gwiazda ponad wszystkie gwiazdy, a światło jej było niewypowiedziane i zadziwiła swoją nowością. Wszystkie inne gwiazdy razem ze słońcem i księżycem chórem ją otoczyły, a ona dawała więcej światła niż wszystkie pozostałe. I zaniepokoiły się, skąd ta nowość tak do nich niepodobna. Wówczas to zginęła wszelka magia i znikły wszelkie więzy złości, skończyła się niewiedza i upadło dawne królestwo, kiedy Bóg objawił się jako człowiek w nowości życia wiecznego: zaczynało się spełniać to, co Bóg postanowił. Toteż wszystko było poruszone, bo przygotowywało się unicestwienie śmierci”.

Mimo to szukano też astronomicznego wyjaśnienia zjawiska tajemniczej gwiazdy. Słynny astronom niemiecki Jan Kepler (1572 – 1630) uznał ją za gwiazdę powstałą w wyniku koniunkcji planet Jowisza i Saturna w 7 roku przed Chrystusem. Niektórzy uczeni identyfikowali ją z kometą Halleya, inni prawdę o gwieździe sprowadzali do nadzwyczajnego, trudnego do zidentyfikowania zjawiska astronomicznego lub do symbolu nawiązującego do słupa ognistego z Księgi Wyjścia.

W jednym z apokryfów opisano gwiazdę, odwołując się do testamentu Adama: Mędrcy „wzięli więc tablice Nakazów z archiwów królestwa i znaleźli w pewnym przykazaniu, które pozostawił Adam swojemu synowi, Setowi, takie słowa: «Nie może się zdarzyć, że Bóg przyjmie ciało z człowieka i zstąpi na ziemię, ale gdyby to nastąpiło, to pośród nieba pojawi się gwiazda, której blask rozciągnie się od nieba do ziemi, a pośrodku niej będzie dziewica, siedząca na najjaśniejszym tronie i trzymająca najpiękniejsze Dzieciątko, na którego głowie będzie korona ze światła, a Jego ręce będą trzymały niebo i ziemię, bo On jest Bogiem świata. Jest więc rzeczą konieczną szukać miejsca, w którym narodziło się to Dzieciątko, które spowodowało pojawienie się na niebie tej gwiazdy, i należy Mu złożyć w darze złoto, kadzidło i mirrę, które przodkowie przynieśli na Górę Skarbów, na którą zstąpił z raju Adam»” („Ewangelia Arabska Jana”).

Należy uznać, że ta wyjątkowa gwiazda mówi nam raczej o teologii i jej pełne znaczenie uwidacznia się w refleksji teologicznej, a nie w obszarze astronomii. Tylko Mędrcy ujrzeli ją na Wschodzie, tylko oni potrafili odczytać celowość jej ruchów i tylko ich prowadziła do miejsca narodzin Jezusa. Była to więc wyłącznie „ich” gwiazda i bezcelowy byłby trud astronoma, by odkryć ją w jakimkolwiek gwiazdozbiorze. Tak więc mamy tu zjawisko nadprzyrodzone, nadzwyczajne, jednorazowe. O cudownym charakterze Gwiazdy Betlejemskiej ma świadczyć jej zachowanie w drodze z Jerozolimy do Betlejem: „A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2,9). Według „Protoewangelii Jakuba”, nawet wsunęła się do groty i zatrzymała nad głową Dzieciątka.

W sztuce przedstawiano często gwiazdę, która prowadziła Mędrców, w postaci unoszącego się na niebie Dzieciątka Jezus w aureoli z wpisanym w nią krzyżem albo jako monogram Chrystusa utworzony przez skrzyżowanie pierwszych liter słów greckich: Jezus Chrystus – I (iota) oraz X (chi), zwanym również mononogramem gwiaździstym.

Tagi:
Gwiazda betlejemska

Gwiazda Jezusa

2019-01-02 12:59

Ks. Robert Grzybowski
Edycja podlaska 1/2019, str. VIII

Graziako

Przeżywając dziś uroczystość Objawienia Pańskiego, można zadać sobie pytanie o najważniejszą gwiazdę w naszym życiu. Wieloznaczność słowa „gwiazda” może być przy tym inspirująca, ponieważ wypływa także ze Słowa Bożego. Mędrcy zobaczyli na wschodzie gwiazdę Jezusa Chrystusa i idą za nią, aby oddać Jemu hołd. Stąd można wyprowadzić hipotezę, że każdy człowiek idzie za jakąś gwiazdą. Może to być gwiazda Jezusa Chrystusa albo kogoś innego. Otrzymujemy dziś objawienie gwiazdy Syna Bożego i znaki, które jej towarzyszą.

Gwiazda prawdziwa

Jezus Chrystus jest nazywany Wschodzącym Słońcem, czy Gwiazdą Zaranną, która objawia się na wschodzie. Warto przy tym zauważyć, że chodzi o coś więcej niż „ciało niebieskie”, ponieważ ta „gwiazda, którą widzieli, gdy wschodziła, prowadziła ich aż do miejsca, gdzie znajdowało się Dziecko. Tam się zatrzymała”. Zwykłe gwiazdy raczej biegną po ustalonej orbicie i się nie zatrzymują. Gwiazda prawdziwa prowadzi zawsze do Jezusa Chrystusa i tam się zatrzymuje. Ktoś, kto zrozumiał sens ukazania się tej gwiazdy, czyli dzisiejszej uroczystości, nie może pozostać w swoim domu, ale wyrusza w drogę. Ponadto żyjąc w cieniu gwiazdy Jezusa Chrystusa, każdy człowiek jest bezpiecznie prowadzony do prawdziwego domu. „Gdy weszli do domu, zobaczyli Dziecko z Jego Matką, Maryją”. Gwiazda prawdziwa wyprowadza z pozornych domostw, a przyprowadza do prawdziwego domu, który rozpoznaje się obecnością Dziecka z Maryją. Dziś jest nam objawione, że domy i serca bez Jezusa i Maryi są domami bez serca albo bezdomnymi sercami. Tylko ten widok może rozradować serce, gdyż „na ten widok rozpromienisz się radością, a twoje serce przepełni wzruszenie”. Objawienie Pańskie otwiera na radość, która jest pokorna i hojna. Prorok Izajasz przepowiedział: „Przyniosą złoto i kadzidło i będą z radością głosić chwałę Pana”. Człowiek wpatrzony w prawdziwą gwiazdę będzie potrafił uczcić Boga, otwierać swoje serce oraz składać Mu piękne i pachnące dary. Tylko serce otwarte na objawienie Boże może inną drogą wracać do swojej ojczyzny. Nawet kiedy ciemność okrywa ziemię i mrok spowija narody, to ci wszyscy, którym została objawiona tajemnica Pańska, nie błądzą, gdyż chodzą w blasku i światłości Jezusa Chrystusa.

Gwiazdy tymczasowe

Wszyscy, którzy pójdą za innymi gwiazdami znajdą się w kondycji Heroda. Tutaj dominuje ciemność i całkowity brak rozeznania. Niby jest jakaś ciekawość, bo dokładnie wypytuje, ale jest ona całkowicie pasywna, bo nie poparta krokami. Bez objawienia Pańskiego można pozostać w swoim pałacu, ale nigdy nie doświadczyć domu. Gwiazdy tymczasowe pospadają w mgnieniu oka w konfrontacji z Gwiazdą prawdziwą, bo przerażą się jak Herod i spalą ze wstydu. Bez objawienia Pańskiego jesteśmy skazani na życie smutne, bo bez widoku na wieczność; zamknięte jak szkatuła, której nie można otworzyć i schematyczne, bo nie widzące innych dróg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Maryja jest kobietą, uczennicą i metyską

2019-12-13 09:44

kg (KAI) / Watykan

Maryja jest kobietą, uczennicą i metyską, ale też jako Pani z Guadalupe Matką i Królową ludu Ameryki Łacińskiej, jak również całego Kościoła – przypomniał Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczył w bazylice św. Piotra w Watykanie 12 grudnia, w uroczystość Matki Bożej z Guadalupe. Koncelebrowali ją wraz z nim liczni kardynałowie, biskupi i księża, głównie z Ameryki Łacińskiej, w tym dwaj kardynałowie kurialni: Marc Ouellet - prefekt Kongregacji ds. Biskupów i przewodniczący działającej w jej ramach Papieskiej Komisji dla Ameryki ŁŁacińskiej i Leonardo Sandri - prefekt Kongregacji Kościołów Wschodnich.

Grzegorz Gałązka

Liturgia była sprawowana niemal w całości po hiszpańsku, z wyjątkiem pierwszego czytania - z Listu św. Pawła do Galatów - które wygłoszono po portugalsku, psalmu responsoryjnego - po włosku i aklamacji "Alleluja" - po łacinie. Oprawę muzyczną zapewniły chór Kapeli Sykstyńskiej oraz zespoły wokalno-muzyczne rzymskich uczelni - Kolegium Latynoamerykańskiego i "Mater Ecclesia".

W krótkim improwizowanym kazaniu Ojciec Święty podkreślił na wstępie, że dzisiejsza uroczystość, przygotowane na nią teksty liturgiczne i wystawiony przy ołtarzu obraz Matki Bożej z Guadalupe nasunęły mu trzy dotyczące Jej określenia: pani-kobieta, matka i metyska.

"Maryja jest kobietą i panią, jak mówi Nican mopohua [dokument z połowy XVII, dotyczący objawienia guadalupańskiego - KAI]. Ukazała się jako kobieta i ukazuje się z innym jeszcze orędziem, to znaczy jest kobietą, panią i uczennicą" – tłumaczył kaznodzieja. Zwrócił uwagę, że św. Ignacy Loyola lubił nazywać Ją Naszą Panią i "tak jest rzeczywiście, nie próbuje być kimś innym, ale jest kobietą i uczennicą".

W ciągu wieków pobożność ludowa zawsze próbowała Ją wielbić nowymi tytułami: synowskimi i wynikającymi z miłości ludu bożego, które jednak w żadnym wypadku nie odbierały Jej tego bycia kobietą-uczennicą – zaznaczył Ojciec Święty. Dodał, że św. Bernard z Clairvaux uważał, iż gdy mówimy o Maryi, nigdy nie jest dość wielbienia Jej, nadawania Jej tytułów pełnych chwały, nie ujmujących Jej jednak bycia pokorną uczennicą. Wierna swemu Nauczycielowi, który jest Jej Synem, jedynym Odkupicielem, nigdy nie chciała dla siebie czegokolwiek od swego Syna. "Nigdy nie przedstawiała się jako współodkupicielka, nigdy, była tylko uczennicą" – podkreślił mówca.

Zauważył, że pewien Ojciec Święty powiedział na tej podstawie, że bycie uczniem jest godniejsze niż macierzyństwo. Teologowie się spierają, ale Ona jest uczennicą, nigdy nie "ukradła" dla siebie czegokolwiek od swego Syna, służyła Mu, bo jest matką, daje życie w pełni czasów, jak usłyszeliśmy o tym Synu, zrodzonym z kobiety – dodał z mocą Franciszek.

Zwrócił następnie uwagę, że Maryja jest Matką naszych narodów, nas wszystkich, Kościoła, ale jest również wizerunkiem Kościoła. I jest matką naszych serc, naszej duszy. Pewien papież powiedział, że to, co mówi się o Maryi, można też powiedzieć na swój sposób o Kościele i o naszej duszy, Kościół bowiem jest kobiecy a nasza dusza ma tę zdolność przyjmowania od Boga łaski i w pewnym sensie Ojcowie Kościoła postrzegali ją na sposób kobiecy. Nie możemy myśleć o Kościele bez tej maryjnej zasady, która się na niego rozciąga – zauważył papież.

Jego zdaniem, gdy szukamy roli i miejsca kobiety w Kościele, możemy iść drogą funkcjonalności, jako że kobieta pełni funkcje, które pełni w Kościele. Ale nie powinno to nas zatrzymywać w połowie drogi – dodał. Podkreślił, że w Kościele idzie ona dalej, zgodnie z tą zasadą maryjną, która niejako "umatczynia" Kościół i przeobraża go w Świętą Matkę Kościół.

Zasadniczymi tytułami Maryi są kobieta i matka i nawet Jej wezwania z Litanii Loretańskiej pochodzą od zakochanych dzieci, które opiewają Ją jako matkę, nie naruszając jednak istoty bycia Maryi jako kobiety i matki – tłumaczył dalej papież.

Trzecim określeniem jest, według niego, metyska, Patrząc na obraz Pani z Guadalupe, widać, że chce Ona uczynić z nas metysów, a więc wymieszać. Ona sama się wymieszała, aby być Matką wszystkich, wymieszała się z ludzkością, gdyż wymieszała się z Bogiem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem w Jego Synu.

Na zakończenie swych rozważań Franciszek przestrzegł przed uleganiem żądaniom ogłoszenia takiego czy innego dogmatu, nazywając to "głupotami". I dodał: "Maryja jest kobietą, jest Naszą Panią, jest Matką swego Syna i Świętej Matki Kościoła hierarchicznego, jest metyską, matką naszych narodów, ale która zmieszała się z Bogiem". "Niech mówi do nas tak, jak przemawiała do Jana Diego, wychodząc od tych trzech tytułów: czułości, kobiecego ciepła i z bliskości zmieszania" – zakończył kazanie Ojciec Święty.

Następnie trzy rodziny - z Filipin, Ekwadoru i Kolumbii - złożyły na ołtarzu dary ofiarne i rozpoczęła się główna część liturgii. Po komunii papieżowi podziękował – w imieniu narodów Ameryki Łacińskiej i całego Kościoła – kard. Marc Ouellet. Życzył jednocześnie Franciszkowi z okazji przypadającej jutro 50. rocznicy jego święceń kapłańskich obfitych łask Bożych, zapewniając go jednocześnie o stałych modlitwach w jego intencji. Podkreślił, że "Twoje kapłaństwo jest darem dla Ciebie i podarkiem dla całego Kościoła".

Po końcowym błogosławieństwie Ojciec Święty pomodlił się chwilę przed wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe, po czym przy śpiewie hymnu ku Jej czci "La Guadalupana" opuścił procesjonalnie bazylikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem