Reklama

Historia

Bohater Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Największą chwałę Kazimierzowi Pułaskiemu przyniosła obrona Jasnej Góry. Rosjanie po klęsce gen. Iwana Drewicza, mimo że kilkakrotnie przebywali w okolicy Częstochowy, nie odważyli się zaatakować jej ponownie

2018-02-14 10:25

Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 42-43

[ TEMATY ]

historia

www.pinakoteka.zascianek.pl

Juliusz Kossak, „Kazimierz Pułaski pod Częstochową”, 1883 r. (szturm Rosjan, 9 stycznia 1771 r.)

Rodzina Pułaskich herbu Ślepowron swój początek i nazwę bierze od wsi Pułazie, a ojciec Kazimierza – Józef Pułaski urodził się w Kostrach-Pułaziach (parafia Wyszonki), gdzie jego rodzice posiadali niewielki majątek na terenie wiosek: Kostry-Pułazie, Kostry-Podsędkowięta i Lubowicz-Byzie. Do dnia dzisiejszego w księgach wieczystych można odnaleźć Pułaskich jako byłych właścicieli tych ziem. Pamięć o nich wciąż jest tam żywa, a bohaterstwo, którym zapisali się w historii, inspiruje jej mieszkańców do równie szlachetnych działań. Przykładem jest Polskie Stowarzyszenie Patriotów w Solidarności, działające w Kostrach-Podsędkowiętach, które poza tym, że kultywuje tradycje patriotyczne, angażuje się także w działania związane z repatriacją Polaków z Kazachstanu.

Konfederacja barska

Kazimierz Pułaski urodził się 6 marca 1745 r. w Warszawie. Po zdobyciu wykształcenia został w 1762 r. paziem królewicza Karola, syna króla Augusta III, w Mitawie – stolicy księstwa Kurlandii. Poglądy ukształtowane w domu rodzinnym u boku ojca oraz przeżycia związane z ingerencją Rosji z carycą Katarzyną II na czele, która doprowadziła do opuszczenia Kurlandii przez Karola III i koronacji Stanisława Augusta Poniatowskiego we wrześniu 1764 r., uformowały jego charakter. Rodzina Pułaskich związana z Czartoryskimi po śmierci Augusta III podpisała elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego (jego ojciec był również ojcem chrzestnym Kazimierza Pułaskiego), jednak dalsze wydarzenia w kraju powodowały, że stosunek Pułaskich do polityki nowego monarchy uległ pogorszeniu. Punktem krytycznym okazała się próba nadania innowiercom (protestantom i prawosławnym) praw politycznych, w czym miał udział ambasador rosyjski Nikołaj Repnin, który aby wymusić na posłach stosowne zmiany, porwał przywódców konfederacji radomskiej. Chęć zrównania praw politycznych pruskich protestantów i rosyjskich prawosławnych zamieszkujących Rzeczpospolitą z prawami rdzennej ludności odbierano jako furtkę do ingerencji sił zewnętrznych w wewnętrzne sprawy kraju. W obliczu tych wydarzeń 28 lutego 1768 r. w Barze na Podolu została zawiązana konfederacja barska – związek zbrojny szlachty, który pod hasłem „Wiara i wolność” dążył do obrony wiary i walczył o wycofanie z obszaru Rzeczypospolitej wojsk rosyjskich zagrażających suwerenności. Marszałkiem związku wojskowego konfederacji został Józef Pułaski, natomiast jego syn Kazimierz Pułaski był jednym z dowódców wojsk konfederacji. Wśród wielu potyczek, które toczył Kazimierz Pułaski od Turcji, Podola po Litwę i Ruś, dowodził także w przegranej bitwie pod Białymstokiem 13 lipca 1769 r. Niedługo po tym – 3 sierpnia 1769 r. został mianowany Marszałkiem Ziemi Łomżyńskiej, a obecność w Ostrołęce wykorzystał też do werbunku ochotników do tzw. dywizji łomżyńskiej.

Pierwszy powstaniec

Największą chwałę Kazimierzowi Pułaskiemu przyniosła obrona Jasnej Góry. Oblężenie rosyjskie trwało od 31 grudnia 1770 r. do 15 stycznia 1771 r., a szturm nastąpił 9 stycznia 1771 r. Rosjanie po klęsce gen. Iwana Drewicza, mimo że kilkakrotnie przebywali w okolicy Częstochowy, nie odważyli się zaatakować jej ponownie. Zwycięstwo konfederatów barskich odbiło się echem w całej Rzeczypospolitej, uczyniło Kazimierza Pułaskiego pierwszym powstańcem i przeciwnikiem wpływów obcych państw. Niedługo po tym miało miejsce wydarzenie, które naznaczyło dalsze losy Pułaskiego. 3 listopada 1771 r. w Warszawie został porwany król Stanisław August Poniatowski, który już następnego dnia powrócił do Zamku Królewskiego. Całe zdarzenie budziło wiele kontrowersji – monarcha o porwanie oskarżał konfederację, a bezpośrednim inicjatorem miał być właśnie Kazimierz Pułaski. Taka wersja wydarzeń była na rękę Stanisławowi Augustowi, gdyż ukazywała całej Europie konfederatów jako barbarzyńców gotowych dopuścić się nawet królobójstwa. Sam Pułaski nigdy się nie przyznał do udziału w porwaniu króla, jednak podjęte próby obrony nie przyniosły rezultatu. Dodatkowe wątpliwości w ocenie tego wydarzenia budzi łagodne potraktowanie jednego z porywaczy – Jana Kuźmy i zaangażowanego w organizację intrygi Stanisława Strawińskiego.

Reklama

7 czerwca 1773 r. rozpoczął się proces Kazimierza Pułaskiego, który zakończył się skazaniem go zaocznie na karę śmierci i konfiskatę majątku. Dopiero 13 lat po śmierci generała, w 1792 r., na wniosek jego brata Antoniego Pułaskiego wyrok ten uchylono na Sejmie Czteroletnim (Sejmie, który uchwalił Konstytucję 3 maja). Z chwilą uchylenia wyroku Kazimierz Pułaski powrócił na panteon bohaterów Rzeczypospolitej Obojga Narodów jako pierwszy powstaniec walczący o wiarę i suwerenność. Tymczasem w 1772 r. nastąpił upadek konfederacji, zwanej VI wojną polsko-rosyjską, choć toczoną między konfederatami i wojskami rosyjskimi wspartymi wojskiem królewskim. Katarzyna II, chcąc ukarać Stanisława Augusta Poniatowskiego za jego nieudolność, zjednała sobie przywódców sąsiednich mocarstw – króla Prus Fryderyka II Wielkiego i władcę Austrii Józefa II Habsburga i doprowadziła do I rozbioru Polski. Relacje na arenie międzynarodowej uległy rewizji. Turcja początkowo była entuzjastycznie nastawiona do konfederatów i 16 grudnia 1768 r. podpisała przymierze, które gwarantowało m.in. niezawieranie przez nią pokoju z Rosją aż do czasu wycofania wojsk z Rzeczypospolitej. W lipcu 1774 r. złamała jednak wcześniejsze przymierze i zawarła pokój z Rosją. W wyniku rozmów dyplomatycznych Kazimierz Pułaski został zmuszony do opuszczenia Turcji. Podobne rozczarowanie spotkało generała ze strony Francji, która także początkowo wspierała konfederatów finansowo i militarnie, jednak na znak solidarności z prawomocnym królem Stanisławem Augustem Poniatowskim nie udzieliła mu azylu. Poniatowski pozostał królem okrojonej w wyniku I rozbioru Rzeczypospolitej i zaczął reformy, z których najważniejszą była uchwalona w 1791 r. Konstytucja 3 maja.

Śladami Tadeusza Kościuszki

Kazimierz Pułaski dzięki temu, że we Francji poznał Benjamina Franklina, amerykańskiego wysłannika szukającego sprzymierzeńców w walce z Anglikami, otrzymał zaproszenie od gen. Marie Josepha de La Fayette’a i z listem polecającym do Jerzego Waszyngtona wystawionym przez Franklina 23 lipca 1777 r. przybył do Ameryki. W ten sposób podążył śladami Tadeusza Kościuszki, który od 1776 r. aż do końca działań wojennych walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych, gdzie wsławił się jako wybitny fortyfikator (budował forty obronne, m.in. fort Ticonderoga czy twierdzę West Point). Nawiązując do Kościuszki, nie sposób nie zauważyć podobieństwa między jego bohaterskimi czynami i działaniami Kazimierza Pułaskiego. Kościuszko po ukończeniu Szkoły Rycerskiej w Warszawie trafił na stypendium do Paryża, gdzie pogłębiał swoją wiedzę m.in. w Akademii Wojskowej szwoleżerów gwardii królewskiej w Wersalu. Po powrocie do kraju nie znalazł zatrudnienia w polskim wojsku, dlatego postanowił udać się do Francji, skąd przybył do Ameryki. Po zakończeniu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych powrócił do kraju i w 1789 r. otrzymał od króla nominację na generała majora wojsk koronnych. Jednak wydarzenia, które miały miejsce później, przede wszystkim przystąpienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do Targowicy, sprawiły, że podjął działania zakończone insurekcją kościuszkowską, której był przywódcą jako Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej. Klęska insurekcji zakończyła się III rozbiorem Polski w 1795 r., który ostatecznie wymazał nasz kraj z mapy Europy. Wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się w 1775 r. i była wynikiem sprzeciwu 13 kolonii brytyjskich w Ameryce przeciwko polityce Wielkiej Brytanii. Po zwycięstwie nad Francuzami w wojnie siedmioletniej (1756-63) Anglicy stopniowo zwiększali swoją dominację i wpływy w koloniach w Ameryce. Odbywało się to przez wprowadzanie podatków i ograniczanie możliwości importu produktów spoza Wielkiej Brytanii, same kolonie natomiast traktowano jako źródło potrzebnych surowców i jednocześnie hamowano rozwój miejscowej produkcji, dzięki czemu zapewniony był rynek zbytu na produkty z Wielkiej Brytanii. Amerykańscy Brytyjczycy, którzy nie mieli swojego przedstawiciela w brytyjskim parlamencie, sprzeciwiali się takiej ingerencji. Taka eskalacja konfliktu doprowadziła do wojny, która trwała do 1783 r., kiedy to 3 września strony podpisały pokój paryski, na mocy którego dotychczasowe kolonie brytyjskie w Ameryce stały się w pełni niepodległe.

Natchnienie dla państw

Ukoronowaniem przemian było uchwalenie 17 września 1787 r. Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki, która weszła w życie 4 marca 1789 r. i stała się natchnieniem dla innych państw (m.in. dla uchwalonej w Rzeczypospolitej Konstytucji 3 maja z 1791 r.). Kazimierz Pułaski przebywał w powstających właśnie Stanach Zjednoczonych, włączył się do walk niepodległościowych. Dzięki bohaterskiej walce i zdolnościom dowódczym szybko zyskał uznanie w oczach Kongresu, co zaowocowało utworzeniem przez niego legionu kawalerii (z karmazynowym sztandarem od sióstr Morawskich z napisem: „Non alius regit – Unita virtus fortior” – Nikt inny nie panuje [prócz Boga], cnota tem silniejsza, gdy zjednoczona). Wśród wielu bitew stoczonych przez Pułaskiego w historii szczególnie zapisała się bitwa pod Brandywine 11 września 1777 r., w której uratował życie Jerzego Waszyngtona, czym zasłużył sobie na nominację generalską. Ostatnią potyczką stoczoną przez „bohatera dwóch narodów” okazała się bitwa o port Savannah – w wyniku odniesionych ran zmarł 11 października 1779 r. Choć pamięć o Kazimierzu Pułaskim jest wciąż żywa w naszym kraju (m.in. uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z 7 października 2009 r. w sprawie uczczenia pamięci gen. Kazimierza Pułaskiego), to wydaje się skromna w stosunku do tego, jakim szacunkiem darzy się Pułaskiego w Stanach Zjednoczonych. Na wieść o jego śmierci Jerzy Waszyngton ustanowił okrzyk wojskowy: „Pułaski” z odezwą „Polska”. W 1929 r. amerykański Senat ustanowił 11 października Dniem Pamięci Generała Pułaskiego, a w 2009 r. nadano mu pośmiertnie tytuł Honorowego Obywatela Stanów Zjednoczonych (otrzymało go dotychczas jedynie 7 osób). Ponadto jego imieniem zostały nazwane miasta, forty, mosty, okręty, uczelnie i ulice, a w Savannah, gdzie zginął, postawiono jego pomnik. W Stanach Zjednoczonych Kazimierz Pułaski znany jest nie tylko jako twórca legionów kawalerii, ale również jako jeden z ojców demokracji opartej na wolności, równości, tolerancji i wzajemnej współpracy. O tym, jak żywa jest pamięć o Pułaskim w Stanach Zjednoczonych, niech świadczy fakt, że w każdą pierwszą niedzielę października w Nowym Jorku odbywa się największa w tym kraju Parada Pułaskiego. Jest ona organizowana dla uczczenia nie tylko pamięci wybitnego Polaka, ale także celów, którymi się kierował, i wolności, o którą walczył.

W czasach współczesnych, kiedy demokracja w Stanach Zjednoczonych już okrzepła, oczy wszystkich narodów świata zwrócone są w ich stronę jako na wzór godny naśladowania. Kazimierz Pułaski był człowiekiem, który wyprzedził swoją epokę, którego wizja silnej, niepodległej i demokratycznej Rzeczypospolitej nie zakwitła jeszcze w świadomości ówczesnych przywódców. Gen. Pułaskiego można śmiało nazwać ojcem podwalin polskiej demokracji; choć była ona niedoskonała i stanowiła jedynie jej zalążek, to zapoczątkowała zmiany, które doprowadziły do jej ostatecznego kształtu.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polacy bohaterom Monte Cassino

2020-01-16 08:25

[ TEMATY ]

historia

Monte Cassino

Artur Stelmasiak

Na Monte Cassino

Wojskowy Instytut Wydawniczy serdecznie zaprasza na konferencję prasową dot. projektu historyczno-sportowego „Polacy bohaterom Monte Cassino”. To polsko-włoska, społeczna inicjatywa, której celem jest wybudowanie w mieście Cassino memoriału gen. Władysława Andersa z okazji przypadającej w tym roku 50. rocznicy śmierci dowódcy 2 Korpusu Polskiego.

Dodatkowo, na zboczach słynnego wzgórza wytyczona zostanie ścieżka edukacyjna, która przybliży odwiedzającym to miejsce turystom historię walk żołnierzy 2 Korpusu w trakcie II wojny światowej. Inicjatywa objęta jest patronatem honorowym ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka.

Odsłonięcie memoriału oraz inauguracja ścieżki edukacyjnej będą częścią oficjalnych obchodów 76. rocznicy zakończenia bitwy o Monte Cassino, zaplanowanych na 17-19 maja 2020 roku.

Uczestnikami konferencji będą:

- p. Anna Maria Anders, ambasador RP we Włoszech

- p. Enzo Salera, burmistrz miasta Cassino

- p. Bogusław Mamiński, prezes Klubu Biegacza „Sporting Międzyzdroje”, organizator „Biegu na Monte Cassino” i pomysłodawca budowy memoriału gen. Andersa

- p. Antoine Tortolano, prezes stowarzyszenia „Aprocis” z Cassino, organizator „Biegu na Monte Cassino”

- przedstawiciel Ministra Obrony Narodowej

- p. Anna Putkiewicz, redaktor naczelna kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”, pomysłodawca budowy ścieżki edukacyjnej na Monte Cassino

Konferencja odbędzie się w poniedziałek 20 stycznia o godz. 11 w Centrum Prasowy Foksal w Domu Dziennikarza (Warszawa, ul. Foksal 3/5).

Wszelkich dodatkowych informacji dot. konferencji i projektu „Polacy bohaterom Monte Cassino” udziela Maciej Chilczuk, Wojskowy Instytut Wydawniczy, maciej.chilczuk@zbrojni.pl, tel. 781 403 212.

CZYTAJ DALEJ

Belgia: eutanazja po raz pierwszy na wokandzie

2020-01-16 17:27

[ TEMATY ]

eutanazja

Belgia

proces

Vatican News

W Belgii toczy się proces trzech lekarzy oskarżonych o złamanie norm regulujących zasady przeprowadzania eutanazji, a w konsekwencji zabicie 38-letniej Tiny Nys. W wypadku udowodnienia winy grozi im dożywocie. Ten symboliczny proces może poważnie wpłynąć na system opieki zdrowotnej w Belgii, która w 2003 r. zalegalizowała eutanazję i mocno lansuje „słodką śmierć”.

Eutanazja Tiny Nys miała miejsce 27 kwietnia 2010 r. i została przeprowadzona na jej prośbę. Rodzice i rodzeństwo kobiety wnieśli jednak sprawę do sądu, oskarżając lekarzy o sfałszowanie historii jej choroby oraz o działanie w sposób niekompetentny i pozbawiony szacunku.

Tina Nys, która

była całkowicie zdrowa poprosiła o eutanazję po rozstaniu z narzeczonym.
Psychiatra, do której się udała, i która już wcześniej miała ją pod opieką, stwierdziła jednak, że nie ma mowy u niej o „chronicznej i nieuleczalnej chorobie”, która wymagana jest do wydania zgody na śmiertelny zastrzyk. Nys zwróciła się więc z pozytywnym skutkiem do słynnej psychiatry, która, jak piszą belgijskie media, autoryzowała 1/3 wszystkich przypadków eutanazji przeprowadzonych w tym kraju z powodów psychicznych.

Rodzice informują, że Lieve Thienpont zaledwie po dwóch, trzech spotkaniach z ich córką nagle zdiagnozowała u niej Zespół Aspergera, tę samą lekką postać autyzmu, na którą cierpi Greta Thunberg, i na tej podstawie autoryzowała przeprowadzenie eutanazji. Następnie uczyniła wszystko, co w jej mocy, by utrudnić rodzicom otrzymanie dokumentacji medycznej (dostali ją po 51 dniach, zamiast po czterech dniach przewidzianym prawem). Lekarka uciekła się nawet do stwierdzenia: „jest to rodzina głęboko straumatyzowana, zraniona i anormalna o niewielkiej empatii i szacunku do innych. Zaczynam teraz lepiej rozumieć cierpienia Tiny”.

Wśród powodów, dla których rodzice wnieśli sprawę na wokandę był też sam sposób przeprowadzenia eutanazji. Lekarz, który przyjechał do domu Tiny, by podać jej kroplówkę ze śmiertelnym lekiem, nie miał nawet plastra do przyklejenia igły i kazał ją podtrzymywać ojcu, podczas gdy sam podawał truciznę. Po śmierci kobiety dał stetoskop komuś z rodziny, by sprawdził, czy jej serce przestało bić. Wychodząc porównał śmierć Tiny ze „śmiertelnym zastrzykiem, które podaje się domowemu zwierzęciu, by ulżyć mu w cierpieniu”.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami, a adwokaci mają zakaz informowania o jego przebiegu mediów. Lekarzom grozi dożywocie, co budzi poważne obawy w świecie medycznym. „Jeśli nawet w niewielkim wymiarze zostanie skazany choćby jeden z trzech oskarżonych medyków, zagrozi to całemu systemowi” – pisze flamandzki dziennik „De Morgen”, wskazując, że w takiej sytuacji lekarze zaczęliby zrzucać na innych odpowiedzialność za decyzję o przeprowadzeniu eutanazji.

Obrońcy życia w Belgii są zadowoleni z dyskusji o końcu życia, którą sprowokował proces. Nie liczą jednak na wygraną. Przypominają, że w ub.r. w Holandii po raz pierwszy lekarz stanął przed sądem za przeprowadzenie eutanazji kobiety, która nie prosiła o to, by umrzeć. Mimo że komisja ds. kontroli norm dotyczących eutanazji stwierdziła, że „lekarz przekroczył procedury”, sędzia uniewinnił go motywując, że potwierdzenie woli pacjenta „jest niekoniecznym środkiem ostrożności” w przeprowadzaniu eutanazji. Wyrok w trwającym w Gandawie procesie ma zapaść za dwa tygodnie.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Kot wspomina śp. ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 13:39

[ TEMATY ]

kapłan

śmierć

kapłan

YouTube

Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno - pisze o tragicznie zmarłym ks. Wojciechu Wójtowiczu ks. dr Piotr Kot, rektor WSD w Legnicy i sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce.

Kilka lat temu podczas rekolekcji, które prowadził ks. Wojciech, padły z Jego ust takie słowa: «Albo Bóg jest numerem jeden w twoim życiu, albo w ogóle nie jest Bogiem». Z perspektywy naszej wieloletniej przyjaźni właśnie tak zapamiętam ks. Wojciecha. Całe Jego życie, praca, modlitwa, wszelkie relacje, to było potwierdzanie tej prawdy.

Poznaliśmy się podczas studiów w Rzymie. Wspólnie mieszkaliśmy w Papieskim Kolegium Polskim. To był czas budowania pogłębionego patrzenia na współczesny świat i Kościół. Studiując nauki biblijne potrzebowałem egzystencjalnego osadzenia odkrywanych w słowie Bożym treści. Ks. Wojciech był niezastąpiony w przystosowaniu teologii do sytuacji człowieka żyjącego w skomplikowanym świecie. Był niezwykle oczytany i aktualny. W dodatku przygotowywał doktorat z eklezjologii Josepha Ratzingera. Te dwa czynniki: profetyzm Ratzingera i wyczucie znaków czasu, w połączeniu z niesamowitą zdolnością do syntetycznego myślenia, sprawiały, że ks. Wojciech rozumiał świat i Kościół jak mało kto. Potrafił pobudzać do myślenia realnego, do odrywania się od niepoprawnego sentymentalizmu i schodzenia na ziemię. Sądzę, że te cechy, ale też otwartość na drugiego człowieka i zdolność do dialogu, skłoniły rektorów seminariów w Polsce do powierzenia Mu w 2017 roku funkcji przewodniczenia temu gremium.

Ks. Wojciech był ciągle w coś zaangażowany. Kiedyś wyznał, że do aktywności inspiruje go pragnienie Niepokalanej przekazane podczas objawień w Fatimie: «Powodem mego smutku jest utrata tak wielu dusz».

On był w przedziwnej wewnętrznej komunii z tym «smutkiem» Maryi. To dlatego wszędzie było Go pełno. Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno. Pamiętam z naszych wspólnych wyjazdów wiele rozmów telefonicznych, których byłem mimowolnym świadkiem, z osobami poważnie chorymi, uzależnionymi, wątpiącymi. Ks. Wojciech nigdy nie pouczał, tylko pytał czy ta osoba ma jeszcze lekarstwa, czy ma coś w lodówce do jedzenia, czy jeszcze wytrzyma w samotności i cierpieniu. Zawsze oferował swoją obecność, dyskretną, ale bardzo serdeczną.

Na koniec przywołam ostatnią konferencję rekolekcyjną ks. Wojciecha podczas rekolekcji w seminarium w Legnicy w 2018 roku. Dotyczyła ona ważnej kwestii – ars moriendi, czyli sztuki umierania. Wtedy otrzymaliśmy od Niego prostą receptę, którą powtórzył za św. Ignacym z Loyoli: «Tak przeżywaj swoje życie, aby każda rzecz nosiła w sobie odniesienie do finis ultimatum». W tych prostych słowach teraz widzę samego ks. Wojciecha. Żył szybko, jakby wiedział, że ma niewiele czasu na to, by stracić życie dla Jezusa. Ale przy tym żył głęboko, bo właściwie to był zakorzeniony w innym świecie.

Ks. dr Piotr Kot Rektor WSD w Legnicy Sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję